16.10.16

MIYA MyWonderbalm - kremy inne niż wszystkie?

Tego posta zaczynałam pisać już kilkanaście razy. Niestety żaden wstęp nie wydawał mi się dość dobry, aby przedstawić Wam kremy My Wonderbalm. Czasami trafiamy na coś tak wyjątkowego, że aż trudno znaleźć odpowiednie słowa. Takie są właśnie kremy od Miya Cosmetics. W czym tkwi ich fenomen?




My Wonderbalm to kosmetyki, które są przemyślane od początku do końca. Wystarczy jedno spojrzenie, aby nasz babski mózg zakochał się w cudownym designie - radosnej kolorystyce i wygodnym opakowaniu. Dla mnie kluczowa kwestia to skład bazujący na naturalnych olejach, woskach i ekstraktach i 0% parabenów, silikonów, parafiny, PEG-ów, olejów mineralnych, sztucznych barwników czy glikolu propylenowego. 


Każda tubka skrywa w sobie aż 75 ml produktu, a każdy kolor wyróżnia się składem, zapachem, właściwościami i konsystencją. Wszystkie jednak łączy jedna cecha - uniwersalność. Zarówno cera, ciało jak i dłonie mogą z nich śmiało korzystać


Najlżejszy spośród wszystkich kremów Miya. Nawilżająco - odżywcza formuła z masłem mango jest wprost idealna dla osób o cerze tłustej i mieszanej ( coś o tym wiem ). Szybko się wchłania, nie pozostawia tłustej warstwy, ale jednocześnie bardzo dobrze nawilża. Przyjemny, owocowy, nienachalny zapach pozwala z uśmiechem zacząć dzień. Bo jak tu nie uśmiechnąć się na widok tak słonecznego koloru?


Właśnie ten krem towarzyszył mi w dniu mojego ślubu. Dzięki technologii Quick Absorb idealnie nadaje się pod makijaż nawet w upalne dni. Moim zdaniem jest to naprawdę fajny, codzienny krem.


Skład zgodnie z obietnicą producenta - bardzo OK. Bazuje głównie na maśle mango i oleju winogronowym, które poprawiają jędrność i elastyczność skóry, a także działają przeciwstarzeniowo.



Wszystkie kremy My Wonderbalm spełniły moje oczekiwania, ale ta miętowa wersja to mój absolutny ulubieniec. Ma odrobinę bardziej treściwą konsystencję niż wersja Hello Yellow, ale nadal idealnie się wchłania wręcz do pełnego matu. Stanowi idealną bazę pod makijaż, a kokosowy zapach po prostu urzeka.


Kokosowa wersja naprawdę świetnie nawilża i koi cerę. Jest mi szczególnie bliski bo towarzyszył mi w szpitalu i doskonale sprawdził się w roli produktu uniwersalnego, który można po prostu szybko nałożyć i o niczym innym nie myśleć.


Głównym składnikiem poza olejkiem kokosowym jest olej sezamowy.




Nazwa być może trochę egoistyczna, ale ja polecam Wam być w zdrowym stopniu egoistką. Sama wiem, że jeśli nie zaczniemy od siebie to nikt za nas tego nie zrobi. Różowy My Wonderbalm sprawia, że łatwiej jest pokochać siebie. To krem o dość treściwej konsystencji, który świetnie sprawdzi się w przypadku cer suchych. Intensywnie odżywia cerę i sprawia, że staje się gładsza i bardziej jednolita.


Krem stosowałam zarówno na dzień jak i na noc. Fantastycznie sprawdza pod kosmetyki do makijażu mineralnego. Pozostawia na skórze bardzo delikatny film, do którego łatwo się przyczepiają i świetnie utrzymują na twarzy. Wiem, że nie każda z Was jest miłośniczką róży, ale te z Was, które za nią przepadają będą wprost oczarowane zapachem.


