15.11.16

Po prostu Rituals... Pianka pod prysznic Yogi Flow i krem do ciała Magic Touch

Mega rzadko piszę o nawilżaczach do ciała i żelach pod prysznic. Chyba równie rzadko jak o szamponach. Uzbierała mi się niezła sterta produktów, o których wypadałoby naskrobać choć kilka słów. Są jednak takie wyjątki, obok których nie można przejść obojętnie. Dziś chciałam Wam pokazać właśnie taki duet, który dostałam od mojej kochanej Gosi z Niemiec ( bo u nas chyba wciąż ciężko dostępne ) - pianka pod prysznic Yogi Flow i krem do ciała Magic Touch od Rituals...


W kwestii produktów do mycia ciała jestem wybitnie mało wybredna. Jeśli oczyszcza, nie wysusza, w miarę przyjemnie pachnie i dobrze się pieni to spełnia większość moich oczekiwań. Oczywiście fajnie jest trafić na produkt, który jest jak Ferrari wśród poczciwych maluchów. Mianem takiego Ferrari, nawet w aspekcie kolorystycznym, możemy nazwać właśnie piankę pod prysznic Yogi Flow.


Choć design opakowania jest u mnie zawsze na drugim miejscu to tym razem nie sposób przejść obok niego obojętnie. Biorąc do ręki kosmetyk od Rituals po prostu czułam, że będzie to coś wyjątkowego. Smukła buteleczka w moim ukochanym odcieniu czerwieni mieści 200 ml produktu.


Opakowanie jest szalenie wygodne. Pewnie leży w dłoni, nie wyślizguje się i pozwala na aplikację dokładnie takiej ilości kosmetyku jaką aktualnie potrzebujemy. Zero zacinania, rozlewania, ściekania po butelce czy innej mordęgi.


Korzystając z pianki czułam się trochę jak dziecko w krainie zabawek. Wyciskam malutką porcję, a ona w mgnieniu oka rośnie i zamienia się w gęstą, puszystą pianę o cudownym, kwiatowo-perfumeryjnym zapachu. Yogi Flow zachowuje się również wyjątkowo pielęgnacyjnie - nie wysusza i nie podrażnia skóry. 


Dla zainteresowanych skład poniżej. 


O ile w stosunku do myjadeł jestem bardzo tolerancyjna, o tyle w kwestii mazideł bardzo rzadko cokolwiek przypada mi do gustu. Stąd i tak rzadko o nich piszę, a przecież jeden balsam nie starcza mi na pół roku... Ciężko mi jednak pisać o średniakach bo to takie nudne... Dziś jednak nie będzie nudno bo krem do ciała Rituals Magic Touch w magiczny sposób zaskarbił me uczucia.


Rituals Magic Touch Cherry Blossom&Rice Milk również zwraca uwagę swoim prostym, ale niezwykle przyjemnym designem. Wygodny, zakręcany słoiczek mieści 200 ml produktu. Zapachu początkowo się obawiałam, ale całkiem niesłusznie - jest roślinny, słodko-kwiatowy, ale nie mdły.


Tradycyjnie już chwalę dodatkowe, foliowe zabezpieczenie. Kupując mamy pewność, że nikt przed nami nie wkładał w produkt swojego nosa, że o paluchach nie wspomnę.


Mnie osobiście zachwyciła konsystencja. Gęsta, kremowa, cudownie otulająca, która jednocześnie ekspresowo się wchłania dając maksimum długotrwałego nawilżenia i wygładzenia. Zazwyczaj do nóg używam ciężkich maseł, do górnych partii ciała zaś lekkich balsamów. Tym razem jednak jeden produkt potrafił zaspokoić zarówno potrzeby moich bardzo suchych nóg jak i szorstkich łokci. I choć nie lubię smarować się balsamami to po krem Magic Touch miałam ochotę sięgać po każdej kąpieli - rzadko spotykam tak cudownie aksamitne i przyjemne w obsłudze produkty do ciała.

Dla zainteresowanych skład poniżej.


Niestety nie orientuję się za bardzo jak wygląda dostępność produktów Rituals w PL - kojarzyłam, że sklep Hani miał je w swojej ofercie i faktycznie je znalazłam KLIK. Z pewnością są to produktu, które warto przywieźć również z podróży :)

Znacie markę Rituals? A może ostatnio trafiliście na jakiś wyjątkowo udany kosmetyk do ciała? Dajcie koniecznie znać :)

23 komentarze:

  1. Pianka pod prysznic brzmi nieźle.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie byłam początkowo przekonana do takiej konsystencji bo kocham ostrą gąbkę + żel, ale ta pianka jest tak wyjątkowo aksamitna, że ciężko się jej oprzeć :)

      Usuń
  2. nigdy nie słyszałam o tej marce, ale superlatywy o których piszesz zdają się mnie przekonywać :) też lubię ciapać pianki :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Uwielbiam produkty Rituals, szczególnie pianki i balsamy do rąk <3 Jak dobrze, że mam do nich łatwy dostęp ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Też obawiałabym się zapachu, ale widzę,że rozwiałas moje wątpliwości :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Też lubię jak kosmetyki są dobrze zabezpieczone. Wyjątkową piankę pod prysznic chętnie bym wypróbowała :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Słyszałam o Rituals, ale nie miałam okazji używać. Ale zachęciłaś bardzo... :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Naprawdę uwielbiam Rituals, peelingi są bezkonkurencyjne!

    OdpowiedzUsuń
  8. nie miałam jeszcze kosmetyków tej marki, ale pianka wygląda niesamowicie, jak leciutki puch :-)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja, podobnie jak Ty w kwestii produktów do mycia ciała nie wybrzydzam. Fakt faktem, że mam jedno główne kryterium: ma nie wysuszać, nie podrażniać. Jednak nie wiem czy pianka do mycia by się u mnie sprawdziła. Najbardziej lubię konsystencję produktu do mycia w żelu... Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ciekawe produkty, nie znałam wcześniej tej marki.

    OdpowiedzUsuń
  11. Pianka pod prysznic bardzo interesująca :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Pierwszy raz słyszę o marce, ale jak widać warto przyjrzeć jej sie bliżej :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Piankę miałam i bardzo fajnie się u mnie spisała :) Szkoda, że u nas średnio dostępna :( Mi udało się ją kupić jako dodatek w francuskiej gazecie :)

    OdpowiedzUsuń
  14. słyszałam o tej marce ale nie miałam okazji używać żadnego ich kosmetyku. pianka jest ciekawa

    OdpowiedzUsuń
  15. Też chętnie pobawiłabym się pianką:)

    OdpowiedzUsuń
  16. W Polsce wiele rzeczy ciężko dostać, dobrze, że mam mamę za granicą i przywozi mi różne kosmetyczne perełki :)
    Pianka bardzo kusząco wygląda, z chęcią bym przetestowała !
    Kochana mogłabyś poklikać u mnie w najnowszym poście o TU ? Byłabym wdzięczna :)
    Obserwuję.
    Pozdrawiam,
    PatrisyaStyle

    OdpowiedzUsuń
  17. chętnie bym przetestowała piankę :))

    OdpowiedzUsuń
  18. Przetestuję - jako kolejny kosmetyk do kompletu do mojej uzdatnionej wody prysznicowej :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Pianka do kąpieli bardzo fajna ciekawa opcja zamiast płynu i żelu, na pewno bardziej wydajna

    OdpowiedzUsuń