10.5.15

Owocowe kadzidło - Yankee Candle Frankincense ( Grand Bazaar )

Jakiś czas temu pisałam Wam o wosku Oud Oasis, dziś przyszedł czas na kolejny wosk z kolekcji Grand Bazaar - Frankincense. Moim zdaniem jest to jeden z najbardziej wyróżniających się wosków w ofercie Yankee Candle. Na tyle specyficzny, że z pewnością nie każdemu przypadnie do gustu. Jeśli cięższe, upajające i niecodzienne zapachy to Wasz klimat, to Frankincense ma u Was szansę.



Według producenta Frankincense to aromat słodkiej żywicy przełamanej pikantnością pieprzu z nutą drewna balsamicznego - linia rześka. Dlaczego więc nazwałam go owocowym?
To co w pierwszej kolejności dotarło do mnie po rozpaleniu wosku, to właśnie aromat cytrusów, a konkretniej ich skórki. Zaraz za nią odczuwamy pikantność - aromat pieprzu zdecydowanie nadaje pazura. Całość otulona słodyczą żywicy o kadzidlanej, ale nie nachalnej bazie


Choć bałam się, że zapach będzie typowo kościelny, to na szczęście wosk pozytywnie mnie zaskoczył. Idealnie wpisuje się w orientalne klimaty, dzięki owocowym nutom nie jest jednak duszący i męczący, baza z żywicy i drewna balsamicznego nie daje jednak zapomnieć o tym, z jakiej kolekcji pochodzi.


Frankincense, podobnie jak inne woski z kolekcji Grand Bazaar kupicie np. na Goodies.pl za 7 zł.

Choć wydawało mi się, że zapachy to zdecydowanie jesienno-zimowy klimat, to jednak ciepłe, letnie wieczory stają się z nimi egzotyczne.

9 komentarzy:

  1. Wąchany na sucho nie zrobił na mnie wrażenia, ale może dopiero po odpaleniu by mnie oczarował ;]

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja mam o tyle fajnie, że w Krakowie w galerii Bonarka są stacjonarnie dostępne i mogę sobie przebierać, nie muszę zamawiać przez Internet. Za kadzidełkami nie przepadam, jak dla mnie są zbyt duszące, a ich zapach jest zbyt trwały, niestety. W ogóle nie umiem też nigdy dobierać ich zapachów, w sklepie mi się podobają, ale jak odpalę w domu to masakra :D Ale może podjęłabym jeszcze jedną próbę :) Szczególnie, że owocowym zapachom jakoś łatwiej mi się dawać kusić :) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie ja na miejscu nic nie mam, zapewne większość mieszkańców mojego miasta nawet nie słyszała o YC :) Kadzidełka to los na loterii :)

      Usuń
  3. Ja nie potrafię sobie wyobrazić tego zapachu. Przerasta mnie to ;(

    http://bsylwia.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. A ja jestem szczęśliwa, bo mój Men w sobote kupił sobie elektronicznego papierosa przez co pozbędè się smrodu tytoniu. Mam tylko nadzieję, że nie są to pieniądze wyrzucone w błoto...
    Ale do czego zmierzam. Teraz będè paliła woski i świeczki dla delektowania się ich zapachem, a nie kamuflowania dymu papierosowego :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahaha no to teraz będzie już czysta przyjemność :)

      Usuń

Copyright © 2017 Kaczka z piekła rodem