5.11.14

Wśród październikowych nowości... :)

Co prawda część moich październikowych nowości zdążyłam pokazać przy mocno spóźnionych, kwartalnych nowościach TUTAJ, ale co nieco uzbierało się również przez resztę miesiąca. Staram się ostatnio mocno ograniczać zakupowo przede wszystkim z przyczyn zdroworozsądkowych. Coraz częściej wolę kupić jeden, konkretny kosmetyk, który będzie służył mi przez długi czas niż zlepek chwilowych zachcianek "na raz". Z tego powodu ograniczyłam rajdy po drogeriach - kończyło się to kolejnymi, zbędnymi produktami dla których później naprędce szukałam nowych domów bo nie mieściłam się w szafkach. Oczywiście nie oznacza to, że nie grzeszę i listopad będzie z pewnością bogaty szczególnie w kolorówkę. Skupmy się jednak jeszcze na październiku :)


Tuż po pierwszych zakupach jakie poczyniłam na Born Pretty Store odezwała się do mnie ich przedstawicielka z propozycją przetestowania kilku drobiazgów. Było to chyba jeszcze w sierpniu ( o ile nie wcześniej ). Z chęcią się zgodziłam bo jestem ostatnio mocno zafiksowana na stemple i nalepki wodne. Przesyłka jednak długo nie dochodziła - po 2 miesiącach napisałam do firmy z pytaniem, czy sprawa jest aktualna. Muszę przyznać, że wykazali się dużym zrozumieniem dla czyichś "lepkich rączek" i szybko wysłali kolejną paczuszkę. Właśnie noszę mani ze stemplami z azteckiej płytki i dumą muszę powiedzieć, ze z każdą kolejną próbą wychodzą coraz lepsze, a kaczuszki... cóż - bycie kaczką do czegoś zobowiązkuje :) Już niedługo na blogu pierwsze wrażenia :)


Cienie z Inglota chodziły za mną od dawna, kiedyś chętnie je kupowałam, potem miałam dłuuuugą przerwę. Przy okazji weekendu zakupów ze zniżkami zamówiłam sobie paletę Freedom System na 10 kwadracików, Duraline, który był chciejstwem od dawna i 5 wkładów w odcieniach brązu i szarości - 3 maty 339, 342 i 363 oraz 2 AMC Shine - 111 i 122. Cienie są OK choć ja chyba obecnie przywykłam do nieco innej formuły.


Wielką radość, o której pisałam już na blogu sprawił mi sklep Kalina - zostałam ich ambasadorką i właśnie jestem w trakcie testowania pierwszej paczki :) O niebieskiej maseczce oczyszczającej pisałam już ostatnio, jutro możecie spodziewać się recenzji maski ajurwedyjskiej do włosów, a za kilka dni porównanie peelingów do ciała i obiecujący post o detoksykującym kremie z Baikal Herbals :)


W październiku poddałam się i wreszcie ufarbowałam całe włosy, a nie tylko odrosty. Nikt mi nie wierzy, ze z natury jestem blondynką, ciemną, ale blondynką. Sama nie lubię się w swoim kolorze dlatego z radością powitałam kolejny raz ciemny brąz - pomogła mi w tym farba L'Oreal Prodigy 4.0 Sepia - już niedługo pojawi się na blogu, chcę jednak upewnić się jak sprawuje się po kilku tygodniach od farbowania :)


Jeśli już mowa o włosach to Seboradin zrobił mi wielką niespodziankę, a zarazem przyjemność. Otrzymałam do testów zestaw kuracji przeciw wypadaniu włosów. Myślę, że już niedługo będę mogła podzielić się swoimi wrażeniami - powiem tylko, że warto było ją poznać :)


Gdy na maila dostałam info o darmowej wysyłce na Goodies.pl to nie umiałam się powstrzymać i skusiłam się na malutkie zamówionko - woski Yankee Candle i generalnie woski ( Craft'n'Beauty robi boskie ) to moje małe uzależnienie. Palę je prawie codziennie. Candy Corn poszedł w ruch w okolicach halloween, ale tak jak pisałam - nie przypadł mi do gustu. Teraz będę raczyła się woskami Home Sweet Home, Honey&Spice, Wild Fig i świątecznym Season of Peace.


