11.1.17

Floslek Skin Care Expert - wyniki akcji testowania

Wraz z portalem Face&Look, 24 innymi blogerami oraz ich czytelniczkami miałam okazję testować nową linię Flosleku - Skin Care Expert. Także moje dwie czytelniczki wraz ze swoimi mamami wzięły udział w akcji. Dziś przychodzę do Was z podsumowaniem testów oraz moimi pierwszymi wrażeniami.


Zarówno mamy jak i córki testowały serum rozświetlające, dodatkowo mamy poznały krem upiększający, a córki bazę wygładzającą. Jakie były ich wrażenia?


Serum rozświetlające to kosmetyk, który przykuwa uwagę już swoim wyglądem. Szklana buteleczka ze złoceniami i pompką i zamknięte w jej wnętrzu perełki spodobają się chyba każdej kobiecie. Zresztą jak widać po ocenach mam i córek dokładnie tak jest.








Serum ma lekką, nieco wodnistą konsystencję. Wchłania się ekspresowo zastygając na skórze. Daje efekt niesamowitego wygładzenia i rzekłabym nawet, że lekkiego liftingu. Dzięki delikatnym drobinkom optycznie pięknie rozświetla skórę, ale dla mnie niestety okazało się ciut za mało nawilżające no i niestety rolowało się na twarzy - nie ważne czy solo czy z podkładem. Jedynym lekarstwem był krem upiększający z tej samej linii. Dla zainteresowanych skład poniżej:



Kolejnym produktem testowanym przez mamy był upiększający krem do twarzy. W tym przypadku również na plus zasługuje porządne opakowanie. Sam krem ma przyjemną, aksamitną konsystencję, która bardzo dobrze się wchłania. 



Pierwsze wrażenia odnośnie kremu są całkiem pozytywne. Moim zdaniem jest to idealny krem pod makijaż, który poprawia cerę optycznie lecz raczej krótkotrwale. Dobrze sprawdza się w połączeniu z serum - dzięki niemu się nie roluje :) 



Baza wygładzająca wyjątkowo przypadła mi do gustu. Nie jest typem śliskiego, zapychającego kosmetyku mimo, że to baza silikonowa. 


Dużo zależy od formuły, a ta jest lekka jak mgiełka. Praktycznie nie czuje się jej na skórze. Pięknie wygładza cerę, niweluje rozszerzone pory i wydłuża trwałość makijażu. Jestem naprawdę zaskoczona, że Floslek stworzył tak świetny produkt pod makijaż.




Multifunkcyjny krem BB był testowany jedynie przez blogerów. Jak to z rodzimymi BB bywa, nazwałabym go raczej kremem tonującym dla nieproblematycznej cery. Wiem, że wiele osób narzekało na kolor jednak u mnie sprawdził się całkiem dobrze, ładnie stapiał się z cerą i nadawał jej zdrowego blasku.



Chętnie sięgałam po niego gdy moja cera miała "lepsze dni". Krem ma słabe krycie, więc nie ma mowy o maskowaniu niedoskonałości. Fajnie wyrównuje koloryt cery, nie tworzy maski, jest lekki i delikatny. Bo kto powiedział, że codziennie trzeba nosić sztywną tapetę?
Dla zainteresowanych skład poniżej.



Jak to w życiu bywa - część produktów przypadła mi do gustu bardziej, a część mniej. Jak jednak widać w wynikach ankiet, zdecydowana większość opinii jest bardzo pozytywna. Nie znałam Flosleku od tej strony i gorąco kibicuję kolejnym nowościom :)

7 komentarzy:

  1. U mnie BB też wyszedł całkiem nieźle z odcieniem, z kryciem już mniej :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja z Flos-leku najbardziej kojarzę chyba te żele ze świetlikiem.
    Upiększający krem do twarzy, idealny pod makijaż mnie zainteresował. Fajny produkt. Trudno znaleźć coś fajnego na dzień, co nie będzie się ważyło pod pokładem, nie będzie za tłuste. Z chęcią bym ten kremik wypróbowała.
    Pozdrawiam serdecznie! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. u mnie najlepiej spisuje się serum perełkowe i baza, krem BB za ciemny i zbyt słabe krycie ma :-(

    OdpowiedzUsuń
  4. nie znam ale cała linia wydaję się ciekawa
    chętnie bym osobiście przetestowała ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Dla mnie osobiście marka floslek jest słaba produkty bardzo przeciętne bazują przeważnie na konsystencjach żelowych co nie wszystkim odpowiada niestety kilka razy sie zawiodłam i juz wiecej z tej firmy nic nie kupuje wole inne firmy i inne bazy min smasbox bazę olejkowa kremow bb nie używam po prostu rzadko w których firmach produkują odcienie takie zeby były dla bladziochów a przeciez nikt nie chce wyglądać jak klaun ostatnim moim odkryciem sa kremy ziololek i krem lepszy niz osławiony vichy na trądzik to co on zrobił mi w dwa dni z twarzą to nawet vichy nie miało takiego tempa leczenia , a po pobycie krótkim w Polsce miałam potężny problem z twarzą ogolnie zaczyna mi sie wydawać ze toco w Polsce jest niby wysokopólkowe jak to mówią ekskluzywne tak wcale ekskluzywne nie jest czasami nie zgadza sie konsystencja produktu czasami zapach a czasami zapach tego samego perfumu kupionego w pl albo wcale go nie ma albo utrzymuje sie tak krótko ze człowiek wie ze ro nie jest to samo co ma w domu ostatnio duzo produktów zapomniałam ze sobą zabrać i kupiłam w pl oczywiscie prawie wszystkie poszły do reklzmacji a pieniadze zwrócone a były to vichy kremy filorga kremy dwa kremy chanel smasbox baza la prarie krem nie bede wymieniać ale było produktów troche i to za nie małe pieniadze teraz po tyłki przyjazdach nauczyłam sie ze jak cokolwiek z kosmetykow to do 100zl resztę omijam bo wiem ze to nie jest ten sam produkt pozdrawiam serdecznie Gosia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dwa razy sie żle napisałam ro miało byc to i tyle a nie tyłki tak to jest jak sie polskiego juz rzadko używa buziaki

      Usuń
  6. Bardzo podoba mi się szata graficzna tej serii:)

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2017 Kaczka z piekła rodem