20.9.15

Agenci do zadań specjalnych - plastry na odciski i serum do stóp Velvet Smooth od Scholl

Natchnęło mnie dziś do napisania o dwóch takich, którzy uratowali niedawno moje stopy. Czy miewacie tak, że buty, które nosicie od wielu miesięcy, które są już ułożone i udeptane robią Wam nagle wielkie kuku? Moje kochane adidaski, w których ćwiczę praktycznie codziennie zafundowały mi nagle taki odcisk, że żadnych butów na nogę założyć nie mogłam. Musiałam szybko doprowadzić je do kultury i znalazłam godnych pomocników.


Serum do stóp Velvet Smooth i plastry ochronne na odciski Scholl miałam u siebie już od dawna. Serum owszem, planowałam zużyć w najbliższym czasie, ale plasterki? Przecież mi się nie robią odciski - myślałam... Okazało się jednak, że lepiej mieć coś takiego na czarną godzinę :)


Zacznę od plasterków, bo to one były lekarstwem pierwszej pomocy. Plastikowe pudełeczko, które spokojnie można nosić ze sobą w torebce mieści 6 plasterków. Moja wersja teoretycznie przeznaczona jest na pęcherze na palcach, ale jeśli trafi Wam się bąbelek na pięcie to też dają radę!


Plasterki są wygodne w użyciu, mają bardzo dobrze trzymający się klej. Są wodoodporne i pozostają na miejscu nawet jeśli chodzimy non-stop. Równocześnie łatwo dają się usunąć, odrywanie nie wyciska łez. Sekret tkwi w opatrunku, który jest dodatkowo wzmocniony żelową poduszeczką. Tworzy warstwę ochronną, która oddziela obolałe miejsce od obuwia. Ranka szybko się goi i nie jest narażona na podrażnienia. Boże - co to była za ulga!


Serum Velvet Smooth od Scholla szczerze mnie zaskoczyło. Przede wszystkim pojemnością - 30 ml wydawało mi się być niesamowicie małe jak na preparat do stóp. Ma on jednak tak specyficzną konsystencję, że to 30 ml jest mega wydajne. Dość rzadkie, wodnisto-żelowe o bardzo przyjemnym zapachu. 


Opakowanie typu air-less to zdecydowanie moja ulubiona wersja, łatwa i szybka aplikacja tym bardziej, że nie wyobrażam sobie innego opakowania w przypadku takiej konsystencji.


Serum daje natychmiastowy efekt wygładzenia, bardzo intensywnie zmiękcza nawet konkretne odciski. Do tego bardzo intensywnie nawilża i tworzy leciutką warstwę ochronną. Nie jest jednak tłuste czy lepkie, Spokojnie można nałożyć je tuż przez założeniem obuwia - z pewnością noga nie będzie się ślizgać.


Dla zainteresowanych skład poniżej.


Produkty Scholl nie należą może do najtańszych - za plasterki zapłacimy ok. 15 zł, za serum zaś ok 25 zł. Trzeba jednak przyznać, że są naprawdę skuteczne i spełniają swoje zadania. Choć z reguły sięgam po inne marki, to pokornie przyznaję, że Scholl nigdy mnie nie zawiódł. Teraz zbieram się do zakupu elektronicznego pilnika. Może któraś z Was go ma i mogłaby polecić?

11 komentarzy:

  1. Uwielbiam plastry compeed są genialne :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Zaopatrzyłam się w te gadźety podczas mojego wesela, ale na szczęscie buty mnie nie obtarły...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to całe szczęście, ale czasami warto dmuchać na zimne :)

      Usuń
  3. Też zdarza mi się używać takich plasterków, czasem są niezastąpione! :)

    OdpowiedzUsuń
  4. To serum to coś dla mnie, bo znalazłam świetny krem do stóp, ale niestety lekko noga się ślizga :/

    OdpowiedzUsuń
  5. Chętnie sprawdzę jak będę miała okazje :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Z reguły Scholl równa się wysoka cena :) Ale czasami warto.

    OdpowiedzUsuń
  7. O tych plasterkach słyszałam wiele dobrego ale sama osobiście nie miałam jeszcze styku z produktami tej firmy.

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2017 Kaczka z piekła rodem