W składzie znajdziemy olejek sezamowy, olejek macadamia, olejek różany, olejek słonecznikowy, a także olej sojowy i ekstrakt z alg. Dwa ostatnie może niekoniecznie dla kobiet w ciąży, ale dla reszty jak najbardziej. 



Już sama nazwa bardzo mi się spodobała - kojarzy mi się ze świętym spokojem. Dodatkowo ta zgrabna tubka kończyła moją weselną noc jako coś niebieskiego :) To najbardziej treściwy ze wszystkich kremów Miya. Bogaty, bardzo odżywczy, intensywnie regenerujący. W moim przypadku najlepiej sprawdza się do twarzy na noc, a także do rąk i ciała.  To jak ekspresowo poprawia kondycję skóry jest wręcz niesamowite.


Przyjemny świeży zapach pozwala nie tylko dobrze kończyć, ale i dobrze rozpoczynać dzień bo mimo swojej bogatej konsystencji, nadal świetnie sprawdza się jako baza pod makijaż.


W składzie znajdziemy masło shea, olejek jojoba, olej sojowy oraz witaminę E.


Poniżej zdjęcia konsystencji od najlżejszej do najbardziej treściwej: Hello Yellow, I'm Coco Nuts, I Love Me i Call Me Later.


Każdy z kremów kosztuje jedynie 29,90 zł - przyznacie, że za takie składy i taką pojemność jest to naprawdę przyzwoita kwota? Dodatkowo warto skusić się na cały pakiet i poznać wszystkie 4 warianty - wtedy zapłacimy tylko 99,96 zł i dostaniemy wysyłkę gratis. 

Zaciekawił Was któryś z tych kremów? A może miałyście już okazję je wypróbować? Ja już wiem, że na stałe zagoszczą w mojej kosmetyczce.

45 komentarzy:

  1. Nie miałam żadnego z tych kremów, ale zaciekawiłaś mnie nimi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uważam, że dawno nie przemknęło mi w kosmetycznym świecie nic bardziej interesującego :)

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. Ja jestem z nich bardzo zadowolona tym bardziej, że fajnie sprawdzają się pod makijaż.

      Usuń
  3. Opakowania są tak kuszące!:)
    muszę je miec!:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie spotkałam się jeszcze z nimi. Z uwagi na zapach u mnie nie sprawdziłaby się ani różowa ani miętowa wersja (nie przepadam ani za różą ani za kokosem w kosmetykach). Ciekawe czy któryś z dwóch pozostałych sprawdziłby się przy mojej suchej cerze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że Call Me Later mógłby się sprawdzić. Jest bogaty, kremowy, intensywnie odżywczy, a do tego ma subtelny, kremowy zapach :)

      Usuń
  5. Blogi teraz toną w recenzjach tych kremów i jak zazwyczaj taki przesyt ochów i achów działa na mnie nużąco, tak te kremy naprawdę mnie zainteresowały :) Składy naprawdę przyjemne, a cena bardzo przyzwoita. Myślę, że się skuszę na jeden z nich, jeszcze nie wiem, na który :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powiem szczerze, że przez ostatnie wydarzenia nawet nie miałam świadomości, że to tak popularne kosmetyki. Czytałam o nich tylko na jednym blogu :)

      Usuń
  6. faktycznie bardzo fajne składy, mnie zainteresował krem różany, moja sucha skóra cały czas potrzebuje nawilżenia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja bardzo lubię produkty na bazie olejku różanego, ten krem świetnie sprawdza się u mnie na noc.

