24.4.15

Czego NIE kupować w promocji -49% Rossmanna czyli o tuszu Lovely False Lashes negatywów kilka

Zastanawiałam się o czym przygotować dziś post. Nie ukrywam, po kolejnej wycieczce do łódzkiego Kopernika ciężko jest mieć humor na cokolwiek. Pisanie bloga jest jednak dla mnie nie tylko pasją, ale i odskocznią od ostatnich ciężkich tygodni dlatego tak na wstępie dziękuję Wam, że ze mną jesteście. To pomaga :) Tyle na wstępie, czas na konkrety. Na fali kolejnej promocji Rossmanna, do której mam specyficzne podejście KLIK pojawiło się mnóstwo postów z produktami godnymi zakupu. Ja dziś jednak napiszę o kosmetyku, którego nie polecam kupować - o tuszu dającym efekt sztucznych rzęs - Lovely False Lashes - słów kilka.


O dziwo, maskara False Lashes od Lovely zrobiła na mnie bardzo dobre pierwsze wrażenie. Przyjemne dla oka, różowe opakowanie do tego puchata, włochata ( nie silikonowa ) szczoteczka i naturalnie czarny kolor miały szansę na sukces. Konsystencja od początku była w sam raz. Niezbyt gęsta, ale też nie za rzadka. Od razu rozwieję wątpliwości - towar miałam świeży "spod lady", absolutnie nie macany.


Aplikacja tuszu nie była dla mnie kłopotliwa ponieważ grube szczoteczki całkiem nieźle się u mnie sprawdzają. Zdarza mi się jednak przy malowaniu dotknąć powieki, bądź górnej linii wodnej. Pół biedy, że miękkie włosie nie kłuje w oko.


W moim przypadku tusz absolutnie nie dawał efektu sztucznych rzęs. Po prostu pokrywał każdą bardzo cieniutką warstwą koloru i ładnie je rozczesywał - przez pierwszy tydzień. Potem zaczęły pojawiać się grudki ( co widać na zdjęciach ). Po miesiącu zaś tusz nie nadawał się już do użycia. Zgęstniał dosłownie na kamień, tusz zamienił się w pastę, a szczoteczka sklejała się włoskami. Nie wiem co mogło mu się stać ponieważ w tym samym czasie miałam otwarte 2 inne tusze ( w tym jeden po 4 miesięcznym użytkowaniu ) i z żadnym nie stało się to co z Lovely więc to nie warunki przechowywania. W zasadzie nigdy w swojej makijażowej karierze nie zdarzyło mi się coś takiego!


Co z tego, że za 11 g maskary zapłacimy ok. 12 zł, a w obecnej promocji nawet połowę tego skoro ani trwałość, ani jakość, ani efekt nie spełniają moich oczekiwań.

59 komentarzy:

  1. Mamma mia nie mogłam się skoncentrować na maskarze - masz nieziemsko długie rzęsy! :)
    Poza korektorem nie zamierzam niczego kupować ale dobrze wiedzieć, że nie warto kupować tego tuszu

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehehe dzięki, często pytają mnie gdzie przedłużałam, a one po prostu takie są - do kompletu z krzaczastymi brwiami. Nie zmienia to jednak faktu, że nie każdy tusz im służy :(

      Usuń
    2. :)
      No ten się nie popisał - to co najwyżej takie delikatne, dzienne podkreślenie.

      Usuń
  2. ja chyba jednak nic nie kupie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi chodzi po głowie rozświetlacz z wibo, ale możliwe, że też sobie daruję. Za bardzo zaszalałam w tym miesiącu :)

      Usuń
  3. rzęsy masz tak piękne, że same wyglądały by cudnie :) a tusz strasznie słaby, ja mam dwóch ulubieńców z Eveline i z Avon:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja najczęściej sięgam po Gosha, ale teraz skusiłam się na L'Oreala :) Zobaczymy jak chwalony so couture się sprawdzi :)

      Usuń
  4. Odpowiedzi
    1. Cieszę się, może mój egzemplarz był felerny, ale miesiąc używania to dla mnie zdecydowanie za krótko.

