20.7.15

Rusz ten róż - Makeup Revolution All About Cream i Hot Spice

Od pewnego czasu mam kompletnego fioła na punkcie różów. Normalnie nie mogę uwierzyć, że kiedyś zupełnie ich nie używałam. Teraz chłonę każde kolejne różowe cacko z prawdziwą przyjemnością. Paleta róży Hot Spice jest ze mną od listopada, All About Cream to stosunkowo nowy nabytek - chciałam wreszcie spróbować kremowych kosmetyków bo podobno świetnie sprawdzają się na upały. Ciekawi moich spostrzeżeń?


Palety różów Makeup Revolution są naprawdę porządnie wykonane. Gruby plastik, zamknięcie na zatrzask i lusterko sprawiają, że warto je zabrać nawet w podróż. Możemy wybierać wśród kilku wersji kolorystycznych. Ja w swoich zasobach widziałabym jeszcze co najmniej dwie ( szczególnie Sugar Spice ). Zacznę może od palety Hot Spice ponieważ jest ze mną dłużej, na wstępie jednak muszę zaznaczyć, że to cholernie nie fotogeniczne kosmetyki i kompletnie nie mogłam oddać ich realnego uroku na zdjęciach.


W palecie Hot Spice znajdziemy 6 różów i 2 rozświetlacze. Kosmetyk charakteryzuje wyrównaną jakością i porządną trwałością. Mogę również śmiało powtórzyć za Maxineczką - one są mega napigmentowane :) Hot Spice utrzymana jest w ciepłych różach i różo-beżach, ale znajdziemy też nieco bardziej ceglaste odcienie. Różnią się między sobą konsystencją i wykończeniem.

Przy swatchach starałam się jak mogłam, dlatego pokazuję w różnych światłach, ale one i tak nie oddają uroku palety. Odcienie są żywsze i zdecydowanie bardziej nasycone.


Jak już wspominałam, w palecie znajdziemy dwa rozświetlacze ( na zdjęciu z literką R ). Są to idealnie zmielone produkty dające efekt lśniącej tafli. Bez drobinek i bez pudrowego efektu. Oba mają lekko różową poświatę - jaśniejszy chłodniejszą, zaś ciemniejszy ciut łososiową. Pięknie rozświetlają kości policzkowe i dają naprawdę zdrowy, nienachalny glow.


Moje ulubione odcienie to te oznaczone literkami M - mają oszałamiająco jedwabistą konsystencję. Nie są 100% matowe, a takie lekko satynowe. Dzięki temu bardzo zdrowo prezentują się na twarzy nie tworząc kredowego efektu. Przyjemne, codzienne odcienie, naturalne i dziewczęce.
S/M swoim wykończeniem bardzo podobne do M jednak mają w sobie odrobinę połyskującej miki. Lubię je, szczególnie ten bardziej różowy odcień jednak już nie z każdym makijażem prezentują się tak samo dobrze.
Czarną owcę oznaczyłam jako S czyli totalne "sparkle" - pomarańczowy z ceglastymi nutami jest całkiem OK, ale niestety mamy tu już konkretne, złociste drobinki. Niby nie są duże, ale są i je widać. Nie do końca lubię ten efekt dlatego sięgam po niego kompletnie sporadycznie.

Dla zainteresowanych skład poniżej.


Moja paleta pochodzi ze sklepu Puderek.com.pl i kosztowała 30,00 zł. Naprawdę z całego serca ją polecam bo choć 1 na 8 produktów z niej nie do końca wpasował się w mój gust to pozostała 7 po prostu wymiata.


Chęć na paletę kremowych cienie narodziła się nagle, niespodziewanie i natychmiast postanowiłam spełnić tę zachciankę. Nasłuchałam się o zaletach kremowych produktów w upalne dni. Kiedyś w życiu nie tknęłabym kremowych cieni, a tym bardziej różów. All About Cream skutecznie rozwiała moje wątpliwości.


W palecie znajdziemy 8 odcieni w zróżnicowanej kolorystyce - beż, róż, brzoskwinia i ciepły brąz. Tym razem wszystkie produkty mają identyczne czyli kremowe wykończenie :) Ponadto, podobnie jak w palecie Hot Spice są bardzo wyrównane pod względem jakości i pigmentacji.


