Popularne posty

Green Pharmacy masła do ciała i peeling - zaskoczenie do kwadratu

Dzisiejszy post dziwi nawet mnie. Jak widać po zdjęciach nie byłam na niego przygotowana... Myślałam, że kosmetyki otworzę, powącham, spróbuję i oddam mamie... Wyszłam z założenia, że na pewno nie będą mi pasować. Przyrzekam już nigdy, przenigdy nie sugerować się marką, opakowaniem, nawet na skład będę mniej patrzeć. Z wielkim zaskoczeniem zapraszam Was na recenzję kosmetyków do ciała Green Pharmacy - maseł do ciała: drzewo herbaciane&zielona glinka i imbir i rumianek oraz peelingu do ciała miód i rooibos.

miód i rooibos, rumianek i imbir, drzewo herbaciane i zielona glinka
Czytaj dalej »
Blogger Widgets

Co podziwiam w mojej mamie? Urodowe przemyślenia na Dzień Matki

Dzisiejsze, wyjątkowe święto natchnęło mnie do przemyśleń. Nie byłabym z pewnością tu gdzie teraz jestem gdyby nie moja mama. Ona sama nigdy by się do tego nie przyznała, ale ja doskonale wiem, że jest wcale nie mniejszą maniaczką kosmetyków niż ja. Nawet nie zdawałam sobie wcześniej sprawy ile kosmetycznych nawyków, przekonań i upodobań odziedziczyłam właśnie po niej.

laurka


Lepiej używać kosmetyków niż ich nie używać

Moja mama jest najlepszym przykładem tego, że systematyczna pielęgnacja cery naprawdę wydłuża młodość. OK - ona ma dobre geny, zarówno mama jak i jej kuzynki wyglądają świetnie i nikt nie dałby im tyle lat ile faktycznie mają. Ja niestety do mamusi w kwestii cery, figury czy urody się nie wdałam, ale w kwestii kosmetyków i owszem. Z tego co wiem, od najmłodszych lat dbała o cerę, nie ma dnia żeby nie rozpoczęła go i nie zakończyła odpowiednią pielęgnacją. Zawsze zwracała uwagę na odpowiedni dobór kremu na dzień, na noc i pod oczy. Nigdy nie był to przypadkowy, pierwszy lepszy krem.

Krem Nivea - a co to takiego?

Mnóstwo moich znajomych zachwala klasyczny krem Nivea czy Bambino. " Moja babcia go używała, moja mama go używała, u mnie też zawsze jest". Absolutnie nikogo nie krytykuję, jeśli im służy to OK. Z domu jednak nie wyniosłam tej miłości. Nigdy w życiu nie było u nas klasycznego kremu Nivea, że już o Bambino nie wspomnę. Moja mama zawsze twierdziła, że jak coś jest do wszystkiego to jest do niczego, a kosmetyki dla dzieci zostawmy dzieciom bo to nie one robią efekt niemowlęcej cery i jak zaczniemy używać kremu dla dzieci to nie znaczy, że dorobimy się "baby face". Cóż - nic dodać nic ująć.

Oczyszczanie

Wieloetapowy demakijaż to wcale nie wymysł Koreanek. Moja mama robi tak od zawsze. Nie ważne czy jest po imprezie, chora, zmęczona czy nie wiem co jeszcze. Zawsze, ale to zawsze oczyszcza twarz przed snem. Najpierw mleczkiem ( choć dała się niedawno przekonać micelom ) aby zmyć makijaż. Potem oczyszczanie twarzy wodą i tu ciekawostka - moja mama myje twarz mydłem i podobnie jak Mixineczka, ma tak samo piękną cerę. Wiadomo, że wiek robi swoje, ale gdy wspominam mamę te 20 lat wstecz, muszę przyznać, że ja przy niej wyglądam jak jakiś kostropaty smok. 
Na koniec tonik. To chyba po mamie odziedziczyłam miłość do tego produktu i po prostu nie wyobrażam sobie bez niego dnia. 
Oczyszczanie to nie tylko demakijaż. Rano też trzeba umyć cerę choć wiem ( o zgrozo ), że wiele osób tego nie robi. Nigdy nie widziałam, żeby moja mama nie rozpoczęła dnia od umycia twarzy wodą i mydłem i nie przetarła jej tonikiem. Zawsze tak zaczyna dzień ( czasami wyprzedzi to papieros - tak, wiem, nie możemy z tatą namówić jej do rzucenia i pomyśleć, że nawet z papierosami ma tak ładną cerę... ). 