      Usuń
  5. ależ Ty masz rzęsiska! z takimi firanami to w zasadzie tusz Ci nie potrzebny:) a ten... bubel i tyle!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bez tuszu mają niestety bardzo jasne końce i nie ma tego efektu :)

      Usuń
  6. pewnie i tak wszyscy rzucą się na pump up ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A właśnie, zapomniałam dodać, że ten tusz bardziej mnie ciekawi i po wielu zachwytach mam ochotę się na niego skusić :)

      Usuń
  7. Miałam i potwierdzam - tusz to porażka na całej linii. Kogoś poniosło z obietnica sztucznych rzes

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jasne, do tego mnie zabiła ta szybkość wysychania :(

      Usuń
  8. Ja dziś upolowałam dwa podkłady i róż :)
    a w inne dni nie wiem czy na coś się skuszę :) choć kuszą mnie pomadki i mam dylemat czy kupić takie z rossmana czy z Golden Rose :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to ja bym powiedziała Golden Rose :) Jestem ich wielką fanką, zarówno serii Valvet Matte jak i Vision. Co do zakupów w Rossmannie, raczej się nie wybieram bo na ekobiecej wypatrzyłam sobie tusz L'Oreala so couture za niespełna 30 zł, a do tego zgarnę kremowe róże z makeup revolution :)

      Usuń
  9. Na szczęście ten tusz mnie nigdy nie skusił :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie płaczę bo go dostałam, ale profilaktycznie ostrzegam :)

      Usuń
  10. Nie znałam go,ale pewnie"efekt sztucznych rzęs" i mnie by zachęcił.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja go na szczęście dostałam, ale wiem, że wiele dziewczyn chwali sobie tusz Pump Up więc myślałam, że i ten będzie udanym kompanem na co dzień.

      Usuń
  11. Tusze dopiero od następnego piątku, ale dobrze się przygotować już dziś :) Obiecany efekt sztucznych rzęs może i nie występuje, ale jak za 12 zł nie daje też tragicznego efektu. Żeby tylko nie dawał efektu pandy to byłby nawet przyjemny na delikatniejszy, codzienny make-up. Jednak grudki i zgęstnienie już po miesiącu całkowicie go wykluczają. Szkoda nawet dychy. No i obietnica producenta w dodatku nie spełniona.
    Pozdrawiam i dzięki- nie kupie go na pewno :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O dobrze, że mówisz bo ja nawet nie śledziłam tej promocji i nie wiedziałam na co teraz :)
      Wiem, że 12 zł to nie dużo, ale biorąc pod uwagę miesięczną trwałość to wychodzi 36 zł za 3 miesiące. Za tą cenę można mieć dużo lepszy tusz, który dłużej posłuży. Nie polecam :)

      Uściski :)

      Usuń
  12. Ja kupiłam niedawno ten nowy tusz Maybelline i okropnie się zawiodłam. Wcześniej miałam Loreal So couture i był świetny a ten tak mi skleja rzęsy że wyglądam jakbym miała trzy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja miałam wielką ochotę na ten nowy Maybelline, ale widzę, że dobrą decyzję podjęłam z tym so couture.

      Usuń
  13. takie piękne rzęsy, a ta maskara nie robi z nimi nic, może nawet wyglądają z tuszem gorzej, beznadzieja

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Strasznie nie cierpię grudek na rzęsach, od razu wyglądają kompletnie nienaturalnie :(

      Usuń
  14. a u mnie to byl hicior i mialam go dwa razy! mega pokrubial i podkrecal rzesy, wiec ja ten tusz bardzo lubie)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I super, cieszę się, że u Ciebie się sprawdził. Być może ja trafiłam na jakiś felerny egzemplarz :(

      Usuń
  15. Masz bardzo ładne rzęsy ;) Ja zamierzam kupić na promocji tusz Lovely, ale mój ulubiony : Pump Up!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie ja mam wielką ochotę go wypróbować, aż dziwne, że przez tyle lat ani razu się na niego nie skusiłam :)

      Usuń
  16. Na pewno go nie kupię - wolę silikonowe szczoteczki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem :) Ja ostatnio też się do nich przekonałam :)

      Usuń
  17. Dobrze, że piszesz, bo właśnie szukałam jakiegoś tuszu do rzęs, a tego będę unikać

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tego nie polecam, na bank nigdy więcej się na niego nie zdecyduję. A początek był taki obiecujący....

      Usuń
  18. Nie lubie tuszów lovely, też nic szczegolnego nie robiły z moimi rzęsami:-) ten żółty wychwalany przez wszystkich też jakoś mi nie podszedł:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam ochotę wypróbować tą zachwalaną wersję, ale boję się, że znów się natnę :/

      Usuń
  19. Efekt na zdjęciach jest super, szkoda, że tusz tak szybko się grudkuje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie skreślam tanich produktów, wręcz przeciwnie - sztuką jest kupić coś dobrego i taniego. Ten tusz jednak po miesiącu po prostu zdechł :(

