6.6.15

Akcja mobilizacja i nie ma żadnych wymówek :)

Kocham zimę, ale ta ostatni szara, bura, bezmroźna i bezśnieżna wywołała u mnie totalną załamkę. Z radością powitałam pierwsze, dłuższe dni i choć lato nigdy nie należało do moich ulubionych pór roku ( tak, wiem jestem dziwna ) to tym razem wyjątkowo mnie cieszy. Więcej światła=więcej chęci do życia, które trzeba spożytkować. Postanowiłam więc spisać nie gdzie indziej, ale właśnie na blogu, plan na nadchodzące miesiące. Przede wszystkim chodzi mi o kwestie zdrowotne, wiem już co to znaczy bać się poważnej choroby i jeśli mogę zrobić więcej, aby jej uniknąć to po prostu nie mam wymówek.


1. Więcej ruchu. 

Nie jestem typem wiercipięty, w zasadzie moje życie toczy się między pracą, a domem. Wstyd się przyznać, ale więcej siedzę niż chodzę i nie przeszkadza mi to. Nie odbija się to jednak dobrze ani na mojej kondycji. ani na mojej figurze. Cały czas wmawiam sobie, że jak wreszcie wyprowadzimy się z bloku i będę miała własne podwórko, ogródek bla bla bla to będę miała większą mobilizację. Guzik prawda, mobilizację zaczynam od już. Nie od jutra, nie od poniedziałku, a od dziś. Na dobry początek orbitrek. Jak już gdzieś wspominałam, zapłaciłam za niego więcej rat niż ilość razy jakie na nim ćwiczyłam co nagminnie wypomina mi mój facet. Czas udowodnić, że nie była to zwykła fanaberia :)

2. Racjonalne podejście do odżywiania.

Nie mogę powiedzieć, że nie zdrowo się odżywiam, wręcz przeciwnie, poza drobnymi grzeszkami typu kawałek ciasta, pączek raz na miesiąc czy chipsy raz na dwa miesiące naprawdę nie mam sobie wiele do zarzucenia. Jem sporo warzyw ( a właśnie nadchodzi na nie najlepszy sezon ), z owocami bywa gorzej, unikam smażenia, nie opycham się pustymi węglowodanami, zawsze jem śniadanie, nie jadam o późnych porach, ale jednak mam co nieco na sumieniu. Przede wszystkim jem nieregularnie. W pracy potrafię przesiedzieć 8 godzin na jednej kawie, są dni że zjadam tylko śniadanie i bardzo skromny obiad, a innego dnia zjadam konia z kopytami i ogonem. Ponieważ obiad jem ok. 16.30 to bywa on już moim ostatnim posiłkiem. Na kolację uwielbiam szklaneczkę piwa, albo dwie... i to wypadałoby zmienić :D

3. Więcej ryb.

Wszędzie czytam o tym jak ważne są kwasy Omega 3 w diecie i choć naprawdę bardzo lubię ryby to jem je stosunkowo rzadko. Sama nie wiem czym to jest spowodowane, bo przecież to łatwy i szybki obiad, który spokojnie można przygotować na dwa dni. Rozważam także suplementy zawierające olej z kryla, to coś w sam raz na wysoki cholesterol, a ja wiem, że muszę szczególnie dbać o serce.

4. Mniej nerwów

Stres to jedno z najbardziej destrukcyjnych zjawisk w moim życiu. W zasadzie od prawie dwóch lat towarzyszy mi nieustannie, nie chcę zapeszać, ale mam taką cichą nadzieję, że wreszcie uda mi się go ograniczyć. Nie tylko pewne rzeczy ułożyły się po mojej myśli, ale i sama nauczyłam się sobie z nim radzić. Nie mam na to złotego patentu, ale po prostu zauważyłam, że warto cieszyć się nawet płotkami, a nie ciągle wypatrywać szczupaka :)

5. Lepsza organizacja czasu

Często mam wrażenie, że marnotrawię czas. Blogowanie tak naprawdę tego nie ułatwia, bo są to godziny spędzone przed komputerem, czasami owocne, a czasami "przesiedziane", które mogłabym spożytkować zupełnie inaczej. Wielokrotnie zauważyłam, że gdy wrócę z pracy, zjem obiad i od razu zabieram się za jakieś konkretne obowiązki, to nie tylko mam spokój sumienia, ale i lepiej się czuję. Jednym zdaniem - koniec z zamulaniem.

