17.8.16

Grecka pielęgnacja po raz drugi - nawilżający krem matujący do cery tłustej i mieszanej oraz oliwkowe mydełko od Bioselect

Wiele osób z problemem tłustej i mieszanej cery wie, że znalezienie kremu idealnego bywa istnym koszmarem. Szczególnie gdy dodatkowo ma się problem z trądzikiem. Większość produktów, albo nie zapewnia odpowiedniego nawilżenia, albo nie nadaje się pod makijaż albo pozostawia film, po którym cera świeci się w trybie ekspresowym. Przerabiałam różne kremy więc mam naprawdę spore porównanie. Dziś proszę o uwagę wszystkie posiadaczki lśniącej cery bo mam produkt idealny - nawilżający krem do cery tłustej i mieszanej od Bioselect. A do tego kilka słów o oliwkowym mydełku w sam raz do porannego oczyszczania twarzy.


Bioselect to marka rodem ze słonecznej Grecji - mogłyście już o niej czytać dawno temu, gdy pisałam o mydełku i całkiem niedawno gdy pisałam o kremie. Warto podkreślić, że marka bazuje na naturalnych składnikach więc nawet najbardziej skrupulatne osoby powinny być zachwycone ich składami.

matujący krem do twarzy

Krem do cery tłustej i mieszanej zamknięty jest w prostym, szklanym słoiczku. Zabezpieczenie w postaci plastikowej nakrywki, papierowej mambrany i kartonika daje nam pewność, że produkt jest świeży i nikt wcześniej w nim nie grzebał. Do każdego opakowania dołożona jest wygodna szpatułka do nabierania kosmetyku.




Konsystencja wcale nie jest wodnista jak w wypadku wielu produktów do cery tłustej. Raczej lekka, kremowa i delikatna o zielonkawym zabarwieniu. Zapach naturalny - nie sklasyfikowałabym go jednoznacznie jako ziołowy, ale taki po prostu roślinny. Nie przeszkadza i szybko wietrzeje.


Najważniejsze jest jednak działanie. Troszkę obawiałam się czy aby na pewno da sobie radę z moją mieszaną cerą. Z reguły produkty naturalne mają delikatną tendencję do natłuszczania i o ile zimą mi to nie przeszkadza, o tyle latem zupełnie dyskwalifikuje te kosmetyki. Możecie nie uwierzyć, ale krem z Bioselect wchłania się do 100% matu! Zero, ale to zero tłustego filmu! Wręcz przeciwnie - mam wrażenie, że wszelkie pozostałości zastygają na twarzy tworząc zupełnie niewidoczną warstwę ochronną. Krem delikatnie ściąga, ale w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Tak jakby zwężał pory, a jednocześnie napinał i wygładzał cerę.


Faktycznie zapewnia optymalne nawilżenie w ciągu dnia, cera jest po nim taka hmmm... aksamitna? To chyba najlepsze określenie, tak jakby już została przyprószona matującą mgiełką. Krem stanowi idealną bazę pod podkłady płynne i kremowe - spisywał się zarówno z Cushionem Holika Holika, Revlonem Colorstay, MAC ProLongwear i StudioFix oraz kilkoma BeBikami. Nie do końca współgra z minerałami, które lubią mieć jednak do czego się przyczepić. Tutaj nie mamy tej warstwy tłustawego filmu.


Pięknie trzyma cerę w ryzach, mat utrzymuje się przez cały dzień, zdecydowanie wydłuża świeżość makijażu. Naprawdę aż nie mogę w to uwierzyć, ale nawet róż czy brązer trzymają się zdecydowanie dłużej. Jestem pod ogromnym wrażeniem tego kosmetyku i cieszę się, że to właśnie on posłuży mi w dniu mojego ślubu - wiem, że będę mogła na nim polegać,


Skład oczywiście na największy plus - tak jak wszystkie produkty Bioselect, tak i ten kosmetyk posiada Dictamelia czyli opatentowane połączenie lebiodki kreteńskiej i oliwy z oliwek o zbawiennym działaniu na skórę. Ponadto woda z szałwii, olej jojoba, olej słonecznikowy, olej avocado, gliceryna, olejek sezamowy, oliwa z oliwek, puder ryżowy ( ot i wyjaśnienie matowego efektu ), ekstrakt z rozmarynu, ekstrakt z winogron, bisabolol, kwas hialuronowy i tylko naturalne konserwanty.

Ja mogę polecić go z całą odpowiedzialnością - co prawda za 50 ml zapłacimy w sklepie Bioselect ok. 103 zł, ale obecnie możemy skorzystać z 10% kodu rabatowego, a wydajność i jakość kosmetyku sprawia, że cena dla mnie jest do przełknięcia.


