13.5.14

Moc witaminy C z Lumene Bright Now - Rozświetlający krem na dzień, rozświetlający krem na noc i komfortowy krem wzmacniający

Do tego posta zbierałam się już od kilku tygodni, ale ciągle było mi nie po drodze. Nie ma to jednak jak brak czasu, gdy powinnam się zająć moją pracą "po godzinach" naszło mnie na tworzenie posta - tasiemca. Gdy szykowały się egzaminy to brałam się za sprzątanie - zawsze na przekór :) Nie o moich przywarach będę jednak dziś opowiadać, a o naprawdę udanej serii Bright Now z witaminą C od Lumene, wybaczcie ciężki język, ale miałam wczoraj jakiś nerwowy dzień i normalnie nie umiałam się skupić...


2 miesiące temu pisałam już o świetnym roll-onie pod oczy z tej samej serii KLIK, dziś czas na krem na dzień, krem na noc i bogaty krem z witaminą C, których używam od kilku miesięcy.


Zacznę może od tego, że każdy z kremów posiada nalepkę zabezpieczającą, a także srebrną membrankę w przypadku słoiczków. Dowód na to, że niektóre firmy potrafią zadbać o odpowiednie opakowanie utrudniające dostęp amatorom macania kosmetyków ( o akcji przeciwko napoczynaniu pełnowartościowych kosmetyków przez klientów drogerii przeczytasz TUTAJ i TUTAJ ).


Rozświetlający krem na dzień Bright Now Vitamin C z SPF 15

Krem o konsystencji lekkiego musu zamknięty w szklanym słoiczku zakrętką. Zapach delikatny z cytrusowymi nutami jednak nienachalny, co bardzo cenię w kosmetykach do twarzy.


Produkt łatwo się rozprowadza i ekspresowo wchłania nie pozostawiając nieprzyjemnej, tłustej warstewki. Jako osoba o cerze mieszanej doceniam to, że świetnie sprawdza się jako baza pod makijaż i nie przyspiesza przetłuszczania.

Lumene Bright Now na dzień nawilża, ale nie obciąża skóry. Przyjemnie napina i wygładza. Przy regularnym stosowaniu, twarz staje się jaśniejsza i zdecydowanie bardziej promienna. Nie jest to jednak efekt drobinek rozpraszających światło, a odpowiednio dobranych składników, z witaminą C na czele. Skóra staje się trwale rozświetlona w naturalny sposób. Liczyłam po cichu na rozjaśnienie przebarwień, nie zaobserwowałam jednak spektakularnych efektów, choć owszem, drobne niedoskonałości zostały zniwelowane.
Wielki plus za zawartość filtra SPF15, w połączeniu z filtrem w moim podkładzie sprawdziły się przy kuracji kwasami. Sam krem jest niesłychanie wydajny - to już 4 miesiąc używania, a jeszcze trochę zostało :)


Ten krem to mój zdecydowany ulubieniec z serii Bright Now, cena za 50 ml to ok. 80 zł. Troszkę dużo, ale przy okazji promocji serdecznie polecam.

Rozświetlający krem na noc Bright Now Vitamin C 

Podobnie jak brat - dzienniak, zamknięty jest w szklanym słoiczku. Zapach podobnie delikatny, lekko cytrusowy. Konsystencja jednak nieco inna - maślana, bardziej treściwa, choć nadal nie można nazwać jej ciężką.  Mimo wszystko nie do końca mi odpowiada, na mojej mieszanej cerze gorzej się wchłania i pozostawia tłustawą warstewkę. Szczególnie kiepsko wygląda to rano, gdy wstajemy z łóżka błyszcząc na kilometr :) Nie twierdzę, że u wszystkich będzie taki sam efekt - moim zdaniem ten krem zdecydowanie lepiej sprawdzi się u osób o bardzo suchej skórze ( dla odmiany komfortowy krem wzmacniający był dla mnie idealny ).


