17.12.16

Zapach świątecznego domu - Kringle Candle Gold&Chasmere #Blogmas2016

Mama piecze waniliowy sernik, tata się goli, dziadek obiera pomarańczę, babcia właśnie spryskała się perfumami, córka pali kadzidełka, a wnuki kończą wcinać naleśniki na śniadanie. Czy taki scenariusz jest możliwy w wigilijny poranek? Moim zdaniem jak najbardziej, a właśnie taką totalną mieszanką zapachową jest wosk Kringle Candle Gold&Cashmere. Znajdziemy w nim wszystko i choć moim zdaniem nie jest tylko "świąteczny" to Kringle Candle kolejny raz udowadnia, że są warci zakupów w ciemno.


Producent opisuje wosk jako ciepłą mieszankę cytrusów połączoną z kremową wanilią, piżmem, syropem klonowym i drzewem sandałowym. Przyznam, że w pierwszej chwili gdy przeczytałam opis, stwierdziłam, że to nie ma szansy się udać... Drzewo sandałowe i wanilia? Na samą myśl było mi duszno. Mimo wszystko to cudne opakowanie i nazwa tak bardzo wołały do mnie "weź mnie", że wolałam się udusić niż nie spróbować.


Moim zdaniem wanilia to taki typ, który zawsze i wszędzie wyrwie się przed szereg. Nawet w najmniejszej ilości i tak potrafi zepsuć całą zabawę. Nie jestem jej fanką bo zazwyczaj jest mdła i sztuczna, aż do bólu. I mimo, że w wosku Gold&Cashmere oczywiście stanowi pierwszy front to już po chwili kąpie się w soczystych, bardzo ożywczych nutach cytrusowych. Moim zdaniem wcale nie są one ciepłe i słodkie, a lekko kwaskowe co stanowi świetne złagodzenie waniliowego szatana.


Wosk jest niewątpliwie słodko-świeży. Dzięki odrobinie sandałowca i piżma dostrzegam w nim bardzo delikatne, męski nuty które stanowią zaskakujący element kompozycji. Mocny, zdecydowany zapach długo utrzymuje się w mieszkaniu. Radzę nie szaleć z większą ilością niż wyznaczona porcja. Ja jestem nim wyjątkowo oczarowana - potrafi wprowadzić otulające ciepło, które jednocześnie nie zemdli Was jeszcze przed kolacją.


Gold&Cashmere podobnie jak inne woski z serii Q4 znajdziecie na goodies.pl

Jakie aromaty króluję u Was na święta? Żywa choinka, świeżo pieczone ciasta, a może swojski śledzik? 

9 komentarzy:

  1. Pewnie by mi się spodobał, ale nawet nie mam ochoty ostatnio odpalać wosków. U mnie zapachem nr jeden w święta jest barszczyk u uszkami ^^

    OdpowiedzUsuń
  2. Sama nie wiem, to jednak nie mój klimat zapachowy.

    OdpowiedzUsuń
  3. Rozbiłaś mnie - wolę się udusić :)

    Bardzo cirkawy zapach. A moje święta będą w zielonym zapachu? No właśnie jaki to piękny zapach?! :>

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo polubiłam ten zapach i palę go ostatnio nałogowo :) W mojej rodzinie nie ma osoby, której by się nie podobał, wszyscy za nim przepadają :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Lubię takie kompozycje zapachowe. Muszę bliżej zapoznać się z tym woskiem.
    :*

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie znam go. Ja obecnie mam jakiegoś słodziaka niemiłosiernego z Yankee Candle i mi w całym domu pachnie do bólu słodko, ciastkami maślanymi ;) Nie powiem,że to nie jest przyjemne.
    Pozdrowionka serdeczne :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Nigdy nie miałam wosków czy świec z Kringle. Kiedyś koniecznie muszę spróbować bo wiele o nich czytałam :)

    OdpowiedzUsuń