7.1.15

Mój kolor - szminka do ust Intense Crush od Lily Lolo

Kocham róż. To bardzo kobiecy, świeży i śliczny kolor. Dziwnym trafem jednak wszelka kolorówka w jego słodkiej tonacji nie jest mi bliska. Czuję się w niej dziwnie. Przestałam się więc na siłę zmuszać do landrynkowych pomadek - jeśli akurat nie wybieram intensywnej fuksji czy śliwkowego fioletu to stawiam na beże i... pomarańcze. Kocham koralowo-pomarańczowe odcienie zarówno na ustach jak i na policzkach. Może to chwilowy kaprys, a może faktycznie lepiej w nich wyglądam. Szczególnie długo poszukiwałam pomadki w tym idealnym kolorze. Chciałam żeby miała domieszkę zarówno różu jak i pomarańczu. Przekopując swatche w internecie natknęłam się na odcień Intense Crush od Lily Lolo, wydawał się być ucieleśnieniem moich marzeń. Z wielką przyjemnością powitałam go w paczce od Costasy i zabrałam się za testy. Czy poza kolorem szminka ma nam coś więcej do zaoferowania?


Pomadka zamknięta jest w klasycznym etui bardzo dobrej jakości z dołączonym kartonikiem. Zamknięcie na klik daje pewność, że opakowanie pozostanie nienaruszone. W ostatnim czasie bardzo często nosiłam ją w kieszeni kurtki, a nadal wygląda świetnie.


Konsystencja szminki jest niesamowicie kremowa. Dawno nie miałam tak mięciutkiej, delikatnej i tak idealnie sunącej po ustach szminki. Co za tym idzie, trzeba zwrócić uwagę na samą aplikację, aby nie wyjechać poza kontur ust.
Początkowo bardzo się bałam, że będzie topiła się w cieple, maśliła, czy łamała. Chuchałam na nią i dmuchałam, ale po jakimś czasie wrzuciłam ją do kieszeni kurtki i chodziłam z nią wszędzie. Tym sposobem przekonałam się, że wcale nie jest taka delikatna i dobrze przystosowuje się do różnych warunków - dzięki temu mam ją zawsze pod ręką :) Zapach i smak są praktycznie niewyczuwalne, owszem gdy skupimy się na wąchaniu to możemy poczuć zapach naturalnego olejku, na ustach jednak jest nie do rozpoznania.


Odcień Intense Crush to koral wymieszany z brzoskwinią. Tonacja jest jednak dość neutralna - obawiałam się, że pomadka będzie zbyt ciepła do mojej urody, okazało się jednak, że fajnie komponuje się z moją karnacją i generalnie ożywia moją twarz. Moim zdaniem jest też niezłym kameleonem, naoglądałam się różnych swatchy w internecie, a i tak byłam zaskoczona - w zależności od światła prezentuje się na ustach inaczej. Czasami ma więcej pomarańczu, innym razem różu, a jeszcze innym wygląda niczym nudziak.


Wykończenie pomadki jest dość uniwersalne - daje naturalny, wilgotny efekt - bez drobinek, perły czy innych cudów. Po prostu klasyczna, nawilżająca pomadka. No właśnie! Nawilżająca? Muszę przyznać, że zgadzam się z tą nazwą - zdecydowanie nie wysusza ust, a dodatkowo je pielęgnuje. Niestety z racji na swą kremową konsystencję i wysoką pigmentację lubi podkreślać suche skórki - staram się jednak regularnie robić peeling więc raczej nie mam z nimi problemu.


Trwałość jak na pomadkę nawilżającą jest niezła. Jeśli akurat nic nie konsumuje to spokojnie wytrzymuje ok. 3-4 godzin. Zjada się w miarę równomiernie, bez rzucających się w oczy wyjedzonych plam. Przy tak dobrej pigmentacji to nieco zaskakujące, ale nie mogę jej w tej kwestii nic zarzucić.


Za 4 gramowe opakowanie zapłacimy w sklepie Costasy 48,90 zł. Cena nie należy do najniższych, ale trzeba mieć na uwadze to, że jest to kosmetyk mineralny z naturalnym składem, a dodatkowo naprawdę świetny jakościowo. Przy okazji promocji chętnie skuszę się na odcień Demure bądź Desire.

A jakie są Wasze ulubione odcienie pomadek bądź błyszczyków?Może któraś z LL skradła Wasze serce?

35 komentarzy:

  1. bardzo fajny kolorek , podoba mi się jak na ustach wygląda :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi najbardziej podoba się to, że mimo tak mocnej pigmentacji, na ustach jest lekka jak mgiełka :)

      Usuń
  2. Ładnie wygląda na ustach, bardzo nasycony kolor :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, wystarczy lekko dotknąć, a na ustach od razu pojawia się kolor :)

      Usuń
  3. niespotykany kolor, bardzo ładny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że nie tylko ja tak się nim zachwycam :)

      Usuń
  4. Piękny i ładnie leży na Twoich ustach :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Kolor śliczny, jednak ze szminek korzystam bardzo rzadko, zazwyczaj jak sobie przypomnę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem, ja też często zapominam, ale jestem takim kompulsywnym zbieraczem szminek :)

      Usuń
  6. Jak dla mnie kolor za bardzo w pomarańcz wpada ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem, to specyficzny odcień i nie każdemu będzie w nim dobrze :(

      Usuń
  7. Kusi mnie, ale kolor bardziej w fiolet bym celowała.

    OdpowiedzUsuń
  8. Na Intense Crush już kiedyś zwróciłam uwagę, bo lubię pomadki właśnie w takich, naturalnych, odcieniach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też, jakoś nie miałam problemu z wyborem, od razu wiedziałam, że chcę właśnie tą :)

      Usuń
    2. Bo ma coś w sobie, zdecydowanie :)

      Usuń
  9. coraz więcej szminek mi się podoba :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Piekny kolor, ale ta cena ;(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No niestety, cena i dla mnie jest duża, ale czasami warto na coś odłożyć :)

      Usuń
  11. ja sie zakochalam w ich kosmetykach , dlatego pomadki tez mnie kusza!:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja początkowo nie popadałam w euforię, miałam doświadczenie z różami i bardzo je lubiłam,a le podkładu autentycznie się bałam, a teraz z wielką przyjemnością go używam :)

      Usuń
  12. Mi takie kolory nie pasują, ale uwielbiam Romantic Rose z tej marki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No kolor nie jest najłatwiejszy, ale mi o dziwo pasuje :) Mi się marzy Desire :)

      Usuń
  13. Oj zdecydowanie podoba mi się jej wykończenie :) Jednakże zazwyczaj jak pomadka pielęgnacyjna( w kolorowych nie sprawdzałam składu) ma na początku składu olej rycynowy to czyni na moich ustach spustoszenie po jakimś czasie ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W szale matowych pomadek już zapomniałam jak cudowne i komfortowe jest takie miękkie i delikatne wykończenie ;)

      Usuń
  14. Mam chrapkę na ten odcień, mój ulubieniec to French Flirt.

    OdpowiedzUsuń
  15. Dzięki za recenzję. Od dawna mam na oku pomadki LL i teraz to już raczej na pewno się skuszę i chyba nawet na ten właśnie kolor :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Mam już swoich szminkowych ulubieńców, więc póki co nie będę się kusić na zakup LL :) Faktycznie jest kameleonem, na zdjęciach powyżej wygląda jak zupełnie różny produkt.
    pozdrawiam, A

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2017 Kaczka z piekła rodem