A jak jest u Was? Macie jakieś plany "zdrowotne" na najbliższe miesiące? Czy na razie, tak jak ja, upajacie się przepięknym, długim weekendem? :)

36 komentarzy:

  1. U mnie długi weekend przebiega pod znakiem pisania prac i nauki na studia...
    Także Ci co mogą, niech odpoczywają ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znam ten ból, inżynierkę pisałam zimą, ale magisterkę na ostatnią chwilę. Trzeba się przemordować i potem jest już z górki :) Owocnego pisania :)

      Usuń
  2. A ja właśnie zjadłam smażoną kaszankę z cebulką :P No i teraz jest mi wstyd :P Generalnie też staram sie nie jeść tłusto, późno, nieregularnie, moją bolączką niestety nadal są słodycze... Ale stwierdziłam, że jak mam TE dni, to mi wolno :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No i niech Ci będzie na zdrowie :D Ja też lubię, ale ostatnio sama nad sobą straciłam kontrolę, potrzebuję trochę kondycji :)

      Usuń
  3. Odżywianie i ruch, moje utrapienie odwieczne.. wszystko potrafię tylko tego nie potrafię.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie chyba najgorzej jest z ruchem, jestem sportowym leniem :(

      Usuń
  4. A ja ostatnim czasem oprócz ciągłej rehabilitacji leże z tabletek i czytam ;) ewentualnie pozwiedzam trochę Wrocław ale to juz rowerem. Oj ja zjadam paczkę chipsów tygodniowo bo lubię garść takich niezdrowych smakolykow na kolacje ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojej, to chyba coś przegapiłam. Co się stało? Trzymam kciuki za szybki powrót do zdrowia.

      Usuń
  5. Super plan. U mnie niestety cienko, brak mobiluzacji... Ostatnio wróciłam jednak do... skakanki i więcej się ruszam przy pięknej pogodzie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta odrobina ruchu to i humor i radość i wszystko poprawia :)

      Usuń
  6. powinnam wziąć z Ciebie przykład :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ehhh żeby jeszcze wcielanie w życie było tak łatwe, abym mogła stać się przykładem :)

      Usuń
  7. u mnie będzie podobnie jak u Ciebie :) Oponka rośnie, a jak nie zacznę działać, to już w ogole nie będę mogła na siebie patrzeć...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie, a ja w przyszłym roku biorę ślub i tym bardziej chciałabym ładnie wyglądać :)

      Usuń
  8. dobre postanowienia to podstawa :) a widzę, że masz właśnie takie :) trzymam kciuki :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Mniej nerwów ... łatwo powiedzieć ...mnie się to nie udaje :(

    OdpowiedzUsuń
  10. ...Czyli wszystko to, co i ja muszę zmienić. Ostatnio staram się jeść zdrowe posiłki w rozsądnych porcjach, ale z systematycznością mam ogromne problemy. Nie ma innej rady - trzeba przyzwyczaić się do jedzenia o określonych porach. Ale jak pomyślę o ruchu to aż mnie skręca, zwłaszcza teraz - latem, kiedy jedyne, na co mam ochotę to siedzieć pod wiatrakiem lub w wannie chłodnej wody :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Życzę powodzenia dużo :) Czasem taka mobilizacja jest dobra, aby się porządnie zmotywować. Ja też miałam takie postanowienia na obecny weekend i póki co się ich trzymam - był basen, rower, sporo ruchu. Odżywianie też raczej zdrowe :) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Ruchu mam az zanadto hihi pracy tez ryby jem w każdych ilościach nie lubie mięsa a jesli juz dopomina sie o niego organizm to tylko kurczak warzywa zjem w każdej ilości nawet surowe z owoców nie jem cytrusów nie moge za to sezonowe a w szczególności jagody w każdej ilości mozna by rzec hurtowo stres ja nauczyłam sie nad nim panować a miałam i mam dużo stresu
    Choroba wiem jak to jest gdy nie wiesz co dalej i w ktora stronę ruszyć z mniejszych plotek trzeba sie cieszyć a nie czekać na szczupaka hihi fajne określenie ale do mnie tez pasujące w końcu jestem Corka i wnuczka Śp wędkarzy dziadek i tato wędkowali ale juz ich z nami nie ma wiec kochana naucz sie panować nad stresem tak jak ja mniej chmur na niebie wiecej słońca małymi rzeczami sie trzeba cieszyć jak mozesz komuś sprawić radośc nie oczekując nic w zamian to jest dla mnie radość a my moze spotkamy sie kiedy następnym razem bede w pl buziaki Gosia

