11.11.13

Truskawkowe wspomnienie wakacji od Balei na biało-czerwone święto

Wczoraj było na fioletowo, więc dziś patriotycznie biało-czerwono, a w zasadzie truskawkowo, ale od czego jest wyobraźnia :)


Maseczkę Balea z ekstraktem z truskawki dostałam od mojej kochanej Ani z Niemiec ( dla niewtajemniczonych KLIK ). Tak się składa, że z truskawkami polubiłam się dopiero wtedy, gdy poszłam na studia, a one osiągnęły kosmiczną cenę. Coś w tym jest, że czasami wystarczy podnieść cenę jakiegoś bubla ( nie ubliżając truskawkom ), a nagle robi się towarem luksusowym tylko dlatego, że zdobi go piękna metka. To taka dygresja od dygresji wracamy do konkretów.


Verwöhn Maske z opcją entspannend czyli maska odprężająco-kojąca od Balei to przede wszystkim raj dla zmysłów.
Delikatna, kremowa konsystencja łatwo aplikuje się na twarz. Zapach jest absolutnie świetny - jeśli ktoś kocha truskawki to musi trzymać język na wodzy, aby nie oblizywać się. Soczystość w każdym calu!
Można zafundować sobie słoneczny czerwiec w środku zimy i właśnie dla mnie jest to produkt bardziej działający na zmysły niż na ciało :) Kolor maseczki to jasny, optymistyczny róż ( na zdjęciu słabo wyszedł ).


Maseczka nawilża na średnim poziomie, nie jest źle, ale o rewelacji i efekcie WOW mówić również nie można. Produkt delikatnie wygładza i poprawia elastyczność. Moja mieszana cera nie była po niej obciążona, choć kolejnego dnia nieco bardziej się przetłuszczała ( często tak mam po maskach o działaniu nawilżającym ).
Jest jedna rzecz, do której mogłabym się przyczepić, ale dotyczy ona mojej głupoty, nie jest zaś winą maseczki... zawsze reaguję lekką reakcją alergiczną na pierwsze truskawki w sezonie, gdy zjem je w większej ilości ( czytaj więcej niż kilogram dziennie ) to również zdarza się, że swędzą mnie usta i skóra. Cóż więc dziwnego w tym, że maseczka po ok. 3 minutach od nałożenia zaczęła mnie delikatnie szczypać w twarz??? Tak, wiem, jestem niemyślącym osłem, ale na szczęście żadnych podrażnień nie było i po chwili to denerwujące uczucie ustąpiło, ale mam świadomość tego, że mogło skończyć się chociażby wysypką. Z tego względu ostrzegam wszystkie osoby uczulone na truskawki - bądźcie ostrożne!


Opakowanie składa się z dwóch saszetek po 8 ml każda. Bardzo lubię taką formę choć 8 ml tej maseczki to naprawdę dużo, można ją nałożyć bardzo grubą warstwą. Cena - ok 3,50 zł. Do kupienia w drogeriach DM ( czyli nie w Polsce ) lub w sklepach internetowych ( czyli w Polsce ) - uściślam bo ktoś kiedyś mnie pytał " co to jest ten DM i gdzie to jest ". W sumie słuszna uwaga bo nie każdy jest tak opętany jak my - kosmetykoholiczki :)

Dla tych, którym nie chce się szukać cudów od Balei mogę zaproponować truskawkową maseczkę z Rival de Loop dostępną w naszym, swojskim ( tak - strasznie on polski ) Rossmannie. Ze źródła, któremu ufam KLIK wiem, że ta maseczka jest niezłym zamiennikiem Balei.


Radosnego świętowania kochane!

