21.12.16

Redermic R od La Roche Posay - kuracja, która zmienia spojrzenie

Powtarzam to chyba przy każdej recenzji kremów pod oczy, więc nie powstrzymam się i dziś. Mam fioła na ich punkcie odziedziczonego po mamie i potrafię wydać naprawdę sporą kwotę właśnie na ten rodzaj produktu. Wierzę, że właściwie dobrany, potrafi zdziałać cuda. Wiele z Was pisało mi, że z kremu pod oczy Redermic R od La Roche-Posay będę zadowolona. Po kilku tygodniach mogę wreszcie opowiedzieć o swoich pierwszych wrażeniach.

Mała metalowa tubka mieści standardowe 15 ml produktu. Przy pierwszym użyciu należy najpierw przekręcić nakrętkę w prawo, aby "złamać" zabezpieczenie. Pomysłowe i higieniczne.



Krem ma specyficzną konsystencję – to śliski kremo-żel, który w kontakcie ze skórą zamienia się w coś tak lekkiego i mokrego niczym woda. Jako fanka ciężkich, masełkowatych formuł byłam początkowo lekko zawiedziona. Wydawało mi się, że kosmetyk o tak delikatnej strukturze nie będzie mógł zapewnić mi właściwej pielęgnacji.

Kuracja wchłania się ekspresowo, pozostawiając skórę lekko napiętą, idealnie gładką i aksamitną w dotyku. Mimo mojej początkowej niechęci do konsystencji, okazało się, że idealnie sprawdza się pod makijaż. Nie obciąża delikatnej skóry wokół oczu i nie powoduje warzenia się np. cieni. Po cięższych formułach często miałam nieco obrzmiałe powieki, w wypadku Redermic R mam wrażenie, że jest wręcz odwrotnie. Zero obrzęków czy porannej opuchlizny.

Efekty długofalowe okazały się być niezłym zaskoczeniem. Nie spodziewałam się, że tak lekki krem może tak porządnie nawilżać i wygładzać skórę. Już po kilku użyciach faktycznie widać jak poprawia się jej kondycja. Coraz częściej borykam się ze zmarszczkami mimicznymi, szczególnie po całym męczącym tygodniu, gdy brak mi snu. Dzięki Redermic R w zauważalny sposób ograniczyła się ich ilość. Naprawdę widać, że cera jest ukojona, nawilżona i wypoczęta mimo mojego ciągłego niewyspania. Dodatkowo krem ładnie niweluje cienie.



Dla zainteresowanych skład poniżej.

Jeśli szukacie dobrego kremu pod oczy z chyba najlepszą substancją przeciwzmarszczkową czyli retinolem to ja polecam Wam produkt od LRP z czystym sumieniem. Bezzapachowy, niedrażniący, a co najważniejsze - działający.

Używacie kremu pod oczy? A może zupełnie pomijacie go w swojej pielęgnacji? Dajcie znać.

23 komentarze:

  1. Odkąd Efaclar Duo wywołało na mojej twarzy nie bombardowanie a wystrzał broni nuklearnej omijam kosmetyki La Roche Posay:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Żartujesz? A u mnie Effaclar sprawdzał się fantastycznie. Jednak te nasze recenzje to są czasami guzik warte jak jedna jest zachwycona, a innej coś robi krzywdę :(

      Usuń
  2. Krę pod oczy to dla mnie konieczność. Czytałam o calej serii u farmaceutki na blogu i zamierzam przetestować wszystko. Nie tylko krem pod oczy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No własnie ogólnie wydaje mi się wydaje, że to bardzo trafiona linia.

      Usuń
  3. Szkoda, że jest tak napakowany silikonami, bo wtedy wszystko wydaje się być "wygładzone" a tak naprawdę nie jest :P Wkradła Ci się mała literówka w nazwie produktu w tytule posta ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak wiem, już poprawione. Ja kiedyś byłam strasznym ortodoksem, a teraz nico inaczej podchodzę do pielęgnacji bo wartości okluzyjne silikonów np. pod oczami bardzo mi pasują, a niestety naturalne oleje za bardzo obciążają tę okolicę.

      Usuń
  4. Krem pod oczy remedic r miałam ale dla skory 41 okazał sie za słaby zmarszczki zniwelował to fakt ale nie nawilżyl w moim przypadku nawilżenie było bardzo słabe za to remedic r do twarzy jak najbardziej choc nie wiem ile procent retinolu maja w sobie to jeden z lepszych dla mnie kremow ale ja jednak wole wyższe stężenia retinolu i dlatego stosuje maśc i krem z USA gdzie stężenia dopuszczalne sa o wiele wyższe zawsze złuszczam skore zima i zawsze mozna by rzec ekstremalnie ale za to moja skora oprócz zmian hormonalnych na brodzie od czasu do czasu nic nie ma a krem pod oczy ostatnio zaskoczyła mnie pozytywnie ziaja pro z ceramidami krem maska używam tez petitfee płatki z egf ale tez robię własne produkty z olejków i na razie jako tako daje rade a kremu ktory by rozjaśnił rzeczywiście cienie pod oczami s jeszcze nie znalazłam a pozatym ostatnio coraz bardziej przekonuje sie ze drogie nie znaczy dobre pokupilam kremy za 25 30 50 zł i okazuje sie ze same strzały w 10 tke a potrafiłam wydać na kremy rożnej maści powiedzmy od 200 zł w zwyż wiec różnica cenowa ale tez różnica w zachowaniu produktu przy kontakcie ze skora bardzo duża przykładem jest tak jak napisałam ziaja pro teraz czekam na esencje i kwas hialuronowy z egg i prawdopodobnie tez moze byc szok tak jak przy kremo masce

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A wiadomo, ja tam nigdy nie patrzę na cenę bo wiadomo, że rzadko jest to kluczowe. Często tańsze produkty naprawdę sprawdzają się bardzo dobrze. Na moje problemy jednak ten kem okazał się wyjątkowo udany, nie spodziewałam się, że przy tak lekkiej konsystencji będzie tak skuteczny.

      Usuń
  5. Wypróbuję go kiedyś :) Zapowiada się ciekawie.

    OdpowiedzUsuń
  6. zapowiada się super ;) Muszę zakupić :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może nie jest najtańszy, ale ja z efektów jestem bardzo zadowolona :)

      Usuń
  7. A próbowałaś Shiseido Benefiance? Też mam fioła na punkcie kremów pod oczy i mówiąc szczerze uważam, że ten z Shiseido to najlepszy, jaki istnieje.
    Nie wiem czy w przypadku tego kosmetyku nie przeszkadzałaby mi konsystencja... Jakoś podświadomie te bogatsze bardziej do mnie przemawiają. Jednak jeśli działanie byłoby fajne... może, może :) Zwłaszcza na dzień.
    Pozdrowionka przedświąteczne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Akurat z Shiseido nigdy jeszcze nic nie miałam.
      Własnie moja podświadomość też zawsze bardziej przyjmuje bogatsze formuły :)

      Usuń
  8. Lubię produkty tej firmy :) choć czasem powodują uczulenie na mojej skórze :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam to szczęście, że akurat nigdy nic złego mi nie zrobiły.

      Usuń
  9. Przydałby mi się :) Rano mam okropne cienie i wory pod oczami :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj poranki bywają faktycznie ciężkie.

      Usuń
    2. Myszy też... ale ciężko nam zapamiętać, że istnieje coś takiego, jak krem po oczy - a mamy w łazience :)

      Usuń

Copyright © 2017 Kaczka z piekła rodem