26.2.16

Makijaż z Provoke - Puder ShyShine Nude i cienie do powiek Nude Trio

Ostatnie dni były dla mnie nadaktywne. Dawno aż tak nie cieszyłam się na myśl o piątku. Nie dość, że w pracy sezon urlopowy i zawalona byłam robotą po sam czubek głowy to dodatkowo po pracy wcale nie było spokojniej. Na szczęście znalazła się też chwila na relaks. W środę zawitałam do kina na Zwierzogród, wczoraj zaś wybraliśmy się na ostatni seans Planety Singli. Co najlepszego w tym filmie? Odkryłam wersję Sound of Silence w wykonaniu Nouela. Jest absolutnie boska! Obiecuję sama sobie, że sobotę przeleżę do góry kopytkami. Znając życie leżenie skończy się najdalej o 9.00, ale już sama wizja jest przyjemna :) Was w ramach odprężenia zapraszam na recenzję dwóch nowości od Provoke - pudru ShyShine Nude i cieni Nude Trio.



Zacznę może od pudru ShyShine Nude bo był dla mnie sporym, bardzo pozytywnym zaskoczeniem. Prosta, biała kasetka mieści 10g kosmetyku. Ma porządne zamknięcie na zatrzask i pewnie leży w dłoni.  Dodatkowe lusterko fajnie sprawdza się np. w podróży.


Pierwsze wrażenie jest z pewnością bardzo ważne i Dr Irena Eris o tym wie. Otwierając kasetkę od razu skupiamy wzrok na ślicznej teksturze pudru. Koło takiego kosmetyku nie sposób przejść obojętnie. Przyznacie, że ładne rzeczy po prostu przyjemniej się używa?


Puder jest bardzo dobrze zmielony. Kolory łączą się w jednolitą, jaśniutką barwę, która na twarzy daje transparentny efekt. Całość jest tak lekka i komfortowa, że nawet dołożenie warstwy w ciągu dnia nie daje efektu maski.


Zawsze boję się wszelkich "shine" w produktach do twarzy. Mam skłonną do przetłuszczania cerę i wszelkie nabłyszczacze nie dodają jej uroku. Puder ShyShine jest jednak małym magikiem. Z jednej strony matowi skórę, wygładzają i świetnie utrwala podkład. Z drugiej strony daje zdrowy, naturalny glow. Nie ma drobinek, a jedynie taki zdrowy, jednolity blask. Dzięki temu cera wygląda świeżo i naturalnie, bez tępego, pudrowego wykończenia.


Dla zainteresowanych skład poniżej.


Jestem pod ogromnym wrażeniem tego kosmetyku i przyznam szczerze, że od dawna nie miałam prasowanego pudru, który spełniłby moje oczekiwania. Provoke to moje mały, kosmetyczne odkrycie tego roku :)


Trio cieni Nude od Provoke zamknięte jest w podobnej kasetce jak puder. Również mamy dołączone lusterko, które jest jak najbardziej przydatnym gadżetem. Zero pacynek czy innych zapychaczy, które i tak od razu wyrzucam. Prosto i pomysłowo.


Po otwarciu kasetki dosłownie zbierałam szczękę z podłogi. Przyznacie, że gdy widzi się coś co wygląda jak świeżo wyciśnięty krem czekoladowy to aż chce się polizać. Na szczęście pohamowałam dzikie zapędy :)


Mimo oszałamiającego designu, cienie w pierwszej chwili wywołały we mnie sprzeczne odczucia. Wydawało mi się, że są strasznie twarde, zbite i słabo napigmentowane. Szorowałam po nich pędzlem jak głupia. Okazało się jednak, że owszem - mają dość twardą teksturę, ale bez problemu nabierają się na pędzel, a ich pigmentacja jest godna pochwały. Dzięki temu są mega wydajne - przy tak uroczo skomponowanej kolorystyce to w sumie ważne :)


Cienie miękko suną po powiekach, nie robią plam, nie zbijają się w załamaniu. Na bazie trzymają się calutki dzień i to bez najmniejszego szwanku. Łatwo się ze sobą łączą, cudnie blendują. Naprawdę w kwestii jakości nie mam im kompletnie nic do zarzucenia.


Na powyższym zdjęciu znajdziecie swatche pudru oraz cieni. Goła skóra - bez bazy.

Dla zainteresowanych skład poniżej:


A tutaj jeszcze zdjęcia makijażu z pudrem i cieniami w roli głównej.


To moja pierwsza przygoda z kosmetykami Provoke. Dotąd jakoś nie mogłam zdecydować się na zakup. Teraz jednak widzę, że warto. W planach mam zakup podkładu - czytałam o nim mnóstwo pozytywów.


