6.9.15

Zapach września Yankee Candle - Lake Sunset

Czujecie to? Ten specyficzny zapaszek? Tak... to czuć jesień. Ja akurat bardzo lubię tę porę roku - szczególnie gdy ciepłe słoneczko grzeje w plecki, a na mojej drodze leży mnóstwo kolorowych liści. Nie cierpię zaś wiatru takiego jak dziś - staję się wtedy wybitnie nerwowa. Na ukojenie postanowiłam rozpalić dziś jeden z zapachów miesiąca Yankee Candle czyli Lake Sunset. Nie wiem dlaczego, ale kojarzy mi się z pożegnaniem lata. O wosku Home Sweet Home, który również jest zapachem września mogliście już czytać TUTAJ.


Wosk należy do rześkiej linii zapachowej, a producent określa go jako połączenie ozonu, drewna i... ananasa. Przez folię kompletnie nie mogłam określić jak w rzeczywistości będzie pachniał - to jeden z tych wosków, które swoje oblicze ukazują jedynie po rozpaleniu.


Aromat rozwija się powoli, początkowo miałam wrażenie, że w zasadzie będzie prawie nie wyczuwalny. Po chwili jednak zrozumiałam, że sekret tkwi w cierpliwości ponieważ w pierwszych nutach wyczujemy ozonową świeżość. To takie lekkie, świeże powietrze. Myślę, że nazwa wosku jest jego idealnym określeniem. Chłodna, wilgotna nuta przeplata się z rozgrzanym słońcem. Zamykam oczy i już widzę jak stąpam bo starym molo idąc w kierunku zachodzącego słońca. Z każdym krokiem dociera do mnie zapach drewna. Nie jest on mdły czy nudny ponieważ na końcu mola czeka już na mnie kolacja z ananasem w roli głównej. Ananas w tym wosku jest dla mnie kompletnym zaskoczeniem. Nigdy sama bym nie wpadła na takie połączenie. Okazuje się jednak, że dodaje on zapachowi wakacyjnej radości. Całość jest intensywna, długo utrzymuje się w powietrzu, ale nie ma w sobie nic z chemicznej tandety czy męczącego mdlenia.

Lake Sunset kupicie na goodies.pl, z racji na wrześniową promocję kosztuje jedynie 5,60 zł. 

Myślę, że zdecydowanie warto się skusić żeby w długie jesiennie wieczory przywoływać wakacyjne wspomnienia. 

23 komentarze:

  1. Ciekawe jak pachnie ;) idzie jesień a wraz z nia palenie w kominku woskami :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Fajny taki zapach na wspomnienie wakacji.

    OdpowiedzUsuń
  3. To jeden z moich ulubionych zapachów YC, ale nie domyśliłam się, że jest tam ananas ;) Dla mnie pachnie trochę pudrowo, trochę suszonymi kwiatami, z czymś owocowym w tle...Może to właśnie ten ananas, chociaż ja obstawiałam, że to melon ;) Idealny zapach na koniec lata i wczesną jesień.

    OdpowiedzUsuń
  4. Jest to jeden z moich ulubionych wosków i jak na razie jedyny, który pow wykończeniu dokupiłam...a moja kolekcja jest duża i miałabym co palić. Ale uwielbiam go, koajrzy mi się właśnie z taką wrześniową pogodą, przełomem lata i jesieni, którą uwielbiam :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Lubię zapach września - ten naturalny, zza okna. Czuję go już w powietrzu i wpuszczam do domu. Wosków i olejków nie palę od pewnego czasu. Lubię tę porę roku, gdy można wietrzyć i dom jest wypełniony naturalnymi zapachami.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ciekawe czy by mi się spodobał. Połączenie ciekawe. Dawno nie paliłam wosków, chyba pora do tego wrócić.

    OdpowiedzUsuń
  7. Muszę go wypróbować z ciekawości

    OdpowiedzUsuń
  8. wiele osób zachwala ten zapach! :) mi też przypadł do gustu :p

    OdpowiedzUsuń
  9. muszę się przejść dziś do Baeles i sprawdzić to cudo :)
    dziękuję za polecenie
    może i to będzie mój zapach na wrzesień
    choć ostatnio kusi mnie ta afrykańska seria ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. rzeczywiście dziwne połączenie, intrygująco go opisałaś, zaopatrzę się w ten wosk.

    OdpowiedzUsuń
  11. Kolor ma cudny!!!
    Ja planuję zakupy po wypłacie ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Już sobie wyobrażam ten zapach *.*

    OdpowiedzUsuń
  13. Lubię zapach drewna ale nie przepadam za ananasem.

    OdpowiedzUsuń
  14. Ale się rozmarzyłam czytając ten opis :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Dzisiaj go paliłam - jeden z moich ulubionych

    OdpowiedzUsuń
  16. dzisiaj dotrze moja przesyłka z tego sklepu i nie mogę się jej doczekać :-) zastanawiałam się nad tym zapachem, ale ostatecznie zdecydowałam się Fluffy Towels

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2017 Kaczka z piekła rodem