    OdpowiedzUsuń
  13. Kochana - trzymam kciuki!!! Ja powoli wychodzę na prostą - praca w ciągłym ruchu, mniej nerwów - zaczęłam otaczać się fajnymi ludźmi :) Patrząc na ilość obowiązków - czasowo jestem dość dobrze zorganizowana. Alkohol pijam, mniej więcej raz na dwa tygodnie (winko z mężem). Chyba największy problem mam z dietą... lubię zdrowe jedzonko ale liczne grzeszki często i gęsto wygrywają. POWODZENIA MartuŚ :D

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja zdecydowanie musze zacząć się wiecej ruszać. Świetny post

    OdpowiedzUsuń
  15. Trzymam kciuki żeby wszystkie punkty zostały spełnione :D
    U mnie też pasowałoby lepiej się odżywiać i więcej ćwiczyć...poza tym nic zmieniać nie zamierzam :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Też mam kochana orbitrek i też kurcze mi leży :( Idę zaraz pobiegać choć tak bardzo mi się nie chcę to wiem ,że warto :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Efekty nie są szybkie, ale jak zaczynają się pojawiać to są super i do tego są długotrwałe. Dla mnie to super sport bo nie obciąża bardzo serca i stawów :)

      Usuń
  17. Ja właśnie zrealizowałam postanowienie "więcej ruchu" i chyba faktycznie dobrze byłoby to wprowadzić w życie na stałe :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, ja w zeszłym roku się tak zmobilizowałam i efekty były świetne. Więcej energii, radości, a i figura lepsza, ale potem znów olałam sprawę :(

      Usuń
  18. Taki plan i mnie by się przydał, ale nie wiem kto by go za mnie wcielił w życie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja się mobilizuję, najgorzej mi idą te regularne posiłki :(

      Usuń
  19. Ja kocham wiosnę. Zimą wchodzę w zimowy sen, depresyjny nastrój. Latem pracuję po 12-14 godzi więc ciężko o wolny czas. Postaram się lepiej dysponować krótkimi chwilami wolności i znałeś też momenty na relaks. Powodzenia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No ja od dwóch lat właśnie z zimą mam podobnie, tym bardziej że u mnie jest totalnie bezśnieżna, szara, bura i ponura. Lato widzę jest u Ciebie bardzo pracujące, jeśli mogę wiedzieć to jaka branża?

      Usuń
  20. Widze ,ze toje postanowienia czerwcowe sa bardzo podobne do moich noworocznych. U mnie tez kuleje regularność posiłków. I chyba to jest najgorsze, bo jak mawia moja mama-biolog jak jemy nieregularnie to organizm przestawia sie na magazynowanie wszystkiego co zje. jemy mało a rozmiar rośnie. U mnie było odwrotnie jak chodziłam do pracy to jadłam reglanie bo byłam zmuszona cos zjeść przed wyjściem bo bym do 9 nie wytrzymała. ''Więcej ruchu'' popieram serdecznie. Ja zaczęłam od ciwczen na youtubie Które powtarzam w zaciszu domowym ,pol h zawsze sie znajdzie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No dokładnie, ten mechanizm właśnie tak działa. Głodzony organizm myśli, że musi wszystko zmagazynować a gorsze czasy. Strasznie dla mnie trudna jest ta regularność. Śniadanie to w sumie jedyny regularny posiłek w moim przypadku bo jem je zawsze przed wyjściem do pracy.
      Też doszłam do wniosku, że bez przesady z tym " nie mam czasu" godzina dziennie to naprawdę nie jest masakra i jakoś ją muszę wygospodarować :)

      Usuń
  21. słowo pisane bardziej mobilizuje do działania :) a publiczne już w ogóle :) Zatem trzymam kciuki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie tym się kierowałam, że jak tutaj to napiszę to będzie mi wstyd jeśli nie poczynię żadnych postępów. Z regularnością posiłków trochę kicha, ale na orbitreku zasuwam :)

      Usuń
  22. Widzę, że Ty też jesteś wielbicielką zupy chmielowej na kolację :) U mnie zdecydowanie przydałoby się więcej ruchu, do tego chciałabym przez wakacje przeczytać ogromną ilość książek - zawsze w wakacje nadrabiam to, czego nie przeczytałam w roku akademickim... Generalnie z książkami idzie mi znacznie lepiej :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie chyba też z książkami najlepiej, bo zupa chmielowa na kolacje jak była tak i jest :)

      Usuń

Copyright © 2017 Kaczka z piekła rodem