26.9.16

Nowości nowości czyli witam się po przerwie

Dziękuję Wam z całego serca za tyle życzeń, komentarzy, maili i w ogóle za całe duchowe wsparcie :) Powoli wracam do żywych po ślubie, weselu, poprawinach i sesji plenerowej. Zawsze miałam problem z wytrzymaniem na weselu chociażby do 2.00 w nocy. U siebie wytrzymałam bez najmniejszego problemu, a po weselu spałam tylko 2 godziny. Obiecuję, że tak jak prosiłyście - pokażę trochę zdjęć zza kulis, ale trzeba na nie trochę poczekać. Tak jak wspominałam - malowałam się sama, mimo małego stresu wyszło chyba naprawdę dobrze i nie żałuję, że nie oddałam się w inne ręce bo makijaż bez nawet jednej poprawki wytrzymał do samego rana, a mam cerę tłustą. Tak więc wszystkich czarnowidzów w tym temacie zapewne rozczarowałam ;) No ale starczy przynudzania, zapraszam Was na spóźnione nowości. Część z nich mogłyście już oglądać na blogu :)



Od razu ostrzegam, że warto na czytanie posta zabrać herbatę :) Ja zaś zacznę od ślubnych klimatów czyli od mojego prezentu ślubnego od sklepu Kalina. Współpracuję z nimi od bardzo dawna, cenię sobie naszą relację, możliwość zawsze w 100% szczerej opinii i fantastyczny wybór wschodnich kosmetyków. Nie spodziewałam się jednak, że w tym wyjątkowym czasie otrzymam taką porcję ciepła i serdeczności, że już o prezencie nie wspomnę. Jeszcze raz dziękuję :)


Również z myślą o ślubie zakupiłam nowy flakonik mojego ukochanego zapachu, który nawet pochwalił pan filmujący wesele. Wiem, że wiele z Was uzna go za śmierdziela, ale ja kocham Aliena, tym razem zainwestowałam w napełnialną buteleczkę bo szkoda wyrzucać mi te śliczne flakony, a 30 ml to fajna opcja i do domu i do torebki :) Przy okazji złapałam kilka próbek ciekawiących mnie zapachów i rękawicę do samoopalacza Vita Liberata. Wszystko na iperfumy.pl.


Tak jak wspominałam, makijaż ślubny robiłam sama. Skusiłam się więc po długich namysłach na Beautyblender. Na razie za wcześnie na opinie, pierwsze wrażenia też dość mieszane. Nie wiem czy będzie z tego miłość na dłużej, ale przyznać trzeba, że makijaż ślubny był ekstra trwały i idealnie "flawless". Dzięki promocji -20% i miniblenderkowi w gratisie w ogóle postanowiłam wreszcie spróbować :)


Nie jestem ani miłośniczką ani ekspertką w dziedzinie baz pod makijaż. Raczej zawsze wystarcza mi krem. Od czytania opinii tylko dostałam totalnego mętliku. Jedni piszą, że dobre inni wręcz odwrotnie. Dodatkowo cholernie brakuje szczerych, rzetelnych i popartych składami recenzji. Kurczę, naprawdę za niektóre blogerki po prostu mi wstyd. 20 zdjęć, 5 zdań i poza ładnym pudełeczkiem nic nie jesteś człowieku w stanie zobaczyć. Może mój blog nie jest piękny, a zdjęcia nudne, ale chociaż staram się każdy kosmetyk rozłożyć zgodnie z moją wiedzą na części pierwsze, tak, aby czytelniczka przychodząca szukać informacji o szmince mogła dowiedzieć się o niej wszystkiego. Ja o bazach nie dowiedziałam się w zasadzie nic. W popłochu i ogłupieniu sięgnęłam po Benefit Porefessional z Sephory. Mimo pierwszego wrażenia na NIE, na ślubie sprawdziła się genialnie i z każdym kolejnym razem zauważam coraz więcej jej atutów. Jeszcze kilka większych wyjść i napiszę Wam poczciwą recenzję.


Przy okazji relacji z pobytu w Zamku Kliczków, wspominałam Wam o pokazie marki ILUA. Od tamtego czasu dzielnie testuję krem Lady in Red. Pierwsze wrażenia bardzo na plus, potrzebuję co prawda jeszcze chwili na sprawdzenie długofalowych efektów, ale recenzja pojawi się niebawem.



W najbliższych dniach za to możecie się spodziewać recenzji hiszpańskich kosmetyków Avena ze śluzem ślimaka. Pierwszy raz miałam okazję testować kosmetyki z tego zakątka świata dzięki drogerii Vica. A za śluzem ślimaka akurat wybitnie przepadam :)


Przed ślubem moje paznokcie były w opłakanym stanie. Bardzo zniszczyłam je nieco zbyt agresywnym zdejmowaniem hybryd. W tamtym czasie niesamowicie pomogła mi odżywka do paznokci Herome z Bodyland, o której kilka słów już wkrótce. Świetny okazał się być również zmywacz, niestety peeling do skórek średni - nadal pozostanę wierna Sally Hansen.


