10.6.13

Z.ONE Concept milk_shake glistening argan oil

Jestem, jestem i żyję choć momentami nie ogarniam co, gdzie i jak :) Podejrzewam, że w takim stanie będę trwała co najmniej do początku lipca, ale mam nadzieję, że mi wybaczycie :) W sobotę byłam na cudownym spotkaniu z dziewczynami z Malinowego klubu, jutro postaram się wrzucić relację bo jestem na etapie kompletowania zdjęć, a że powoli pakuję rzeczy do wyprowadzki to już gubię się we wszystkim :)

Dziś 
zdążyłam napisać kilka słów o "olejku arganowym" od z.one concept.


Dlaczego potrzebny był mi do tego cudzysłów ? Już za chwilę sprawa się wyjaśni :)

Otrzymałam od firmy do przetestowania 10 ml fiolkę kosmetyku, która spokojnie starczyła mi na ok. 9-10 razy. Gdyby to był czysty olejek to pewnie nie wystarczyłby nawet na raz, ale blogowa mądrość mówi, że najpierw trzeba zajrzeć do składu. A tam całkiem nieźle jak na... serum do zabezpieczania końcówek. Bo właśnie do tego kosmetyk nadaje się idealnie.
Slikon na pierwszym i drugim miejscu świetnie zabezpiecza je przed wysychaniem, mechanicznymi uszkodzeniami, a co za tym idzie rozdwajaniem, zaś olejek arganowy na trzecim miejscu pielęgnuje, nawilża i odżywia.


Muszę przyznać, że ta optymistyczna wizja ma swoje odzwierciedlenie w rzeczywistości.
Serum ( bo tak pozwolę nazywać sobie ten kosmetyk ) ma dość rzadką konsystencję, o przyjemnym, aczkolwiek męskim zapachu - nie wiem czemu, ale ostatnio mam jakieś szczęście do kosmetyków pachnących jak męskie perfumy , dobrze że wielbię takie zapachy :)
Moja 10 ml fiolka to mała, plastikowa, zakręcana buteleczka z niestety dużym wylotem. Przy nabieraniu kosmetyku na dłoń trzeba poświęcić maksimum uwagi, aby wylać pożądaną jedną, dużą kroplą, a w dodatku stabilnie odłożyć buteleczkę bo podejrzewam, że po przewróceniu nie będzie co zbierać.


Kosmetyk bardzo przyjemnie nakłada się na włosy, szybko pokrywa końcówki i łatwo zmywa się z dłońmi - dla mnie to sygnał, że również, ze zmyciem go z włosów nie będzie problemu.
Nie obciąża włosów i nie przyspiesza przetłuszczania, fajnie nabłyszcza i wygładza. Moje loki są po nim sprężyste choć początkowo bałam się czy nie będzie dla nich zbyt ciężki.

Cena nie należy do najniższych, za 10 ml specyfiku zapłacimy 12,50 zł. Do kupienia TUTAJ.
Biorąc jednak pod uwagę, że jest to kosmetyk fryzjerski, patrząc na skład i ogólne działanie to naprawdę muszę przyznać, że nie jest tragicznie - dla porównania jedwab z biosilku, którego bardzo nie lubię i który koszmarnie przesuszył mi końcówki ( napiszę wreszcie o nim niedługo bo już nie wytrzymam ) kosztuje średnio 5 zł za 15 ml i długofalowo nie wnosi nic dobrego dla moich włosów .

A teraz mykam na obiadek i biorę się za nadrabianie zaległości w komentarzach :)

25 komentarzy:

  1. O, mi dzisiaj przyszła paczka ze współpracy z tą firmą, ciekawą mnie kosmetyki, zobaczymy jak się sprawdzą u mnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że tak dobrze jak u mnie :) Odżywka w piance była mi wcześniej dobrze znana, ale reszta to zupełne nowości :)

      Usuń
  2. hej moja Twiśnięta koleżanko Malinowa :D
    kosmetyki o meskim zapachu? od razu mi sie kojarza kryształki Alfaparf :D
    a cena jeszcze znośna skoro dobrze działa :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O nie, za długi język mam hehe :D

      Jako serum na końcówki jest naprawdę świetny, ale trochę drażni mnie nazywanie takich kosmetyków "olejkiem arganowym". Potem taka np. moja mama, która nie zna się na składach może marudzić, że tak chwalą ten olejek arganowy, a na twarz to on się jednak nie nadaje. Powinni inaczej nazywać takie produkty :)

      Usuń
  3. Ja też musze sie zabrać wreszcie za notke ze spotkanie ,a kompletnie nie mam na to czasu :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja postaram się jutro napisać, choć też już powoli zaczynam się pakować, a praca magisterska leży i kwiczy :(

      Usuń
  4. O proszę, a ja z jedwabiem z Biosilku się polubiłam...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja pamiętam jak był na niego wielki bum, oczywiście też poleciałam kupić no i niestety moje końcówki ekspresem się po nim przesuszały :(

      Usuń
  5. Odpowiedzi
    1. No niestety, znam o wiele lepsza sera na końcówki :)

      Usuń
  6. tego olejku jeszcze nie znałam..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też pierwsze słyszę ;)

      Usuń
    2. Ja też podpisuję się pod powyższym komentarzem;D

      Usuń
    3. Firma z.one concept posiada w swoim asortymencie włoski kosmetyki profesjonalne, ja początkowo znałam tylko odżywkę w piance, ale coraz bardziej interesują mnie też inne produkty. Serum podoba mi się przede wszystkim dlatego, że ma olejek wysoko w składzie i przekłada się to na działanie :)

      Usuń
  7. Skusiłaś mnie. Ciekawe jakby zareagowały na niego moje fale ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje fale bardzo go polubiły, niektóre sera bardzo obciążają włosy, a to jest lekkie i dzięki temu włosy nie tracą na objętości :)

      Usuń
  8. Bardzo interesujący produkt :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fakt, jeśli ktoś poszukuje czegoś co będzie dobrze działało na problematyczne końcówki włosów to polecam z czystym sercem :)

      Usuń
  9. Widziałam to wasze spotkanie u Aswertyny, fajnie miałyście :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No nie ukrywam :) Szkoda, że tak szybko minęło.

      Usuń
  10. Niby maął ilość ale na trcohę użyć starczyła nie jest tak żle;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No bo w sumie więcej niż jedną, porządną kroplę tego nie nakładam bo w tym wypadku nadmiar mógłby spowodować tylko przyklap.

      Usuń
  11. Cos podobnego do "kuracji" Marion :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A możliwe, nawet nie wiem, z tym, że tutaj faktycznie jakaś pielęgnacja jest odczuwalna, bo gdy pominęłam zastosowanie serum to i tak końcówki były w naprawdę super stanie.

      Usuń
  12. Niestety, Babydream ma w składzie wyciąg z rumianku, który np. moje włosy skutecznie rozjaśniał i szybciej wypłukiwał farbę, dlatego go odstawiłam :)

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2017 Kaczka z piekła rodem