28.4.15

Oczy w wersji MAX - rzęsy Ardell Demi Wispies + klej DUO Clear

Sztuczne rzęsy zawsze kojarzyły mi się z tandetą. Cieszyłam się, że moje rzęsy są wystarczająco widoczne i nie muszę się specjalnie wspomagać. Oglądając jednak masę filmików makijażowych na youtube zaczęłam zmieniać zdanie. Dziewczyny w znacznej mierze wspomagają się właśnie sztucznymi rzęsami i wcale nie wyglądają w nich kiczowato. Nasłuchawszy się zachwytów nad rzęsami Ardell chciałam wreszcie spróbować. Dzięki sklepowi Ladymakeup nareszcie miałam okazję!


Model rzęs, który bardzo chciałam poznać to Ardell Demi Wispies. Lekko poczochrane, zarówno dłuższe jak i krótsze, dające wyjątkowo naturalny efekt. Wykonane są z naturalnych, sterylizowanych, ludzkich włosów. Dzięki temu są mięciutkie, ładnie dopasowują się do oka i zachowują jak naturalne rzęsy.


Demi Wispies umieszczone są na przezroczystym pasku, który świetnie dopasowuje się do makijażu i jest ciężki do zauważenia. Dołączone opakowanie pozwala na wygodne przechowywanie rzęs. Tak, tak - przechowywanie, bo rzęsy nie są jednorazowe


Jeśli będziemy aplikować rzęsy na sam koniec naszego makijażu i nie będziemy już nakładać na nie tuszu to mogą służyć nam wielokrotnie, w zasadzie dopóki się nie rozpadną, a im więcej razy je założymy tym bardziej naturalnie będą wyglądały. Wystarczy po każdym zdjęciu dokładnie oczyścić pasek z kleju, który schodzi rewelacyjnie, nie trzeba żadnych specjalnych produktów do oczyszczania. Osobiście uważam, że dodatkowe tuszowanie sztucznych rzęs daje komicznie teatralny efekt i nie działa na korzyść noszącego...


Domyślam się, że wiele osób może czuć niechęć w stosunku do rzęs wykonanych z naturalnych włosów, ale moim zdaniem ich jakość jest nieporównywalna z tymi plastikowymi, które tak skutecznie mnie od siebie odrzucały. Aby rzęsy dały się wygodnie nosić należy przyciąć je od strony zewnętrznych kącików tak, aby nie były dłuższe niż nasza naturalna linia rzęs, a wręcz powinny być ciut krótsze. 


Jakkolwiek by to nie zabrzmiało, ja swoich nie przycinałam gdyż mam wyłupiaste ślepia i ich długość była dla mnie idealna. Na zdjęciu jedno oko może wydawać się nieco gorsze, ale dopiero uczę się je porządnie dopasowywać i niestety przykleiłam je ciut za blisko zewnętrznego kącika.


Jeśli już mowa o klejeniu rzęs to oczywistym wydał mi się zakup kleju DUO. Zdecydowałam się na wersję bezbarwną bo zdecydowanie lepiej komponuje się z większością makijaży. Wiem, że głupio się wypowiadać jeśli nie ma się doświadczenia z innymi klejami, ale śmiem twierdzić, że ten produkt to faktycznie ideał.


Wygodny aplikator pozwala na łatwe nałożenie kleju na cały pasek rzęs. Wystarczy wycisnąć malutki bąbelek kleju i delikatnie przeciągnąć po pasku zwracając szczególną uwagę na końce. Po odczekaniu ok. 30 sekund przyklejamy rzęsy. Nie trzeba się martwić jeśli klej gdzieś bardziej nam "wycieknie" gdyż po chwili stanie się kompletnie niewidoczny.



Rzęsy zakładałam już kilka razy, nosiłam przez wiele godzin przy różnych pogodach, w różnych miejscach i o różnych porach. Nigdy nie zmieniły swojego położenia, nigdy nie zaczęły się odklejać, nie wystąpiło również podrażnienie czy łzawienie. Myślę, że długo nie będę skłonna próbować innego produktu tego typu.



Dla zainteresowanych skład powyżej. Jeśli macie uczulenie na latex to bądźcie ostrożni!


