12.1.16

Moje pierwsze w życiu hybrydy - lakier Stormy Night od Neo Nail i zdobienie z Born Pretty Store

Przez bardzo długi czas wzbraniałam się przed lakierami hybrydowymi. Wszystko co wiązało się z lampą UV kojarzyło mi się z moją jednorazową przygodą z żelowymi paznokciami, z której nie byłam zadowolona. Moje naturalne paznokcie z natury są w niezłym stanie i nie mam problemu z zapuszczeniem ich. Nie wyobrażałam sobie również jak można chodzić z takim samym kolorem przez 3 tygodnie skoro ja lubię zmieniać manicure nawet dwa razy w tygodniu. Na Meet Beauty Conference dostałam jednak dwa komplety hybryd - jeden z Semilac drugi z Neo Nail. Na fali kosmetycznej euforii kupiłam sobie lampę i zasiadłam do pierwszych w życiu hybryd. Jakie są moje spostrzeżenia?


W skład zestawu, który otrzymałam na konferencji wchodziły hard base, hard top i lakier w kolorze Stormy Night. Każdy o pojemności 6 ml i każdy za 26 zł. Paznokcie przygotowałam do malowania tak jak robię to standardowo z tą drobną różnicą, że bardzo delikatnie wyrównałam powierzchnię płytki blokiem polerskim. Tylko tak, aby nie było wyczuwalnej chropowatości, nie było mowy o mocniejszym matowieniu - zresztą inspirowałam się filmikiem instruktażowym Maxineczki, która wcale nie matowi paznokci. Stwierdziłam więc, że też nie będę a co!


Baza Neo Nail jest gęsta i lekko ciągnąca. Moim zdaniem bardzo dobrze nakłada się na paznokcie, nie wylewa się na skórki, nie przemieszcza się w trakcie utwardzania. Prosto ścięty, dość mięsisty pędzelek pozwala na równomierne nałożenie produktu bez zbytniego męczenia się.



Kolor jaki przypadł mi w udziale to Stormy Night. Przepiękny, bardzo ciemny granat, który w naturalnym świetle wręcz wpada w czarny. Całą swoją piękność pokazuje jednak w świetle sztucznym. Widzicie te mieniące się drobinki? Totalny odlot - za każdym razem gdy patrzyłam na swoje paznokcie to pękałam z dumy. Nieźle kryje już po pierwszej warstwie, ale dla pewności nałożyłam dwie. Lakier ma lekką, raczej dość rzadką konsystencję, ale podobnie jak baza absolutnie nie migruje z paznokci. Raz nałożony trzyma się dokładnie bazy.



Top również należy do gęstych preparatów, dobrze scala wszystkie warstwy i nie rozlewa się na skórki. Wszystkie warstwy malowałam na tzw. zakładkę czyli zabezpieczałam wolny brzeg paznokcia.


Każdą warstwę czyli bazę, I warstwę lakieru, II warstwę lakieru i top trzymałam w mojej lampie UV przez 2 minuty. Faktycznie - 2 minuty to wieczność i docelowo sprawię sobie LEDa.



To była moja pierwsza przygoda z hybrydą, ale rzuciłam się od razu na głęboką wodę. Na nieutwardzonej, drugiej warstwie lakieru położyłam złote, trójkątne dżeciki z Born Pretty Store KLIK. Bez problemu utwardziły się w lampie bez żadnej szkody.




Na utwardzonej warstwie lakieru, przed nałożeniem topu, postanowiłam zrobić również stemple. Była to późna jesień więc złote listki wydały się być w sam raz. Okazało się jednak, ze wzór jest duży i mega trudno go odbić. Skorzystałam z płytki również pochodzącej z BPS BP-L008 KLIK oraz złotego lakieru do stempli KLIK. Lakier wygląda niczym płynne złoto, jest totalnie migoczący i prześliczny, ale na większych wzorach odbija się tragicznie z racji na swoją bardzo rzadką konsystencję. Mimo wszystko dałam radę.



