29.10.14

Wspomnienie Halloween 2012 czyli limitka China Glaze - Glitter Goblin

Jak szaleć to na całego :) Niestety zamówione na Born Pretty Store wodne naklejki z Halloweenowym motywem nie zdążyły do mnie dofrunąć, więc muszę pocieszyć się limitką Halloween z 2012 roku od China Glaze. O lakierze Cast a spell pisałam już dawno temu - KLIK, nadal jest to jeden z moich ulubieńszych lakierów China Glaze, jego wielowymiarowość i taka "złowieszcza" poświata idealnie wpisują się w klimat Halloween. Biedny Glitter Goblin niestety naczekał się na swoją recenzję zdecydowanie dłużej. Dlaczego? Zaraz się przekonacie :)


Klasyczna buteleczka China Glaze mieści 15 ml produktu. Pędzelek jest długi, ale dość cienki. Powiem szczerze - ten typ lakierów do jakich należą chinki trzeba po prostu lubić. Dla mnie cienki pędzelek nie jest przeszkodą i wcale nie utrudnia mi aplikacji.


Glitter Goblin to typowy glitter czyli lakier, w którym drobinki brokatu zatopione są w przezroczystej bazie. Dominującym kolorem lakieru jest miedziany brąz, w dziennym świetle wypatrzymy również srebrne drobinki, które w sztucznym świetle i w słońcu okazują się być holograficzne - mienią się najróżniejszymi kolorami :) Całość wygląda obłędnie - każdy kto widział ten lakier na moich paznokciach nie mógł powstrzymać się od komentarza. Jest to zdecydowanie jeden z najbardziej przykuwających uwagę lakierów w mojej kolekcji.


Niestety zdjęcia kompletnie nie oddają jego uroku - zupełnie nie mogłam uchwycić tej mieniącej poświaty mimo iż próbowałam na wszelkie możliwe sposoby. Musi zadziałać wyobraźnia.


Trwałość glittera jest porażająca, w zasadzie póki nie weźmiemy się za jego zmywanie to nic nie jest w stanie go ruszyć ( tzn. nie poddawałam go 3 miesięcznym testom - po tygodniu rozpoczynałam walkę ze zmywaniem ).


No właśnie - zmywanie... To przyczyna dla której recenzja nie pojawiała się tak długo. Gdy na Wielkanoc postanowiłam ozdobić sobie tym lakierem paznokcie, że nie wspomnę o pokryciu ich Sechem to myślałam, że już do końca życia będę chodziła w towarzystwie Goblina. Po tej nieudanej przygodzie na długo z niego zrezygnowałam. Na szczęście aktywne blogowanie ma to do siebie, że często czytamy posty koleżanek po fachu - dowiedziałam się o bazie peel off z essence, a także o sposobie z folią aluminiową. Bez tego ani rusz i lakier poszedłby do śmieci, a tak mam na niego swoje sposoby.


Niestety z dostępnością chinek jest w tej chwili u nas ciężko, nie wiem dokładnie co to za akcja była, ale dystrybutor wycofał je z Europy. Najnowsze kolekcje można dopaść np. na Minti Shop. Pozostałe, starsze kolekcje są raczej do upolowania jedynie na zagranicznych stronach czy na ebayu.
Jeśli jestem w błędzie to mnie poprawcie :)

19 komentarzy:

  1. Ależ błyskotki:D dla mnie takie lakiery są za pstrokate, nie lubię ich na sobie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też nie zawsze mam ochotę, ale na wyjątkowe okazje lub przede wszystkim jako dodatek do bazowego mani są śliczne :)

      Usuń
  2. Ładniutki, nawet jak zdjęcia nie oddają w pełni jego uroku:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj zdecydowanie nawet połowy uroku nie oddają, bo te drobinki holo dają niesamowity efekt :) A nie mogłam uchwycić ich na zdjęciach :(

      Usuń
  3. Odpowiedzi
    1. Dzięki, szkoda, że nie mogę pokazać efektu na żywo :(

      Usuń
  4. Wygląda świetnie :) Podobają mi się kolory tych drobinek :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj żebym mogła pokazać to na żywo - to jest feria barw :)

      Usuń
  5. Błyszczący idealny dla sroki :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja jak najbardziej sroczką ( nie mylić ze sraczką ) jestem :D

      Usuń
  6. Swietny! Uwielbiam takie blyszczace perelki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też, nawet najzwyklejszy mani z dodatkiem takiego blink blink staje się wyjątkowy :)

      Usuń
  7. Piękny jest! U mnie tyle komplementów zbierał Kiko Intuitive pink :) Hehe, ja kiedyś też się wkurzałam jak nie wiedziałam o sposobach na zmywanie glitterów :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O wcale się nie dziwię ten kiko jest cudny i właśnie ma podobnie migotliwe drobinki jak ta chinka :)

      Usuń
  8. Lakier piękny - a fakt wszystkie piaski i lakiery brokatowe mają to do siebie że bardzo cieżko je zmyć ale jak napisałaś jest na nie kilka sposobów :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Akurat piaski zmywają się u mnie w miarę OK, ale glittery - trzeba do nich podejść z ciężkim orężem.

      Usuń
  9. Mrrr, ale brokatek! Gdzie kupujesz ChG?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wcześniej kupowałam na alphanailstylist - teraz nie kupuję, ale widziałam, ze nowe kolekcje wprowadza Minti Shop :)

      Usuń
  10. Lakier do paznokci jest cudowny <3

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2017 Kaczka z piekła rodem