22.2.15

Po namyśle - mineralny puder matujący Lily Lolo Flawless Matte

Dziś notka z kategorii "trudne". Dlaczego? Bo nie dość, że sam produkt długo nie poddawał się jednoznacznej ocenie to jeszcze usunęłam sobie wszystkie jego zdjęcia i dziś musiałam kombinować na szybko :/ Jakie to szczęście, że kaczki-chomiki nie wyrzucają od razu opakować :D
Dziś nie tylko Wam, ale i samej sobie staram się odpowiedzieć na pytanie jaki jest mój stosunek do pudru Flawless Matte od Lily Lolo?


Puder zamknięty jest w klasycznym dla firmy, plastikowym, zakręcanym opakowaniu z inteligentnym sitkiem. Dlaczego inteligentnym? Nie wiem jak Wy, ale ja wielokrotnie straciłam sporą ilość produktu przez sitka w produktach sypkich, które nadmiernie wysypują produkt. Tutaj nie ma tego problemu, specjalna, obrotowa nakładka pozwala na swobodne otwieranie i zamykanie otworów. Dzięki temu aplikujemy tylko tyle produktu ile potrzeba nam na jeden raz. Bez niepotrzebnych strat - za to wielki plus! Dodatkowo przed pierwszym użyciem musimy zerwać folię ochronną - dzięki temu mamy pewność, że nikt przed nami nie częstował się produktem :)


Sam puder ma dość specyficzną konsystencję. Do tej pory moje doświadczenia z pudrami sypkimi opierały się na krzemionce, pudrze ryżowym i pudrze Prime&Fine Catrice, którego składu na opakowaniu nie znalazłam. Puder Lily Lolo jest drobno zmielony, może nie pyli szaleńczo, ale przy nakładaniu trzeba nieco uważać. Wysypując go na denko zauważamy, że ma tendencję do zbijania się w kupki tak jak puder ryżowy. W dotyku jednak jest bardzo miałki i suchy. Dobrze aplikuje się zwykłym pędzlem do pudru.


Jak zachowuje się na mojej mieszanej, skłonnej do przetłuszczania cerze? Najprościej mówiąc - z podkładem mineralnym sprawdza się bardzo dobrze, z pokładem tradycyjnym - totalna klapa.

Puder Flawless Matte nałożony na podkład mineralny ładnie scala makijaż, tworzy delikatny, satynowy woal na twarzy. Nie ma mowy o płaskim macie. Trzeba jednak dać mu chwilę na "ułożenie" się na twarzy. Ktoś kto nie lubi pudrowego efektu może spryskać twarz np. wodą termalną ja jednak po ok. 15 minutach miałam na twarzy efekt idealny. Mat utrzymywał się u mnie spokojnie przez 8 godzin, a nawet dłużej. Puder Lily Lolo świetnie sprawdza się także w metodzie Goss'a czyli puder-podkład-puder. Niestety jako fixer, czyli puder wykańczający do klasycznych fluidów zupełnie się nie sprawdził, Tworzył na twarzy efekt ciasta nie utrzymywał matu. Cóż - nie można mieć w życiu wszystkiego, najważniejsze, że z podkładem mineralnym oraz korektorem dawał u mnie wrażenie idealnej cery. I to się liczy!


Dla ciekawych przygotowałam również swatche pozostałych pudrów Lily Lolo - Flawless Silk i Translucent Silk. Szczerze mówiąc oba wyglądają kapitalnie, ale jako rozświetlacze! Nałożone na kość policzkową w większej ilości mogą spokojnie zastąpić ten kosmetyk, Flawless Silk nałożony oszczędnie jako puder dosłownie daje efekt photoshopa.

Skład Flawless Matte jest jednym z najprostszych jakie w kolorówce widziałam - biała glinka i mika :)


Za 7 gramów pudru Flawless Matte zapłacimy ok. 73 zł. Auć! Dla mnie to dość spora kwota i nie jestem pewna czy zdecydowałabym się na ten produkt ponownie, jeśli jednak dorwiecie go w promocji to śmiem twierdzić, że będziecie zadowoleni :)


A na deser makijaż mineralny z wykorzystaniem wszystkich posiadanych przeze mnie kosmetyków Lily Lolo , o których pisałam dotąd na blogu - podkład, korektor, cień w roli korektora pod oczy, szminka i róż :) Ujdzie? 

21 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. Dzięki :) Miało być minimalnie,więc tylko kredka i tusz do rzęs są "niemineralne" :)

      Usuń
  2. Fajny, ale drogi

    zapraszam do mnie na rozdanie

    OdpowiedzUsuń
  3. Drogi, ale byłabym skłonna się poświęcić ;)) teraz z Earthnicity używam pudru... podobnie kosztuje...Ale coś mi się skóra do niego przyzwyczaiła chyba...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z minerałami współpracuje genialnie, bardzo podoba mi się efekt zresztą udało mi się uchwycić na zdjęciu ten zdrowy glow :)

      Usuń
  4. Mam podkład mineralny w jeszcze starej wersji i w sumie to najgorszy podkład mineralny jaki miałam a trochę ich już wypróbowałam.

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo ładny, naturalny efekt. Ślicznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :) Właśnie za to pokochałam minerały, ten naturalny efekt jest niesamowity, ciężko osiągnąć coś takiego kremowym podkładem :)

      Usuń
  6. wygląda bardzo naturalnie podoba mi się ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta naturalność jest niesamowita, a dodatkowo jakie krycie!

      Usuń
  7. No muszę powiedzieć, że piękny Ci wyszedł makijaż. Za tą naturalność kocham minerały. A z pudrów to mam ochotę na ten z efektem photoshopa - Flawless Silk :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze myślałam, że minerałami nie da się osiągnąć dobrego krycia, a na załączonym obrazku widać, że naprawdę się da :) A tak naturalnego efektu nigdy nie mogę osiągnąć tradycyjnym podkładem :)

      Usuń
  8. Bardzo naturalnie :)
    Ceny rzeczywiście mają wysokie, ale makijaż wygląda pięknie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że udało mi się uchwycić na zdjęciu ten naturalny efekt :)

      Usuń
  9. Odpowiedzi
    1. Dzięki :) Taki zwyklak, ale chciałam pokazać, że minerałami można osiągnąć naprawdę cudny efekt :)

      Usuń
  10. piękna kobieta i piękny makijaż :) pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2017 Kaczka z piekła rodem