16.1.14

Kryolan Anti Shine - absolutna rewolucja w moim makijażu!

W ostatnim czasie przeciwności losu sprzysięgły się w utrudnianiu mi regularnego blogowanie. Oczywiście jak na złość, akurat gdy chciałabym napisać o tak wielu ciekawych produktach. Tym razem nie będę jednak nudzić i smęcić, bo na tą notkę ostrzyłam sobie zęby już długo. Dlaczego? O tym za kilkaset słów dalej... :)


Puder z Kryolanu siedział mi w głowie od dawna, a w zasadzie od czasu, gdy zakwalifikowała go do ulubieńców 2012 roku Red Lipstick Monster ( jedyna youtuberka, którą oglądam w miarę regularnie ). Zawsze mówiła o swojej mocno przetłuszczającej się cerze i zawsze chwaliła Anti Shine, który podobno miał sobie rewelacyjnie radzić z tym przetłuszczaniem. Ja nigdy nie lubiłam pudrów sypkich, zdecydowanie kochałam się w prasowańcach. Rozbrajała mnie początkowo również cena.


Wahałam się i wahałam, aż w końcu stwierdziłam, że muszę go mieć. No tak, tylko gdzie zamówić? Bałam się trochę, że trafię na podróbkę, albo coś nie do końca świeżego - nie wiem czemu, ale chciałam mieć 100% pewności, że kupuję właściwy produkt. Pogrzebałam w sieci i znalazłam oficjalnego dystrybutora kosmetyków tej marki czyli Kryolan City Warszawa. Napisałam maila do firmy, aby zapytać się o cenę ( nie mają podanych na stronie ). Szybko dostałam informację zwrotną na temat ceny i szczegółów wysyłki. Czułam się naprawdę bardzo miło i rzetelnie potraktowana mimo iż nie robiłam hurtowych zakupów, a jedynie jeden, jedyny Anti Shine :) Po dokonaniu przelewu podesłałam potwierdzenie i towar zjawił się u mnie w mgnieniu oka. Jeśli więc zastanawiacie się gdzie warto kupić ten kosmetyk to ja ze swojego doświadczenia mogę polecić Kryolan City Warszawa :)


Gdy rozpakowałam idealnie zapakowaną paczuchę, moim oczom ukazało się estetyczne pudełeczko skrywające mój skarb. Możecie się ze mnie śmiać, ale kurczę nawet otwieranie kartonika było dla mnie pomysłowe. Żadnego mocowania się z "klapką", wystarczy złapać za specjalny uchwycić. Prosta rzecz, a jaka przydatna! Niby duperela, a cieszy :)


W środku kartonika znajdujemy zakręcany słoiczek z pudrem. Puder posiada dodatkowe zabezpieczenie w postaci naklejki na sitku. Informuje nas ona o tym, że w celu ekonomicznego użytkowania należy oderwać jedynie białą część. Tak też zrobiłam :)




Aby zaaplikować puder na twarz polecam najpierw wytrząsnąć odrobinę na wieczko, a następnie nakładać na twarz. Choć nigdy wcześniej nie używałam puszka do pudru to w przypadku Anti Shine ma on rację bytu.  Początkowo byłam do niego zmuszona ponieważ mój stary pędzel totalnie nie chciał współpracować z sypką formułą pudru. Po czasie jednak bardzo przekonałam się do "puszkowej" metody. Wystarczy nabrać odrobinę i delikatnie przyciskać do skóry miejsce po miejscu, jak gdyby wciskając go w twarz. Efekt jest olśniewający. Ostatnio zaopatrzyłam się w nowszy i nieco mniejszy pędzel do pudru więc obecnie też często korzystam z niego przy aplikacji tego produktu. W obu przypadkach jest bardzo dobrze, choć opcja z puszkiem jednak wygrywa :)


Czy jestem zadowolona?

