11.2.13

Garść poniedziałkowych nowości - zakupy, dokładka do rozdania, przesyłka etc.

Ta notka miała się pojawić wczoraj, ale zbierałam się jak pies do jeża i w końcu jej nie napisałam. Po południu możecie spodziewać się recenzji toniku Lirene, ale na razie chciałam luźno przywitać poniedziałek z częścią moich weekendowych zdobyczy.

Tym razem zakupy ograniczyłam do Hebe. Chciałam kupić pomadkę z essence, której poszukuję już od dawna, ale chyba nie jest mi ona pisana - ani Natura ani Hebe jej nie mają :/ Chyba dlatego miałam jakiś chory dzień i chciałam kupić wszystko, a Hebe ostatnio wybitnie kusi :D Przy okazji ja, mistrz gracji potłukłam jeden lakier do paznokci... pokornie poszłam do pani poinformować, że miałam wypadek, ale okazało się, że to wina źle ustawionych przegródek, które wręcz strzelały lakierami. Nie zostałam więc zlinczowana i spokojnie kontynuowałam zakupy.
Wpadła mi też w oko jedna rzecz, którą mam zamiar dorzucić do paletki metalix ponieważ jest w tym samym stylu - mam nadzieję, że osobie, która ją wygra, również przypadnie do gustu :)



1. Serum antycellulitowe na noc Lirene - miałam kiedyś starą wersję i byłam bardzo zadowolona. Regularne wcieranie naprawdę wygładza i ujędrnia skórę. Wiem, że sporą zasługę ma w tym masaż jednak przy zwykłym balsamie nie osiągam aż takich efektów. Oczywiście hasło promocja zadziałało na mnie tym bardziej kusząco i serum wpadło do mojego koszyka za 11,89 zł

2. Temperówka KillyS o dwóch średnicach. Moja stara podwójna temperówka się dziwnym trafem połamała i zostałam z jedną starą Jumbo, na wielkie kredki i zwykłą, malusią z papierniczego, która nawet z ołówkami sobie na radzi, dlatego gdy zobaczyłam to czarne cudo za 2,59 zł to nawet chwili się nie zastanawiałam

3. Maseczka anty-stress rozgrzewająca z otrębami owsianymi. Botanical Choice. Nigdy nie miałam maseczek tej firmy, a że była akurat promocja to skusiłam się na jedną z tańszych wersji. 2,79 zł za 15 ml to chyba nie najgłupszy interes, tym bardziej, że bardzo lubię rozgrzewającą maseczkę Synergen z Rosska.

4. Moje ukochane peelingi gruboziarniste z Daxa. Ubolewam nad tym, że nigdzie nie mogę znaleźć go w tubce. W Hebe była promocja i jedna saszetka kosztowała 1,29 zł więc wzięłam od razu trzy. Jak na razie żaden inny peeling nie przypadł mi do gustu tak jak ten.

5. Podwójny lakier z essence. To właśnie jeden z tej serii udało mi się potłuc... Przyznam, że nie wiem czemu akurat zdecydowałam się na czerwień i pomarańcz, w sumie było kilka innych ciekawych odcieni, ale jakoś tak ten od początku wpadł mi w oko. Po wyczytaniu w Cosmo, że czerwień będzie hitem, czuję się rozgrzeszona tym bardziej, że za 3,99 zł aż żal było nie wziąć.

6. Niespodzianka do rozdania :D Utrzymana w klimacie metalix, mam coś z tej serii w innym kolorze i bardzo lubię więc liczę na to, że ten również będzie u kogoś sprawował się świetnie :) Musiałam jednak zajrzeć do środka czy nie był macany, bo dosłownie dostaję szewskiej pasji, że na kilkanaście dostępnych sztuk, prawie wszystkie nosiły ślady macania paluchami. Przez takie coś nie mogę sobie kupić All About Cupcake z essence, bo w Naturce są dwie i wszystkie mazane. Wrrrr.... zamordowałabym.

