15.7.13

Synesis - Eliksir pod oczy 22 aktywne składniki z różą damasceńską + mój mały, wieczorny gość

Do pielęgnacji okolic oczu mam wybitny pociąg już od dawna :) Co prawda nie mam widocznych problemów ze zmarszczkami, workami, a cienie miewam tylko sporadycznie, ale i tak uważam, że im wcześniej zaczyna dbać się o tą wrażliwą strefę tym lepiej na przyszłość.
Dwa miesiące temu zdecydowałam się na zakup eliksiru do pielęgnacji okolic oczu z różą damasceńską od Synesis. Tak - kupiłam, bo ostatnio coraz częściej zauważam, że sporo dziewczyn głośno krzyczy o sprzedajności blogerek, a tak naprawdę i tak zdecydowana większość ze współprac korzysta. Pozostawiam to bez zbędnego, nudnego wywodu...
Tak więc, wracając do tematu, kupiłam bo była fajna promocja :) Zdecydowałam się akurat na olejek ponieważ krem pod oczy z Decubala, mimo, że lekki i dobrze nawilżający, był mało odżywczy. Potrzebowałam czegoś co zafunduje mojej skórze większego kopa. Eliksir kusił mnie od dawna, ale bałam się, że będzie migrował po twarzy, szczypał w oczy i obciążał. Promocja jednak skutecznie przekonała mnie do spróbowania i naprawdę nie żałuję !


Eliksir zamknięty jest w szklanej buteleczce z plastikową nakrętką przypominającą perłę. Przed użyciem dobrze jest go wstrząsnąć bo przy dnie lubi pojawiać się delikatne zmętnienie.
Samo opakowanie nie jest najwygodniejsze, szczególnie jeśli jest się taką łamagą jak ja :) Nakrętka lubi wyślizgiwać się z dłoni i wdzięcznie, albo i dźwięcznie skakać po łazience. Sam flakonik trzymam zawsze jak paralityk, wkładając maksimum koncentracji w to, aby go nie upuścić, bo nie dość, że szklany to jeszcze dziurka, przez którą wypływa olejek jest dość duża.
Aby nałożyć go pod oczy, przykładam opuszek palca do szyjki butelki i przechylam ją " do góry nogami " i z powrotem. Takie zamoczenie palucha pozwala na aplikację kosmetyku wokół jednego oka. Moim zdaniem nie jest to ani super wygodne, ani super higieniczne.


Konsystencja kosmetyku to oczywiście olejek. Po nałożeniu wokół oczu lubi się rozprzestrzeniać nieco dalej, do oczu też czasami wpływa, ale naprawdę nigdy nie spowodował podrażnienia, a jestem posiadaczką dość wrażliwych oczu i wiele kosmetyków powoduje u mnie łzawienie.


Z racji na to, że olejek wchłania się powoli stosuję go tylko na noc.
W kwestii efektów muszę jednak przyznać, że byłam bardzo pozytywnie zaskoczona. Dosłownie po kilku użyciach zaczęłam zauważać, że drobniutkie zmarszczki się wygładzają, a skóra nabiera zdrowszego kolorytu. Własnie tego było mi trzeba - porządnego odżywienia. Skóra po dwóch miesiącach z eliksirem jest naprawdę bardzo gładka, dobrze nawilżona i napięta. 
Jestem naprawdę bardzo zaskoczona takim działaniem bo nie spodziewałam się, że efekty mogą być, aż tak widoczne. Nie wiem co prawda czy eliksir miałby podobne działanie w przypadku bardziej wymagającej skóry, ale dla mnie okazał się być strzałem w dziesiątkę.

Wydajność pozostaje na standardowym poziomie, po 2 miesiącach stosowania tylko na noc zużyłam ok. 1/3 buteleczki.

Skład: Riccinus Communis Seed Oil, Oryza Sativa Germ Oil, Grapeseed Oil, Macadamia Oil, Avocado Oil, Pistacia Butter, Aloe Butter, Chamuolgra Oil, Hippophae Rhamnoides Oil, Cedar Balm, Shea Butter, Dipalmityoyl Hydroxyproline, Phytosphingosine, Ceramide III B, Omega - Ceramide, Tocotrienols, Ascorbyl Palmitate, Tocopheryl Acetate, Caprylic/Capric Trygliceryde, Rosa Damascena Flower Oil, Coenzym Q10, Alfa-Lipoic Acid, Cannabis Sativa Seed Oil, Geraniol, Citronelol.

