7.5.16

Sobotnie SPA - maseczka w płachcie kakao&kokos od Dizao

Maseczki w płachcie przez długi czas kojarzyłam jedynie z azjatyckimi kosmetykami, całkiem niesłusznie jak się okazuje. Ofertę Dizao dostępną w sklepie Kalina poznałam od strony tradycyjnych maseczek, gdy jednak wypatrzyłam tkaninowe, wiedziałam, że muszę się skusić. Czaiłam się i czaiłam, aż wreszcie zdecydowałam się na jedną z nich razem z moją kwietniową paczką ambasadorską. Jeśli mam być tak absolutnie i do bólu szczerą, to powiem Wam, że gdy pozna się już maseczki w płachcie to do tradycyjnych wcale nie chce się wybitnie wracać...Dlaczego?


Na pierwszy rzut oka wszystko jak zawsze - mała saszetka i apetyczny design. Przyznam, że lekko rozczarował mnie zapach. Liczyłam na konkretne kopnięcie kakao z kokosem. Nic takiego się jednak nie stało ponieważ aromat jest bardzo delikatny, nienachalny i lekki. Domyślam się, że wiele z Was rzekłoby uff... - ja ostatnio mam cholerne parcie na słodkości w każdej możliwej postaci, ale to już inna bajka...


Tkanina jest mięciutka i przyjemna w dotyku. Nasączenie substancjami pielęgnacyjnymi jest tak intensywne, że po 15 minutach na twarzy absolutnie nie robi się sucha. Moją pod koniec podwędził mój facet stwierdzając, że on też się trochę nawilży :P Generalnie jednak nie polecam się dzielić ;)
Rozcięcia ładnie dopasowują się do twarzy przez co sam komfort użytkowania jest bez zarzutu.


Z założenia wersja z kokosem i kakao miała być modelująco-nawilżająca. Jeśli chodzi o nawilżanie to jest ono w sam raz do mojego typu cery - tłusta i mieszana będzie piać w zachwytu. Do cery suchej polecałabym jednak inną wersję bo tutaj to nawilżenie może być nieco liche. Natomiast w kwestii modelowania wielki plus - maseczka napina ( nie mylić z efektem ściągnięcia ) skórę, sprawia, że  lepiej "trzyma się kupy". Ciężko to określić, ale wyraźnie czuć ujędrnienie i wygładzenie. Jednocześnie nie ma tego charakterystycznego efektu obciążenia jak po klasycznych maseczkach. W sumie zaraz po zdjęciu płachty możemy wklepać krem i nakładać makijaż. Idealnie sprawdza się przed wyjściem, szczególnie gdy wcześniej wrzucimy ją do lodówki. Taki ekspresowy lifting :)

Skład jak zwykle bardzo poczciwy - gliceryna, morwa chińska, aloes, olejek kokosowy, masło kakaowe, polisacharyd i ekstrakt z morszczynu, roślinny zamiennik kolagenu, proteiny pszeniczne, witaminy C i E. 


Czy jestem zadowolona? Ja najbardziej tak. W przyszłości chętnie wypróbowałabym również maseczkę z czerwonym winem, granatem czy avocado. Naprawdę jest w czym wybierać :)


Maseczkę dorwiecie w sklepie Kalina - cena 1 szt. to 8,55 zł :) 

Lubicie pielęgnację w płachcie? A może jednak stawiacie na tradycyjne formuły?

19 komentarzy:

  1. Maseczka dobra rzecz, warto sobie czasem nałożyć. Tej akurat nie znam. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakby co polecam bo te tkaninowe są naprawdę przewygodne :)

      Usuń
  2. Ja lubię od czasu do czasu taką w płachcie. Ja kupiłam na e-bayu takie same te maski i często je stosuje z zwykłymi - wtedy lepiej działają

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz w sumie nigdy nie próbowałam w ten sposób, ale taka płachta położona na glinkową faktycznie mogłaby być świetna :)

      Usuń
  3. wydaje się być fajna, bardzo chętnie bym wypróbowała :D
    https://karolinastaron.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Nigdy nie miałam do czynienia z tego typu maseczkami i chyba pora to zmienić ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja naprawdę je polecam bo są zarówno skuteczne jak i wygodne :)

      Usuń
  5. Na pewno dodam ją do listy swoich zakupów ;-)

    OdpowiedzUsuń
  6. Moją pierwszą płachtę mam za sobą i jestem zachwycona,więc i taką czekoladowo-kokosową,mimo delikatnego zapachu chętnie bym przygarnęła,zwłaszcza że mam tłustą cerę :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ojoj kokos <3 Uwielbiam! I to prawda gdy się raz spróbuje maski tkaninowej do standardowych wracać się nie chce :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Uwielbiam takie maseczki, tylko wygląda się w nich jak potworek. Nie każdy lubi, ale ja na przykład uwielbiam wszelkie zapachy inspirowane kuchnią. Czekolada, kakao - bomba! Nawet w składzie są :) Pozdrowionka! :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Miałam wersję z algami i byłam z niej bardzo zadowolona :) Jedyne co mnie wkurza to wielkość tych masek, gdyż moja facjata jest bardzo drobna i muszę ja umiejętnie zaginać żeby nie właziła na włosy, ale tak mam juz z każda maseczką w płachcie :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Przeszłam na dietę, a już samo opakowanie sprawia, że miałabym chęć ją zjeść! Lepiej będę się trzymać z daleka :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Fajnie, że maseczka się sprawdziła :) Ja mam miejscami cerę suchą, a tylko na czole mieszaną, więc pewnie pokusiłabym się o mocniejsze nawilżenie :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Wygląda smakowicie, uwielbiam czekoladę :D

    OdpowiedzUsuń
  13. Szkoda, że zapach nie jest jak czekolada nadziewana kokosem bo chętnie bym się skusiła :D Wersja z winem też brzmi bardzo interesująco :D

    OdpowiedzUsuń
  14. mniam, wygląda bardzo smakowicie, uwielbiam maski w płacie :-)

    OdpowiedzUsuń