Jak wiadomo na swatchach zaprezentowałam odcienie bez rozcierania, aby można było sobie wyrobić pogląd na temat samych kolorów. Na policzku kosmetyk jest roztarty, a co za tym idzie prezentuje się naturalnie.
Kremowe róże nakładałam zarówno pędzelkiem typu skunks, zwykłym pędzlem do różu i paluchami :D Za każdym razem osiągałam pożądany efekt ponieważ produkty świetnie się rozcierają i ładnie łączą z podkładem. Na koniec utrwalałam całość sypkim pudrem i faktycznie muszę przyznać, że nawet w upały makijaż pozostawał nietknięty,

Tym razem również proszę o wyobraźnię i więcej soczystości :)

Dla zainteresowanych skład.


Paletę również możecie znaleźć w sklepie Puderek.com.pl za niespełna 30 zł. Jeśli jeszcze nigdy nie korzystałyście z kremowych różów, a chcecie je wypróbować to uważam, że to najrozsądniejsza opcja. Nie zawiedziecie się jakością i nie stracicie dużo kasy :)

Miałyście może którąś z tych palet, a może chodzi Wam jakaś po głowie? Dajcie znać :)

30 komentarzy:

  1. Nie korzystam z róży, dlatego ta paletka mnie nie kusi. To znaczy mam róże (nawet 3), ale sięgam po nie sporadycznie :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem, ja też jeszcze nie tak dawno stroniłam od różów :)

      Usuń
  2. Miedziane, koralowe i brzoskwiniowe róże, to absolutnie moje kolory!

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo fajne te palety róży, ale zdecydowanie bardziej do gustu przypadły mi odcienie z pierwszej paletki :) Ta druga też jest ładna, ale te róże chyba zbyt a'la Barbi im wyszły :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. One po roztarciu prezentują się zupełnie inaczej, kolor ładnie się rozkłada i ślicznie podkreśla policzki :)

      Usuń
  4. Bardzo rzetelna recenzja. Jestem posiadaczką paletki Hot Spice i przyznam, że jestem z niej zadowolona ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Ja używam jej z przyjemnością prawie codziennie :)

      Usuń
  5. Kolory przepiękne. Mnie kremowe róże trochę onieśmielają ale za 30 pln można poeksperymentować :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie wyszłam z takiego założenia, że za 30 zł mogę sprawdzić jak dają radę :)

      Usuń
  6. Osobiście nie przekonują mnie takie duże palety ani cieni ,ani korektorów czy rozy...bo zanim bym coś tak pojemnego zużyła byłabym na emeryturze. Jednak odcienie przyznaje ze przyciągają oko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja wychodzę z założenia, że kolorówkę się używa a nie zużywa :) Jeszcze nigdy w życiu nie zużyłam różu czy cienia do zera i raczej się na to nie zanosi :)

      Usuń
  7. Ten ceglasty S bardzo mi siè podoba i te 2 rozświetlacze. U mnie byly by cieniami :)
    Druga paletka mnie nie przekonuje :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Odpowiedzi
    1. Ooo to cieszę się, że tez się u Ciebie sprawdzają :)

      Usuń
  9. Mi zdecydowanie wystarcza jeden róż, ale dla maniaczek te palety są jak znalazł! Śliczne kolory :) A co do niefotogenicznych produktów - coś o nich wiem ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Też mam tę paletę róży nr 1 i uwielbiam takie odcienie :) Wersja kremowa ma niestety za bardzo fioletowawe tony ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ta druga paleta, All About Cream, zdecydowanie mojowa, choć przyznam, że w tej pierwszej twoje ulubieńce też w moje gusta trafiają, na lekko opaloną cerę - idealne ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Żadnej nigdy, pewnie nawet bała bym się ze względu właśnie na to, że są kremowe, ale za to bardzo do mnie przemawiają. Na razie zużyje mego kochanego Sleeka i pomyślę nad czymś nowym :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Zastanawiam się właśnie nad tą paletą!

    OdpowiedzUsuń
  14. Nie miałam jeszcze kosmetyków z makeup revolution, ale wyglądają bardzo ciekawie :)

    OdpowiedzUsuń
  15. nie mam żadnej paletki z różami z mur, ale jak dla mnie to ciut za dużo kolorków i wiem że by się marnowały :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Ja nie używam róży,bo naturalnie się czerwienię :D ale bardzo podobają mi się te paletki i zastanawiam się, czy nie kupić jakiejś mojej siostrze :)

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2017 Kaczka z piekła rodem