Cena regularna za puder to ok. 95 zł, cienie zaś to wydatek rzędu 79 zł. Nie jest to może najniższa cena i osobiście wypatrywałabym promocji. Ale jeśli zastanawiałyście się wcześniej nad zakupem to mam nadzieję, że udało mi się rozwiać wątpliwości :)


Miałyście może jakieś produktu z Provoke? Możecie coś polecić?

60 komentarzy:

  1. Mnie te produkty nie powalają, za tą cenę moim zdaniem cienie słabe. Wolałabym już paletę Zoeva

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam palety Zoevy, mam porównanie i wszystko rzecz aktualnych potrzeb - tak jak napisałam, sama również celowałabym w promocyjną cenę, ale jakość naprawdę nie ustępuje np. The Balm.

      Usuń
  2. Nic od nich nie miałam. Bardzo ładny, naturalny, subtelny makijaż :D.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, właśnie w takiej oprawie go widziałam :)

      Usuń
  3. Bardzo ładny makijaż, ale mnie Erisowe kosmetyki nie interesują ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem, wiesz, że ja nigdy nie narzucam - po prostu dzielę się przemyśleniami :)

      Usuń
  4. Cała kolekcja jest moja ♥ taka piękna ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Piękny makijaż oczu :) Mam z tej serii róż, ale nie używam :P

    OdpowiedzUsuń
  6. Taki makijaż jest moim ulubionym :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też najlepiej czuję się właśnie w takich makeupach :)

      Usuń
  7. Przepiękną mozaikę ma ten puder, po prostu się zakochałam. :3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Muszę przyznać, że jako rasowa sroka również zakochałam się w nim :)

      Usuń
  8. Miałam kilka kosmetyków z ProVoke i niestety nie byłam zadowolona (jakość, opakowania wobec cen regularnych nie mają żadnego przełożenia, wypadają bardzo drogo i przeciętnie). W świat poszła pomadka, podkład matujący, cienie (czwórki)Brown Subtile, których opakowanie (tandetna kasetka i wkład) i same cienie, których nasycenie, stopień pigmentacji i formuła pozostawiają wiele do życzenia. Niestety. Został ze mną rozświetlacz Star Shimmer ze względu na efekt jaki daje na skórze. Naprawdę się postarano o piękne wykończenie. Natomiast jest perfumowany i posiada bardzo intensywny zapach. No i faktycznie pyli, aż za bardzo. Dlatego póki co nie czuję się przekonana do żadnych zakupów. Każdy produkt otrzymałam od firmy i mówiąc szczerze, gdybym miała kupić je za własne pieniądze byłabym wściekła. Nawet w promocji. Star Shimmer wybaczam, długo szukałam tego typu rozświetlacza - jednak nie stał się moim must have, jak myślałam na początku.

    Makijaż wygląda przyjemnie, ładny dzienniak. Jednak tego typu zestawienia można bez problemu kupić z wielu innych firm, które oferują jakość której tutaj brakuje. Po słoczach na dłoni widzę, że trzeba się przy nich nieco namachać pędzlem by wydobyć nieco więcej. Ozdobne tłoczenia to za mało by przekonać mnie do zakupu ;)
    Doceniam za przygotowanie wpisu, jego oprawę i kuszące zdjęcia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hexx, ja początkowo byłam do nich sceptycznie nastawiona. Pierwsze produkty z Provoke, które weszły na rynek nie dostawały najlepszych ( rzetelnych ) recenzji. Ostatnio jednak wypatrzyłam recenzję pudru u Subiektywnej, potem zdjęcia cieni u Karotki i jakoś tak dałam się przekonać. Owszem - tak jak pisałam, na ceny przyjaźniej spojrzałabym przy okazji promocji, ale w kwestii jakości nie mam sie za bardzo do czego przyczepić. Puder daje fantastyczny efekt i mówię to ja - osoba z mieszaną cerą, która zawsze unika rozświetlających pudrów. Ten daje i glow i mat, nie jest perfumowany i bardzo przyjemnie się go używa. Za niego jestem w stanie zapłacić regularną cenę. Swatche cieni są na gołej skórze, bez nakładania kilku warstw więc mogły nie wypaść szczególnie intensywnie. Kolory są jasne, ale na pigmentację nie narzekałam. Zmyliła mnie konsystencja, też byłam przekonana, że trzeba szorować po nich pędzlem, a jednak nie jest tak źle. Dodatkowo naprawdę cudnie się blendują. Owszem, nie są to tak intensywne cienie jak np. z Melkiora, ale na co dzień sprawdzają się dobrze. Wiesz jak to jest - zawsze kusi coś nowego, z racji na pasję chce się poznawać nowe produkty. Cienie mogłyby być nieco tańsze, ale naprawdę kłamałabym mówiąc, że nie byłam z nich zadowolona :) Może poprawili formuły bo poprzednich nie miałam okazji używać?