Najwięcej strachu napędziłam sobie po utwardzeniu topu. Dotknęłam palcem do lakieru i przeraziłam się, że nic się nie utwardziło. Chciało mi się płakać - tyle pracy na nic! Okazało się jednak, że głupiutka Martusia nie doczytała, że po całym procesie na wierzchu pozostaje tłusta warstwa, która należy porządnie wychochlować Cleanerem :D I faktycznie - po bardzo energicznym wycieraniu, na które zużyłam kilkanaście wacików voila - powstała rewelacyjna hybryda, która trzymała się ponad 3 tygodnie. Poniżej możecie zobaczyć zdjęcie jak wyglądał mani po upływie tego czasu. Dla mnie to szok - gdyby nie odrost to mogłabym go nosić przez kolejnych kilka tygodni!


Zdejmowanie? Cóż... było ciężko, ale z mojej winy. Zdejmowanie hybrydy jest dobre dla cierpliwych, trzeba zawinąć paluchy nasączonym w acetonie waciku i czekać... czekać... czekanie jest najgorsze! Nawet jeśli ma się klipsy z ebaya. Trochę więc na własne życzenie zniszczyłam sobie paznokcie, ale tylko delikatnie więc wybaczam i Neo Nail i sobie. Mogę wręcz powiedzieć, że dzięki hybrydzie udało mi się zapuścić paznokcie na środkowych palcach, które notorycznie mi się łamały.


Moja opinia? Jestem nieziemsko zadowolona i od tego czasu robiłam już kolejną hybrydę na święta. Nie powiem, że zupełnie zrezygnuję z normalnych lakierów bo zapewne tak nie będzie - lubię po prostu często zmieniać kolory, ale na wszelkie święta czy większe wyjścia hybryda jest po prostu bezkonkurencyjna! Można ją założyć kilka dni przed świętami - następnie gotować, piec, zmywać i sprzątać, a na święta i tak manicure będzie w idealnym stanie.


Bogata gama odcieni hybryd Neo Nail utwierdza mnie w przekonaniu, że wrócę tam jeszcze na zakupy :) A jeśli macie ochotę na ozdoby z Born Pretty Store to przypominam moje rabatowe hasło :)


Jaki jest Wasz stosunek do hybryd? Robicie? Lubicie? Może czaicie się i boicie spróbować, albo próbowałyście i nie polubiłyście? Koniecznie dajcie mi znać bo jestem bardzo ciekawa :)

27 komentarzy:

  1. Jakie ładne. Ten granatowy lakier jest przepiękny.

    OdpowiedzUsuń
  2. Robię żele i hybrydy u kosmetyczny, może kiedyś sama spróbuję. U Ciebie efekt super :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyznam szczerze, że naprawdę to nic trudnego :) Dzięki :)

      Usuń
  3. Cudny kolor :D ja mam 3 kolory z semilaca w tym osławiony Mardi Gras :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ale ten kolor jest piękny. Dostałam go jakiś czas temu ale nie miałam pojęcia że takie cudo stoi w mojej szafce :>

    OdpowiedzUsuń
  5. Też mam te lakiery ale na razie użyłam tylko Semilaca :p Też za często zmieniam kolor (bo lubię) i choć hybryda jest boska to jednak dla mnie raczej na czas kiedy czasu po prostu mi brakuje ;)
    Boski kolor! Uwielbiam takie niebieskości <3
    Też mam te płytkę z BPS, nawet ją dziś recenzowałam ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. uwielbiam hybrydy, te z Neonail spisują się u mnie lepiej niż Semilac :-)

    OdpowiedzUsuń
  7. Trafił Ci się przepiękny kolor <3

    OdpowiedzUsuń
  8. ale piękne! Ja nienawidzę malować paznokci, nie mam do tego daru, dlatego hybrydki jak najbardziej na tak :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Na razie spróbowałam raz i jestem bardzo zadowolona! :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja też do tej pory używałam tylko semilacka i póki co nie będę zmieniac, bo mam już sporą kolekcję ;p

    OdpowiedzUsuń
  11. U mnie króluje Forever Calm- nieoczywisty, bordowo-różowy odcień. Jakościowo są na bardzo wysokim poziomie. Cieszę się, że zaczęłam właśnie od nich- bo mam ochotę na więcej i więcej! ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Przepiękne pazurki ♥︎ Uwielbiam połączenie złota z granatem :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Bardzo mnie ciekawią hybrydy. Pięknie Ci wyszły pazurki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Kochana, jak na pierwszy raz to było nieźle :)

      Usuń