      Usuń
  7. Przyznam, że brałabym wszystkie, ale zbyt późno dodałaś wpis, bo akurat kupiłam 3 kremy do twarzy Yves Rocher :P Niedobra Ty! :D Ale będę je miała w pamięci :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Uwielbiam je! I Love Me oraz Call Me Later najchętniej stosuję na noc, ze względu na lekką warstewką ochronną :) Też w tym tygodniu doczekają się recenzji :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Przecież to jest wiadome od samego początku. Nie wyobrażam sobie innej opcji niż wybrać wersję kokosową rzecz jasna. Kokos uwielbiam. A kremiki mnie zaciekawiły i z chęcią bym przetestowała. Cena całkiem przyjazna, zwłaszcza w pakiecie. Pozdrowionka ciepłe :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahaha no nie dziwię się, kokos to i mój faworyt zapachowy :)

      Usuń
  10. Hmm, wychodzi na to, że najchętniej przygarnęłabym każdą z tych wersji :D Żółta idealna dla mojej mieszanej cery, miętowa-bo kocham zapach kokosowy, różowa- bo próbowałam kosmetyków z tym olejem i naprawdę dobrze się u mnie sprawdzał, a niebieska byłaby idealna dla moich dłoni :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie ja kierowałam się podobnymi odczuciami - nie umiałam wybrac jednego :)

      Usuń
  11. Już opakowania biją optymizmem. Fajnie, że zawartość równie kolorowa. Ja jestem miłośniczką różanych zapachów, więc ta linia powinna mi przypaść do gustu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Plus za to, że zapachy są naprawdę przyjemne i nienachalne. Czasami niektóre kosmetyki są tak zaperfumowane, że aż się słabo robi.

      Usuń
  12. Oj kuszą mnie te kremy i to bardzo :) Z chęcią bym wypróbowała.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzeba przyznać, że mają w sobie to coś. Ja jestem szczerze zachwycona.

      Usuń
  13. Ciekawią mnie bardzo, cena zachęca... Jednak najpierw zapasy muszę zużyć ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja właśnie ostatnio bardzo intensywnie pozbywałam się zapasów :)

      Usuń
  14. Produkty Miya Cosmetics co raz bardziej mnie interesują, pojawiają się na wielu blogach, są popularne. Ja jeszcze ich nie testowałam, nie miałam okazji. Też czasami tak mam że wiele razy zaczynam pisać jeden post. A ze zdjęciami jest jeszcze gorzej, ciągle mam poczucie , że nie są wystarczająco dobre i robi e „sesje „ czasami po kilka razy tego samego produktu

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Matko nic mi nie mów o zdjęciach. Ja też nigdy nie jestem z nich zadowolona i zawsze się denerwuję, że nie osiągam tego o czym marzę.

      A wiesz, że nawet się nie zorientowałam, że Miya już taka popularna? :)

      Usuń
  15. Ja posiadam jedynie wersję różową, ale jest cudowny i uniwersalny. Jestem bardzo ciekawa reszty i na pewno się skusze na inne ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jestem pod ogromnym wrażeniem tych kremów, dawno nie spotkałam się z tak świetnie skomponowanymi produktami.

      Usuń
  16. Ciekawe te kremy, mają super opakowania takie radosne :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Bardzo ciekawią mnie te kremy. Ja bym pewnie wybrała żółty albo miętowy. Albo tak jak piszesz pakiecik ;).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja bardzo się cieszę, że miałam okazję poznać wszystkie 4 :)