      Usuń
    2. Może i faktycznie dopracowują formuły, jeżeli tak, to chwała im z to ;) Niemniej przez moje ręce przeszło już tyle dobra, że jednak poprzeczkę stawiam wyżej.
      Pewnie, że wiem jak to jest kiedy coś kusi :))) Byłam kiedyś w tym samym miejscu co Ty. Teraz oczekuję czegoś więcej, i tego tutaj nie ma - co nie znaczy, że nie zatrzymam się nad standem ProVoke w Hebe przy najbliższej okazji. Dla zaspokojenia ciekawości choćby :)
      Co do pudru, jestem wielką fanką meteorytów zwłaszcza prasowanych. A im robię się starsza, to tym bardziej doceniam produkty rozświetlające. Jak na ironię :)))

      Usuń
    3. Ja kiedyś nie tolerowałam żadnego błysku. Wiesz, taka fanaberia, że od razu podkreśli to moje problemy z przetłuszczaniem. Teraz też powoli jednak zmieniam podejście do kredowego matu i sama zauważam, że jednak choćby odrobina błysku w strategicznych miejscach od razu daje o wiele świeższy efekt. Ten puder to ma i naprawdę jest wart poznania. Cienie akurat mają taką kolorystykę, że spokojnie znajdziemy je i w innych markach, które nie ustępują jakością, ale generalnie nie mogę im nic zarzucić :) A co do miejsca w kosmetycznym etapie życia - wiadomo, każdy po kolei musi przejść swoje, a ja mam o tyle szczęścia, że mam się od kogo uczyć :*:*:*

      Usuń
  9. Podzielam Twoj zachwyt nad tym pudrem, w końcu coś dla tłustych cer! Z całego serca polecam Ci podkład Provoke Matt fluid (najpierw odlałam próbkę w Rossmanie), ktory jest lekki,kryjący,trwały...i puder w kompakcie Dual Effect Compact, który pięknie kryje. Jak tak zachwalasz cienie to będą u mnie w kolejce,pozdrawiam cieplutko! /Mei

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciężko jest znaleźć dobry puder do tłustej cery, który nie będzie dawał typowo kredowego wykończenia. Lubię pudry ryżowe, ale niestety nie ma w nich tej charakterystycznej świeżości. Ten puder z Provoke właśnie to ma, nie świeci się, a daje taki naturalny blask :) Podkładu muszę spróbować bo to już nie pierwsza pozytywna opinia na jego temat jaką czytam :) Cienie są w porządku, szczególnie do codziennego makijażu choć może cena jest nieco wygórowana. Ja jednak się z nimi polubiłam :) Również pozdrawiam serdecznie i dziękuję za komentarz :)

      Usuń
  10. Bardzo lubię ten puder i sama o nim pisałam- naprawdę jeden z lepszych jakie miałam okazję uzywać. Cena wysoka, ale kupując w promocji można ją przełknąć. Cienie fajne, ladnie Ci w nich:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie też wydaje mi się, że przy okazji promocji jest jak najbardziej do przełknięcia bo efekt dosłownie mnie powalił :)

      Usuń
  11. Pięknie się prezentują, ale w tej cenie można kupić Zoevę:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, mam i bardzo lubię, ale też nie uważam, żeby jakoś szczególnie jakościowo ustępowały :)

      Usuń
  12. WOW ! Twoje rzęsy doprowadziły mnie właśnie do kompleksów :) Jest i słynna czerwień- no nadal nie mogę uwierzyć jak Ci w niej dobrze. Kolekcja kosmetyków Eris powala mnie za każdym razem gdy ją oglądam... a powiem szczerze, że nie wróżyłam jej sukcesów ( wiadomo jak to bywa kiedy producent pielęgnacji bierze się za kolorówkę ) ... a tu takie zaskoczenie !

    OdpowiedzUsuń
  13. Miałam produkty z Dr Ireny Eris ale kompletnie mnie zawiodły jeszcze za taka cene jedynie co mi się w nich podoba to opakowanie
    ZAPRASZAM KLIKNIJ

    OdpowiedzUsuń
  14. Faktycznie kuszą opakowaniem ale przed zakupem pasowało by je wypróbować, niestety i mnie czasami zawiodła firma Dr Ireny Eris.