Oprócz zakupów w Hebe nawiedziłam również Biedrę, ale jakoś nic mnie nie uwiodło. Chętnie skusiłabym się na jeszcze jeden lakier z Virtuala, ale stwierdziłam, że zaciskam pasa i czekam do targów kosmetycznych. Tam zaszaleję :)
Kupiłam tylko chwalony przez wszystkich micel za całe 4,49 zł - po pierwszym użyciu na full make-up z cieniami i eyelinerem w roli głównej jestem po prostu w szoku i to pozytywnym :)

W sobotę odebrałam również paczuszkę. Obstawiałam, że będzie to BingoSpa i się nie pomyliłam. Po pierwszych średnich wrażeniach przy ostatniej współpracy zdecydowałam się wziąć udział w testowaniu jeszcze raz z nadzieją, że może jednak coś bardziej przypadnie mi do gustu i chyba tym razem własnie tak będzie :) Wypróbowałam już wszystkie trzy produkty i pierwsze wrażenie jest OK, choć opakowania naprawdę mogliby zmienić, albo chociaż dorzucić pompki...


Niedziele upłynęła pod znakiem prasówki, uwielbiam kolorowe czasopisma typu Cosmopolitan, Uroda, Joy, Glamour itd. bo zawsze coś ciekawego można tam wyniuchać. Tym razem znęcałam się nad Cosmo gdzie zaciekawiły mnie takie oto lakiery:


Miałyście może już z nimi do czynienia ?

Pochwalę się również, że olejny raz spróbowałam niebieskiego makijażu i czułam się w nim świetnie. Ba! Podobał się nawet mojemu facetowi, próbowałam uwiecznić go na zdjęciach, ale strasznie słabo mi wyszły. Aparat zjadł odcień niebieskiego robiąc z niego kolor wody w basenie, dodatkowo zdjęcia są jakieś takie niewyraźne, ale może w najbliższym czasie uda mi się coś z tego zrobić :)

To tyle jeśli chodzi o mój weekend, a jak u Was Kochane ? Ja zabieram się teraz za rycie do poprawki, którą mam w piątek. Trzymajcie kciuki bo po prostu muszę to zdać, co prawda będę miała totalnie zje***e święto murarzy i tynkarzy czyli WalĘtynki, ale w kolejny weekend sobie odbiję :)
Obchodzicie w ogóle to święto ? Może podrzucicie mi jakiś pomysł na fajne spędzenie tego dnia? Bo ja niestety tym razem mam totalną pustkę w głowie...

Na koniec uraczę Was czymś co wczoraj zapuścił mi mój facet :) Nie jest to może mój ulubiony gatunek muzyczny, ale tak mi wpadło w ucho, że nie może się ode mnie odczepić. Aż dziwne.

31 komentarzy:

  1. Świetne zakupy;) Ciekawe te lakiery;) Nigdy nie miałam żadnego, ale jakby tylko się nadarzyła okazja, chętnie bym sobie taki upolowała^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też jestem ciekawa czy w ogóle są warte zakupu bo nigdy wcześniej się z nimi nie spotkałam :)

      Usuń
  2. Fajne:)Ja także uwielbia ten peeling gruboziarnisty perfecty:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie jak na razie nie ma lepszego :)

      Usuń
  3. wybrałam podobne produkty do testowania.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawe jakie będą nasze odczucia, moje pierwsze wrażenie jest tym razem nawet niezłe :)

      Usuń

  4. Kurcze, no właśnie powiedz mi, dlaczego ludzie macają???? o.0

    Z Bingo to bym chętnie spróbowała tego kolagenu do ciała i peelingu.

    Buziaki!:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No ja tego nigdy nie ogarnę chyba. Kiedyś nie otwierałam w sklepach, ale kilka razy się nacięłam i teraz zawsze sprawdzam czy kosmetyk nie był macany.

