11.8.12

AVON Extralasting liquid eye liner pen - supertrwały eyeliner we flamastrze


Od razu na wstępie chcę powiedzieć, że nigdy nie miałam gorszego eyelinera. Nie jest on ani extra, ani lasting. Przede wszystkim lubię, gdy eyeliner jest mega czarny. Ten niestety robi się na oku szarawy, stalowy - coś w tym stylu. Trzeba nałożyć kilka warstw, żeby osiągnąć efekt czerni. A przy każdej kolejnej warstwie, w zależności od humoru eyeliner potrafi rozmazywać i ścierać poprzednią, więc błędne koło się zamyka. 
Pisak trzeba zawsze trzymać końcówką do dołu, w przeciwnym wypadku przestaje malować. Jak długo poleży w kosmetyczce nieużywany, to również trzeba go najpierw "rozpisać" na ręku. Denerwuje mnie też to, że trzeba mocno przyciskać końcówkę przy malowaniu. Czasami mam wrażenie, że zaraz wbiję ją sobie do oka. 
Nie wiem czemu nazywa się "supertrwały", ale widocznie mają w AVONie poczucie humoru. Naprawdę nie jest trwały. Szybko "gaśnie" na powiece i po kilku godzinach widać tylko jakąś delikatną, szarą kreskę. Ponadto wystarczy kropla wody i delikatne dotknięcie, a on natychmiast się zmywa. OK nie przepadam za kosmetykami, które trzeba skrobać z twarzy szpachelką, ale byłabym szczęśliwsza gdyby nie spływał przy najmniejszym kontakcie z wodą. Aaaa i zapomniałam dodać, że po dłuższym używaniu filcuje się końcówka. 
Moje jedyne szczęście polega na tym, że kupiłam go kiedyś w promocji za 9,90 zł. Aktualnie w katalogu 12/2012 zapłacimy 17,99 zł za 2,5 ml. Nie polecam !
PS. Przepraszam za stan opakowaniu na zdjęciach, ale jak widać napisy na nim nie były dość trwałe skoro uległy całkowitej destrukcji w kosmetyczce.









11 komentarzy:

  1. W tamtym roku kupiłam taki z Oriflame i dokładnie ta sama historia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To w takim razie wiem już, że w Oriflame też nie mam czego szukać. Słyszałam dobre opinie o eyelinerze z Maybellina.

      Usuń
    2. Ja już nie szukam. Lubię swój żelowy z essence a postanowiłam, że jeśli mam coś i mi to odpowiada to szkoda nerwów i pieniędzy na kombinowanie- najczęściej z marnym skutkiem :)

      Usuń
    3. O to może i ja się skuszę. Też tak mam, że jak coś pokocham to zostaje ze mną na dłużej, no chyba, że mnie załatwią tak jak z różową odżywkę z Elseve o której wczoraj pisałam :( Widziałam przed chwilą Twój makijaż inspirowany Slytherinem - jest świetny, a do tego te kreski, bomba ! Wcześniej jak w Ciebie "klikałam" to chyba miałaś nie udostępniony profil bo nie widziałam, że też prowadzisz bloga :/ dopiero dziś mi się udało :)

      Usuń
    4. Bo ja dopiero zaczynam ogarniać tego całego blogspota i nie wiedziałam jak udostępnić :P

      Usuń
    5. Hehe :) ja to też czasami tak "cuduje", że potem nie mogę dojść z tym wszystkim do ładu :)

      Usuń
  2. Nie miałam go niestety nigdy i chyba nie kupię, skoro jest taki nietrwały za 18 zł się nie opłaca

    Obserwuje
    kosmetykoholizm.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Też mam te eyeliner i muszę stwierdzić że jak kupiłam pierwsze opakowanie to było wszytko ok, ładne czarne kreski a teraz beznadzieja kreski wychodzą siwo-niebieskie :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie to samo, w ogóle nie przypominają czerni :(

      Usuń
  4. I po raz kolejny się sprawdza że kosmetyki tej firmy są coraz gorsze.... Masakra....A chciałam go sobie zamówić.....

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2017 Kaczka z piekła rodem