6.3.14

Wyroluj cienie z Lumene - Bright Now Vitamin C Serum pod oczy w roll-on'ie

Ta notka miała pojawić się wczoraj, niestety wróciłam z pracy w stanie przypominającym zaawansowaną grypę i nie miałam siły jej napisać. Nic w przyrodzie nie ginie więc notkę napiszę dziś :) Myślę, że na wiosnę jak znalazł, po tej wbrew pozorom męczącej, bo szarej, burej i brzydkiej "zimie" bo zimą ciężko było mi to nawet nazwać.


Przygodę z tym małym stworkiem od Lumene muszę poprzedzić krótką historią mojego problemu. Otóż nigdy w życiu nie miałam problemów z okolicą oczu, zero cieni, obrzęków czy opuchlizny. Cóż, spanie do 11.00 miało swoje zalety. Niestety, koniec studiów i rozpoczęcie życia zawodowego na pełen etat ukróciło nie tylko mój sen, ale także moje idealne oczy. Zaczęły się problemy z ogromną opuchlizną i cieniami. Normalnie patrząc w lustro nie poznawałam siebie. Nagle korektor stał się moim najlepszym przyjacielem, nie wyszłam z domu bez wklepania pod oczy korektora z paletki BB od Gosha. Kiedyś w trakcie rozmowy pożaliłam się o tym Pani Ewie, reprezentującej właśnie marki Gosh i Lumene. Po tej rozmowie trafiła do mnie niespodzianka, o której pisałam TUTAJ.


Od razu rzuciłam się właśnie na serum pod oczy, choć forma roll-on'u nie zawsze do mnie przemawiała to tym razem okazała się prawdziwym zbawieniem.
Bright Now Vitamin C Eye Roll-On zamknięte jest w zakręcanej tubeczce o pojemności 10 ml. Aplikator wyposażony w 3 metalowe kuleczki zadziwiająco precyzyjnie nakłada kosmetyk, którego konsystencja jest wręcz płynna i przezroczysta. Początkowo nie byłam wybitnie entuzjastycznie nastawiona do tego produktu ( ani opakowanie, ani formuła po prostu do mnie nie przemawiały), a napis "Uwaga, silne działanie!" traktowałam z przymrużeniem oka.


Pierwsze podejście była dla mnie zaskakujące. Opuchnięte, piekące powieki i zimne, metalowe kuleczki powlekające skórę chłodzącym płynem. Czułam się jak w raju, stwierdziłam, że nawet jak nie będzie efektu to sama aplikacja jest boska. Z przyjemnością zaczęłam stosować go każdego ranka i zakochałam się w nim! Muszę jednak zaznaczyć, że opuchlizna i cienie nie są u mnie " z natury" więc nie wiem jak zadziałałby u osób z wrodzonym problemem. U mnie to problem nabyty i zarówno z cieniami jak i opuchlizną rozprawił się koncertowo.


Serum w roll-on'ie stanowi bardzo dobrą bazę dla makijażu, szybko się wchłania, napina i wygładza skórę. Dzięki temu makijaż naprawdę dobrze się trzyma, a powieka nie jest obciążona. Niestety w kwestii nawilżania nie jest moim faworytem - na noc wspomagam się Riche Creme z Yves Rocher.


Śmiać mi się chce ponieważ nie zdążyłam się pożalić Wam na temat moich cieni i zaprezentować jak korektor ładnie je maskuje, a już ich się pozbyłam. Co najważniejsze - na efekty nie musiałam czekać długo! 

Za 10 ml tubkę zapłacimy ok. 50-60 zł, stacjonarnie np. w Kosmeterii lub w drogeriach internetowych. Cena nie jest najniższa, ale biorąc po uwagę wydajność i naprawdę pozytywne działanie uważam, że warto!

A Wy macie może swoich faworytów w walce z opuchlizną i cieniami? 

22 komentarze:

  1. ja właśnie nie mam faworytów i ciągle walczę z cieniami:( czasem coś korektor zatuszuję,ale wiesz jak jest...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie ja ratowałam się tylko korektorem, na szczęście moje cienie to był raczej epizod i mam wielką nadzieję, że już nie powrócą :)

      Usuń
  2. O moze wreszcie cows na moje cienei z ktoprymi zmagam sie od urodzenia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie ciekawa jestem jak by zadziałał na takie wrodzone cienie, moje to rzecz nabyta - ciągle się nie wysypiam :/

      Usuń
  3. O nie, zapisuję go i będę skłonna wydać nawet te 50 zł, aby pozbyć się moich cieni...
    Powoli zaczynam mieć ich dość.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja byłam zszokowana, że tak nagle pojawiły się u mnie wielkie podkowy :/ Cud, że tak szybko ich się pozbyłam :)

      Usuń
  4. Ooo, brzmi interesująco :). Ostatnio lubię się z witaminą C :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też :) Mam ochotę ukręcić sobie sama serum :D

      Usuń
  5. Dobrze ze ja jednak nie posiadam żadnych cieni pod oczy to wydatek mnie ominie :) Albo cieszę się ze Tobie pomógł :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wierz mi - ja do niedawna też nie miałam nawet najmniejszych problemów z okolicą oczu. Widać jednak, że praca mi nie służy hehe :)

      Usuń
  6. Hmmm chyba dzisiaj wybiorę się na miasto i tego poszukam :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja ostatnio zmagam się z obrzękami, chętnie wypróbowałabym to cudo :) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podejrzewam, że gdybym trzymała je w lodówce to efekt byłby jeszcze bardziej piorunujący :)

      Usuń
  8. Aż się wierzyć nie chce. Mam makabryczne cienie od zawsze chyba, może spróbuję, choć wątpię, czy coś poradzi sobie z moimi...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, ja nigdy, przenigdy nie miałam problemów z okolicą oczu. Nawet korektor był mi obcy, do czasu... Jestem totalną sową i "wczesnoranne" wstawanie chyba kompletnie mi nie pasuje. Po dwóch miesiącach miałam dosłownie ciemność pod oczami :/

      Usuń
  9. Ja swojego ulubieńca już mam.
    Ale wspomniany krem z Yves Rocher mam na swojej liście zakupowej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Krem z YR jest naprawdę bardzo porządny - nie miałam lepszego kremu, który tak dobrze odżywiałby i nawilżał okolicę oczu :)

      Usuń
  10. jeśli chodzi o krem, to też nie wiem jak sobie radzić z cieniami :(
    wypróbuję może ten, zobaczymy czy coś zdziała u mnie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawa jestem własnie czy on poradziłby sobie z bardziej zaawansowanym problemem. Być może u mnie zadziałał bo problem był bardzo świeży.

      Usuń
  11. fajny bajer z tym opakowaniem

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja an szczęście nie mam kompletnie problemu z cieniami i opuchlizną. :)

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2017 Kaczka z piekła rodem