      Usuń
  5. ja dzisiaj pędzę na zakupy ;))
    też dostałam paczuszkę z bingo, a o tym serum z lirene słyszałam wiele dobrego :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja chyba pierwszy raz mam taką motywację żeby wziąć się za siebie na każdym poziomie :D

      Usuń
  6. mój facet nigdy o waletynkach nie pamięta (mimo że to jeden dzień po jego urodzinach), więc w tym roku w ramach buntu nie dostanie nic :P nie polecam wyjścia do kina, z doświaczenia wiem, że TEGO dnia można umrzeć.
    ja używam teraz zielonej serii lirene ale jakoś mnie nie chwyciła za serce :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj to nie dobry ! No o kinie nawet nie myślałam, źle się czuję w tłumie :D

      Usuń
  7. Dzisiaj wypróbowuje ten peeling i o ile się nie mylę to jest dostępny w rossmannie, o ile to ten sam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W tubce ? Byłoby świetnie, bo widziałam niestety tylko drobnoziarniste :/

      Usuń
  8. ciekawa jestem tych lakierów, narobiłS MI smaka na nie:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie ja też jak przeczytałam o nich to nagle chciejstwo mi się załączyło :)

      Usuń
  9. Fajne zakupy. Jestem ciekawa tych produktów z Bingo :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też jestem ciekawa jak się sprawdzą bo poprzednia trójka była raczej mocno średnia.

      Usuń
  10. też nie ciekawią te produkty z Bingo! :)

    buziaki ;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że najszybciej pojawi się recenzja peelingu, ale szampon i kolagen muszą troszkę poczekać :)

      Usuń
  11. Świetne zakupy, tą serię Lirene bardzo lubię miałam peeling i był genialnym zdzierakiem

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajnie że mówisz, w takim razie rozejrzę się też za peelingiem bo nie zawsze mam czas użerać się z fusami z kawy :D

      Usuń
  12. Dziękuję Ci Kochana bardzo za miły komentarz!! :*
    No to się nakupiłaś też trochę :) Ale powiem Ci kurde, że ja też :/ Zrobiłam sobie bana na zakupy a tu wróciłam z miasta z wieloma rzeczami :P Kurde:P
    a ja dzisiaj miałam niebiesko, granatowo fioletowy makijaż :P Hehe aż Panie w Hebe i Sephorze go pochwaliły :P no no :P hahah :D
    A na walętynki może po prostu idźcie do kina (albo nie, bo tłok:D) albo zjedzcie sobie kolację romantyczną ;) ;** Albo grajcie w gry na kompie haha ;) Fajna zabawa przy dobrej grze :) :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No makijaż był naprawdę świetny więc musiałam piać z zachwytu :)
      Kino odpada z racji na tłok tym bardziej, że Walentynki spędzam w rodzinnym mieście, postanowiliśmy sobie nic tym razem nie kupować tylko fajnie spędzić czas. Ja mam poprawkę egzaminu więc naprawdę nie mam głowy. Kolacje jemy często, ale może tiramisu mu zrobię bo sama lubię :D

      Usuń
    2. Oooo no to w takim wypadku pewnie! :) Najważniejsze, to po prostu być razem <3 :)

      Usuń
  13. Udane zakupy! Gratuluję kosmetyków BingoSpa- sama nic nie miałam z tej firmy;)
    A lakierów to nie znam... ale pięknie wyglądają....
    Ja osobiście nie bardzo czuję się w niebieskim makijażu, ale wiadomo, co komu pasuje;)
    Pozdrawiam ciepło:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja w sumie też zawsze uważałam, że w niebieskim mi kiepsko, ale okazało się, że jest to kwestia odcienia :)

      Usuń
  14. Właśnie dziś napisałam notkę o termicznym lakierze, ale innej, polskiej firmy. Ciekawa jestem jak z jakością tych cudeniek;) tylko cena 2x wyższa;/

    OdpowiedzUsuń
  15. Od jakiegoś czasu ciekawią mnie termiczne lakiery, może na jeden się skuszę w ramach testów :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też się zastanawiam, ale może uda mi się znaleźć coś w tym stylu na targach :)

      Usuń

Copyright © 2017 Kaczka z piekła rodem