O skórę, włosy i paznokcie dbałam także od wewnątrz. Najpierw wiesiołkiem w płynie ( trochę fuj jak to olej ), a później kapsułkami z kwasem hialuronowym. Bardzo poprawiło to san skóry na moim ciele, nie wiem czy to w 100% od wiesiołka, ale prawie pozbyłam się trądziku na plecach. Teraz modlę się żeby nie wrócił, a o efektach kuracji niebawem na blogu.


Jak już pewnie wspominałam, nie zdecydowałam się na profesjonalne wybielanie zębów u stomatologa ponieważ nie wiem czy by to przeżyły. Dla utrwalenia efektu domowego wybielania, skusiłam się na Białą Perłę. Nie jest to typowa "ścierna" pasta, jej działanie opiera się na enzymach co bardzo mi odpowiadało. Muszę przyznać, że efekty były bardzo zadowalające.


Kosmetyków Ziai nikomu nie trzeba przedstawiać. Co prawda balsamu brązującego jeszcze nie próbowałam, ale maska zwężająca pory była ujeżdżana zarówno przeze mnie jak i przez męża tuż przed ślubem. Dla mnie fantastyczny produkt! Teraz używam toniku Liście Manuka, peeling z tej serii jest mega, zobaczymy jak wypadnie tonik.


Choć nigdy nie byłam kąpielowym maniakiem to smakołyki do kąpieli od SweetBath naprawdę bardzo przypadły mi do gustu. Więcej możecie przeczytać o nich TUTAJ.


O moje włosy przed ślubem, a także teraz dba SENS.US - linia do włosów kręconych bardzo pozytywnie mnie zaskoczyła. Jak na kosmetyki fryzjerskie, mają naprawdę fajne składy. Szampon jest niesamowicie delikatny i ma taką dziwną, galaretkowatą konsystencję. Fluid do włosów wymiata, niby napakowany silikonami, ale tak pięknie ujarzmia puch, że tylko chylić czoła.


Drogerie Natura jak zwykle rozpieściły mnie nowościami. Najpierw nowe zmywacze do paznokci Sensique - w tym jeden do ściągania hybryd. Jak ściągnę moją ślubną hybrydę to dam znać jak się sprawdził.


A do tego fantastyczne lakiery do ust MySecret Shocking Lip Lacquer. W dobie wszędobylskiej mody na mat to naprawdę miła odmiana, a kolory są megaśne!


Już prawie miesiąc są ze mną również balsamy Wonderbalm od Miya Cosmetics. Sama nie mogę się doczekać żeby pokazać je Wam na blogu. Kapitalne składy, przystępna cena i niesamowita uniwersalność. Idealne na jesień i śmiem twierdzić, że również na zimę biorąc pod uwagę ich właściwości i konkretną porcję odżywienia. To chyba jedne z najciekawszych produktów ostatnich miesięcy - przyznacie, że już sam design sprawia, że chce się je poznać?


Jako Ambasadorka Klubu Ekspertek Ofeminin dostałam do przetestowania wodę perfumowaną Playboy Queen of the Game. Przykro mi, że zadowolona nie byłam. Pomijając nieco zbyt słodki zapach ( to rzecz gustu ) to trwałość naprawdę mnie zawiodła. Nie wiem czy wszystkie Playboye tak szybko wietrzeją czy tylko ten gagatek umyka tak szybko. Dodam, że Alienami pachnę nawet po kąpieli...


Jako wielka amatorka azjatyckich kosmetyków pielęgnacyjnych, bardzo się ucieszyłam, że udało mi się załapać do tej komicznej, pieniącej się maseczki oczyszczającej w płacie Skin79. Właśnie zabieram się za małe domowe SPA więc niedługo zdam relację z tego zabiegu :)



Rimmel Magnifeyes nie wiem jakim cudem do mnie trafił. Nie przepadam za tego typu produktami w sztyfcie. Cień wolę prasowany, a eyeliner w kredce lub pędzelku bo dla mnie taka aplikacja jest po prostu łatwiejsza. Ale jeśli ktoś lubi takie rozwiązania to czemu nie?



