14.4.16

Lirene City Matt & Shiny Touch - mineralny puder matujący i rozświetlacz czyli mega zaskoczenie!

Wiele blogerek, do których chętnie zaglądam, przygotowuje miesięczne zestawienia ulubieńców. Trochę brak mi ku temu samozaparcia, ale wiem , że gdybym takowe przygotowała w kwietniu, na bank znalazłyby się w nim dwa produkty Lirene - mineralny puder matujący City Matt i mineralny rozświetlacz Shiny Touch. Zupełnie się nie spodziewałam, że wszystkie inne pudry i rozświetlacze pójdą nagle w odstawkę bo Lirene robi na twarzy małego photoshopa.


Z pudrami prasowanymi mam trudną relację. Kiedyś je uwielbiałam, potem naczytałam się i naoglądałam, że tylko te sypkie gwarantują idealny efekt. A guzik prawda - ostatnio co i rusz przekonuję się, że stary dobry kompakt ma jednak wiele zalet. Transparentny City Matt od Lirene tylko potwierdza tę teorię.


Proste, plastikowe opakowanie zamykane na zatrzask mieści 9 g produktu. Mimo intensywnej eksploatacji, kasetka nie niszczy się w ekspresowym tempie. Po otwarciu dociera do nas delikatny, lekko perfumeryjny zapach. Nie jestem zwolenniczką pachnących produktów do twarzy, ale akurat w tym pudrze zapach mi nie przeszkadza. Po nałożeniu na twarz nie jest wyczuwalny więc nie drażni.


Puder ma niesłychanie aksamitną, idealnie zmieloną konsystencję. Nie jest jednak zbyt miękki - łatwo nabiera się na pędzel, ale nie pyli. Dzięki temu aplikujemy dokładnie taką ilość produktu jaką chcemy bez niepotrzebnego marnotrawstwa czy efektu zatapetowania.
City Matt naprawdę świetnie matuje cerę i wyrównuje jej koloryt. Mam wrażenie, że skóra wydaje się być wręcz jedwabiście gładka. Dużą zasługę mają mikroskopijne drobinki, które ciężko uchwycić aparatem. Optycznie wygładzają twarz i daje niesłychanie zdrowy wygląd bez nadmiernej pudrowości.


Choć nie dawałam mu wielkich szans to trzyma mój makijaż w ryzach przez 8 godzin pracy, po jakichś 5-6 godzinach, gdy mam bardziej "gorący" dzień, wystarczy przyłożyć bibułkę matującą i nadal jest świetnie.


Cena jak za tak świetną jakość jest moim zdaniem bardzo na plus, niewiele ponad 20 zł, a jeśli trafimy na promo -40% tu i ówdzie to od razu można brać ze 3 na zapas :)


Z rozświetlaczami mam trudne relacje. Nie jestem ich wielką miłośniczką. Brązery o tak! Ale rozświetlanie... przeklęte piętno mieszanej cery czasami potrafi trwale utwierdzić człowieka w przekonaniu, że błysk jest be! A wcale nie jest, wszystko kwestia umiejętnego dopasowania produktu i poprawnej aplikacji. Może uznacie mnie za wariatkę, ale Shiny Touch od Lirene pokochałam bardziej niż słynną Mary LouManizer... Tak, ja też jestem w szoku.


Opakowanie i zapach identyczne jak w przypadku pudru. Konsystencja może nieco mniej miałka, ale nadal idealnie rozprowadzająca się na twarzy. Zero nachalnych drobinek czy sztucznej poświaty. Shiny Touch daje tak mega naturalny efekt, że zaczęłam używać go na co dzień.


Przede wszystkim nie tworzy plam i nie zbija się w jakieś dziwne placki. Intensywność można bez problemu stopniować. Dużym plusem jest wielotonowość produktu - po zmieszaniu wszystkich odcieni uzyskujemy bardzo naturalne, subtelne rozświetlenie. Po prostu zakochałam się w tym jak wygląda na twarzy.


Zdjęcia absolutnie nie oddają jego uroku, jeśli będziecie miały okazję skorzystać z testera to polecam - te z Was, które tak jak ja nie radzą sobie z rozświetlaczami na bank docenią jego moc :)


Za 9 g opakowanie zapłacimy niespełna 25 zł. Ja jestem bardzo bardzo na tak!