W tym momencie powinnam piać, piać i jeszcze raz piać z zachwytu. Ten puder jest absolutnie rewelacyjny! Mówię to z całkowitą szczerością - naprawdę zachwyca swoją jakością i skutecznością.
Produkt łatwo się aplikuje, nie bieli skóry i nie pozostawia widocznej " mączystej " warstewki. Nawet gdy wysypie nam się odrobina na czarne spodzie ( hehehe, przetestowane ) to wystarczy go strzepnąć - nie ma mowy o białych śladach :)
Puder matuje wprost idealnie i to na wiele, wiele godzin. W zasadzie po 8 godzinach pracy wracam z nienaruszonym makijażem. Jednocześnie efekt matu nie jest tępy i płaski. Moim zdaniem skóra nim potraktowana wygląda naturalnie i promiennie. Jest niesamowicie aksamitna w dotyku.
Anti Shine nie podrażnia, nie zapycha i nie wysusza skóry. Nawet kiepski podkład przypudrowany właśnie tym kosmetykiem trzyma się na twarzy w zaskakująco dobrym stanie.


Pewnie wiele z Was powie OK, wszystko pięknie i ładnie, ale cena pudru to 65,00 zł - jednorazowo może wydawać się sporo. Moim zdaniem jednak puder jest wart nawet więcej... Przede wszystkim jest niesłychanie wydajny - używam go o 2 miesięcy i nie widać żadnego ubytku! Red Lipstick Monster mówiła, że puder spokojnie starcza na dwa lata - patrząc na mój stan zużycia - to jest więcej niż prawdopodobne :) Ponadto opakowanie produktu mieści 30 gram kosmetyku. 30 gram, na dwa lata za 65,00 zł? Toż to wychodzą grosze! Ja sama zużywałam ok. 4 opakowań pudru prasowanego w ciągu roku, a cena jednego przekraczała 20 zł.


Dla mnie wniosek jest prosty - tanio, nieziemsko skutecznie, wygodnie i estetycznie.
Czego chcieć więcej? Naprawdę polecam z całego serducha, wszystkim tym, które cenią sobie matową cerę przez długie, długie godziny. Warto!

33 komentarze:

  1. Mam problem ze świeceniem się skóry, muszę powykańczać to co mam i sobie kupię Kryolan, już wiele dobrego o nim czytałam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja właśnie też zużywałam zapasy i z czystym sumieniem zdecydowałam się na Kryolan - jest absolutnie świetny :)

      Usuń
  2. Lubię pudry sypkie i jeśli kiedyś uda mi się skończyć Vichy dermablend to chętnie zainwestuję w Kryolana :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja do tej pory stroniłam od sypkich pudrów, wydawało mi się, że za ciężko się z nimi współpracuje, Kryolan jednak jest wart zachodu :)

      Usuń
  3. kocham ten puder od dawna! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że nie jestem odosobniona w swoich odczuciach :)

      Usuń
  4. Faktycznie za tę pojemność się opłaca tyle wydać. Hmm mój makijaż po średnio 4-5 godzinach błyszczy, więc jeśli u mnie ten puder by się tak sprawdzał to bym była mu wierna dozgonnie. Póki co muszę wykończyć ten co mam (nie lubię marnować) i dorzucę na listę zakupów ten produkt ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie ja też miałam taki problem - po ok. 5 godzinach w biurze mój makijaż zaczynał płynąć, teraz łażę do wieczora i jest dobrze, naprawdę dobrze :)

      Usuń
  5. Bardzo lubię sypkie pudry, u mnie zazwyczaj sprawdzają się lepiej niż prasowane. Wielki plus dla Kryolanu za brak przesuszeń!

    OdpowiedzUsuń
  6. Nigdy nie miałam nic z kryolanu;) a co do youtuberek to ja się nie mogę do monster przekonać..najbardziej lubię zmalowaną i pannę joannę make up

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. RLM lubiłam na samym początku, kiedy zaczynała swoją przygodę z YT a potem poszła w dziwną stronę. W sumie na chwilę obecną regularnie oglądam jedynie Maxineczkę, reszta to anglojęzyczne kanały.

      Usuń
  7. Fajnie, że trafiłaś na coś co działa i jesteś z tego zadowolona.
    U mnie ten puder nie zagrzał miejsca, że tak powiem ;) Pudry sypkie bardzo lubię i są dla mnie podstawą w makijażu.