Do samego działania nawilżającego i regenerującego nie mam żadnych zastrzeżeń. Skóra była po nim mięciutka i wygładzona. Krem nie zapychał i nie wzmagał wysypu nieprzyjaciół. Wydajność podobnie jak u poprzednika - poziom świetny.


Mimo wszystko raczej kolejnego słoiczka u mnie nie będzie - cena za 50 ml to ok. 80 zł.

Rozświetlający, komfortowy krem wzmacniający do skóry suchej i bardzo suchej

Krem zamknięty jest w moim ulubionym opakowaniu, czyli air-less. Bardzo przyzwyczaiłam się do produktów z pompką, są naprawdę bardzo wygodne w użytkowaniu no i higieniczne.
Konsystencja kremu jest gęsta i bogata, dobrze się rozprowadza i przyjemnie pachnie, podobnie jak reszta kosmetyków z tej serii.


Nazwa Rich Cream kojarzyła mi się z ciężkim, głęboko odżywczym kremem. Byłam przekonana, że będzie słabo się wchłaniał i tworzył tłustą, lepką warstwę. Spotkało mnie jednak bardzo pozytywne zaskoczenie - mimo swojej treściwej konsystencji, krem dobrze się wchłania. Owszem, zostawia delikatną warstwę, nie jest ona jednak lepka i tłusta. Ot, takie bardziej odżywcze wykończenie :)


Zdecydowanie chętniej stosowałam go jako krem na noc niż poprzednika wyżej. Bardzo dobrze nawilża, a jednocześnie odżywia skórę. Był ratunkiem w chłodniejsze dni, świetnie radził sobie z przesuszonymi partiami, koił i regenerował, ale nie przyspieszał przetłuszczania kolejnego dnia.
Dodatkowo zauważyłam, że przy regularnym stosowaniu sprawiał, że skóra była jak po lekkim liftingu - wygładzona, a wręcz wypełniona. Do tego dorzućmy zdrowy koloryt i naturalny blask. Dla mnie był to naprawdę świetny kosmetyk na okres zimowo-wiosenny i mogę go polecić zarówno osobom o cerze mieszanej jak i suchej.


Za 50 ml zapłacimy ok. 80 zł. Myślę, że jeszcze kiedyś się na niego skuszę.

Seria Bright Now to moje pierwsze doświadczenie z pielęgnacją twarzy od Lumene. To spotkanie zaliczam na plus i muszę przyznać, że już upatrzyłam sobie kilka ciekawych produktów. Zawsze traktowałam Lumene jak markę stricte makijażową, okazuje się jednak, że pielęgnacja to także ich mocna strona.

W najbliższym czasie możecie spodziewać się również recenzji serum BB z tej samej serii, które jest absolutnym fenomenem tej serii :)

A Was Kochani jakie kosmetyki do twarzy ostatnio zachwyciły? :)

30 komentarzy:

  1. Dzieńdoberek dawno mnie tutaj nie było :***** ale ten problem zniknie bo zapisałam sobie twojego bloga do ulubionych :)
    Muszę się ogarnąć i kupić sobie jakąś serię kosmetyków z wit C.

    PS wiesz że widzimy się 7?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzień doberek :) Ja też ostatnio się opuściłam, bo ten brak czasu mnie kiedyś całkowicie pochłonie :/

      Wiem, że widzimy się 7 i też się bardzo cieszę :D A Twojego bloga mam już od dawna na blogrollu, więc czasami tylko szybciutko zajrzę i zmykam, byle do lata :)

      Usuń
    2. Ja nie korzystam z blogrolla. Teraz wszystko co mnie interesuje dodaje sobie do odpowiednie folderu w ulubionych

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. Też mnie bardzo ciekawiła i nie zawiodłam się, mam o wiele zdrowszy koloryt :)

      Usuń
  3. Odpowiedzi
    1. Jest naprawdę warta uwagi przynajmniej z mojego punktu widzenia :)

