23.10.12

Termoaktywna maseczka do twarzy Synergen od Rossmanna + mój wczorajszy pech !

Malina i kirei, która mnie oTAGowała, naprawdę zmotywowały mnie do działania. Choć wczoraj łeb mi pękał i totalnie nie miałam siły do niczego to wykrzesałam z siebie jeszcze odrobinę chęci i zrobiłam sobie maseczkę. Kusiła mnie niesłychanie bo nigdy nie miałam żadnej termoaktywnej. Nie kumałam na czym będzie to polegało. Teraz już wiem i z pewnością jeszcze nie raz się na nią zdecyduję. Zanim jednak przejdę do recenzji to muszę Wam opowiedzieć o moim wczorajszym pechu.
Olejowałam wczoraj włosy. Na skórę głowy nakładam ostatnio olejek łopianowy z czerwoną papryczką. Wcześniej podgrzewam butelkę w gorącej wodzie. Wczoraj niestety butelka się odkształciła i gdy odstawiłam ją na biurko to wykonała wdzięczny piruet, upadła na podłogę... i wylała się bo zakrętka jest bardzo słaba i kręci się w kółko :( Uratowałam jeszcze połówkę, ale byłam tak wściekła, że z nerwów nie mogłam spać w nocy :P Nie dość, że straciłam tyle kosmetyku to jeszcze o północy szorowałam podłogę z oleju ! Byłam wściekła, zmęczona, obolała i chciało mi się wrzeszczeć. No ale mówi się trudno.

Przejdę do maseczki bo to kwestia bardziej interesująca.
Na samym początku zdziwiła mnie konsystencja, przypominała zaschnięty krem. Taka skorupka jaka tworzy się nieraz przy ujściu np. balsamu czy odżywki. Wyglądała generalnie jak zważona. Zastanawiałam się jak ja to cudo nałożę na twarz. Okazało się, że w kontakcie ze skórą maseczka jak gdyby topi się i elegancko rozprowadza na twarzy. Praktycznie natychmiast odczuwa się ciepło. Jest wyczuwalne, ale nie drażniące. Po chwili skóra się przyzwyczaja. Maseczkę nakłada się na lekko zwilżoną twarz.
Trzymałam maseczkę ok. 15 -  20 minut. Bez problemu dała się zmyć wodą.
Skóra po jej zastosowaniu była bardzo gładka i przyjemna w dotyku. Wielkiego efektu "WOW" nie odczuwałam. Nie zauważyłam, żeby moje pory jakoś specjalnie się po niej zmniejszyły jednak czułam, że twarz jest oczyszczona.
Dodatkowo maseczka ładnie zmatowiła twarz nadając jej zdrowy koloryt.
Za podwójne opakowanie 2x5 ml zapłaciłam coś koło 2,50 zł.
Z maseczki jestem naprawdę zadowolona, całkiem pozytywny efekt, przyjemnie gładka skóra i grzanie idealne na nadchodzącą zimę :) Dodatkowo, w moim przekonaniu, całkiem ciekawy skład, bez parabenów, silikonu i innych dziwactw. Przyjemny, delikatny zapach sprawia, że cały zabieg jest niezwykle relaksujący :)


SKŁAD

KONSYSTENCJA

5 komentarzy:

  1. Rzeczywiście pech z tym olejkiem :( Mam nadzieję, że chociaż nie została tłusta plama na podłodze.

    Nie miałam tej maseczki, ale nic nie stoi na przeszkodzie by kiedyś ją wypróbować ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Udało mi się prowizorycznie umyć, ale teraz właśnie wróciłam i muszę porządnie doczyścić, żeby nie odznaczało się nic na podłodze. Szkoda mi trochę tego olejku, całe szczęście, że jest stosunkowo tani :)

      Usuń
  2. Widzisz, że maseczka jest dobra na wszystko:) Biedactwo, współczuję Ci tego szorowania podłogi! Dobrze, że na komputer się nie wylało. To by była tragedia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fakt, szczęście w nieszczęściu bo ja przy komputerze to robię prawie wszystko :)

      Usuń

Copyright © 2017 Kaczka z piekła rodem