Olejowanie włosów

Boom i szał na olejki zaczął się stosunkowo niedawno, ja zaś od dziecka wspominam mamę chodzącą po domu przez kilka godzin z olejkiem i folią na głowie. Zawsze też powtarzała, że kosmetyki kosmetykami, ale maska z żółtka, olejku i kilku kropel cytryny bije je na głowę. Coś w tym jest :)

Makijaż to kwestia umiejętności, a nie narzędzi

Ile razy słyszałam jak ktoś chwali makijaż mojej mamy... I pomyśleć, że ona całe życie maluje się pacynkami. Róż do niedawna nakładała puszkiem do pudru, a co najśmieszniejsze malowała się w miniaturowym lusterku. No ja tego czasami nie ogarniałam, a i tak zawsze wychodziło jej to perfekcyjnie. Moja mama ma taką cerę, że podkłady całe życie były jej obce. Być może dlatego teraz wygląda jak wygląda. Wiadomo, że kiedyś "pudry w kremie" bywały po prostu fatalne. 
Zawsze główną rolę w makijażu grają u niej oczy - przykłada dużą wagę do odpowiedniego roztarcia cieni. Nigdy makijaż nie wygląda na tandetny czy przerysowany. 

Mniej znaczy więcej

Formułka wyświechtana jak portki na tyłku, ale naprawdę ma sens. Akurat moja mama nie czuje się najlepiej w mocnych szminkach i zawsze wybiera te delikatne, ale oko podkreśla intensywnie. Mi jednak zawsze mówiła, że jak daję czadu z ustami to oko nie może być przesadzone. Staram się trzymać tej zasady i faktycznie widzę, że przesada nigdy nie jest korzystna.

Systematyczność, systematyczność, systematyczność...

U mnie z tym bywa ciężko. Mama natomiast konsekwentnie zawsze stosuje balsam do ciała, ma czas nakremować stopy czy położyć maseczkę. Suche skórki? Ileż razy słyszę na nie narzekania u dziewczyn, a moja mama zapytałaby pewnie "a co to takiego i jak wygląda?". Ona zawsze jest nawilżona do potęgi - zarówno od zewnątrz jak i od wewnątrz. 

Ruch to zdrowie

Nie wiem, naprawdę nie wiem po kim jestem taka antysportowa. Moja mama wszędzie chodzi pieszo - do pracy, na zakupy, na imprezę i nigdy nie narzeka, że daleko mimo, że ma spore problemy z kręgosłupem. Od wczesnej wiosny do jesieni nagina na rowerze. W domu nie usiedzi 5 minut tylko cały czas coś robi. Dotleniony organizm faktycznie przekłada się na wygląd cery. Moja mama zawsze ma ładny koloryt, nigdy nie jest blada, nigdy nie jest jej zimno bo ma dobre krążenie. 

Nowości

Wierność kosmetyczna nie jest dla niej. Ciągle wynajduje jakieś nowinki w gazetach i pyta mnie czy warto dany kosmetyk kupić. Czyta opisy, składów niestety nie kuma, ale robi ze mną szybką konsultację. Po co tkwić w miejscu skoro można spróbować czegoś innego?


Myślę, że to takie główne punkty bo drobniejszych znalazłoby się jeszcze trochę :)



Wszystkim mamom w tym szczególnym dniu życzę zdrówka, uśmiechu i pociechy ze swoich latorośli - reszta sama przyjdzie :)
Czytaj dalej »

Pharmaceris Emotopic - delikatny żel myjący nie tylko dla wrażliwców

Czym myć skórę suchą, atopową, skłonną do podrażnień?

