27.2.13

10 minut na... Perfekcyjne oczyszczenie - glinkowa maseczka do twarzy Soraya + dla śmiechu - mój dzisiejszy lok :D

Dochodzę do wniosku, że bywam ignorantem jeśli chodzi o niektóre firmy, a przynajmniej do niedawna byłam. Soraya nigdy nie leżała w kręgu moich zainteresowań, aż do czasu gdy pozazdrościłam kuzynce mleczka scenicznego do ciała, które choć ma mocno średni skład, to latem sprawdzało się na mojej skórze naprawdę bez zarzutu KLIK (właśnie denkuję odkopaną z czeluści reszteczkę).


Będąc na zakupach w świeżo wyremontowanym Rossmannie , dokładnie 28 listopada ( kolejny raz utwierdzam się w przekonaniu, że posty zakupowe się przydają ) stanęłam przed ścianą maseczek. W oko wpadła mi właśnie linia Sorai - 10 minut na... . Wybrałam maseczkę oczyszczającą do skóry tłustej i mieszanej. Niestety niedługo potem moja cera zaczęła świrować i maseczka długo czekała na swoją kolej, ale się doczekała.

Choć najczęściej sięgam po maski nawilżające to od czasu do czasu kosmetyki z glinką są w mojej pielęgnacji bardzo mile widziane ( skłonność do niedoskonałości cery, która ostatnimi czasy na szczęście nieco osłabła ).

Maska firmy Soraya ma gęstą, mocno kremową konsystencję. Wyraźnie czuć w niej glinkę. Mimo to łatwo rozprowadza się po twarzy. Ma przyjemy, nie drażniący choć dość dobrze wyczuwalny zapach.
Może powodować chwilowe podrażnienie oczu, przy pierwszym użyciu nie miałam takiego problemu, ale przy drugim, przez pierwsze 2 minuty bardzo łzawiły mi oczy. Nie mam pojęcia czym było to spowodowane, tym bardziej, że pierwszym razem nic takiego nie odczułam. Uważam jednak, że osoby o szczególnie wrażliwych oczach powinny na nią uważać.


Maseczka zasycha bardzo szybko, faktycznie 10 minut to chyba najrozsądniejszy czas jeśli chodzi o trzymanie jej na twarzy choć po 15 min. nie odnotowałam żadnych podrażnień.
Zmywa się dość łatwo nawet bez mojej ulubionej gąbeczki Calypso.

Pierwsza połowa składu jest moim zdaniem świetna, druga jednak pozostawia sporo do życzenia ( SLES w maseczce - why ? ).


Efekty ?

Skłamałabym, gdybym powiedziała, że jestem niezadowolona z działania. Skóra po zastosowaniu maseczki jest aksamitnie gładka i miękka, pory skóry są lekko zwężone i ma ona naprawdę zdrowy koloryt. Kosmetyk zmywa się całkowicie, nie pozostawiając żadnego wyczuwalnego filmu. Dzięki temu twarz jest naprawdę odświeżona i zmatowiona.
Dla mnie to jedna z lepszych maseczek oczyszczających jakie zdarzyło mi się używać i chętnie wrócę do niej w przyszłości przymykając oko na niektóre składniki, bo efekt końcowy jest wart tego drobnego grzechu.

Za podwójne opakowanie 2 x 5 ml zapłacimy w Rossku ok. 2,60 zł. Jak widać jest to naprawdę tani produkt.

Ciekawa jestem również innych masek z tej serii, miałyście może jakieś ?

A na koniec zobaczcie, jak skręcił mi się dziś jeden pukiel włosów. Wygląda jak zdjęty z lokówki, a kompletnie przy nim nie majstrowałam. Nie ma to jak umyć włosy i zostawić same do wyschnięcia :D

36 komentarzy:

  1. Ja miałam i pisałam recenzje u siebie:-) uwielbiam je. Osobiście uważam , ze są to jedne z lepszych maseczek dostępnych na rynku. Ostatnio zachwycam się tez ich kremem na dzień i coraz bardziej przekonuję się, ze kosmetyki Soraya obecnie są na naprawdę wysokim poziomie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie jakoś nigdy do nich nie ciągnęło, ale chyba muszę zrobić głębsze rozeznanie terenu bo maseczka okazała się być naprawdę fajnym produktem.

