14.12.12

L'oreal Color Riche Les Ombres - poczwórne cienie do powiek P3 Baie D'Emeraudes

Jakiś czas temu oglądałam w jakimś czasopiśmie cienie reklamowane przez Claudię Schiffer i tak sobie marzyłam, że fajnie byłoby je mieć. Po sesji zdjęciowej, na której odkryłam, że ładnie mi w zieleni byłam ich wręcz spragniona. Na szczęście Rossmann przyszedł mi z ratunkiem i dał 40 % rabatu na kolorówkę. Mój chłopak stwierdził, że to idealna okazja dla mnie i postanowił mi je zafundować :D


Dziś mogę je Wam wreszcie zaprezentować wraz z kilkoma makijażami. Niestety zdjęcia nie są powalające bo aura mi kompletnie nie sprzyja. Ale się starałam :)

Cienie zaskoczyły mnie swoją konsystencją. Przyzwyczaiłam się już do Sleeków, a to zupełnie inny rodzaj cieni - przynajmniej w moim przekonaniu. Cienie są pudrowe, suche, bardzo miękkie - takie określenia przychodzą mi w pierwszej kolejności. Wystarczy lekko dotknąć paletki, a cień już jest na pędzlu. Szybko również pokrywa powiekę. Nie trzeba zupełnie męczyć się z rozcieraniem. Cienie wręcz same łączą się ze sobą. Nawet niewprawna ręka da sobie radę z ich blendowaniem.
Cienie w opakowaniu i po nabraniu na palec są bardzo mocno napigmentowane. Na oku jednak wydaje mi się, że kolor nieco gaśnie i traci swoje nasycenie. Myślę, że dobrym pomysłem okazałoby się użycie bazy pod cienie. Ja dziwnym trafem jeszcze nie mam jej w swoich zasobach.


Czarny i słomkowo-złotawy odcień posiadają większe, migoczące drobinki, które lubią osypać się pod oczami w trakcie nakładania, jednak wybaczam im to bo efekt jest niesamowity.

Zielony i morski odcień również mają drobinki jednak są one bardziej perłowe i delikatniejsze.
Na trwałość absolutnie nie mogę narzekać. Spokojnie wytrzymują cały dzień, nie zbierają się w załamaniach i nie bledną co jest ich niewątpliwym plusem.
Do malowania używałam swoich pędzli jednak dołączony aplikator również jest całkiem wygodny. Z jednej strony ma klasyczną pacynkę, a z drugiej zaś ściętą co jest niewątpliwie przydatne przy wykonaniu kreski przy nasadzie rzęs - good idea !
Cena regularna jest dość spora jak na moje możliwości, ale jeśli trafię na promocję to chętnie zdecydowałabym się również na inne odcienie. Szczególnie ciekawe wydają mi się te, o których pisała na swoim blogu Hexx ana .
Za paletkę czterech cieni, w cenie regularnej zapłacimy ok. 50 zł.
Cienie są z pewnością warte uwagi jednak ja poczekam na promocję :)

A poniżej przedstawiam kilka przykładowych makijaży, jak już wspominałam światło mi nie sprzyja, mam nadzieję, że jesteście w stanie cokolwiek dostrzec.


14 komentarzy:

  1. Udana prezentacja, bardzo :) Świetnie Ci w takich kolorach i jakie masz rzęsy! ♥ WOW!
    Zazdroszczę, że nie musisz używać bazy pod cienie, u mnie niestety nie ma mowy, musi być.

    Jeżeli chcesz podbić kolor wystarczy Ci dobra ciemna kredka pod cień :)

    Śliczna jesteś, wiesz:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyznam, że mnie zatkało :) Bardzo Ci dziękuję, aż mam uśmiech od ucha do ucha na twarzy :*
      Co do bazy to zawsze nakładam na powieki podkład i lekko przypudrowuję je, ale niestety po całym dniu makijaż jest już nieco sfatygowany i uważam, że zakup bazy jest jednym z moich priorytetów. Z pewnością nie zaszkodzi :)

      Usuń
    2. Aaaa i dzięki za pomysł z kredką, nie wpadłam na to :)

      Usuń
  2. niestety nie są to kolory w mojej ulubionej tonacji, a szkoda :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tej serii są różne paletki, może znajdziesz coś dla siebie :)

      Usuń
  3. Złoty genialnie prezentuje się na palcu, szkoda że traci na intensywności...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale pięknie rozświetla, więc wybaczam mu to :)

      Usuń
  4. kolory są piękne, a makijaże bajeczne :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :) Choć wydaje mi się, że dałoby się wycisnąć z nich jeszcze więcej :)

      Usuń
  5. Pięknie Ci jest w tych cieniach!

    Pozdrowienia!:)

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2017 Kaczka z piekła rodem