23.11.14

W dobrym kierunku... - trio cieni Hean Stay On 615

Jeszcze Adwent się nie zaczął, a u mnie już fioletowo :) Zarówno na paznokciach jak i na oczach. Do tego makijażu wykorzystałam trio cieni Hean stay on. Trójeczkę posiadam już od jakiegoś czasu i to w sumie nie pierwszy makijaż z jej udziałem, ale na dobre przypomniałam sobie o niej gdy z zauroczyłam się wkładami High Definition. Ostatkami sił trzymam się, aby w Dzień Darmowej Dostawy nie zrobić wielkiego napadu na ich sklep. Jeśli High Definition są jeszcze lepsze niż Stay On to padam na kolana.


Potrójna paletka cieni Hean Stay On, którą posiadam to sympatyczne fiolety z numerkiem 615. Miałam wcześniej również 601, ale wtedy jeszcze nie potrafiłam się malować matami i pozbyłam się jej.
615 to cienie perłowe, nie jest to jednak nachalna perła, ale bardziej satyna, szczególnie po dobrym rozblendowaniu.


Opakowanie jest całkiem wygodne, zakręcane i nawet noszone w kufrze na makijaże nie ulega destrukcji. Gramatura pozostaje znakiem zapytania, gdyż ani na stronie Hean, ani na opakowaniu nie ma takiej informacji. Cienie jednak używam, a nie zużywam, więc przyznam szczerze, że nie stanowi to dla mnie problemu.


Odcienie w paletce skomponowane są dość interesująco. Co prawda musimy dołożyć coś cielistego na łuk brwiowy, ale generalnie da się stworzyć cały makijaż przy pomocy jednej trójeczki.
Fiolety nie są cukierkowe. Najjaśniejszy i najciemniejszy zachwyca pigmentacją, średni jest ciut gorszy, wynika to z tego, że ma nieco bardziej pudrową konsystencję. Wielki plus za trwałość - w moim przypadku nie zbierają się w załamaniu, ani nie gasną jak to często bywa w przypadku fioletów. Po czasie robią się sine, bure i niezidentyfikowane. Tutaj pigment pozostaje nienaruszony.


Najjaśniejszy odcień jest zarazem najbardziej perłowy. Klasyczny, liliowy, świetny w letnich makijażach. Na zimę można powiedzieć, że daje mroźny efekt :D
Średni fiolet jest w rzeczywistości dość jasnym, typowym fioletem bez żadnych domieszek. Najmniej perłowy z całej trójki i niestety najsłabiej napigmentowany.
Najciemniejszy z całej trójki i zarazem najbardziej magiczny kolor to prawie metalik. W zależności od światła widać w nim czerń, szarość bądź ciemny, metaliczny fiolet. Potrafi stworzyć mroczny makijaż :)


Każdy z cieni bardzo dobrze się rozciera i łatwo blenduje. W zasadzie nie zaobserwowałam osypywania, choć średni fiolet ma mniejszą przyczepność niż skrajni bracia i zdecydowanie lepiej dać go na bazę.


Cienie w sklepie Hean kosztują 12,99 zł. Moim zdaniem cena jest naprawdę atrakcyjna jak za tą jakość i trwałość.


Macie może jakichś ulubieńców od Hean? Możecie mi coś polecić?

22 komentarze:

  1. Ja fioletów nie używam raczej brązy beze zielenie khaki duochromy a na szybko kredki z p2 choć mało sie maluje ale kolory ładne pozdrawiam Gosia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też niezbyt często choć bardzo je lubię :) Muszę mieć czas, wenę i możliwości na wykonanie perfekcyjnego makijażu :)

      Usuń
  2. Z Hean bardzo lubię bazę pod cienie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja miałam, ale szybko się jej pozbyłam, teraz trochę żałuję :/

      Usuń
  3. Bardzo ładnie wyglądają na oku. A ten najciemniejszy kolorek jest cudny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten najciemniejszy to mój faworyt, jest absolutnie wielowymiarowy :)

      Usuń
  4. Śliczne kolory i makijaż perfekcja!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do perfekcji jeszcze mi dużo brakuje, ale bardzo się cieszę, że przypadł do gustu :)

      Usuń
  5. Swietny makijaz ale kolorki nie moje. Z hean mam tylko odzywke do pazurkow ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Kiedyś próbowałam pomalować się w odcieniach fioletu ale raczej komicznie to wyglądało ;) U Ciebie to bardzo dobrze wygląda ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też zależy w jakim odcieniu, ale np. bakłażany i śliwki naprawdę nieźle się ze mną komponują :)

      Usuń
  7. U mnie fiolety raczej nie, mam iście żółciatą cerę i bby to raczej nie pasowało. U Ciebie wygląda bardzo dobrze:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja cera jest dość neutralna, w zasadzie ani żółte ani różowe tony nie są u mnie pożądane :)

      Usuń
  8. Bardzo lubię fiolety, jednak na razie mam tyle cieni, że nie wiem kiedy je zużyje :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nic mi nie mów o ilości cieni, moja rodzina się ciągle powiększa, ale w sumie cienie są po to żeby ich używać a nie zużywać to jakoś tak nie mam wielkich wyrzutów sumienia :)

      Usuń
  9. ładne trio, lubię fiolety, choć tak rzadko po nie sięgam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie też nie goszczą zbyt często, a bardzo je lubię :)

      Usuń
  10. Hmm, nie wiem, mnie jakoś nie porwały ;) A uwielbiam fiolety!

    OdpowiedzUsuń
  11. Mam bazę z Hean , którą ubóstwiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja się jej szybko pozbyłam, a teraz trochę żałuję :/

      Usuń

Copyright © 2017 Kaczka z piekła rodem