Znacie ten duet od Lirene? A może macie innych faworytów makijażowych spod skrzydeł Eris? dajcie znać :)

30 komentarzy:

  1. Rozświetlacz ma ładny odcień, choć dla mnie byłby za zimny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem, w sumie większości osób chyba bardziej pasuje szampańska MaryLou. Ja jednak mam wrażenie, że lepiej wyglądam właśnie w chłodniejszych odcieniach.

      Usuń
  2. Świetne produkty. :-) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie raz już zerkalam w ich kierunku, bardzo mnie kuszą i zapewne się skuszę ;-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Mam ten rozświetlacz, ale mnie nie zachwycił niestety...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda :( Ja akurat bardzo się z nim polubiłam bo u mnie wypada bardzo naturalnie w przeciwieństwie do MaryLou, która daje u mnie przerysowany efekt.

      Usuń
  5. Polubiłam oba te kosmetyki, rozświetlacz szczególnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja też nie pokaldalam w nich wielkiej nadziei... A dziś puder to mój absolutny numer jeden! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie powiem, byłam ciekawa, ale kurczę człowiek czasami strasznie zapędza się w górnopółkowce podczas gdy można znaleźć tyle perełek w bardzo przyjaznych cenach.

      Usuń
  7. Bardzo ładny efekt :) Masz ślicznie pomalowane oczy

    OdpowiedzUsuń
  8. Mam ten rozświetlacz i mam mieszane uczucia. W naturalnym świetle wygląda super, nie widać "brokatowych" drobinek, wykończenie bardzo ładne i delikatnie iskrzące. Ale w sztucznym oświetleniu klapa :( Mocno perłowe, wręcz nachalnie błyszczące

    OdpowiedzUsuń
  9. Aż wstyd sie przyznać, bo nigdy wcześniej nie miałam tych kosmetyków, a tak o nich głośno w blogosferze.

    OdpowiedzUsuń
  10. Cena przyjemna, więc dlaczego by nie spróbować :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja miałam z tej serii taki brązero-róż i niezły był, ale kolor miał dla mnie za ciepły, więc oddałam siostrze ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Na buzi efekt jest fenomenalny. Czegoś takiego właśnie szukałam. Z wielką, wielką chęcią bym pokusiła się na ten kosmetyk. Lubię takie rozświetlenie, szczególnie na wiosnę. A mam ciepły odcień cery, więc tym bardziej dla mnie. Cena w dodatku na plus, choć pewnie i tak polowałabym na promocję ;) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Zaciekawił mnie ten puder. Skoro tak dobrze trzyma mat, muszę się za nim rozejrzeć przy nadchodzących promocjach :D

    OdpowiedzUsuń
  14. Kurczę, stałam ostatnio nad tym duetem z pół godziny...i czytałam...i myślałam...aż dostałam ochrzan od niemęża, że sama nie wiem czego chcę...no i nie kupiłam a tu widzę, że jednak warto! No nic następnym razem kupię bez zastanowienia, dzięki i pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. efekt na buźce jest subtelny ale widoczny i bardzo ładny, podoba mi sie.

    OdpowiedzUsuń
  16. Fajnie, że za niewielkie pieniądze można dostać dobry produkt. Ja jestem na tak. Ślicznie ten duet u Ciebie wygląda:)

    OdpowiedzUsuń
  17. W moim przypadku oba odpadają ze względu na zawarty talk. Niestety moja cera wybitnie go nie lubi.

    OdpowiedzUsuń
  18. Nie znam i nie wiem czy poznam.

    OdpowiedzUsuń
  19. Odpowiedzi
    1. Na bank są w Rossmannach, pewnie w Hebe i Naturce też :)

      Usuń
  20. Ogólnie niewielkie mam doświadczenie z kolorówką Lirene. W mojej kosmetyczce jest chyba tylko róż z bronzerem tej marki, ale mam zamiar upolować na najbliżej promocji puder i rozświetlacz, o których piszesz :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Puder już powoli mi się kończy i na bank skuszę się na kolejne opakowanie. Powiem szczerze, że naprawdę nie spodziewałam się, że będzie dawał tak fajny efekt. Jako osoba z kapryśną, mieszaną cerą naprawdę polecam go z całego serca :)

      Usuń