Za 10 ml zapłacimy 78 zł w sklepie internetowym Synesis bądź w ich warszawskim butiku. Dostępny jest również podobny eliksir, który różni się jedynie brakiem olejku z róży damasceńskiej, ma także przystępniejszą cenę :)

A teraz krótki epizod z mojego zwariowanego życia z facetem i psem.
Mój G. wylazł wczoraj wieczorem na spacer z Fadem, a ja poszłam się pluskać. Nagle dzwoni mi telefon, więc lecę mokra i spieniona do pokoju, patrzę - dzwoni G.

Ja: Yyyy no co tam?
G.: Przenocujemy małego koteczka ?
Ja: Cooo ?
G.: Pytam się czy przenocujemy małego koteczka, a ja jutro zabiorę go na wieś.
Ja: Yyy... no dobra.


Po chwili przychodzi z obrażonym na śmierć Fadem, który idzie spać nie czekając na nas, a ja mam małego, ślicznego, czarniutkiego kocurka do wymiziania. Z bólem serca go oddałam bo niestety warunków na kota przy moim szalonym psiaku nie mamy, ale pocieszam się, że jeszcze go zobaczę :)

38 komentarzy:

  1. Miałam wziąć ten olejek na tej szalonej promocji ale w końcu nie dostałam potwierdzenia i zapomniałam o tym. Świetnie że działa!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sama jestem zaskoczona. Nie spodziewałam się, że efekty będą aż tak zauważalne. Jednak natura też potrafi zdziałać cuda :)

      Usuń
  2. Olejek prezentuje się nieźle :) Moje mało wprawne oko dostrzega fajne składniki w składzie ;) Ale i tak najbardziej podoba mi się kociak :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie skład mnie do niego przekonał :) A kiciuś już dzielnie wariuje na wsi :)

      Usuń
  3. Kotek taki Misiunio sliczny :)
    a jako miłośniczka rózanych kosmetykow chetnie bym się takim olejkiem miziała :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też uwielbiam różę :) Szczególnie tą damasceńską :)

      Usuń
  4. Kupię je bo mi się strasznie opakowanie podoba :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Opakowanie wygląda super, ale moje dwie lewe ręce drżą za każdym razem, gdy po nie sięgam :D

      Usuń
  5. w pierwszym momencie pomyslałam, że to jakis perfum... ładne opakowanie a i kiciuś sliczny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fakt opakowanie wygląda jak miniaturka perfum :)

      Usuń
  6. Aktualnie używam kremu pod oczy Decubal o którym wspomniałaś i jestem mile zaskoczona. Mam wrażenie, ze drobne zmarszczki pod oczami zniknęły, a skóra się wygładziła. Fakt opakowanie Synesis jest problematyczne- mogliby nad nim popracować. Liczę, że decyzyjni firmy zobaczą Twój post i coś z tym zrobią :). Oczywiście jestem uradowana, że kolejna polska firma ma coś skutecznego do zaoferowania. W związku z tym, że mam permanentne naturalne cienie pod oczami i inwestuje w kremy pod oczy, być może i ten produkt znajdzie się na mojej liście :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miałam dokładnie takie same spostrzeżenia jeśli chodzi o Decubal ale na dłuższą metę odczuwalam że czegoś mi brakuje. Chyba sie starzeje hehe :-)

      Usuń
  7. fajny olejek;) kiciuś słodki ja mam teraz 3!!!;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oooo to z Ciebie prawdziwa kociara :-) moje czarne malenstwo pojechało do rodzinnego domu mojego chłopaka :-)

      Usuń
  8. Kotek ma tak słodką minkę, że bez wahania bym go przygarnęła :D A krem bym kupiła nawet dla samego opakowania ( chociaz i skład ma fajny ) gdyby nie cena :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wypatruj promocji ! Ją kupiłam go za 8 zł ! Trafiłam na akcje z voucherami na fb zresztą firma często ma rabaty i promocje więc może uda Ci się trafić :-) a kotek był naprawdę uroczy :-)

      Usuń
  9. Odpowiedzi
    1. Był tak grzeczniutki i milutki że z bólem serca go oddawalam.