Do tego zamówienia zbierałam się już od kilku miesięcy. Pędzle Jessup wypatrzyłam na ebayu chwilę przed tym jak Kuna Domowa wrzuciła ich prezentację na bloga. Długo jednak wahałam się kupić czy nie. W końcu zdecydowałam się na ten i jeszcze inny zestaw, który jeszcze do mnie nie dotarł. Pierwsze wrażenie było średnie, czuć, że nie jest to Hakuro, a już na bank nie Zoeva, ale w użytkowaniu są bardzo przyzwoite. Świetnie i bez smug rozprowadzają podkład, pięknie rozcierają róż. Małe pędzle są może ciut za duże do precyzyjnego makijażu oka, ale fajnie niektórymi można rozetrzeć cienie. Biorąc pod uwagę, że za 10 pędzli wraz z wysyłką zapłaciłam 37 zł to naprawdę warto! Na zdjęcie nie załapał się stempelek z wymiennymi gąbeczkami do robienia ombre nails - sporo, wrzucę do listopada :)


Na koniec kolejne zamówienie ze Sklep na Zdrowie. Na pierwszym planie zobaczycie suchy zakwas - nie używałam go jednak ale oddałam koleżankom, bo sama dostałam zaczyn świeżego zakwasu, który sama sobie hoduję - zaczęłam nawet piec domowy, żytni chleb. Mrrrr.... pychota!!! W zamówieniu znalazła się również lawenda, przyprawa Chana Masala i Briani Masala ( ten aromat... poezja ), orzeszki piniowe, płatki kokosowe, otręby żytnie, mąka żytnia, sól morska ( nie używam warzonej ) i ksylitol, który docelowo mam zamiar zamienić na erytrol.


I tyle z moich październikowych nowości. Wpadło Wam coś w oko? A co wpadło do Was w ostatnim miesiącu. Dajcie znać :)

53 komentarze:

  1. Zaciekawiłaś mnie tymi pędzlami :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tyle miesięcy wahałam się czy się skusić i wreszcie uległam, o dziwo dotarły do mnie w ekspresowym tempie. Muszę zebrać się i zrobić recenzje wszystkich moich pędzli :)

      Usuń
  2. Pędzle wyglądają super ! No i te smaczki z Inglota - duraline jest genialny! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No na Inglota ostrzyłam zęby już od dawna. Duraline zaraz pójdzie w ruch :)

      Usuń
  3. Pędzel wyglądają przyzwoicie. Czekam na Twoją opinie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Muszę przyznać, że pierwsze wrażenie było dość średnie jednak w użytku sprawują się bardzo przyzwoicie. Muszę jednak porządnie je potestować, kilka razy wyprać i dopiero będę mogła rzetelnie je ocenić :)

      Usuń
  4. Samiutkie cudowności tutaj widzę :) Dzisiaj się naoglądała w bioorganica tych kosmetyków od babuszki i są boskie ! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, dla mnie kosmetyki rosyjskie to cudowne odkrycie, większość naprawdę mi służy :)

      Usuń
  5. też będę używać tej kuracji Seboradinu :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Produkty rosyjskie ze sklepu Kalina od dawna mnie kusza :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wcale się nie dziwię, ja sama ciągle znajduję jakieś perełki :)

      Usuń
  7. Ograniczasz sie kochana to jak wyglądają te zakupy bez ograniczania ???ja niestety duzo nie kupuje dlatego ze mam swoje stałe firmy ktorych sie trzymam rzadko kiedy cos zmieniam bo efekty niestety pozniej widac i raczej to sa te niechciane efekty ale nowości fajne Buziaki Gosia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No październik był ograniczony, bywały miesiące, że zakupów było znacznie więcej :D

      Usuń
  8. Ile cudeniek, ja osobiście jestem ciekawa wosków

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Muszę się zmobilizować i je poopisywać bo ja w sumie też przy zakupie kieruję się "nosami" innych :)

      Usuń
  9. Odpowiedzi
    1. Hahaha jak dojdzie reszta to będzie jeszcze więcej :D

      Usuń
  10. Sama robisz zakwas i pieczesz chleb ? Podziwiam, ze mnie jest straszny leń w kwestii pieczenia i gotowania :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak :) dostałam od koleżanki zaczyn i teraz już hoduję sama. Wbrew pozorom to najprostszy wypiek świata :)

      Usuń
    2. Pewnie jak z większością rzeczy najtrudniej zacząć :) Ale i tak podziwiam :)

      Usuń
  11. Super nowości , ja także skusiłam się na pędzelki <3 .