Generalnie do niedawna ten temat zupełnie mnie nie interesował. Skóra mojego ciała nie jest wybitnie kapryśna więc uważałam, że problem mam z głowy. Czasami jednak życie lubi nas zaskoczyć. Jeśli przerabialiście temat alergii i zdarzyło Wam się podrapać aż do krwi to pewnie doskonale mnie zrozumiecie. Wiele przydatnych wskazówek na takie trudne chwile możecie znaleźć w serwisie mojealergie.pl. Mycie w takich momentach bywa prawdziwą katorgą, na szczęście znalazłam coś, co było wręcz ulgą dla mojej podrażnionej skóry. Kremowy żel myjący Pharmaceris Emotopic to coś co dosłownie uratowało moje nogi.

zel-do-mycia-dkory-suchej-atopowej-podraznionej

Pharmaceris Emotopic - opakowanie, konsystencja, zapach

Prosta, smukła butelka o pojemności 400 ml z pompką to chyba idealne opakowanie dla tego typu kosmetyku. Pierwsze co zaskakuje w tym preparacie to oczywiście konsystencja. Wygląda dosłownie jak lekki balsam do ciała. Biała, idealnie kremowa i nie pieniąca się. W pierwszym odruchu aż ponownie zerknęłam na opis żeby utwierdzić się w przekonaniu czy to aby na pewno kosmetyk myjący.
Wiele kosmetyków tzw. "bezzapachowych" czyli nieperfumowanych po prostu odstrasza aromatem, który bywa paskudny. Na szczęście w przypadku żelu Emotopic jest on praktycznie niewyczuwalny. Jeśli Wasze pociechy mają problemy z AZS to na pewno ich nie odstraszy. A trzeba zaznaczyć, że żel ten może być stosowany nawet u noworodków.

kremowa-konsystencja-żelu-pharmaceris

Działanie

Gdybyście zapytali mnie o pierwsze wrażenia to uczciwie musiałabym powiedzieć, że były dziwne... czułam się jakbym myła ciało kremem. Skoro jednak mycie włosów odżywką czasami ma sens to i ciało nie powinno narzekać. Wszelkie wątpliwości szybko rozwiały efekty - zaognione miejsca z łuszczącą się skórą były ukojone. Skóra nie była gorąca i nieprzyjemnie napięta, a miękka i lekko natłuszczona. Przesuszenie powoli znikało i to co najważniejsze - skończyło się to upierdliwe swędzenie. Moje nogi zaczęły powoli wracać do życia, a wieczorny prysznic nie przyprawiał o ciarki.

Skład

Wiem, że wiele z Was wykrzyknie z oburzeniem "parafina!!!". Z uporem maniaka powtarzać jednak będę, że nie taki diabeł straszny jakim go malują. Parafina jest jedną z najrzadziej uczulających substancji, stąd jej powszechna obecność w kosmetykach dla dzieci. Jako środek filmotwórczy i okluzyjny, chroni i tak już podrażnioną skórę przez utratą wody, przesuszeniem i zaostrzeniem objawów. Czasami trzeba zaufać specjalistom, a nie chwilowej modzie.

substancje zawarte w żelu emotopic do skóry atopowej

Moim zdaniem kosmetyk naprawdę docenią osoby, które szukają łagodnego środka do codziennego mycia ciała. Warto się w niego zaopatrzyć nie tylko w przypadku skóry podrażnionej, przesuszonej czy atopowej, ale także po zabiegach medycznych, naświetlaniach czy oparzeniach ( tak, tak - tych słonecznych też, na nie właśnie nadchodzi sezon ).

Żel można namierzyć w cenie już od 25 zł, jak na tą pojemność i działanie jest to bardzo atrakcyjna kwota.

Jak radzicie sobie z podrażnieniami skóry? Macie do nich skłonność czy może wszelkie alergie są Wam obce?