      Usuń
  2. ja na razie odpuściłam z saszetkami- chcę wykończyć tubkę sanctuary. Wystarcza mi za wszystkie saszetki świata :P
    choć nie powiem, że zaczyna mi brakować eksperymentów :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie chyba ta chęć eksperymentów jest u mnie zbyt silna :) Zawsze mam w zanadrzu jakąś nową maskę do wypróbowania, nieraz leżą i czekają kilka miesięcy, ale w końcu każda zawsze ma swoją premierę :)

      Usuń
  3. Stosowałam ją raz. Bardzo przypadła mi do gustu;) Faktycznie dobrze oczyszcza:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie zachwyciła tym, że twarz jest po niej tak niesamowicie gładka :)

      Usuń
  4. ja tam kupuję glinki w proszku i wychodzi nie dość, ze taniej to jeszcze zdrowiej bez zbędnych świństw w składzie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No niby tak, ale chęć wypróbowania czegoś nowego jest silniejsza ode mnie :D

      Usuń
  5. ja nie lubię soray'i jakoś, a teraz mam inną maseczkę i musze ją wypróbować :)
    ale loczek !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hihihi, lok mnie dziś rozłożył na łopatki :D

      Usuń
  6. Jestem akurat fanką proszkowanych glinek, bo te sklepowe nie dają u mnie żadnego efektu. To zdjęcie to kolejny dowód na to, że włosy żyją własnym życiem:P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja dla odmiany nigdy tych w proszku nie próbowałam, ale pewnie jeszcze się skuszę :)
      Taaak - moje włosy potrafią mnie zaskoczyć :D

      Usuń
  7. Te maseczki są dosyć popularne :) Sama chyba mam gdzieś w pudełku z próbkami ;]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sumie ciężko, żeby kosmetyk tak łatwo dostępny nie był popularny :) Ciekawa jestem innych opcji :)

      Usuń
  8. Jak na razie oczyszczające omijam szerokim łukiem. Miałam z tej serii nawilżająco. I całkiem dobra. Przyjemnie mnie zaskoczyła :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem, ja też miałam długą przerwę w maskach oczyszczających, na szczęście moja cera wróciła do naprawdę niezłej kondycji :)

      Usuń
  9. Dodaję do listy zakupowej:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że będziesz zadowolona :)

      Usuń
  10. Bardzo ciekawe te maseczki :)
    Obserwujemy?
    http://jakdwiekroplewody.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chętnie wypróbuję jeszcze jakieś :)

      Usuń
  11. Maseczki Soraya 10 minut bardzo polubiłam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że nie jestem odosobniona w swoich odczuciach :)

      Usuń
  12. Ja niestety nie lubię innych maseczek niż te z Dermaglinu :( Ostatnio kolezanka dala mi z Sorai, ale inną i twarz mnie piekla, zmylam i musialam leciec po krem bo mialam skorupe na twarzy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja Dermaglinu nigdy nie miałam choć zawsze mnie kusił. Ale nic straconego, z pewnością jeszcze się skuszę :)
      Współczuję przygody z Soray'ą, niestety to co jednym pasuje dla innych jest totalnym niewypałem :(

      Usuń
  13. Kochana, zostałaś otagowana w zabawie "It's Only a Picture Tag";)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki wielkie, zaczynam zbierać zdjęcia i myślę, że w przyszłym tygodniu odpowiem :D

      Usuń
  14. Jak ja do tej pory mogłam nie zauważyć takiej maseczki w Rossmanie? Muszę koniecznie przy najbliższej wizycie to nadrobić i przetestować na sobie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oooo to koniecznie daj znać jak u Ciebie się sprawdziła :)

      Usuń
  15. Niedawno stałam się posiadaczką niniejszej maseczki ( kupiona w realu za 2,59 zł ) i powoli zbieram się w sobie do jej użycia :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że spisze się u Ciebie tak dobrze jak u mnie :)

      Usuń
  16. Trzy dni temu użyłam tej maseczki po raz pierwszy. Pytanie, które zadałam sobie po opłukaniu twarzy: "Gdzie są moje wągry?!" :P Otóż zniknęły, ulotniły się w magiczny sposób ;) super uczucie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No mnie również zaskoczyła skutecznością, naprawdę bardzo fajny produkt :)

      Usuń
  17. Kupiłam jakiś czas temu saszetkę w Lidlu za jakieś, ja wiem, 1,50zł.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oooo to jeszcze lepsza promocja Ci się trafiła :)

      Usuń
  18. Fajny, fajny produkt :) I pomyśleć, że za marny grosz można dokładnie oczyścić cerę z wągrów :) Używam tej maseczki tak mniej - więcej raz na tydzień/raz na dwa tygodnie i efekt przy regularnym stosowaniu jest taki, że już powoli zaczynam zapominać o moim zaskórnikowym koszmarze na nosie i czole :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się :) Ja zupełnie nie spodziewałam się po niej, że mogą być takie efekty - a jednak :)

      Usuń

Copyright © 2017 Kaczka z piekła rodem