21.6.15

Nie tego się spodziewałam... Ostatni z trylogii Cafe Culture czyli Cappucino Truffle od Yankee Candle

Kocham kawę! Jest to mój napój życia. Jedyną przyjemną rzeczą jaka czekała po zajrzeniu do pokoju nauczycielskiego, był ten cudowny aromat ożywiający ciało i umył. Już jako dziecko wiedziałam, że będę kawoszem. Obecnie uwielbiam wszystko o smaku i zapachu tego napoju. Na myśl o kolekcji Cafe Culture od Yankee Candle, ślinka ciekła mi po pas. Choć domyślałam się, że Cappucino Truffle to nie będzie czysta kawa, to uważałam, że będzie on zdecydowanym faworytem kolekcji. Nic bardziej mylnego...


Producent opisuje zapach jako głęboki, bogaty armat palonych ziaren kawy z nutą aksamitnej czekolady. Gdyby to była prawda to kupiłabym ze 20 sztuk w zapasie, ale niestety nie jest. Przede wszystkim wosk jest bardzo słabo nasycony zapachem. Momentami prawie wsadzałam nos w kominek żeby wreszcie coś poczuć. Gdy roztopiłam pół tarty coś wreszcie zaczęliśmy czuć. Nawet nie bardzo była to kawa, raczej coś palonego z delikatną domieszką gorzkiej czekolady. Ani słodko, ani kawowo, ani intensywnie, ani ładnie. 


Cappucino Truffle to moim zdaniem najsłabsze ogniwo kolekcji. Zakładałam, że tym słabeuszem będzie Pain Au Raisin, a tym czasem to on najbardziej skradł moje serce, Tarta Tatin też na wielki plus, ale trufla nie nie i jeszcze raz nie.


Zarówno Cappucino Truffle jak i inne woski z kolekcji kupicie na Goodies.pl za 7 zł. 

Znacie może tą kolekcję, macie swoich zapachowych faworytów?

27 komentarzy:

  1. Oj szkoda ;)
    Kawę i ja wielbię, bez niej nie ma dnia ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, najmilsza pora dnia to ta w towarzystwie kubka kawy :)

      Usuń
  2. Uuuu, a chciałam go kupić z myślą o prawdziwie kawowo czekoladowym aromacie... Chyba dobrze że się nie skusiłam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Też jestem wielką fanką kawy- nie tylko lubię ją pić, ale i przygotowywać na milion różnych sposobów- od zawsze :)
    Ba, nawet w swojej byłej pracy załapałam się na szkolenie baristyczne, więc już w ogóle szał :)
    Szkoda, że yankee nie podołał w przygotowaniu kawowego wosku, to też byłby mój faworyt, a tak pozostaje mi niuchać soft blanket :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też kocham wszelkie kawowe słodkości i wariacje na jej temat :(
      Zawiodłam się bardzo na tym wosku :(

      Usuń
    2. Pozostaje czekać, może kiedyś się poprawią, albo inna firma przygotuje ciekawszą propozycję ;)

      Usuń
    3. Oj tak, marzę o takim prawdziwym kawowym wosku i trzymam kciuki za jego pojawienie się :)

      Usuń
  4. W świecy to piękny zapach, prezentuje się zupełnie inaczej niż w wosku :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A widzisz, a wosk jak dla mnie jest totalną porażką. Kawy w nim nie wyczuwam, czekolada - no OK, taka z 90% zawartością kakao, która ze słodyczą się nie kojarzy. Ehhh, a miało być tak pięknie :(

      Usuń
  5. Ja nawet nie zwróciłam uwagi na tą serię, bo niestety intensywny zapach kawy przyprawia mnie o migrenę:( Chociaż kawę bardzo lubię:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O kurczę to współczuję, ja to w świeżo otwartej paczce mogę trzymać nos z 10 minut :)

      Usuń
  6. Chyba go mam, ale jeszcze nie używałam. Mam nadzieję, że jednak przypadnie mi do gustu...

    OdpowiedzUsuń
  7. Dziękuję za komentarz na moim blogu ! Ja za kawą i za jej zapachem nie przepadam :(

    Zaczynam obserwować i zapraszam do obserwacji mojego bloga - http://dosiadudkowska.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  8. Muszę pamiętać, że ten zapach to niewypał...

    OdpowiedzUsuń
  9. Wąchałam dużą świecę tego zapachu i również w ogóle mi sie nie spodobala :(

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja też kocham kawę i zrobienie jej jest pierwszą rzeczą po wstaniu z łóżka. Mam ten wosk i trochę mnie rozczarował tak jak Ciebie. Spodziewałam się czegoś innego.
    Dziwię się, że piszesz o słabej intensywności. Mój wosk był, a raczej jest bo całego nie zużyłam aż za bardzo wyczuwalny

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No mój zupełnie na odwrót, a wszystkie woski przechowuję w osobnych woreczkach strunowych więc raczej niemożliwe żeby zwietrzał. Kombinowałam, wychodziłam z pokoju itp. i niestety nic praktycznie nie czułam :(

      Usuń
  11. Oj ja jestem ogromnym kawoszem. Szkoda, że ten zapach nie jest tak wyczuwalny jak sie spodziewałaś

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hidiamond mówi, że świeca pachnie dużo lepiej, wosk niestety zawiódł mnie na całej linii.

      Usuń
  12. Też bym przypuszczała że aromat będzie zbliżony do kawy a tu taki psikus ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Hmm a opakowanie tak przyciąga, pewnie bym kupiła, a tu takie rozczarowanie :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Nie jestem przekonana do tych wosków do końca. Wiem, że są sławne i uwielbiane, ale ja raczej wolę standardowe olejki zapachowe :)

    Pozdrawiam, z chęcią będę śledziła Twój blog, dodaję linka u siebie :) i zapraszam do mnie: http://feeling-fancy.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2017 Kaczka z piekła rodem