2.11.14

Wspomnienie wakacji - żele pod prysznic Balea Mango Mambo i Limette&Aloe Vera

Ja tu dziś o letnich klimatach, a w TV Lidl wystartował ze świąteczną reklamą... Kocham Boże Narodzenie, ale naprawdę te wszystkie choinki, prezenty i Mikołajowie najbardziej cieszyliby mnie od 1 grudnia, nie zaś 1 listopada... Nie ma jednak większego sensu wałkowanie tego tematu, więc zapraszam Was na kilka słów o żelach Balea.


To nie pierwszy i nie ostatni post o żelach tej marki  - bardzo lubię ich zapachy i uważam, że stosunek jakości do ceny jest świetny. W recenzjach myjadeł jestem mocno zacofana - szybciej zużywam niż nadążam opisywać, więc przygotujcie się w najbliższym czasie na żelową falę postów.


Na pierwszy ogień pójdzie dziś żel Limette&Aloe Vera, który zaskoczył mnie swoim zapachem.
Opakowanie klasyczne dla żeli Balea - wygodne, stabilnie stojące nawet na nakrętce, aplikujące pożądaną ilość produktu, a do tego po prostu ładne i nieniszczące się.
Konsystencja żelu jest w sam raz - niezbyt gęsta, ale i nie za rzadka. Dobrze się pieni jest jak najbardziej wydajny.


Tak jak pisałam kiedyś - moja skóra bardzo dobrze toleruje żele Balea. Po kąpieli nie jest podrażniona czy wysuszona - żel robi to co powinien. Oczyszcza, pozostawia delikatny zapach i nie przesusza.


Właśnie - zapach. W wersji Limette&Aloe Vera spodziewałam się absolutnie soczystej i kwaśnej limonki. Okazało się jednak, że aloes nie bez powodu został wyszczególniony w nazwie. Równoważy on limonkę i nadaje jej łagodnej słodyczy. Żel nie jest odświeżającą bombą, a raczej takim niedrażniącym neutralkiem. Z pewnością jeden z zapachów zarówno dla kobiety jak i dla mężczyzny.


W rzeczonym w tytule duecie pierwsze skrzypce grał jednak Mango Mambo. Nie wiem czy to tylko moja chora wyobraźnia czy faktycznie wersje limitowane mają nieco rzadszą konsystencję. Poza tym wszelkie właściwości identyczne jak u żelu z limonką i aloesem.


Zapach wąchany bezpośrednio z opakowania wydawał mi się sztuczny, mdlący i paskudny. Pod prysznicem przeżył jednak totalną metamorfozę. Soczysty, owocowy, dosłownie jakbym kąpała się w świeżo wyciśniętym soku. Nie jest może wybitnie trwały, ale sam prysznic to orzeźwiająca przyjemność. Wakacyjne limitki to naprawdę obłędne zapachy - w ubiegłym roku tak samo urzekł mnie Hawaii Pineapple :)


Pojemność żeli to 300 ml, zamawianie przez internet nie jest zbytnio opłacalne jednak jeśli macie kogoś, kto może kupić je dla Was bezpośrednio w DM to z całego serducha polecam - 5-6 zł to naprawdę niewiele jak na tak świetną jakość i zapachy. Sama ujeżdżam właśnie zimową limitkę i kolejny raz utwierdzam się w przekonaniu, że czasem warto zaszaleć.


Miałyście już kontakt z żelami tej marki? Macie swoich faworytów?

16 komentarzy:

  1. Mam jeden na półce ale jeszcze nie otworzyłam - a ostatnio złożyłam zamówienie na zimową limitkę i czekam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam mango i pachnie zabójczo :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Dla mnie to naprawdę wspomnienie lata - wyjazdu do mieszkającej w Niemczech kolekcjonerki tych żelów. ;-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Wczoraj na FB przeczytałam właśnie o reklamie świątecznej Lidla i nie uwierzyłam, dopóki nie zobaczyłam tego na własne oczy podczas przerwy jednego filmu...
    Mango Mambo uwielbiam! :) Chyba znowu poproszę rodzinę z Niemiec, żeby przywieźli mi zimową limitkę, bo jestem jej bardzo ciekawa. :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Proste, że miałam do czynienia z tymi żelami :D Mam jeden z serii relaksującej o typowo żelowej konsystencji, a te kremowe również są świetne. Jagodowa jest równie fajna co ta limonka-aloes :]

    OdpowiedzUsuń
  6. Limonka czeka w zapasach, a Mango Mambo dostałam ostatnio od Karotki w formie balsamu do ciała. Rewelacyjne, letnie zapachy!

    OdpowiedzUsuń
  7. też przed chwilą mignęła mi w TV ta reklama Lidla - aż dwa razy spojrzałam czy dobrze widzę...

    OdpowiedzUsuń
  8. Znam żel Mango Mambo, zapach bardzo przyjemny :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Kocham! Niedawno zużyłam Mango mambo :((( Aktualnie u mnie w użyciu inne z letniej limitowanej serii.Piękne zdjęcia!

    OdpowiedzUsuń
  10. Żele z Balea mogę używać tylko u mojej teściowej. Ostatnio poznałam kokos z mandarynką bodajże jest świetny :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja jeszcze nie miałam okazji używać kosmetyków Balei - ale muszę w końcu to zmienić !

    OdpowiedzUsuń
  12. kiedyś używałam zelu balea i byłam zadowolona :)

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2017 Kaczka z piekła rodem