      Usuń
  18. Czytam, czytam i myślę sobie, że pewnie każdy z nich koło 100 zł kosztuje, a tu takie przyjemne zaskoczenie! Na pewno któryś z nich prędzej czy później wypróbuję. Wersja miętowa wydaje się być najlepsza dla mojej cery, chociaż może na zimę lepsza byłaby treściwsza - różowa... Hmmm muszę to jeszcze przemyśleć :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Bardzo ciekawe kremy, podobają mi się opakowania, ale opisy są równie zachęcajace :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Mogłaby mi Pani doradzić w kwestii kremu? Mam cerę mieszaną, obecnie odwodniona i łatwo się przesusza, latem mocno przetłuszczająca.Pory rozszerzone, trochę niedoskonałości i łatwo się zapycha. W tej chwili mam krem Clareny do cery trądzikowej, fajnie matuje, pomaga leczyć niedoskonałości, ale prawie nie nawilża :( ratuję się smarując dodatkowo twarz olejem z czarnuszki. Czy któryś kremów Miya mógłby być pomocny? A może Fitomed? Baaaardzo pomaga mi ich maska peelingująca K+K z kwasem mlekowym, myślę o ich kremie nr 7.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znam ten typ cery bo sama mam coś na ten kształt. Człowiek sam nie wie czy nawilżać czy matowić. Widzę, że pielęgnację ma Pani rozważnie dobraną - wielki plus dla oleju z czarnuszki. Jeśli chodzi o kremy Miya to na dzień mogłabym polecić różowy I Love Me lub żółty Hello Yellow. Fajnie nawilżają, nie obciążają cery, nadają się pod makijaż. Fitomed dobrze wspominam, sama stosowałam 7 - myślę, że jeśli peeling się sprawdza to warto spróbować.
      Na zimę mogę również polecić lekki krem brzozowy z Sylweco, a na niedoskonałości zdecydowanie Effaclar duo +. Może go pani stosować wymiennie z innym kremem na noc + olej z czarnuszki. Bardzo obkurcza pory, redukuje świecenie, nie wysusza i ogranicza wysyp niedoskonałości.
      Do tego warto zadbać o regularne peelingi przy takiej cerze polecam enzymatyczne np. stara mydlarnia czy ziaja ulga no i do tego regularne stosowanie maseczek. Bardzo poprawiają odżywienie i nawilżenie cery.

      Usuń
    2. Chciałam się podzielić moimi eksperymentami w kwestii pielęgnacji cery. Zmieniłam w zasadzie wszystko i pierwszy raz widzę, że działa! Po pierwsze, żel do mycia cery tłustej z Fitomedu - niesamowicie oczyszcza, zmywa makijaż, lekko ściąga, ale to dla mnie nie problem. Następnie przecieram twarz wacikiem nasączonym hydrolatem oczarowym 1:1 z wodą, również Fitomed. Następnie moje odkrycie - olejek tamanu firmy Nacomi. Śmierdzi strasznie (przyprawą maggi), ale działanie niesamowite. Wszystkie bolące podskórne gule niszczy w ciągu doby, przy smarowaniu 2-3 razy dziennie. Inne drobne pryszczyki również ekspresowo znikają. Na dzień smaruję tylko punktowo, na noc cieniutko całą twarz i ewentualne niespodzianki na ciele. I na dzień używam kremu Miya niebieskiego, wspaniale nawilża (chociaż po pierwszym użyciu twarz wyglądała fatalnie, ale chyba zaszkodziło mi coś innego). 1-2 razy w tygodniu używam peelingu enzymatycznego z aloesem ze Starej Mydlarni, maseczki węglowej z Bielendy, ewentualnie glinki ghassoul. W tej chwili, po 2 tygodniach nowej pielęgnacji cera jest jaśniejsza, promienna, nie przetłuszcza się, czasami coś wyskoczy, ale szybko się goi. Skóra nie swędzi, w końcu jest nawilżona. I pomyśleć, że latami szukałam produktów-cud, a tu taki prosty, tani i naturalny zestaw mnie uratował. Pozdrawiam :)

      Usuń
    3. Bardzo się cieszę, że udało się dobrać właściwą pielęgnację. Może te bardziej naturalne kosmetyki nie działają natychmiast, ale za to w dłuższej perspektywie są zdecydowanie bardziej korzystne dla skóry. Życzę powodzenia w dalszej pielęgnacji i pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
  21. Dziękuję bardzo za pomoc, ruszam na zakupy :-)

    OdpowiedzUsuń
  22. Witaj, zapragnęłam tych kremów, chyba od razu kompletu 4... Mam ogromną prośbę, sprawdzisz mi jak długie są daty ważności kremów i ile po otwarciu są zdatne do użytku? Pozdrawiam i z góry dziękuje!

    OdpowiedzUsuń