24.7.15

Mascara ASTOR SEDUCTION CODES N°3 - pierwsze wrażenia

Od pewnego czasu należę do Ambasadorek Klubu Ekspertek portalu ofeminin.pl. W ramach programu zgłosiłam się do testowania mascary Astora Seduction Codes No 3. Niesłychanie zaciekawiła mnie szczoteczka - takiego kształtu jeszcze nie miałam. Byłam ciekawa jaki efekt może dawać. Często słyszę, że jeśli mam długie rzęsy to każdy tusz wygląda na nich dobrze. Guzik prawda! Jeśli tusz ma złą konsystencję i kiepską szczoteczkę to zamiast wachlarza rzęs mam nogi muchy sklejone po 5. Jakie są więc moje pierwsze wrażenia z używania tuszu Astora?


Seduction Codes No3 mieści się w klasycznym, aczkolwiek bardzo przykuwającym uwagę opakowaniu. Gruby flakon pewnie leży w dłoni choć początkowo trochę dziwnie mi było z tak obszerną rączką. Konsystencja początkowo była odrobinę zbyt rzadka, po dwóch-trzech użyciach produkt lekko się utlenił i zyskał lepszą formułę. Z doświadczenia wiem, że świeże mascary często są zbyt "mokre" i trzeba dać im chwilę czasu.


Volume&Length jak nazwa wskazuje ma wydłużać rzęsy i nadawać im objętości. W moim przypadku mascara optycznie poprawiała gęstość i wydłużała rzęsy. Choć moje ulubione tusze pochodzą spod skrzydeł GOSHa, a za Astorem do tej pory nie przepadałam to Seduction Codes Volume&Lenght zdobyła moje uznanie.


Szczoteczka jest dość gruba z tradycyjnego włosia, które kiedyś uwielbiałam. Pięknie rozczesuje rzęsy i choć potrafi dać efekt obłędnego wachlarza to robi to w sposób naturalny. Zero grudek, posklejanych włosków czy kserowania się na powiekach. Dodatkowo, zwężający się czubek pozwala na precyzyjne dotarcie do kącików oka - dzięki temu żadna rzęsa nie zostaje pominięta.
Na zdjęciach możecie zobaczyć mascarę po 12 godzinach w totalnym upale. Trwałości i głębi koloru absolutnie nie można jej odmówić.


Niestety mascara nie jest ze mną na tyle długo żebym mogła powiedzieć na ile miesięcy jest w stanie wystarczyć. Uzupełnię tę informację jak będę już miała pogląd na ten temat.


Cena za 10,5 ml to ok. 30 zł, ale pewnie szybko doczekamy się promocji :) Moim zdaniem warto się na nią skusić szczególnie jeśli wolicie włochate, nie zaś silikonowe szczoteczki i ciężko dotrzeć Wam do kącików oka, aby precyzyjnie wytuszować rzęsy. Ja jestem na tyle zadowolona, że GOSH zostaje w domu, a Astor jedzie ze mną na wakacje :)

Macie doświadczenie z mascarami Astora? Możecie mi jakąś szczególnie polecić?

17 komentarzy:

  1. Ale efekt jest naprawdę ładny i widoczny;))

    OdpowiedzUsuń
  2. Żałuję, że nie dostałam się do jej testów ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. wow, wspaniale wygląda na rzęsach :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Piękne masz rzesy!!!
    Tusz ma ciekawe opakowanie :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Jakie ty masz rzęsiska! Obłęd; )

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja ostatnio ponownie wróciłam do Max Factora 2000 calorii ;) Podoba mi się efekt jaki ten tusz dał u Ciebie.

    OdpowiedzUsuń
  7. Wow! Jaki efekt! Ja lubię bardziej silikonowe szczoteczki ale skoro ta maskara gwarantuje taki efekt jest skłonna ją kupić. =D

    OdpowiedzUsuń
  8. Hmm nie mogłam się skupić na samej maskrze - Chryste jakie Ty masz piękne rzęsy!
    Ładny i naturalny efekt, podoba mi się.

    OdpowiedzUsuń
  9. ładny efekt uzyskałaś ,śliczne i długie rzęsy masz :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Miałam wersję klasyczną tego tuszu i sprawdziła się bardzooo średnio.

    OdpowiedzUsuń
  11. Ciekawa ta mascara , choć nie wiem czy osobiście przypadła by mi do gustu :/

    OdpowiedzUsuń
  12. na rzęsach wygląda ładnie , ale jakoś mnie nie kusi

    OdpowiedzUsuń
  13. wow, ale ty masz cudowne rzęsy!!

    OdpowiedzUsuń
  14. Rany jakie ty masz rzęsiska :D Do nieba <3

    OdpowiedzUsuń
  15. Całkiem fajnie się prezentuje :)

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2017 Kaczka z piekła rodem