    OdpowiedzUsuń
  12. Zaciekawily mnie te pędzle. Jakiś czas temu dużo osób pisało o pedzlach podrobkach real techniques, miałaś je może? Nie wiesz jak.wypadają w porównaniu i które lepiej zamówić?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam dwie sztuki tych podróbek RT czyli joursna. Szczerze mówiąc są OK, ale nie jestem w 100% zadowolona. Round Top jest dla mnie za mały, ale samo włosie jest przyjemne i generalnie są warte swojej ceny :) Mimo wszystko jednak uważam, że te o których tym razem piszę czyli jessup są bardziej funkcjonalne.

      Usuń
    2. Dzięki, za odpowiedź :) no to chyba zamówię te jessupy :)

      Usuń
    3. W zasadzie cały komplet kosztuje tyle co jeden porządny pędzel, a one wcale nie należą do tych słabej jakości. Moim zdaniem warto się skusić :)

      Usuń
  13. Trochę tego nazbierałaś. Najbardziej ciekawi mnie paczka z Kaliny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O maseczkach do twarzy post już poszedł, teraz pisze się ten o masce do włosów :D

      Usuń
  14. Ja nie kupiłam nic kosmetycznego, ze względu na akcję "Październik miesiącem bez zakupów kosmetycznych" :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oooo to teraz u Balbiny akcja listopad bez zakupów, ale ja już miałam tyle planów, ze niestety nie mogłam podjąć wyzwania :)

      Usuń
  15. Czekam na pełną recenzję pędzli, bo wyglądają obiecująco.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie można ich raczej porównywać z Hakuro czy Zoevą bo to nieco niższa półka, ale moim zdaniem są lepsze niż te z joursny :)

      Usuń
    2. Akurat Iwetto za Hakuro wyjątkowo nie przepada :D

      Usuń
    3. No właśnie wiem, bo czytałam posty hehe, ale u mnie i tak wypadają jak na razie najlepiej - przynajmniej te do twarzy :)

      Usuń
  16. Wspanialy zbiorek, będzie co testować:)

    OdpowiedzUsuń
  17. Hehe, jestem ciekawa jak bedą na paznokciach wyglądać kaczuszki.:) Kiedyś wielbiłam cienie inglota, ale wczoraj jakoś nim mi tyłka w ich sklepie nie urwało. Chociaż w sumie, to raczej chyba dostałam oczopląsu, zapomniałam co mam w domu, a czego nie mam i nie chciałam zrobić zakupów bez sensu. Jeśli się wybiorę jeszcze raz, to z numerkami wypisanymi na kartce. ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. świetne nowości stempelki to fajne rozwiązanie do uzyskania fajnego mani :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Będę musiała poszperać na ebayu za tymi pędzlami bo w tej cenie wydają sie bardzo kuszące :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Jaa wolę do pędzli jednak dołożyć i mieć Zoevę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, ale ja tu za 10 pędzli zapłaciłam mniej niż za 1 Zoevy, a jak codziennie nakładam podkład pędzlem to fajnie jest mieć zapasowe, gdy dzień wcześniej zapomnę uprać gagatki z poprzedniego dnia :) Mimo wszystko uważam, że warto bo jakość jest niezgorsza :)

      Usuń
  21. Czekam na zbliżenie palety z Inglota! Chociaż może lepiej nie, bo jeszcze mnie coś skusi... :)))

    Seboradin testuję i ja! Generalnie strasznie polubiłam tę markę, chociaż czasami mam wrażenie, że całą uwagę kierują na włosy u nasady, co jest długoterminowo jak najbardziej dobrą inwestycją, aczkolwiek czasami mam ochotę walnąć na długość coś mega odżywczego i tego w ich ofercie jeszcze nie znalazłam ;)

    P.S. Uwielbiam Ksylitol! :)

    OdpowiedzUsuń
  22. ja na ebayu zamówiłam pędzle ale totalne no namy - 10 szt. jakieś 35 zł z darmową wysyłką i świetnie się spisują - co pradwa już mi się dwa trzonki rozkleiły, ale miałąm akurat na biurku superglue i od razu uratowałam sytuację:) samo włosie jest super, mięciutkie, pędzle dobrze wyprofilowane:)

    OdpowiedzUsuń
  23. Muszę w końcu skompletować pędzle :)

    OdpowiedzUsuń
  24. O Rany jakie piękne płytki !!! ♥
    A pędzle właśnie zamówiłam :)

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2017 Kaczka z piekła rodem