11.7.16

Szybka lista rzeczy potrzebnych z proszeniem gości w tle - Dresslink.com

Obiecuję, że ta blogowa posucha potrwa jeszcze góra tydzień. Wiem, że regularność postów woła o pomstę do nieba, ale goście na wesele sami się nie zaproszą. Mam nadzieję, że mi wybaczycie - obiecuję, że jak tylko ta szalona jazda się skończy to wrócę do Was pełną parą. Dziś jednak post z gatunku tych lżejszych. Moja mała wishlista z Dresslink.com. Kilka rzeczy już do mnie lecie, a na kilka jeszcze mam ochotę. Muszę przyznać, że zawsze znajdę u nich jakieś beauty-ciekawostki.


Uwielbiam chińskie puchacze. Mam Zoevę, Sigmę, Real Techniques czy Hakuro, ale żadne z nich nie sprawdzają się tak koncertowo w nakładaniu podkładu jak właśnie pędzle z Chin. Szczególnie gdy maluję inne osoby - przy Hakuro miałam wrażenie, że słynnym H50 po prostu biję klientkę po twarzy. Moje pędzle Jessup ( nie wiem co to za "marka" kupowałam na ebayu) służą mi dzielnie od ponad 2 lat i choć raz niechcący zalałam je acetonem to po odratowaniu trzonków działają bez zarzutu. Włosie nie wypada, nie odkształca się, łatwo się piorą i są cudownie mięciutkie. Oczywiście te małe jak ze zdjęcia poniżej wykorzystuję do korektora czy konturu, Skusiłam się na kolejny zestaw tym razem z Dresslink - dwa razy więcej prania, masakra... :)
Przy okazją zgarnęłam też płaski pędzel, o równo ściętym włosiu z myślą o konturowaniu. Jeśli ten typ pędzla przypadnie mi do gustu to skuszę się na coś lepszego.


W oko wpadły mi także dwa inne zestawy. Pędzle-szczoteczki już od dłuższego czasu robią furorę. Do mnie akurat taki sposób aplikacji kosmetyków zupełnie nie przemawia, ale poniższy zestaw jest zacny i przystępny cenowo. Podobno tańsze odpowiedniki nie odbiegają jakością od tych droższych. Jeśli chcecie sprawdzić czy taka forma nakładania produktów w ogóle Wam pasuje to warto skusić się na ten zestaw.
Drugi komplet metalicznych pędzli wpadł mi w oko dopiero po złożeniu zamówienia. Wydaje mi się, że różni się od tego który sama posiadam. Na bank skuszę się na niego następnym razem.


To nie jest mój wymarzony pas na pędzle, ale w najbliższym czasie trafia mi się wyjazdowe malowanie. Z braku laku skusiłam się na niego, nie nawykłam do trzymania pędzli w pasie, ale awaryjnie warto go mieć.
Poniższy komplet frezów kusi mnie od dawna, znów się na niego nie skusiłam tylko dlatego, ze nawet nie mam czasu odpalić mojej frezarki do paznokci. Muszą poczekać do następnego razu.


Błyszczyki wpadły mi w oko ponieważ mają identyczne opakowanie jak matowe pomadki w płynie z Golden Rose. Na zdjęciu tego nie widać, ale mają w ofercie kapitalne odcienie zieleni i niebieskiego. Nigdy nie kupowałam z chińskich stron kosmetyków, ale kurczę do niektórych makijaży ta zieleń kusi :D
W tym szaleństwie jest metoda - wiem, że te nakładki na paznokcie wyglądają kuriozalnie, ale mam na nie pewien patent. Złamałam paznokieć, boleśnie, na krótko i przez 2 tygodnie jestem wyłączona z robienia zdjęć manicure. Następnym razem zafunduję sobie taki pierścionek na paznokieć. Wykonam mani, złamańca ukryję pod takim kiczowatym biżutkiem i problem z głowy :D


Na deser coś niekosmetycznego. W ramach ślubnych przygotowań skusiłam się na akcesoria do fotobudki, co prawda fotobudkę mam rozwiązaną za sprawą Instaxa, ale gadżety też dobra rzecz ;)

Ostatnim cudem straszę mojego faceta - niestety jest z gatunku tych chrapiących. Ja zaś sypiam jak przysłowiowy zając pod miedzą, do tego mam coś z wampira i księżniczki na ziarnku grochy w jednym. Muszę mieć totalnie ciemno, totalnie cicho i totalnie wygodnie. To jest jedna wielka masakra, ale nic na to nie poradzę. A! I muszę mieć skarpetki... Dokuczam mu więc, że jak dalej będzie chrapał to kupię mu taką wdzięczną uprząż - nie ma jak się z własnego chłopa ponabijać :)


Dajcie znać czy wpadło Wam coś w oko, a może macie już doświadczenia z którymś z gadżetów? Koniecznie dajcie znać :)

15 komentarzy:

  1. nic z tego nie używałam :) raczej zamawiam tam ubrania lub biżuterie :D
    poklikane! :)
    możesz kliknąć u mnie? kreconowlosaa.blogspot.com - byłabym bardzo wdzięczna ;*

    OdpowiedzUsuń
  2. Te pędzle od dawna mnie kuszą, ale jakoś tak ciężko się zabrać za zamówienie ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nakładki na paznokocie wyglądają uroczo :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Mam identycznie ze snem jak Ty przez co mój mnie nie raz chce zjeść... niestety on też chrapie...

    OdpowiedzUsuń
  5. Metaliczne pędzle wyglądają bosko :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Pędzle szczotki i te z metalicznymi trzonkami są super, poklikałam.

    OdpowiedzUsuń
  7. Mnie zaciekawiły bardzo te błyszczyki. Jeszcze kolor zielony to już w ogóle :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Te szczoteczki tez mnie kuszą :) mam jedna małą i jestem z niej bardzo zadowolona. Ponoć większa jeszcze lepiej nakłada się podkład

    OdpowiedzUsuń
  9. Same ciekawostki wyszperałaś ;) z chińskiego allegro czyli aliexpress mam tylko zestaw puchatych pędzli, ten już chyba najbardziej popularny ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Metaliczne pędzle wyglądają obłędnie! :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Zestaw pędzli przydałaby się i mi :-)

    OdpowiedzUsuń
  12. Najbardziej podobają mi się te pędzle z trzonkami w kolorze rose-gold. Już widzę jakby pięknie wyglądały w pojemniczku. Ale póki co mam wszystkie, jakich potrzebuje, a staram się nie kupować na zapas. Pozdrowionka cieplutkie :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Fajne te gadżety do fotobudki i bardzo tanie! 2$ tylko :) Ten wynalazek na końcu mnie rozbawia :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Ten komplet metalicznych pędzelków faktycznie wygląda jakoś inaczej. Też je chcę :P Z tym tekstem o chrapaniu mnie rozbawiłaś, mojemu też by się czasem coś takiego przydało hehe :)

    OdpowiedzUsuń