Syrenka jest już chyba passe, ja jednak zdecydowałam się na klasyczną z Indigo bo potrzebowałam złotej poświaty do mojego ślubnego mani. I co? I nie żałuję - wyszło tak fajnie, że aż żałowałam, że większa ilość paznokci nie została upyłkowana :)


Szczoteczki Curaprox to coś czego chyba już nigdy nie zdradzę. Po koszmarze szczoteczki elektrycznej już nigdy, ale to nigdy nie chcę o niej słyszeć stąd mój kolejny zakup, do którego serdecznie i Was zachęcam. Lactacyd dopiero próbuję bo do tej pory sięgałam po inne płyny. Biały Jeleń do prania beautyblendera i w razie W do sprania plam z suknii ślubnej - na szczęście zupełnie jej nie ubrudziłam :)


Nie samymi kosmetykami człowiek żyje, ja kocham książki. A co gdyby połączyć kosmetyki z lekturą? Wyjdzie z tego powieść Doskonałe Dziedzictwo Penny Vincent. Dam znać wkrótce czy było warto :)


Lenor Unstoppables to testy z Everydayme. Absolutnie niezależne od blogowania. Dla mnie fajny pomysł gdy pierzemy pościel, koce, firanki, zasłonki itp. Faktycznie pranie przez długi czas jest wyjątkowo świeże. Na ciuchach mnie drażni.


Na koniec inna zapachowa miłość choć ostatnio Yankee Candle naprawdę daje ciała z nowościami. Zobaczymy jak sprawdzi się ta jesienna kolekcja. Mimo wszystko już czaję się na nowości z Kringle bo zapowiadają się o niebo lepiej.


Ufff... to by było na tyle. Resztę wrześniowych nowości pokażę razem z październikiem bo jakoś tak złapał mi się poślizg. Myślę jednak, że już na dobre wracam do żywych bo kolejne śluby mi nie w głowie ;) Dajcie znać czy wpadło Wam coś w oko?

48 komentarzy:

  1. Zawrót głowy nowościami:D ja chcę wiedzieć wszystko o lakierami do ust z mysecret! I zaciekawiła mnie kuracja wiesiołka :D czekam.na więcej:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O matko o matko, a ja sama nie wiem od czego zacząć :) Wiesiołek na bank w tym tygodniu bo już wypiłam i muszę na świeżo napisać o efektach :)

      Usuń
  2. Zawrót głowy nowościami:D ja chcę wiedzieć wszystko o lakierami do ust z mysecret! I zaciekawiła mnie kuracja wiesiołka :D czekam.na więcej:D

    OdpowiedzUsuń
  3. Witamy w świecie żywych!
    Z nowości znam tylko tonik Ziaja, a co do sklepu Kalina - piękny gest! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahaha oj naprawdę dosłownie wracam do żywych :)

      Kalina naprawdę mnie wzruszyła :)

      Usuń
  4. Ojej jak dużo czytania a j Bardzo to lubię. O kilku produktach muszę poczytać coś więcej. szczególnie o tych lakierach do ust. Dostałam coś podobnego ale jeszcze nie sprawdzałam jak się sprawuje na ustach ale pachnie toffi, czy te też tak mają? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lakiery to w zasadzie coś na kształt błyszczyków, ale trwalsze i z bardziej wyrazistym efektem :) Naprawdę warte poznania choć ja nadal zachwycam się matowymi kredkami Sensique :) Hmmm... a co do zapachu - wiesz, że nie zwróciłam uwagi?

      Usuń
  5. U mnie niestety Biała Perła nie dała wybielającego efektu :( A co do recenzji na blogach, to często też mi brakuje szczegółowego podejścia, wiele osób ogranicza się do napisania, że fajne albo niefajne i masy zdjęć. Ja wiem, że ludzie nie bardzo chcą czytać, wolą oglądać, ale ja jednak należę do tej grupy, która na blogu szuka pełnej, rzetelnej recenzji. Nie lubię też, gdy ktoś recenzuje kosmetyki kolorowe i w ogóle nie ma żadnych swatchy...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem, jakiś taki głupi trend mamy i powrót do starożytności. Jeszcze trochę i chyba tylko zdjęcia wystarczą. A ja przy szukaniu informacji o bazach mało się nie wściekłam. Mam wrażenie, że naprawdę szczerych, prawdziwych i dobrych recenzji jest paradoksalnie coraz mniej. Z kilku wpisów nie dowiedziałam się nic sensownego. Biorąc pod uwagę moje epopeje na temat poszczególnych produktów, zaczynam podejrzewać, że nikt tego nie czyta.

      Usuń
  6. Dużo świetnych nowości
    dla mnie ta baza z benefit jest super
    a zapach alien mnie zainteresował

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Muszę przyznać, że baza naprawdę znacząco poprawiła zarówno trwałość jak i ogólny, "gładki" efekt makijażu. Nie jest to taka zwykła silikonowa papka, na widok których z reguły robiło mi się słabo.