      Usuń
  20. Ja nie używam tuszów w/w marki z racji tego ze nie mieszkam w pl kupuje albo z p2 albo z innych droższych firm w zależności skończy sie jeden kupuje drugi w makijazu warto kupować drogie rzeczy jak bazy korektory czy podkłady reszta to tylko dodatki wszystko zależy od gustu i kieszeni kupującego natomiast bez dobrych baz nic nie utrzyma sie długo na twarzy rosmman jakos mnie nie kusi promocjami loreal tez nie wibo dopiero poznam szczegolnie rozświetlacz kupiony w ostatnim czasie w pl ale czuje ze mary lou nie przebije a rzęsy masz piękne nawet z białymi końcówkami sa jak firanki kazda by wszystko oddała za to zeby takie miec buziaki Gosia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się z Tobą Gosiu, ale akurat w wypadku tej taniochy z Lovely naprawdę nie warto. Widzę, że wiele dziewczyn było z niego niezadowolonych. Nie inwestuję może w najdroższe maskary i wiem, że wielokrotnie cena nie jest wyznacznikiem jakości - za wiele lat działam " w branży" :) Ten tusz niestety był po prostu do kitu.

      Usuń
    2. Popieram buziaki

      Usuń
  21. ja tam byłam zadowolona z tego tuszu. Rzeczywiście dawał efekt sztucznych rzęs, nie osypywała się, nie odbijał. Zapłaciłam za niego 6 zł na promocji i zdecydowanie było warto. Konsystencja nie była tak długo świeża jak przy droższych tuszach innych marek. Ale spokojnie przez 4 miesięce dał radę. Może po prostu traktowałaś ten tusz jak ubijak do masła...nie wiem, ale większość dziewczyn jest zadowolona, więc nie ma co odradzać, bo 6zł to jak za darmo, a jakość do ceny powiedziałabym, że wychodzi ponad przeciętnie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No szczerze mówiąc jak patrzę na komentarze to większość wypowiada się o nim negatywnie, a jakoś z żadnym innym tuszem przez ponad 10 lat używania tego typu produktów nie stało mi się coś takiego, więc nie sądzę żebym nie umiała go używać. Cieszę się, że Tobie pasował, może ja trafiłam na kiepski egzemplarz, albo pogorszyła się jakość składu. Ja go stanowczo odradzam i nie dałabym mu drugiej szansy.

      Usuń
  22. Szczoteczka fajna, szkoda że się tak szybko marnuje :-(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lubię takie szczoteczki, ale miesiąc trwałości to absolutne przegięcie :/

      Usuń
  23. Ja kupiłam tylko rozświetlacz z Wibo i więcej nie planuję kupować :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Miałam go i również uważam, że był beznadziejny.

    OdpowiedzUsuń
  25. Hmm, do całej marki Lovely podchodzę z pewną taką nieśmiałością. Nie przypominam sobie, żebym trafiła na coś, co by mnie porwało.
    Jeśli chodzi o tańsze maskary, to sprowadziła mnie ostatnio do parteru - pozytywnie mówię - maskara z Biedronki. Szok i niedowierzanie. Jedna z lepszych, jakie miałam, a kosztowała 10 zł. Autentycznie sprawia efekt sztucznych rzęs. Nie wierzę własnym oczom :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O kurczę, to muszę się za nią rozejrzeć, ale ona był wyprodukowana dla Biedronki, jakaś konkretna nazwa? Wiele kosmetyków "biedronkowych" jest produkowanych przez naprawdę dobre firmy, więc wcale się nie dziwię. Cieszę się, że przypadła Ci do gustu. Nie jest sztuką wydać kupę kasy na średni kosmetyk, sztuką jest wydać jak najmniej, a osiągnąć jak najlepszy efekt :)

      Usuń
  26. Masz piękne rzęsy
    Szkoda ze tusz sie nie sprawdził, wygladal na oku bardzo fajnie

    OdpowiedzUsuń
  27. OMG, z tą pastą tuszową to kiszka. Wiesz co, raz mi się tak zrobiło z tuszem, którego używam od lat i nie był przeterminowany ani nic, kupiony zafoliowany, po prostu jakiś taki egzemplarz chyba. Może ten też Ci się trafił taki jakiś trefny? Rzęsy to masz niesamowite:)

    OdpowiedzUsuń
  28. Szkoda, ze się nie sprawdził ;) zapamiętam.

    OdpowiedzUsuń
  29. Ale masz piękne rzęsy!!!
    Jeśli idzievo lovely i wibo to w zasadzie sięgam głównie po lakiery.
    Tusze mam sprawdzone z Avonubi to po nie wolę siegac. Sa jeszcze 2 cuda z YR ale nawet gdy są w promocji to są poza moim zasięgiem cenowym...

    OdpowiedzUsuń
  30. Ja chcę kupić jedynie tusz; moze jakąś pomadkę, jeśli mnie coś zainteresuje :)

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2017 Kaczka z piekła rodem