2.12.14

Podaruj mi trochę słońca... duży brązer MUA Bronzed Perfection dla początkujących

Do niedawna brązery ( choć bronzery bardziej mi się podoba, ale podobno " nie po polskiemu" jest ) traktowałam po macoszemu. Od kiedy wyszłam z etapu perełek brązujących od Avon, sięgałam już tylko po róże. Ewolucja w makijażu, namiętnie oglądanie youtuberek make up'owych, a także własna inicjatywa skłoniły mnie do zgłębienia tematu brązerów i rozświetlaczy. Na początek szukałam czegoś, czym nie zrobię sobie krzywdy, a co nauczy mnie obchodzić się z tego typu produktami. Ponieważ "czekoladka" od Bourjois się u mnie nie sprawdziła to skusiłam się na modną kilka miesięcy temu firmę MUA. Duża gramatura, przyjemny kolor i przystępna cena zadecydowały o zakupie.


Bronzed Perfection od MUA zamknięty jest w klasycznym, plastikowym opakowaniu zamykanym na zatrzask. Może nie jest szczególnie wyrafinowane, ale jakość jest w porządku. Po wielu miesiącach nadal wszystko trzyma się w całości. Skład jest bardzo prosty, ale czego się spodziewać w tak niskiej cenie?


Kosmetyk ma formę prasowanego pudru, jednak jest ona zwarta i niepyląca. Łatwo nabiera się na pędzel i dobrze rozprowadza na twarzy. Na uwagę zasługuje sam odcień produktu. Jest to ładny, neutralny, delikatny brąz. Bez pomarańczowych, czerwonych, czy sinych podtonów. Dobrze komponuje się z różnymi tonacjami cery.


Gdy przyjrzymy się powierzchni kosmetyku to możemy dopatrzeć się delikatnej poświaty mikroskopijnych drobinek. Na twarzy nie są one jednak zauważalne, ale za to brązer nie jest płasko matowy i daje bardziej naturalny efekt.


Pigmentacja może nie jest szalenie intensywna, ale można sobie z tym poradzić :) Może zdziwię Was, ale brązer nakładałam bezpośrednio na podkład, nie zaś na uprzednio popudrowaną skórę. Tak, wiem zasada " mokre na mokre, suche na suche" jest mi znana, lecz sama zauważam, że w wielu wypadkach zasady warto łamać :) Oglądając filmiki Maxineczki, zauważyłam, że właśnie w ten sposób nakłada wiele produktów. Aby uwydatnić kolor brązera zastosowałam go więc bezpośrednio na podkład i od tamtej pory zawsze nakładam go właśnie w ten sposób. Owszem, trzeba uważać, aby nie porobić sobie plam i najlepiej ćwiczyć na popudrowanej cerze, jednak nieco wprawniejsza ręka może już spróbować nakładać go moją techniką. Brązer MUA współpracuje na tyle dobrze, że łatwo daje rozprowadzić się na skórze bez smug czy plam.
Trwałość, wydajność i jakość w stosunku do ceny są bardzo atrakcyjne.


Za 15 gramów produktu zapłacimy np. w sklepie cocolita.pl 15,90 zł, obecnie nawet wyhaczyłam, że mają na niego promocję - 12,90 zł, a dziś dzień darmowej dostawy, więc... :)

23 komentarze:

  1. Ja nigdy nie stosowałam brązerów do tej pory, ale ten mnie kusi :)

    http://luxwell.blogspot.com/2014/12/strange-habits-makeup.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że to jest taki dobry produkt na "pierwszy raz". Ciężko zrobić sobie nim krzywdę, efekt można stopniować, a jednocześnie pozwala nauczyć się prawidłowej aplikacji. Sama nie jestem mistrzem, daleko mi do idealnego konturowania, ale cały czas się uczę :)

      Usuń
  2. Cena bajka, efekt naturalny, ale zauważalny. Chyba się skuszę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mam wielkiego doświadczenia w brązerach i dopiero poszerzam swoją kolekcję o "silniejsze" doznanie, ale ten polecała nawet Maxineczka, więc chyba można zaufać :) Tym bardziej, że ciężko jest znaleźć tani brązer, który nie będzie ceglasty :)

      Usuń
  3. aleś ładna :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :D Zdjęcia takie totalnie na szybko z kukuryku na czubku głowy :D

      Usuń
    2. Przesadzasz, włosy piękne, oczy bajka, usta również:) to nie "fotoszop" ;) prawda :)

      Usuń
  4. Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że dawał tak subtelny efekt bo podszkoliłam się odrobinę w używaniu tego typu produktów :)

      Usuń
  5. Bardzo ma fajny odcień! ps. kominek kupiłam w sklepie za 5zł:D

    OdpowiedzUsuń
  6. obecnie kończy mi się mój ulubiony z W7 Honolulu i z tego co widzę ten jest do niego podobny choć bardziej delikatny, muszę się nad nim zastanowić przy wyborze następcy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja nad W7 się własnie zastanawiałam, ale chyba uciułam i kupię sobie Bahama Mama :)

      Usuń
  7. Kusi! Ale póki co wykańczam co mam :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A wcale się nie dziwię, ja też powinnam uszczuplić nieco zapasy :)

      Usuń
  8. Bardzo ładny odcień, ostatnio zauważyłam że wszystkie bronzery jakie posiadam są już za ciemne więc zastanowię się nad zakupem :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lubię go właśnie za to, że ciężko zrobić sobie nim krzywdę czy przerysowany efekt :)

      Usuń
  9. Uwielbiam bronzery i na pewno ten kupie gdy skończą się moje zapasy :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam :) Jeśli lubisz delikatny efekt to będziesz zadowolona :)

      Usuń
  10. też o nim myślałam bo robiłam właśnie u nich wczoraj zamówienie w końcu wybrałam inny też nie znany mi produkt więc teraz tylko czekać na paczuszkę i testować :) podoba mi się jednak w tym produkcie MUA że nie jest aż tak mocno na pigmentowany ale wiadomo lepiej mniej niż więcej tym bardziej że ja też nie mam doświadczenia z brązerami :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takie delikatniejsze są najlepsze do nauki, przynajmniej u mnie sprawdziły się najlepiej :)

      Usuń
  11. Ja chyba jeszcze nie dojrzałam do etapu brązerów - ale faktycznie efekt ciekawy i delikatny :)

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2017 Kaczka z piekła rodem