      Usuń
  7. No sklep Kalina pięknie się zaprezentował ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Mnóstwo nowości i wiele świetnych produktów :D Zostaje tylko czekać na ich recenzje :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja staram się najszybciej jak mogę przygotować je dla Was :)

      Usuń
  9. Kochana to ja tak trochę po fakcie. Wszystkiego najlepszego na nowej Drodze Zycia!!!

    a nowości ciekawe i znam tylko ziaje.

    OdpowiedzUsuń
  10. Super nowości, takie posty to ja lubię ;) I jeszcze raz wszystkiego co najlepsze na nowej drodze życia, szczęścia! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki serdeczne - ja też bardzo lubię posty nowościowe i cieszę się, że do nich wróciłam.

      Usuń
  11. Odpowiedzi
    1. No trafiło się kilka rzeczy, które naprawdę bardzo przypadły mi do gustu :)

      Usuń
  12. Połowy zazdroszczę : P
    Nigdy nie miałam Yankee Candle :( Czas chyba to zmienić... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ostatnie dwie kolekcje mieli mocno mocno średnie, jeszcze nie zaczęłam palić jesiennej, ale jak znowu będzie do kitu to chyba na stałe przesiądę się na Kringle :)

      Usuń
  13. Mnóstwo interesujących rzeczy. Czekam na wszystkie recenzje! :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Szczoteczki Curaprox mam i ja, ostatnio zrobiłam sobie ich zapas. Po prostu je uwielbiam i nie wyobrażam sobie myć innymi zębów :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja w tej chwili nie chcę nic innego. Szczoteczka elektryczna nie spełniała moich oczekiwań w kwestii trudno dostępnych miejsc, natomiast ostatnio gdy jechałam do koleżanki, zapomniałam szczoteczki i posiłkowałam się jakąś apteczną, turystyczną - mój Boże, tego się nie da używać!

      Usuń
  15. wow mnóstwo ciekawych kosmetyków, będziesz miała co testować :-) fajnie że już do Nas wróciłaś <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojej, ale mi miło :) Bardzo mi tego brakowało. Teraz już normalna, szara codzienność więc liczę na to, że i czasu będzie więcej :)

      Usuń
  16. Aliena to mój ukochany zapach, doskonały na każdą okazję. Charakterystyczny i mocny. Też go kocham. Bardzo dużo tych nowości. Fajne produkty do ust.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiele osób pisze, że to straszny śmierdziel, a dla mnie jest cudowny, głęboki, no to kwintesencja tego co lubię. Nie jestem fanką słodkich albo typowo kwiatowych zapachów. Lubię takie niejednoznaczne połączenia choć np. z Chanel no 5 jest mi zupełnie nie po drodze.

      Usuń
  17. Post tasiemiec, dałam radę! :)
    Wiele fajnych pozycji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No uzbierało się mnóstwo i chciałam się z tym wreszcie rozprawić żeby pójść do przodu :)

      Usuń
  18. Aliena lubię, ale moim faworytem jest Angel :)
    Perełki lenora też testowałam. Są fajne, tak jak piszesz do ręczników, bądź pościeli :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No do ciuchów jakoś nie do końca mi pasują, ale właśnie wszelkie pościele, koce, firany, zasłony - no mega :)

      Nie uwierzysz, ale Angela nigdy nie wąchałam, muszę się skusić na próbkę :)

      Usuń
  19. Ileż nowości! Aż wstyd się przyznać że większości z nich nie znam :P produkty ziaji jedynie z serii liści manuka :P czekam na recenzje jak sprawdził Ci się tonik bo u mnie rewelacyjnie! :)

    OdpowiedzUsuń
  20. ooo ile nowości :) jestem ciekawa tych balsamów ;)

    OdpowiedzUsuń
  21. Coś mi komentarze robią psikusy.
    Super, że wesele było udane. Oczywiście czekamy na zdjęcia, a jakże :)
    Z Twoich nowości natomiast skusiłabym się na Ziaję brązującą. Pozdrawiam cieplutko :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Boziulu! Ile dobroci! <3
    oryginalny BB sama z chęcią bym przygarnęła ;)

    OdpowiedzUsuń
  23. A ja nie wiem jak pachnie Alien :P
    Nie gratulowałam, więc zrobię to teraz :)

    OdpowiedzUsuń
  24. U Ciebie jak zawsze moc ciekawych nowości :) Gąbeczkę Beuaty Blender mam bardzo długo i lubię efekt jaki daje. Czasem pędzel lubi zostawiać smugi, a gąbeczka współpracuje świetnie z większością podkładów czy kremów BB jakich używam :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Nie było mnie kilka dni w internetach i przegapiłam nawet post z informacją, że to już:) Wszystkiego dobrego dla młodej pary:)

    OdpowiedzUsuń