Jak zakładam swoje sztuczne rzęsy? Ciężko takiemu żółtodziobowi jak ja udzielać rad. Mogę jednak podpowiedzieć, że warto ustawić lusterko tak, abyśmy patrzyły się jak najbardziej w dół. Rzęsy łapiemy pęsetą i najpierw przyklejamy na środku. Staramy się zrobić to tak, jakbyśmy nakładały, wsuwały je jak najbliżej naszych naturalnych rzęs. Następnie przyklejamy końce, poprawiamy na całej linii, aby dobrze przylgnęły do skóry i jednocześnie ustawiamy wywinięcie. Nie mam niezawodnego patentu, tak naprawdę wszystko jest kwestią praktyki - po 2-3 razach, nawet jeśli nie będą udane powinniście załapać o co chodzi :)



Oba produkty bez problemu dostaniecie na Ladymakeup - rzęsy Ardell Demi Wispies to wydatek rzędu 15,90 zł. Zresztą w ofercie sklepu mamy kilkanaście jeśli nie kilkadziesiąt różnych modeli rzęs Ardell. Myślę, że sama skuszę się także inne rodzaje.

Klej DUO występuje w różnych pojemnościach i kolorach, mój bezbarwny ma 7g. i kosztuje ok. 28 zł. 

Myślę, że warto mieć w swojej kosmetyczce chociaż jedną parę sztucznych rzęs. Nie koniecznie na co dzień, ale na wielkie wyjścia naprawdę dają efekt WOW, który wcale nie jest sztuczny czy karykaturalny. Zabawne jest to, że nawet moja wybitnie spostrzegawcza mama zachwycała się jak ładnie umalowałam oczy, a nie zajarzyła, że efekt pochodzi od doklejonych rzęs :D

Macie jakieś doświadczenia w kwestii tego typu dodatków do makijażu?

25 komentarzy:

  1. Ślicznie się w nich prezentujesz ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję, cieszę się, że powoli zaczyna mi wychodzić ich przyklejanie :)

      Usuń
  2. Mam na prawde biedne rzęsy i to coś dla mnie. Niestety ja w tej kwestii jestem totalnym beztalenciem, więc na pewno bym sobie z nimi nie poradziła.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Praktyka czyni mistrza, ja początkowo też byłam totalnym noobem :)

      Usuń
  3. Już od jakiegoś czasu myślę o ich zakupie. Boję się jednak, że nie będę potrafiła ich założyć. Nie mam w tej kwestii żadnego doświadczenia, niestety. Na Twoich oczkach prezentują się uroczo i imponująco :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzeba popróbować :) Ja pierwsze dwa - trzy razy też miałam kiepskie, ale z czasem szło mi coraz lepiej :)

      Usuń
  4. Uwielbiam te rzęsy :) Obecnie używam odżywki z AA i moje naturalne wyglądają równie fajnie ale na imprezy i wieczorne wyjścia taki look jak znalazł :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja w tej chwili jestem w trakcie kuracji Revitalash :)

      Usuń
  5. Miałam, lubię. To klasyk. ALe niestety moje oczy są zbyt wrażliwe i wszystkie kleje do rzęs, nawet oryginalny DUO mnie uczulają. Ale u Ciebie prezentują się ślicznie :) Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja w tej chwili chyba skuszę się na kępki tym bardziej, że zbliża się sezon weselny i na bank trafi mi się więcej malowań klientek :)

      Usuń
  6. Uwielbiam ten efekt! (: Mi niestety jeszcze kiepsko idzie przyklejanie :-p.

    OdpowiedzUsuń
  7. wow, efekt jak dla mnie jest cudowny

    OdpowiedzUsuń
  8. Przyklejanie sztucznych rzęs wciąż wydaje mi sie kosmicznie trudne! I nie wyobrażam sobie potraktowania powieki klejem... Mam wrażliwe oczy jednak efekt jest wspaniały.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też nie doszłam jeszcze do perfekcji, ale wbrew pozorom nie jest to aż tak trudne :)

      Usuń

Copyright © 2017 Kaczka z piekła rodem