24.3.13

Kolagen do ciała od BingoSpa - czy można to polubić ?

Czy kosmetyk, o powiedzmy to sobie szczerze, średnim składzie można polubić ? Wstyd się przyznać, ale chyba tak. Od pewnego czasu staram się bardziej świadomie wybierać produkty do pielęgnacji ciała, czytam składy i szukam informacji na temat ich wpływu na organizm, ale jednocześnie próbuję odnaleźć kompromis między ceną, jakością i działaniem. Niestety nie zawsze się to udaje, a ograniczony budżet stanowi dodatkowe utrudnienie. Czasami więc odpuszczam, zamykam oczy i wklepuję w siebie coś bez przekonania by potem stwierdzić, że wcale nie było tak źle, a może nawet całkiem dobrze ?


Kolagen do ciała otrzymałam na drodze współpracy z firmą BingoSpa. To już ich druga akcja, w której wzięłam udział. Kosmetyki, które otrzymałam w pierwszej paczce kompletnie mnie nie zachwyciły, były do bólu przeciętne i ponownie zdecydowałabym się może tylko na jeden i to dla samego zapachu.
Dlaczego zdecydowałam się na kolejną paczkę ? Chyba chciałam dać firmie szansę na rehabilitację. I tym razem pozytywnie mnie zaskoczyli, pisałam Wam już o peelingu błotnym z kwasami, który jest dla mojej cery rewelacyjny choć mogliby z dwóch świństewek w nim zawartych zrezygnować KLIK.

Zacznijmy od opakowania, które jest tak fatalne, że aż chce się wrzeszczeć. Na oko wygląda przyjemnie i elegancko, ale cóż z tego jeśli jest totalnie niefunkcjonalna. Nakrętka do kitu, ciężko się odkręca, szczególnie mokrą lub śliską ręką. Butelka jest twarda, przez co kosmetyk do połowy opakowania jakoś tam z niej wychodzi, a później trzeba sporo się nagimnastykować. Całe szczęście, że konsystencja jest dość lekka. Najlepszym rozwiązaniem jest dokupienie pompki np. w Yves Rocher, ja tak zrobiłam z szamponem, dzięki temu zaoszczędziłam sporo nerwów.


Z kosmetykiem jednak podobnie jak z człowiekiem, nie o wygląd chodzi, ale o wnętrze :D Przynajmniej oficjalnie tak się mówi, a potem i tak wszystkie wiemy do kogo faceci się ślinią :P Mój twierdzi, że się nie ślini, ale czort go tak naprawdę wie :)
Jak więc spisuje się wnętrze tej niewdzięcznej butelki ? Dobrze, no zaskakująco dobrze. Tak dobrze, że sama nie wierzę, że to piszę, ale muszę sprecyzować w jakich wypadkach to "dobrze" ma miejsce.
Przede wszystkim, jeśli oczekujecie intensywnego nawilżenia i odżywienia skóry to nawet nie czytajcie dalej. Ten kosmetyk Wam tego nie zapewni. Od razu mogę odesłać Was do recenzji Clinic Cream od Decubala.
Z mojego punktu widzenia jest to delikatne, bardzo szybko wchłaniające się mleczko o niezwykle przyjemnym, kremowym zapachu. Idealne po porannym prysznicu, gdy chcemy szybko założyć rajstopy, a nie ganiać po mieszkaniu szukając ich, podczas gdy one biegają razem z nami z tym, że przyklejone do ud nasmarowanych tłustym masłem. Przerabiałam to więc naprawdę mnie to nie bawi :)
Preparat ten raczej pomaga utrzymać dobry poziom nawilżenia i chroni przed przesuszeniem. Z pewnością trzeba się posiłkować bogatszym kosmetykiem, jednak doceniam go z uwagi na wygodę stosowania. Podejrzewam, że szczególnie pasowałby mi latem. Wtedy moja skóra nie potrzebuje aż tak dużej dawki nawilżenia, no i w upalne dni, kosmetyki szybko wchłaniające się są wręcz nieodzowne.

Przejdźmy do tego nieszczęsnego składu. Co mnie najbardziej odrzuca ? Parabeny od wyboru do koloru od Methyl do Isobutyl. Czy naprawdę taki kosmetyk potrzebuje aż tylu konserwantów ? Nie sądzę.
Ponadto DMDM-Hydantoin - why ? Nie wiem czy bardzo wrażliwa skóra zniosłaby aż tak dawką konserwującą. Fe !
Kosmetyk zawiera również ciekłą parafinę, moje ciało, akurat nie ma nic przeciwko niej ( w przeciwieństwie do twarzy więc nie uznaję jej za minus ). W produkcie faktycznie znajdziemy kolagen oraz ekstrakty: z aloesu, lnu i rumianku. Tym się pocieszam :)


Za 300 ml opakowanie kosmetyku zapłacimy na stronie sklepu BingoSpa  12 zł.

Nie mogę Wam z czystym sumieniem polecić tego kosmetyku, jednak patrząc na jeszcze bardziej udziwnione składy wielu popularnych firm, dochodzę do wniosku, że jego wybór może być mniejszym złem szczególnie dla dziewczyn o mniej wymagającej skórze.

