22.5.15

Git malina! - peeling/maseczka OlVita z pestek maliny

Ach maliny... przez tyle lat nawet ich nie tykałam. Teraz kocham w każdej postaci. Naczytawszy się wielu pozytywów na temat produktów OlVita z przyjemnością zabrałam się za testy peelingu/maseczki z pestek maliny, który dotarł do mnie w paczce ambasadorskiej od Kaliny. Czy kosmetyk w takiej formie miał szansę się sprawdzić?


Plastikowy, zakręcany słoiczek mieści 100 g produktu. Całość spakowana w prosty i gustowny kartonik, z którego dowiemy się jakie działanie mają pestki maliny i jak najlepiej aplikować kosmetyk. Zapach roślinny, delikatny i prawie niewyczuwalny. Konsystencja przypomina mi bardzo drobniutki piasek. Jeśli znacie i lubicie peeling z fusów kawy to ten z pestek maliny powinien tak samo, a może nawet bardziej przypaść Wam do gustu.


Aby zmielone pestki maliny zamieniły się w peeling bądź maseczkę trzeba połączyć je z dobrym nośnikiem. Producent zaleca olej zimno tłoczony. Korzystałam z oleju avocado i oleju z orzecha laskowego gdy używałam pestek do twarzy. Z reguły wykonywałam peeling i pozostawiałam papkę jeszcze na 10-15 minut. Trzeba przyznać, że peeling jest dość ostry. Osoby z wrażliwą cerą raczej nie powinny stosować go w ten sposób. Ja mam akurat mieszaną cerę więc produkt sprawdzał się u mnie bardzo dobrze. Po delikatnym masażu skóra była wygładzona, a pory zdecydowanie oczyszczone. Olejek i związki zawarte w pestkach maliny świetnie nawilżały moją cerę, rozjaśniały i widocznie poprawiały koloryt.


Najbardziej jednak polubiłam mielone pestki jako peeling do ciała. Wymieszane z odrobiną żelu pod prysznic pozwalają na wykonanie naprawdę porządnego peelingu. Intensywnie złuszczają martwy naskórek, intensywnie wygładzają skórę i przygotowują na przyjęcie kosmetyku pielęgnacyjnego. W połączeniu z olejkiem Super Slim od Evree - peeling działa ekstremalnie antycellulitowo.
Choć wydawałoby się, że 100g to nie wiele to kosmetyk jest mega wydajny. Do masażu twarzy wystarczy 1 łyżeczka.


Skład to 100% natury. Kiedyś ktoś napisał mi w komentarzu, że "nie ma w 100% naturalnych kosmetyków". Kolejny raz mogę potwierdzić - tak są :)

Jeśli lubicie peeling z fusów kawy bądź po prostu oczekujecie porządnego złuszczania to mielone pestki maliny od OlVity sprawdzą się idealnie. Plus jest taki, że łazienka nie będzie aż tak zapaćkana jak przy kawie :)
Peeling-maskę z mielonych pestek maliny kupicie w sklepie Kalina KLIK za ok. 15 zł.

Jesteście fankami takich naturalnych rozwiązań?

33 komentarze:

  1. Bardzo lubię takie produkty,zwłaszcza o takim zapachu;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Coś dla mnie, zainteresował mnie ten peeling

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja mam różaną ale na razie tylko raz jej użyłam - byłam zadowolona z efektu :)
    Na malinkę mam ochotę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Różana też musi być fajna, ja po prostu lubię różę :)

      Usuń
  4. Bardzo zaciekawiłaś mnie tym peelingiem. Wydaje mi się bardzo fajny i godny wypróbowania :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Biorąc pod uwagę, że to 100% naturalny produkt to warto go poznać :)

      Usuń
  5. olej z pestek malin ostatnio popularny :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Muszę bardziej przyglądnąć się produktom malinowym bo coraz bardziej mnie ciekawią :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja w sumie też do tej pory miałam chyba tylko płukankę malinową do włosów :)

      Usuń
  7. Super! A przynajmniej kosmetyk naturalny. Przyznam się szczerze, że jakoś maliny nie wchodzą w moją pielęgnację, a może szkoda, bo słyszałam o ich zbawiennych właściwościach- zwłaszcza dla cery. Taka maseczka (tudzież peeling) z pestek malin mogą się całkiem nieźle sprawdzić :) Pozdrawiam, miłego weekendu życzę :) :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja prędzej robiłam taką domową maseczkę z poziomek niż z malin, ale chyba w tym sezonie to zmienię :)

      Usuń
  8. Bardzo lubię peeling malinowy z mietą z oriflame. Coś cudownego.

    A tak to najbardziej lubię maliny pod róźną postacią jak lądują w brzuszku :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ooo tego z oriflame nie znam, pewnie pachnie obłędnie :)

      Usuń
  9. Już sobie wyobrażam jej zapach..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No zapach w sumie nie jest jakiś nadzwyczajny, taki roślinny, ale nie typowo malinowy.

      Usuń
  10. Ostatnio mam chyba jakąś fazę na maseczki, chętnie bym jej spróbowała :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja z maseczkami strasznie się opuściłam :( Ale muszę nadrobić zaległości :)

      Usuń
  11. Jeszcze nie miałam okazji używać peelingu w takiej formie, ale ten wygląda zachęcająco :-)

    OdpowiedzUsuń
  12. Lubię peelingi kawowe, więc taki z pestek malin na pewno też by mi się spodobał :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Przypuszczam, że również dodawałabym go do żelu pod prysznic bo twarzy ją nie peelinguje takimi zdzierakami z drobinkami ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja twarz też raczej tylko enzymatycznymi, ale od czasu do czasu mam potrzebę mechanicznego peelingu :)

      Usuń
  14. Pierwszy raz słyszę o tej firmie. Uwielbiam maliny ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja już od jakiegoś czasu śledziłam produkty i muszę przyznać, że jestem coraz bardziej ciekawa firmy :)

      Usuń
  15. Nie spotkałam się dotychczas z tą firmą. Pewnie, że lubię takie naturalne rozwiązania raz na jakiś czas ;) .

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2017 Kaczka z piekła rodem