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja jakoś do sypkich pudrów nie mogę się przekonać... Mam ochotę na Ben Nye i może to od nich zacznę przygodę z supańcami, ale i ten będę mieć na uwadze :) Fajnie, że znalazłaś swój ideał!

    OdpowiedzUsuń
  9. Ależ mi narobiłaś na niego ochoty.
    Póki co jednak się wstrzymam, ponieważ pudru używam jedynie na powieki...

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja aktualnie z KOBO będę próbowała pudry sypkie ale tak mnie nim zaciekawiłaś że nabrałąm ochoty go kupić choć faktycznie przy pojemności 30 gram wcale tak drogo nie wychodzi :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Mam go w planach, właśnie po obejrzeniu filmików RLM :) Tylko muszę najpierw wykończyć obecne, a są tak samo wydajne co Kryolan XD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Doskonale Cię rozumiem, ja swoje resztki "wyjadałam" przez prawie rok, ale uparłam się, że muszę go mieć i nie żałuję zakupu :) Być może są produkty, które działają podobnie, ale ja niestety na takie nie trafiłam. Kryolan natomiast naprawdę spełnił moje oczekiwania, mimo iż raczej nie miałam zbyt dobrych wspomnień po innych sypkich pudrach :)

      Usuń
  12. Właśnie wczoraj oglądałam jakiś filmik RLM i akurat była mowa o tym pudrze. Trochę drogi ale wydaje się, że dla mnie idealny bo mam tłustą cerę w strefie T. Przemyślę to jeszcze i może się skuszę;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, że cena na początku wydaje się dość wysoka, ale patrząc na wydajność to moim zdaniem i tak bardzo się opłaca. Ja jestem w szoku, że nawet na kiepściejszym podkładzie sprawdza się super.

      Usuń
  13. Zastanawiam się między nim a pudrem z Vichy ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O Dermablendzie też słyszałam sporo dobrego więc niestety nie doradzę, który lepszy :) U mnie Kryolan naprawdę sprawdza się nadzwyczaj świetnie :)

      Usuń
  14. Słyszałam że podobny skład i jakość ma sypki puder z essence i kosztuje ok. 20zł :)
    Używam tego z essence i jestem mega zadowolona :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem czy myślimy o tym samym, ale ja czytałam u kilku dziewczyn, że sypki puder z essence je zawiódł więc nie chciałam ryzykować. Poza tym, biorąc pod uwagę jego wydajność to 30 zł na rok za puder to grosze :)

      Usuń
  15. Miałam puder ryżowy, aczkolwiek nie tej marki (tylko taki półprodukt). Matował porządnie.

    OdpowiedzUsuń
  16. No proszę, niewiele o nim słyszałam, ale dobrze wiedzieć, że warto zwrócić uwagę na ten puder! :) Ja aktualnie zachwycam się pudrem matującym z Lily Lolo! W połączeniu z kremem z Clareny i podkładem mineralnym spokojnie mogę zapomnieć nawet o bibułkach matujących :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Naprawde ciekawy wpis i interesujący blog :) Będę wpadać częściej *.*
    Obserwuję i zapraszam do mnie
    http://dawidkwiatkowski-opowiadanie.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  18. też słyszałam dużo dobrych opinii ale na szczęście mnie zadowalają inne tańsze pudry ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. Ostatnio często trafiam na recenzje pudru ryżowego, zaczął mnie intrygować. Chciałabym zobaczyć jak faktycznie wygląda na twarzy :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Ja też przekonałam się do puszków dopiero niedawno kiedy zaczęłam używać sypkiego Grimasa. Pudło mam tak ogromne, że obawiam się czy Kryolan będzie jeszcze w sprzedaży jak będę szukała kolejnego pudru ;)))

    OdpowiedzUsuń
  21. :) mam bardzo podobne odczucia co do niego :) nawet z moją ostatnio przetłuszczającą się dość mocno cerą radzi świetnie :) o wydajności nie wspomnę

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2017 Kaczka z piekła rodem