    OdpowiedzUsuń
  15. Kosmetyki prezentują się fantastycznie pod względem wizualnym. Moją uwagę przyciągnął puder, myślę, że też mogłabym być z niego zadowolona. Cieni mam sporo w podobnej kolorystyce, więc aż tak mnie nie kuszą :)
    Piękny makijaż zmalowałaś, zachwycam się Twoimi długimi rzęsami ♥

    OdpowiedzUsuń
  16. Uwielbiam podkład PROVOKE. Te widzę po raz pierwszy ale jestem zachwycona tym, co ukazuje się po otwarciu pudełeczek. Wyglądają magicznie :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Rzeczywiście cenowo dosyć drogie, ale efekt szczególnie pudru mi się podoba.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bez cieni OK można się obejść, ale puder naprawdę jest świetny i nie znalazłam dla niego odpowiednika :)

      Usuń
  18. Puder wygląda niesamowicie.Nie miałam jeszcze okazji go pomacać, ale strasznie mnie kusi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Puder bardzo pozytywnie mnie zaskoczył i naprawdę go polecam :)

      Usuń
  19. Tych pudrów nie miałam, ale kupiłam sobie podkład na promocji i szału nie ma jak za taką cenę. Jestem zawiedziona.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kurczę, a ja czytałam o nim wiele pozytywów i właśnie miałam się w najbliższym czasie skusić :(

      Usuń
  20. Rzeczywiście Twoja cera jest pięknie rozświetlona na zdjęciu!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Albo się starzeję albo faktycznie dorosłam do rozświetlania :)

      Usuń
  21. Ja mm rozświetlacz ale jeszcze nie używałam :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie jest to taki typowy rozświetlacz, ale pięknie sprawdza się w nadawaniu blasku cerze :)

      Usuń
  22. wow, wszystkie te kosmetyki z provoke są prześliczne.

    OdpowiedzUsuń
  23. magnezy i cynki w składach trochę mnie odrzucają od tych kosmetyków

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmmm... a co jest złego w cynku? Przecież to naturalny filtr UV, a do tego ma inne fajne właściwości https://portal.abczdrowie.pl/dlaczego-cynk-jest-dobry-dla-twojej-skory

      Usuń
    2. nie hmmm, tylko mnie i jedno i drugie uczula,więc za cenę,jaką trzeba zapłacić za provoke szukam kosmetyku bez tego typu chemii, wrzucasz link do cynku w diecie, a tutaj chodzi o cynk ,który ładujesz na twarz, a to zupełnie dwie inne sprawy, cynk matuje, więc z reguły powinien być stosowany w kosmetykach do cer tłustych, więc skoro matuje, to i proste, że zapycha, powodując niesamowite w moim przypadku uczulenie, ja za provoke dziękuję, nie za takie ceny, pzd.

      Usuń
    3. Po pierwsze jeśli uczula - rozumiem i nie dyskutuję, wiele 100% naturalnych substancji jest mega uczulających więc to już kwestia danych potrzeb cery. Kompletnie jednak nie zgodzę się z tym, że cynk w kosmetykach jest szkodliwy! Tym bardziej, że mam kierunkowe wykształcenie więc nie powtarzam zasłyszanych mądrości, a wysiedziałam się w laboratorium. Z tego też względu dodawany jest do kosmetyków dla dzieci, gdyż łagodzi problemy skórne. Większej bzdury niż to, że cynk zapycha nie słyszałam. To, że może uczulać to jak najbardziej się zgodzę skoro Twoja cera ma nadwrażliwość na tą substancję. Artykuł radzę dokładnie przeczytać bo traktuje także kwestie stosowania cynku "od zewnątrz" a nie tylko w diecie. A to, że jeśli coś matuje to zapycha to już kompletnie nie wiem z czego wynika? Poproszę o artykuł naukowy bo z mojej wiedzy i doświadczenie to nie wynika. Jeśli ktoś ma problemy z tzw. rynną łojotokową i nadwrażliwą cerę to go może parafina zapchać. Cynk ponadto podobnie jak tlenek tytanu jest naturalnym filtrem UV. I nie jest to sztuczna substancja tylko naturalny minerał. A wszystkie wiemy ile płaci się za kosmetyki stricte mineralne.

      Usuń
    4. Zgadzam się z Tobą, ale moja wiedza na temat chemii również nie jest wyczytana, tylko wysiedziana przez 5 lat na odpowiednim wydziale. pzd.

      Usuń
  24. fajny efekt, cienie sama mam

    OdpowiedzUsuń
  25. Piękne te cienie, mam tusz z tej serii i puder <3

    OdpowiedzUsuń
  26. śliczna kolorystyka i makijaż, ale jeśli chodzi o cienie ja zdecydowanie wole pojedyncze niż takie połączone ze sobą ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem, ja w sumie też wolę osobne niż mapki :)

      Usuń
  27. Kosmetyki wyglądają ślicznie.
    Niestety pudru nie używam, a cienie nie w moim kolorze.

    OdpowiedzUsuń
  28. Wizualnie te kosmetyki bardzo mi się podobają, makijaż też w moim stylu :)

    OdpowiedzUsuń
  29. Nie miałam nigdy z nimi do czynienia, ale cała marka kojarzy mi się dobrze :)

    OdpowiedzUsuń