      Usuń
  10. Slodki kotek,wiesz moj Yogi tez bylby zazdrosny ;)te typy tak maja.Wiesz Marta przygotowalam juz paczuszke dla Ciebie,postaram sie ja jutro albo pojutrze wyslac,pozdrowienia kochana.Ania

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet bym nie pomyślała że taki zazdrośnik z niego ale przynajmniej trochę śmiechu było :-) Aniu ją naprawdę nie wiem jak ją mam Ci dziękować mam tylko nadzieję że będę mogła sie porządnie odwdzięczyć :-)

      Usuń
  11. Boże jaki cudny kotek ;D

    Ja póki co pod oczy stosuję Ziaję ze świetlikiem. Borykam się z cieniami, więc mam nadzieję, że przyniesie chociaż najmniejsze efekty.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miałam kiedyś krem pod oczy Ziaja Sopot i był naprawdę niezły. Teoretycznie też miał rozjasniac cienie ale nie było spektakularnych efektów. Mnie zaczął męczyć problem słabo odzywionej dlatego zdecydowałam die na synesis :-)

      Usuń
    2. Hey,nasze pupile to nie tylko zazdrosnicy ale tez obrazalscy nie z tej ziemi :).Gdy ja z moim chlopakiem idziemy do pracy to Yogi jest odprowadzany do rodzicow chlopaka ktorzy mieszkaja w sasiedztwie,i gdy sie go szlo na poczatku odebrac to nawet na nas nie chcial spojrzec:),teraz to ma raj na ziemi bo G. jest nadal na chorobowym i Yogi moze byc caly czas w domu.Marta nie zawracaj sobie glowy tym jak masz mi sie odwdzieczyc,zajmij sie na spokojnie szukaniem pracy:)zycze ci powodzenia,wiem ze znalezc prace w pl nie jest latwo...dlatego wyjechalam za granice,i jestem juz tutaj od 15lat ;)

      Usuń
    3. Mój niestety musi zostawać sam, więc jak wracamy to wita nas cały w skowronkach. Niestety ostatnio trochę humor mu się popsuł bo ciągle męczyły go biegunki, ale już na 100 % wiemy od czego - nie może jeść suchej karmy bo połyka ją w całości. Musimy mu ją namaczać wodą lub mielić w maszynce. Strasznie łapczywe i łakome stworzonko z niego :)

      Mnie w Polsce za dużo rzeczy trzyma, ale ten brak pracy jest dobijający. Przecież nie oczekuję od razu kokosów, ale chciałabym normalnie, uczciwie zarabiać na życie. A tu guzik :(

      Usuń
  12. Jejku jaki piękny aż chciałoby się wytulić maluszka. Super!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście natychmiast to zrobiłam :) Same ręce się wyciągały :)

      Usuń
  13. koteczek piękny.

    A takie eliksiry... stosuję, stosowałam, ale nigdy działania nie widzialam...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cóż to najzwyklejszy miks olejków, też nie spodziewałam się cudów, a jednak chyba moja skóra potrzebowała czegoś co ją natłuści i odżywi :)

      Usuń
  14. Nie mam cierpliwosci do mazidel pod oczy a jakby mi sie jeszcze mialo rozlewac to juz w ogole :p

    OdpowiedzUsuń
  15. Jej, ale słodziaśny kotek!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z bólem serca go oddawałam bo był naprawdę kochaniutki :)

      Usuń
  16. Ja bym nie miała serca, żeby oddać takiego mruczka :d Ale mój pies też by się pewnie obraził na amen :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja to też już miałam ogniki w oczach żeby go zostawić, ale chyba mój facet był nieco przytomniejszy :)

      Usuń
  17. nie znam tej firmy za dobrze.
    a kotek jest słodziutki !

    OdpowiedzUsuń
  18. Awwwwww koteczek! Niestety ale dla mnie przyćmił recenzję eliksiru :D Twój facet wykazał się wielką wrażliwością. Mojemu pewnie zrobiłoby się takiego kociaka szkoda ale nie sądzę, aby przyniósł go do domu. Słodki :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Kociak słodki.Co do eliksiru nie miałam okazji go jeszcze wypróbowac.Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2017 Kaczka z piekła rodem