18.12.12

Nic w przyrodzie nie ginie, czyli cudownie było, a choróbskiem się skończyło

Miniony weekend był dla mnie cudownym wstępem do świąt. Tradycyjnie, od sobotniego popołudnia byłam poza sieciunią. Przyznam, że spędziłam ten czas naprawdę cudownie, oczywiście w towarzystwie mojego Misia. W sobotni wieczór, zaprawieni grzanym piwkiem wybraliśmy się pod Pałac Kultury na przejażdżkę diabelskim młynem, połaziliśmy po jarmarku świątecznym, a potem zrobiliśmy sobie wycieczkę na Starówkę. Wciągnęliśmy jeszcze grzane winko przy Syrence i ok. północy wróciliśmy do domu. Niedziela również zleciała nam poza domem.




Pierwszy raz w życiu byłam na diabelskim młynie i o dziwo nawet bardzo się nie bałam, choć ja raczej z tych lękliwych. Na Starówce zaś, w okresie świątecznym byłam tylko raz, chyba 3 lata temu - tak, tak, jestem w Warszawie na co dzień już prawie 5 lat, a i tak jakoś poruszam się najczęściej w obrębie Ursynowa :)



Przygotowałam dla Was małą fotorelację i byłam szczęśliwa, że w poniedziałek Wam opowiem o moim weekendzie. Traf chciał, że poniedziałki są u mnie dość pracowite i nie wyrobiłam się z napisaniem notki w trakcie dnia. Wieczorem niestety już też nie dałam rady bo dopadło mnie zapalenie pęcherza. Kto miał, ten wie o czym mówię. Ja miałam dawno temu, ale wczoraj bolało tak strasznie, że myślałam, że zwariuję...
Już na uczelni czułam się fatalnie, ale po ostatnich zajęciach ( na których na domiar złego mieliśmy prezentację ) poturlałam się jeszcze na piwo z moimi przyjaciółmi, bo chcieliśmy sobie zrobić taki miły, przedświąteczny wieczór no i oczywiście wręczyć sobie prezenty :D Przyznam, że grzane piwko na trochę mi pomogło, bo ból lekko ustąpił no i siedziałam prawie, że już rozluźniona. Niestety, gdy wróciłam do domu, zaczął się Armageddon. Jedyna pozycja, w której dawałam radę jakoś to znosić to klęczenie przy łóżku. Także same widzicie, że ostatnią blogową " niebytność " musicie mi wybaczyć :)
Dziś już jest ciut lepiej, ale nie ma mowy żebym wysiedziała dwugodzinną podróż do domu w autobusie. Mój chłopak na szczęście jest tak cudowny, że postanowił po mnie przyjechać. Nie wiem jak mu się za to odwdzięczę bo dosłownie ratuje mi życie :)
No ale starczy chyba tego ględzenia, od jutra mam nadzieję, że będzie już wszystko OK :)

30 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. Dzięki :) A robione w biegu bo pogoda trochę szalona była :)

      Usuń
  2. Pięknie! Własnie planujemy się wybrać na te karuzele pod PKiN, jakie są ceny biletów?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W ciągu tygodnia 15 zł ulgowy ( np. studenci ), 20 zł normalny. W weekend jest o 5 zł drożej :/

      Usuń
  3. Szybkiego powrotu do zdrowia - sama kiedyś przechodziłam zapalenie pęcherza i wiem, jak to boli :(

    Piękna jest ta choinka :) A na diabelski młyn chyba bym się nie odważyła ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, mam nadzieję, że będzie już lepiej. A choinka faktycznie w tym roku im się udała :) I te śnieżynkowe iluminacje na zamku tez są śliczne :)

      Usuń
  4. Odpowiedzi
    1. Dzięki :) A bałam się, że nic z nich nie wyjdzie

      Usuń
  5. Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Nareszcie i u mnie trochę świętami zapachniało :)

      Usuń
  6. Odpowiedzi
    1. Jak będę miała chwilę to przelecę się też z aparatem po moim rodzinnym mieście :)

      Usuń
  7. Śliczne zdjęcia, tworzą klimat:) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taki właśnie miałam zamiar, bo do tej pory trochę mało świątecznie u mnie było :)

      Usuń
  8. Uwielbiam świąteczne dekoracje :) Robi się tak magicznie przed świętami, a potem zawsze mi smutno, gdy je zdejmują ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też jestem z tych, które kochają święta :D

      Usuń
  9. Piękne zdjęcia i widoczki. Życzę zdrówka;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Piękne fotki:) MAGIA totalna!

    Kup sobie Urofuraginum, to jest odpowiednik Furaginy, ale bez recepty można dostać. Na sto procent Ci szybko pomoże:)

    Buziaki!:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie słyszałam o tym leku, ale przyjechałam dziś do domu i byłam pewna, że mam furaginę, ale mojej mamusi nie chciało się poświęcić 3 minut i sprawdzić w szafce czy ją aby na pewno mamy i tym sposobem kolejną noc się męczę :(

      Usuń
  11. PS. Dziękuję za komentarz :) Sama myślałam właśnie nad olejkiem kokosowym, w sumie to taki najbardziej znany olej i większość go sobie chwali...Cenowo też przystępny, przynajmniej ten z Vatiki :) Ciekawe, czy pachnie choć trochę kokosem? ;) Chyba go sobie zamówię po świętach w ramach prezentu noworoczneg ;)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapach jest dla mnie mega przyjemny, kojarzy mi się z jakimś ciastem, ale nie mogę sobie uzmysłowić z jakim. Czysty kokos to z pewnością nie jest, ale wydaje mi się, że i tak przypadłby Ci do gustu :)

      Usuń
  12. Ale piękne widoki, z chęcią wybrałabym się na taki młyn.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapraszam :D Wieczorem jest naprawdę sympatycznie

      Usuń
  13. Warszawa wieczorem jest teraz najpiękniejsza:) szczególnie Nowy Świat:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się, dopisała mi również sceneria - akurat padał śnieg ( potem niestety śnieg z deszczem ), a za te piękne widoki przyszło mi zapłacić zapaleniem pęcherza :/ Ale czego się nie robi dla chwili przyjemności :)

      Usuń
  14. Cudne zdjęcia, aż zatęskniłam za Warszawą :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To zapraszam :D Choć ja rodowitą Warszawianką nie jestem, ale podobno najpiękniejsze Warszawianki to przyjezdne :P

      Usuń
  15. Muszę się w końcu wybrać na Starówkę i obejrzeć choinkę i całą iluminację! :) na diabelski młyn niestety nie mam z kim pójść, bo mój chłopak nie cierpi kręciołków ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja swojego wyciągnęłam choć stawiał lekkie opory, a Starówka jest faktycznie magiczna, aż czuje się święta :)

      Usuń

Copyright © 2017 Kaczka z piekła rodem