29.10.15

Blask i siła z gęstą, tajską maską do włosów Planeta Organica

Maski Planeta Organica są mi znane nie od dziś. O złotej Ajurwedyjskiej i czarnej Marokańskiej mogłyście czytać już TUTAJ. Świetny skład i niesamowita pielęgnacja to ich flagowe cechy. Tym razem, dzięki sklepowi Kalina, skusiłam się na gęstą, tajską maskę do włosów Blask i Siła. Długo zwlekałam z recenzją ponieważ moje odczucia są mieszane...


Duże, zakręcane opakowanie mieści 300 ml maski. Konsystencja na pierwszy rzut oka faktycznie jest bogata i kremowa, ale też bez przesady. Widziałam gęściejsze. Choć tajska maska sprawia wrażenie niezwykle odżywczej i obciążającej to już przy aplikacji możemy poczuć, że to raczej nie ten kierunek. Łatwo rozprowadza się na włosach, ale niestety w kontakcie z wilgocią szybko z nich spływa. Nie jest z gatunku tych otulających - a szkoda, bo przez to zużywa się jej znacznie więcej. Minus za gorszą wydajność.


Zapach z pewnością przypadnie do gustu większości - nie jest dusząca jak ajurwedyjska, czy męska jak marokańska. Tajska maska pachnie słodko-kwiatowo, ale też nieco upajająco. Ten aromat bardzo długo utrzymuje się na włosach niczym specjalne perfumy.


W kwestii pielęgnacji... na dwoje babka wróżyła. Śmiem twierdzić jest to produkt dla osób o włosach cienkich, normalnych bądź przetłuszczających się. Moje są długie, z natury mega suche i kręcone - potrzebuję konkretnego kopa, a tutaj mi tego brakło.
Nawilża, ale bez efektu WOW. Wygładza włosy i nadaje im miękkość. Jednocześnie zupełnie nie obciąża, ale i nie dociąża włosów, a w przypadku moich puszących się włosów nie jest to do końca pożądany efekt. Dużym plusem jest szybkość wypłukiwania się produktu i brak tłustego filmu. Dla mnie faworytkami pozostają złota i czarna, różowa nie do końca dla mnie.


Tradycyjnie zwracam uwagę na skład, bo Planeta Organica naprawdę ma się czym pochwalić. Olej jojoba, olejek Ylang-Ylang, ekstrakt z lotosu, ekstrakt z tamaryndowca indyjskiego, olejek z mango, ekstrakt z akacji i ekstrakt różowej orchidei. Rzadko spotykane i cenne substancje, które warto poznać w kosmetykach.


Cena maski to ok. 29 zł, do kupienia w sklepie Kalina KLIK. Choć ja jestem średnio zadowolona to myślę, że maska może znaleźć wiele zwolenniczek właśnie ze względu na swoją lekkość i brak obciążania, a do tego bardzo dobry skład.

Teraz czaję się na toskańską, bo słyszałam o niej wiele pozytywów od osoby o podobnych włosach jak moje. Miałyście może z nią jakieś doświadczenia? A może macie inne, maskowe faworytki? Dajcie znać, bo zjadam je na kilogramy :)

38 komentarzy:

  1. Jak dla cienkich to mnie zainteresowałaś :) Maska wydaje mi się być fajna, mam ajuwerdyjską od kilku dni i póki co jest fajna :) Ale zapach jest dla mnie taki dziwny...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No zapach jest taki typowo indyjski, kadzidlany - rozumiem o co chodzi :)

      Usuń
  2. Ostatnio szaleję na punkcie masek do włosów, o tych jeszcze nie słyszałam, ale z chęcią spróbuję :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Odpowiedzi
    1. Jeśli nie masz problemów z puszeniem to koniecznie wypróbuj :)

      Usuń
  4. Maski, maski... uwielbiam ruskie kosmetyki :) Maska, którą jestem ostatnio zachwycona to kuracja keratynowa B.a.pp z Rossmanna.

    OdpowiedzUsuń
  5. Lubię wszystkie maski :) Chętnie bym wypróbowała i tę

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też byłam ciekawa, dlatego chcę do kompletu jeszcze toskańską :)

      Usuń
  6. Maskę toskańską miałam i bardzo dobrze wspominam działanie na moich suchych, porowatych włosach, zapach też :)
    Polecam też maskę regeneracyjną z serii Morze Martwe także z PO i z Natury Siberiki tym razem rokitnikowe maski :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to mnie przekonałaś, na bank następnym razem ją zgarnę :)

      Usuń
  7. Mam cienkie wlosy, ale tez ich nie dociąża, wręcz puszy, fruwają na wszystkie strony

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to czyli mamy dość podobny problem, moje też są po niej pełne objętości :D

      Usuń
  8. Szkoda, że nie ma jej w jakimś rossmanie... :c

    OdpowiedzUsuń
  9. Bardzo mi się podoba konsystencja.

    OdpowiedzUsuń
  10. Skoro nie dociąża włosów u mnie by się nie spisała :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Planeta organica mnie kusi już od jakiegoś czasu, ale po tą w takim razie nie sięgnę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Generalnie PO naprawdę polecam, to jedna z moich najulubieńszych, rosyjskich marek :)

      Usuń
  12. Myślę, że u mnie miałaby większe pole do popisu ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja lubię dociążenie, więc chyba nie dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
  14. Odpowiedzi
    1. Tak np. nowa Maska z Gliss Kura ma wręcz konsystencję masła. A jeśli problem gęściejsze tyczy słowotwórstwa to szczegóły obok http://sjp.pl/g%C4%99%C5%9Bciejsze :)

      Usuń
  15. mamy podobny typ włosów, u mnie wow też by nie było

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No szkoda, bo jej siostry wypadły u mnie wręcz rewelacyjnie :)

      Usuń
  16. Czyli że dla mnie w sam raz :) Moje włosy wręcz nie lubią konkretów &)

    OdpowiedzUsuń
  17. Zanim wypróbuje jakąś nową maskę to pewnie miną lata świetlne :D Macadamia jeste baaaaardzo wydajna ;D

    OdpowiedzUsuń
  18. Moją najukochańszą jest marokańska! Miałam odlewkę tej od koleżanki i nie sprawdziła się na moich włosach.

    OdpowiedzUsuń
  19. Marki nie znam. Ale przyznam, że ta maska wygląda ciekawie.

    OdpowiedzUsuń
  20. Myślę, że zapach mógłby mi się nie spodobać... Ale konsystencja wydaje się naprawdę bogata :)

    OdpowiedzUsuń