Życzę Wam Kochane miłego popołudnia, a ja lecę dalej cieszyć się moim Misiem, wszystkie zaległości nadrobię jutro. Buziaki :)

24 komentarze:

  1. Jeśli nie ze względu na skład, to na pewno ze względu na opakowanie bym go nie kupiła. Oj nie postarali się!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do takiego opakowania konieczna jest pompka bo zwariować idzie :D

      Usuń
  2. Te opakowania mają niepraktyczne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Naprawdę są momenty, że chciałoby się rzucić butelką :)

      Usuń
  3. Faktycznie, cała plejada parabenów. Choć ja tak bardzo ich się nie boję to mimo wszystko w takiej ilości... Ale najważniejsze, że się polubiłaś z nim, jakoś się go zużyje, a potem można zawsze poszukać, czegoś bez takiego wydanie chemijki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie w ten sam sposób do niego podeszłam :) Też nie jestem ortodoksem, ale co za dużo to nie zdrowo, a tutaj niestety mało mamy pozytywnych aspektów w składzie :(

      Usuń
  4. ja na razie rozpoczynam przygodę z nimi ale nie pokusiłam się na "zwykle" balsamy tylko na np koncentrat na cellulitis - to już inna bajka. Jakoś tym zwykłym pielęgnacyjnym kosmetykom nie umiałam zaufać ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja otrzymałam ten w ramach współpracy, brałam w ciemno nie znając składu. Pół biedy, że przynajmniej naprawdę się sprawdza :)

      Usuń
  5. wszystkie te buteleczki z bingospa mają koszmarne opakowanie, aa tego kolagenu nie używałam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem, chyba miało być estetycznie i inaczej niż u innych, a wyszło kompletnie niefunkcjonalnie :)

      Usuń
  6. wychodzi na to, że mam mało wymagającą skórę, bo go uwielbiam i jestem zadowolona z poziomu nawilżenia :) zapach, konsystencja, wchłanianie - wszystko na plus, opakowanie nie bardzo, ale za działanie tego cudu jestem to w stanie znieść ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam dość suchą skórę, ostatnio i tak się poprawiła ale kolagen solo by się u mnie nie sprawdził, natomiast wspomagany bogatszymi kosmetykami dawał radę :) I bardzo, ale to bardzo polubiłam zapach :)

      Usuń
  7. Nie skusiłabym się. ;-)

    A niedrogie kosmetyki o przyzwoity składzie można znaleźć np. w Rossmannach albo w sklepach z półproduktami. ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się :) I też z reguły sięgam po takie produkty bo nie jestem zwolenniczką wydawania fortuny na kosmetyki. Do tego produktu raczej już nie wrócę choć miał sporo plusów :)

      Usuń
    2. Na wysuszoną skórę ciała dobrze działają oliwki - tylko najlepiej bez parafiny, itp. Dobre są oliwki z Rossmana (moja ulubiona to pomarańcza i brzoza). Wystarczają na długo mają świetny skład i odpowiada mi zapach tej (ale nie przepadam za limonkową, którą lubi wiele osób, więc to zależy od własnych upodobań). Poza tym wiele osób chwali sobie oliwkę Hipp. Można też "tuningować" balsam dla dzieci Babydream. To wszystko jest niedrogie, pomaga ochronić skórę przed wysuszeniem i nie zawiera nieciekawych składników.
      (Oliwki są dużo bardziej wydajne niż balsamy, wystarczy mała ilość, żeby "zadziałało", wręcz trzeba uważać, żeby nie przesadzić, a potem się to ma i ma...) ;-)

      Usuń
  8. Ja też czasem przymknę oko na gorszy skład, jeśli kosmetyk naprawdę dobrze spełnia swoją rolę. Niemniej staram się nie przesadzać ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie :) Ale co za dużo to nie zdrowo i nie wiem po co napchali tu aż tyle konserwantów. Konsystencja, zapach, szybkość wchłaniania są jak najbardziej na plus, szczególnie rano. Kolejny raz pewnie jednak się nie skuszę.

      Usuń
  9. Nie znam tego, mam krem do twarzy z kolagenem.

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja też po raz pierwszy się spotykam z tym kosmetykiem, chociaż znam firmę. Ale nie używałam produktów tej marki, więc się nie wypowiem. Wybieram zawsze głęboko nawilżające kosmetyki, bo mam bardzo suchą skórę. Tak więc, dobrze, że piszesz. Będę wiedziała, by po niego nie sięgać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla suchej skóry niestety jest niewystarczający. Ja używałam go najczęściej rano, gdy chciałam delikatnie nawilżyć skórę bez klejącego filmu. Na noc używam bardziej treściwych kosmetyków, bo moje nogi to istne suchary.

      Usuń
  11. Jakoś ani wygląd ani skład do zakupu mnie nie przekonuje, nawet porywające hasło z przodu butelki "kolagen" do ciała

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba właśnie tym hasłem najbardziej chcieli skusić :)

      Usuń

Copyright © 2017 Kaczka z piekła rodem