16.10.13

Kąpiel w Sprite i Skittlesach - Original Suorce Lime Shower

Uwaga, uwaga - wszystkie osoby, które reagują ślinotokiem na myśl o cytrynie proszone są o zwiększenie częstotliwości przełykania albowiem będzie dziś ekstremalnie :) W roli głównej wystąpi limonkowy żel pod prysznic od Original Source.
Zanim jednak przejdę do żelowych opowieść chciałabym pozostać w temacie smaku i wszystkim łakomczuszkom wspomnieć o portalu Foodpanda.pl, o którym niedawno się dowiedziałam i już żałuję, że mojego miasteczka jeszcze nie obejmuje. Portal ten to świetny sposób na szybkie zamawianie jedzenia online. Najbardziej podoba mi się to, że po wpisaniu adresu dowiadujemy się o wszystkich restauracjach w naszej okolicy. Od razu możemy przejrzeć menu i zamówić to na co mamy ochotę, wielki plus za aktualny przegląd promocji :) Za studenckich czasów zawsze na nie polowałam. Jeśli zdarza Wam się zamawiać jedzonko do domu to myślę, że Foodpanda.pl może być niesamowitym ułatwieniem posiłkowym - kąpielowym ułatwieniem jest zaś żel od Original Source.


Kupiłam go rok temu. Czemu więc recenzja dopiero teraz? Otóż po przyjściu do domu i powąchaniu owego żelu poczułam ogromne rozczarowanie i zesłałam go na przymusową banicję aż do wakacji. Nie wiem czemu, ale kojarzył mi się z tanim mleczkiem do czyszczenia kuchenek, łazienek etc. Miesiące mijały, a ja nie mogłam się przełamać, aby wreszcie zacząć go używać.
Wakacje jednak rządzą się swoimi prawami, stwierdziłam, że teraz albo nigdy i rzuciłam się w wir cytrynowej świeżości.


Ze wstydem muszę przyznać, że byłam dla niego mocno niesprawiedliwa.
Po kilku kąpielach żel zaczął mi się kojarzyć tylko ze Spritem i zielonymi Skittlesami. Był obłędnie orzeźwiający, słodko-kwaskowy, idealny na upalne dni. Mamy już połowę października, a ja nadal sięgam po niego, gdy potrzebuję obudzić swoje zmysły, nie zaś utulać do snu.

Żel ma gęstą konsystencję, wystarczy odrobina a pieni się jak szalony. Dobrze oczyszcza, ale nie wysusza skóry. Wysoko w składzie znajdziemy olejek z limonki, który pielęgnuje ciało już pod prysznicem.


Jedyna rzecz, której nie lubię w opakowaniu to silikonowy zaworek ( w ketchupach też go nie cierpię ). Na szczęście w tej chwili firma produkuje już butelki bez tego paskudztwa. Więc domyślam się, że w kwestii komfortu użytkowania nie sprawiają żadnych problemów.


Żele Original Source bardzo często można dorwać w promocji, ja za 250 ml zapłaciłam ok. 5 zł, ale średnia cena to chyba coś między 7-8 zł. Do kupienia w Rossmannie czy Hebe.
Miałam kilka wersji, ale ta z limonką jest zdecydowanie najbardziej energetyczna :) Jeśli lubicie cytrusy to z pewnością się nie zawiedziecie :)

35 komentarzy:

  1. Lubię takie cytrusowe zapachy, choć faktycznie czasami producenci mają z nimi problem i przypominają środki czystości.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No ja na początku nie mogłam się przełamać, a teraz go bardzo lubię :)

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. Oj bo ostatnio jakoś mam zatrzęsienie naprawdę fajnych kosmetyków, chyba wreszcie po prostu umiem je w miarę dobrze dobrać, choć niestety kilka bubli też czeka na swoje blogowe 5 minut. I to przeważnie jak na coś bardzo się napalę kończy się katastrofą :)

      Usuń
  3. Nie znam, ale kąpiel w takich zapachach musi być ciekawym doświadczeniem ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Początkowo nie było lekko, ale z czasem przywykłam do opcji Sprite :D

      Usuń
  4. Odpowiedzi
    1. Mnie też nie szczególnie i rzadko po nie sięgam, ale limonka była warta grzechu :)

      Usuń
  5. uwielbiam go i zgadzam się z Tobą na upały idealny:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj naprawdę zwróciłam mu cały honor, po męczącym dniu normalnie stawiał na nogi :)

      Usuń
  6. Oj jak taki świeży ma zapach to faktycznie umila kąpiel :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyściutka limonka :) Naprawdę czasami aż kwaśno :)

      Usuń
  7. Zapach tego żelu jest genialny, potwierdzam :) Kiedyś bardzo inteligentnie użyłam go po depilacji i tak mnie podrażnił, że do dziś to pamiętam...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Łoł, dobrze, że ja na to nie wpadłam :) Zawsze uważałam go za dość delikatny, ale w sumie nie ma się co dziwić :)

      Usuń
  8. Miałam miętową jego wersję na letnie dni.
    Bardzo przypadła mi do gustu bo fajnie chłodziła.

    Ta stronka jest bardzo ciekawym rozwiązaniem. Na pewno zawieszę na niej oko!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miętowy faktycznie na lato byłby super opcją :) A stronka jest świetna, mam nadzieję, że poszerzą działalność :)

      Usuń
  9. Miałam jeden żel z tej firmy i w ogóle się nie pienił ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja miałam zimową limitkę z zeszłego roku i pieniła się faktycznie zdecydowanie gorzej niż ten :)

      Usuń
  10. Jak dla mnie wygląda zachęcająco:) pozdrawiam i zapraszam do mnie http://fajne-konkursy.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  11. Miałam wersję malinową, ale oprócz krótkotrwałego fajnego zapachu niczym mnie nie zachwycił;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie moim zdaniem te żele są bardzo nierówne jakościowo :(

      Usuń
  12. Taki zapach musi być rewelacyjny:) Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  13. alez zapachw butelce moze być mylący :D ja te żele wąchałam tylko w drogerii i żaden mnie nie porwał :)
    dzięki za info o tym żarłocznym portalu ^^ przyda się :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja strasznie żałuję, że nie obejmuje mojego miasta :( Dla mnie to byłaby mega wygoda, mam nadzieję, że się rozwiną :)

      Usuń
  14. Ja zupełnie nie przepadam za zapachami OS. Miałam 2 żele i w ogóle mi nie podeszły...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja miałam te z limitki zimowej, pomarańczowy był super :)

      Usuń
  15. Mnie zapach z butelki podobał się, ale właśnie po nałożeniu na ciało i spienieniu cuchnie mi Domestosem :( Nie mogłam go zużyć przez ten smrodek. Dużo ładniej pachnie wersja Lemon & Tea Tree - zero Domestosa, sama świeżość :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oooo to muszę wypróbować, bo to połączenie musi być ciekawe :)

      Usuń
  16. hej ;) miły blog ;) zapraszam Cię na swój nowy makijaż i... może poobserwujemy ?:) pozdr. ;*

    http://www.fashion-crown.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  17. Tego nie miałam,ale ten rózowy "Malina i wanilia" tak :-) zapach kojarzył mi się z piankami marshmallow czyli obłędna słodkość :-) Aż chce się go zjeść!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojej, skąd ja to znam, czasami niektóre kosmetyki pachną tak obłędnie, że ciężko się powstrzymać :D

      Usuń

Copyright © 2017 Kaczka z piekła rodem