9.11.12

Lakier do paznokci Golden Rose z proteinami nr 266 oraz kilka słów o filmie Atlas Chmur

Chyba wychodzę wreszcie na prostą w moich blogowych zaległościach. Koniec z kinami, sesjami zdjęciowymi, spotkaniami klasowymi i imprezami rodzinnymi :) Choć szykuje mi się kolokwium - armagedon i wypadałoby wreszcie zacząć pisać magisterkę to większych, czasochłonnych szaleństw już nie przewiduję.

Obiecałam recenzję lakieru Golden Rose i kilka słów z wczorajszego, przedpremierowego pokazu filmu Atlas chmur. Lubię wywiązywać się z obietnic więc przechodzę do rzeczy.

Przy okazji ostatnich zakupów dla mojego Miśka, jakie poczyniliśmy w C.H. Maximus nawiedziłam sklep Golden Rose. Wybrałam 2 lakiery jednak wymagało to ode mnie niesamowitej szybkości w myśleniu, a także silnej woli, aby nie kupić od razu 20 sztuk.

Zdecydowałam się na ciemny beż i czerwień. Dziś kilka słów na temat beżu, który okazał się być jasnym brązem ( ach to sztuczne światło ), ale całkiem przyjemnym, choć muszę jednak upolować jeszcze coś jaśniejszego.
Wybrałam odcień nr 266 z serii z proteinami. Przepraszam Was za jakość zdjęć, niestety aura na dworze nie sprzyja, a lakier na paznokciach noszę już 5 dzień stąd gdzieniegdzie widoczne uszczerbki :)

Skoro już o uszczerbkach mowa, to trwałość lakieru uważam za bardzo dobrą. Na moich długich i mocno popękanych paznokciach wytrzymał bez szwanku 4 dni, przy 5 pojawiły się na końcówkach lekkie odpryski ( nie używałam żadnego top coat'u ). Mimo to uważam, że trwałość jest godna uznania.

Już jedna warstwa prezentuje się na paznokciach całkiem znośnie, ja oczywiście z przyzwyczajenia nałożyłam dwie, aby nie było prześwitów.
Konsystencja jest dość rzadka, ale na szczęście nie sprawia trudności w aplikacji. Stanowi dobrą równowagę dla ciut zbyt cienkiego pędzelka.
Lakier szybko schnie, a co najważniejsze szybko się utwardza. Nie pojawiły się żadne odgniecenia, które często wyprowadzają mnie z równowagi przy okazji używania innych emalii.
Przyznam, że sam efekt na paznokciach również bardzo mi się podobał. Dłonie wyglądały na zdrowsze i smuklejsze. Brąz podbił mój naturalny, lekko śniady odcień cery.
Niewątpliwym atutem jest również łatwość zmywania. Wystarczy chwilę przytrzymać nasączony zmywaczem płatek i lakier elegancko się zmywa. Dla mnie jest to bardzo ważne ponieważ nie mam cierpliwości do walczenia z bardziej wymagającymi kosmetykami.
Uważam, że lakier jest jak najbardziej godny polecenia. Za 12,5 ml zapłacimy mniej niż 4 zł. Za tą cenę to naprawdę hit, a w dodatku modny :)

To już drugi lakier z Golden Rose, który podbił moje serce, o pierwszym pisałam TUTAJ .
Najśmieszniejsze jest to, że tydzień temu mama kupiła mi prawie identyczny odcień z Safari, którego jeszcze nie testowałam więc będę mogła zrobić małe porównanie trwałości, koloru i konsystencji.

                                   

                                   
                                                       PĘDZELEK



Z FLESZEM 


To by było na tyle w kwestii mojego ostatniego lakieromaniactwa.
Jeśli chodzi o film Atlas chmur w reżyserii rodzeństwa Wachowskich i Toma Tykwer'a to muszę przyznać, że robi wrażenie choć były momenty, w których albo czułam zniecierpliwienie ciągłą zmianą wątków, albo z lekka się nudziłam. Bałam się, że moja inteligencja okaże się zbyt niska na jego zrozumienie. Na szczęście im bliżej końca tym wszystko staje się klarowniejsze.
Film jest wielowątkowy, ale jeden aktor wciela się w kilka postaci, dlatego nie bardzo kumaliśmy jak to jest skonstruowane, słyszałam, że niektórzy podciągali to pod reinkarnację, ale to zupełnie nie o to chodziło. W każdym razie film daje nieco do myślenia, niesie ze sobą wiele mądrości, czasami bawi do rozpuku ale i ... wyciska łzy. Tak... był taki moment, w którym spociły mi się oczy.
Projekcja trwała bite 3 godziny. Komentarze są podzielone. Nie dziwie się bo moje uczucia również są mieszane. Uważam jednak, że warto samemu się przekonać.

5 komentarzy:

  1. kolor ładny, ale jakoś nie mój:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem :) Ja też w pewnych odcieniach nie czuję się zbyt komfortowo.

      Usuń
  2. Ładny kolorek! A paznokcie masz śliczne<3

    OdpowiedzUsuń
  3. Lubie lakiery tej marki, super proporcja jakości do ceny :) Ja korzystałam z kolorku 207 z tej serii jest to ładny cielisty z drobinkami złotymi. Jeden z nie wielu lakierów który wykorzystałam do końca :) Bardzo fajnie kryją i szybko wysychają.

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2017 Kaczka z piekła rodem