Czytaj dalej »

Tigi Catwalk Curlesque - lekka pianka do włosów kręconych

Pewnie już wiecie o tym od dawna, ale z natury mam kręcone włosy. Ponieważ stale je zapuszczam i farbuję, skręt coraz bardziej się osłabia. Nie wyobrażam sobie więc życia bez pianki do włosów. Bardzo ciężko jednak znaleźć produkt, który nie będzie zbyt mocny, ale też nie za lekki. Nie sklei i nie obciąży, ale też nie zrobi szopy. Przerobiłam w życiu dziesiątki pianek i wiem, że nie jest łatwo. Dzięki sklepowi Gobli.pl miałam okazję przetestować słynną już piankę Tigi Catwalk Curlesque. Wybrałam lekką wersję do włosów cienkich. Czy znalazłam kosmetyk idealny?

pianka do włosów kręconych

Opakowanie, konsystencja i aplikacja pianki do włosów Catwalk by Tigi

Klasyczne dla pianek, choć grubsze i niezbyt wysokie mieści 200 ml produktu. Aplikator jest wygodny w użyciu, wystarczy lekko nacisnąć i od razu możemy cieszyć się idealną porcją pianki.

aplikator pianki do włosów

Na dozowanie trzeba zwrócić szczególną uwagę, Pianka ma puszystą, ale jednocześnie treściwą konsystencję. Nie jest jak wiele innych pianek, które po lekkim roztarciu w dłoniach tracą całą objętość. Catwalk zachowuje strukturę i trzeba go stosować oszczędnie - w innym przypadku skończymy z posklejanymi strąkami zamiast loków. Zapach świeży, przyjemny, taki "fryzjerski". Nie mam żadnych zarzutów.

konsystencja pianki do włosów kręconych

Stosowanie i efekty

Początkowo nie umiałam się z nią porozumieć. Nie osiągałam loków, a jedynie lekkie fale. Metodą prób i błędów odkryłam jednak jej potęgę i już wiem, że jest to najlepsza pianka do włosów kręconych jaką miałam. Przede wszystkim należy ją wgniatać w dobrze wilgotne, a nie podsuszone włosy. Przed aplikacją należy je dobrze roztrzepać palcami, aby nie były pozbijane ( ja czeszę włosy tylko gdy mam na nich odżywkę, po spłukaniu już ich nie rozczesuję ). Na tak przygotowanej czuprynie rozprowadzamy porcję wielkości orzecha włoskiego i wgniatamy. Ja zostawiam do samodzielnego wyschnięcia, ale oczywiście można także wysuszyć.


Efekty możecie podziwiać na zdjęciach poniżej. Loki są miękkie, elastyczne i pięknie lśniące. Nie ma mowy o oklapnięciu czy szybszym przetłuszczaniu. Dodatkowo trzymają się do kolejnego mycia nawet jeśli nie użyję już żadnych innych kosmetyków do stylizacji. Taki efekt po samej piance? Szacun.

fryzura z kręconych włosów

kręcone włosy


Skład dla zainteresowanych.

lekka pianka do włosów kręconych

Gdzie kupić?

Za 200 ml Tigi Catwalk Corlesque Leighweight Mousse zapłacicie ok. 30 zł. Biorąc pod uwagę wydajność - produkt starcza spokojnie na kilka miesięcy stosowania - naprawdę warto!



Domyślam się, że jest to produkt dość niszowy :) Dajcie znać jakich produktów Wy używacie do stylizacji włosów?
Czytaj dalej »

BeGlossy Maj 2016 - Oh So Beautiful!

Kwietniowe pudełko BeGlossy naprawdę zrobiło furorę, w zasadzie wszystkie kosmetyki idealnie wpisały się w mój gust. Gdy w środę kurier zawitał do mnie z majowym pudełkiem, aż przebierałam nóżkami z niecierpliwości - taki urok niespodzianek :) W środku znalazłam 3 kosmetyki pełnowymiarowe, dwa miniprodukty i próbkę, a w sumie dwie :) O moich wrażeniach o edycji Oh! So Beautiful słów kilka.

Edycja Oh So Beautiful
Czytaj dalej »