45 komentarzy:

  1. Skoro jest porównywalna z tą z rival de loop, to ją wypróbuję, a kiedyś jak będę miała okazję to kupię tą z Balei :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja osobiście Rival de Loop nie miałam, ale czytałam wiarygodną recenzję, widziałam skład i myślę, że może to być ciekawy zamiennik :)

      Usuń
  2. Maseczkę Rival de Loop miałam i całkiem fajnie się spisała :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja właśnie muszę się na nią przy okazji skusić bo jednak taki zapachowy umilacz dostarcza mnóstwo przyjemności :)

      Usuń
  3. Już mi się tęskni za truskawkami. Dobrze, że są takie maseczki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba na razie musimy się przygotować na zapachy świąteczne :) Do truskawek jeszcze daleko :)

      Usuń
  4. Odpowiedzi
    1. Typowy umilacz, na rewelację nie ma się co nastawiać :)

      Usuń
  5. Zaciekawiłaś mnie zapachem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapach naprawdę urzeka, szczególnie o tej porze roku :)

      Usuń
  6. Jestem dziwna, ale nie nawidzę zapachu truskawek...
    Nie dałabym rady nałożyć jej na twarz :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wcale nie jesteś dziwna, ja do niedawna też zupełnie ich nie tolerowałam :)

      Usuń
  7. No ja właśnie też czytałam że Rival de loop to fajny zamiennik tej maseczki:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli jest szansa, że nie trzeba stawiać tylko na DM :)

      Usuń
  8. dla samego zapachu warto po nią sięgnąć :) zwłaszcza jak mamy taką szarówę za oknem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadza się, dla mnie to czysto terapeutyczny kosmetyk, a że dodatkowo poprawia stan to już w ogóle :)

      Usuń
  9. polska białoooo czerwoniii :))
    Lubię truskaweczki w każdej formie, ciekawam zapachu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja tyyyyle lat jestem stratna, bo ich nie lubiłam :/

      Usuń
  10. Chciałabym ją powąchać :D tęsknię za truskawkami, nie mogę się doczekać lata ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja dla odmiany nie mogę się doczekać Bożego Narodzenia, to zdecydowanie mój ulubiony okres w roku :)

      Usuń
  11. Ładny blog <3
    agrestaco6.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  12. Bardzo dawno nie używałam takich gotowych maseczek

    OdpowiedzUsuń
  13. Właśnie, też miałam zrobić "polski" wpis". Zaraz się biorę... ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To ja lecę sprawdzić co stworzyłaś :)

      Usuń
  14. chyba wyprobuje zamiennik z rival de loop. zobaczymy jak sie sprawdzi :)

    OdpowiedzUsuń
  15. dobrze ze skonczyło się bez wysypki czy czegoś gorszego:) a truskawki swoją drogą uwielbiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie jak zdałam sobie sprawę z tego co odwaliłam to miałam ochotę sama sobie po głowie nastrzelać, już raz kiedyś taki numer odwaliłam z farbą do włosów :/

      Usuń
  16. ja na szczęście nie jestem uczulona na truskawki :) miałam juz kiedyś maseczkę z rival de loop i była świetna :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja się cieszę, że u mnie skończyło się tylko na chwilowym szczypaniu :)

      Usuń
  17. ja nie lubię truskawek zbytnio, ale maseczka nawet ciekawa ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja do niedawna wręcz nie cierpiałam ich, ale człowiek chyba z wiekiem się zmienia i w tej chwili lubię wiele rzeczy, za którymi kiedyś nie przepadałam :)

      Usuń
  18. Nie używam gotowych maseczek, ale zaopatrzyłam się ostatnio w żele pod prysznic pachnące właśnie truskawkami :) nie ukrywam, że kupiłam je tylko i wyłącznie ze względu na ten zapach właśnie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie ja też często kieruję się właśnie zapachem, choć w tym wypadku i na pielęgnację narzekać nie można :)

      Usuń
  19. Jeszcze żadnej maseczki z Balea nie miałam.
    Może kiedyś się skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie są jakimś cudem świata, ale dla zaspokojenia własnej ciekawości warto :)

      Usuń
  20. Ja niestety na truskawki w jakimś tam stopniu jestem uczulona ale przypuszczam że tą rossmannowską maseczkę będę miała ochotę wypróbowac :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem, mam nadzieję, że obędzie się bez podrażnień, w końcu to nie jest czysty sok z truskawek :)

      Usuń
  21. Mmm.. poczułam te truskawki :)
    Anomalia

    OdpowiedzUsuń
  22. Nie powiem, wygląda pysznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie już na samą myśl ślinka ciekanie :)

      Usuń
  23. miałam kilka produktów tej firmy i żaden mi nie odpowiadał:(

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2017 Kaczka z piekła rodem