      Usuń
  4. Pozdrawiam koleżankę-prokrastynatorkę, piąteczka! ;)

    Teraz używam serum z witaminą C z ZSK, cena i brak zbędnych dodatków mnie przekonał i jestem bardzo zadowolona. Ten zestaw Lumene kusi, ale jest też dość drogi i ma długi skład - moja buzia raczej takich nie lubi. Jak wykończę moje serum postaram się o próbki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oooo tak piąteczka! Idealne określenie na moją osobę :D Co masz zrobić dziś zrób jutro będziesz mieć dzień wolnego :D

      O widzisz, a ja dla odmiany może wreszcie zajrzę na ZSK :)

      Usuń
  5. Przydałoby mi się coś, co rozświetliłoby moją lekko poszarzałą po ziemie buzię :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie ta seria sprawdziła się pod tym względem naprawdę super!

      Usuń
  6. Moja cera uwielbiam witaminę C :) Kremem na dzień czuję się zainteresowana. Z Lumene mam świetną bazę pod cienie. I kuszą mnie jeszcze kosmetyki typowo ujędrniające do ciała tej marki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj baza pod cienie jest naprawdę cudowna. używam jej z ogromną przyjemnością :) A różowe serum antycellulitowe zdziałało u mnie cuda, więc polecam :)

      Usuń
  7. Ja bardzo lubię witaminę C w kremach, a już najbardziej w serach. Fajnie, że wersja kremu dla suchej cery jest z pompką, to według mnie mądrzejsze rozwiązanie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też zdecydowanie jestem za pakowaniem w air-lessy, wygodne i higieniczne :)

      Usuń
  8. Niby fajny zestawik ale no cóż cena spora. A i właśnie ostatni krem najbardziej mi się spodobał bo posiada pompkę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No cena jak dla mnie też mogłaby być odrobinę niższa, ale działania odmówić im nie mogę :)

      Usuń
  9. Odpowiedzi
    1. Fakt - ta seria z witaminą C naprawdę im się udała :)

      Usuń
  10. Ciekawa seria, ale na razie mam duże zapasy ;)
    U mnie ostatnio wielki powrót do Effaclar Duo i ponowny zachwyt, pozytywnie zaskoczył mnie też krem nawilżający matujący z Ziaji :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Brzmi ciekawie, ja właśnie jestem na etapie poszukiwań fajnego kremu na dzień.

    OdpowiedzUsuń
  12. Myślisz że witamina c sprawdzi się u mnie na poszarzałą cerę?

    OdpowiedzUsuń
  13. Miałam ostatnio kapsułki z TBS z witaminą C i coś w tym jest, że kosmetyki z tą witaminą rozjaśniają niedoskonałości...

    OdpowiedzUsuń
  14. Cudne te kremiki! Czuję, że i u mnie by się sprawdziły. Chcęęę ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. na pewno jest dobry jak wiekszosc kosmetyków tej marki

    OdpowiedzUsuń
  16. O tej serii będę pamiętać jesienią, w tej chwili obawiam się odrobinę stosowania produktów z witaminą C. Czekam na recenzję serum BB, brzmi ciekawie :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Przypomniałaś mi, że miałam zrobić serum z witaminą C...

    OdpowiedzUsuń
  18. Brzmi bardzo kusząco, dużo już słyszałam o dobroczynnych właściwościach witaminy C

    OdpowiedzUsuń
  19. Wyglądają ciekawie :) ja jednak wolę kosmetyki o bardziej naturalnych składach :) Jeśli chodzi o wit C mam szaloną ochotę wyróbować serum z Biochemi Urody z jej zawartością :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Niestety, ostatnio mam problem z doborem kremu do twarzy - wszystkie wydają się za ciężkie na upały.
    Dzięki tej notce nabrałam ochoty na wypróbowanie czegoś do twarzy z witaminą C. Bo rozjaśnienie jest jak najbardziej cacy ^^

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2017 Kaczka z piekła rodem