Jeśli zaś lubicie naturalne mydła to chciałam tylko wspomnieć o oliwkowym - ja od bardzo dawna jestem wierna naturalnym kostkom w porannym oczyszczaniu twarzy, a te oliwkowe nie tylko nie wysuszają, ale cudownie radzą sobie z moją mieszaną cerą idealnie przygotowując do dalszych zabiegów, Tym razem miałam klasyczną kostkę, ale polecam Wam też tą, o której pisałam kiedyś - z masłem kakaowym i miętą daje cudowne połączenie.



Czy są wśród Was posiadaczki cery tłustej lub mieszanej? Sprawia Wam ona wiele kłopotu?

31 komentarzy:

  1. Ja jestem posiadaczką takiej cery,a najgorzej cierpi moja cera,właśnie Latem!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, latem jest naprawdę ciężko - choć zimą przy centralnym ogrzewaniu też miewałam straszne kłopoty bo moja cera jest poza mieszaną również odwodniona.

      Usuń
  2. Krem wydaje się być idealny dla mnie! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli masz tłustą bądź mieszaną cerę to koniecznie spróbuj :)

      Usuń
  3. Do mieszanej ten krem bym spróbowała.

    OdpowiedzUsuń
  4. Jak już wspominałam, peeling do twarzy uwielbiam, krem koniecznie spróbuję! :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja mam mieszaną! U mnie problem z nią jest taki, że albo świecę, albo coś mnie wysusza, dlatego staram się unikać produktów z alkoholem i dbam o nawilżenie. Ten krem mnie bardzo zainteresował, cieszę się, że u Ciebie się sprawdził i podejrzewam, że u mnie byłoby podobnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie dużo osób z mieszaną cerą wcale nie wie, że im bardziej wysuszające produkty i mniej nawilżania tym gorzej - sama kiedyś kochałam alkoholowe toniki, teraz ich nie tykam.

      Usuń
  6. Ale fajne te kosmetyki, uwielbiam takie "Zagraniczne" cudeńka :)

    Zgadza się, właśnie się załatwiłam "normalizującym" kremem do cery mieszanej i mam teraz bardziej suchą niż mieszaną :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie wiele produktów stricte przeznaczonych do cery mieszanej robi więcej szkód niż pożytku :/

      Usuń
  7. krem wprawdzie nie dla mojej skóry, ale mydełko urocze. chyba znowu wrócę do tradycyjnych mydełek w kostce :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja uwielbiam naturalne mydła. Od kiedy nawróciłam się na nie jakieś 5 lat temu to teraz używam nieustannie :)

      Usuń
  8. ciekawa jestem tego kremu, chętnie go wypróbuję, gdzie można go kupić?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak na razie sklepy internetowe, nie wiem czy gdzieś stacjonarnie się znajdzie. Chyba, że masz w okolicy stacjonarne Helfy?

      Usuń
  9. A ja się ostatnie nieustannie świecę. Przydałoby mi się takie zmatowienie koniecznie. A mydełko z chęcią bym dorwała. Bardzo lubię takie naturalne, które nie przesuszają skóry moich dłoni. Pozdrowionka serdeczne :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Na szczęście z mieszaną skórą się pożegnałam, ale skład kremu super. Podoba mi się bardzo :D Myślę, że mimo wszystko i dla mojej by się sprawdził. Cena miażdży...ale może zrobię sobie taki podobny :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ehhh... moja niestety ma tendencję do odwadniania się i z wiekiem coraz więcej części staje się suchych, ale strefa T nadal lubi sprawiać psikusy. Dla mnie genialnie sprawdza się pod makijaż :)

      Usuń
  11. nie słyszałam o tej firmie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja dawno temu miałam od nich mydełko, teraz poznaję "grubszą" pielęgnację :)

      Usuń
  12. Ciekawe produkty :) strasznie mnie nimi zainteresowałaś , ale obawiam się ich składu

    OdpowiedzUsuń
  13. Cena konkretna, ale jeśli fajny produkt czemu nie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Są produkty, na które nigdy nie wydaję dużej kasy, ale krem w tej cenie jestem skłonna kupić :)

      Usuń
  14. Mam mieszana cerę i zachowuje się różnie,są dni kiedy nie daje o sobie znać i dni kiedy szaleje jak tajfun :)Myślę,że krem jest wart uwagi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie spory wpływ ma na to cykl - przed okresem jestem chodzącą latarnią tak strasznie potrafię się świecić.

      Usuń
  15. Ten kremik to coś dla mnie, skład ma rewelacyjny <3 Podoba mi się też, że producent pomyślał o dołączeniu szpatułki do nakładania kremu. Tylko raz mi się coś takiego trafiło przy kremie aloesowym Absolute Organic. Krem już zużyłam, ale z szpatułki która została, korzystam do dziś.
    Naturalne mydełka lubię jak najbardziej, więc pewnie i to z Bioselect bym polubiła :)

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2017 Kaczka z piekła rodem