19.1.17

Silisponge Molly Cosmetics - czy malowałaś się kiedyś implantem?

O Silisponge usłyszałam pierwszy raz chyba w listopadzie. Zobaczyłam jakąś zajawkę filmiku i zaciekawił mnie fakt, że ten kawałek przezroczystej materii nie wchłania w siebie kosmetyków. Popędziłam na stronę Molly Cosmetics i zobaczyłam, że trwa przedsprzedaż. Zaskoczyło mnie, że produkt był wyjątkowo przystępny cenowo ( wtedy chyba 9$). Nie pamiętam już co odciągnęło mnie od zakupów, ale gdy wróciłam kolejny raz okazało się, że przedsprzedaż została zakończona. Buuu... musiałam obejść się smakiem. Na szczęście Visage Shop chwilę później przyszedł mi z ratunkiem i własną przedsprzedażą. Moja paczucha przywędrowała do mnie tuż po Nowym Roku i od razu zabrałam się za testy.

Cóż takiego innowacyjnego jest w gąbeczce silisponge? Nie wiem czy miałyście kiedyś do czynienia z implantami medycznymi, ale ona swoją strukturą właśnie coś takiego przypomina.
Jest to kawałek masy z silikonową otoczką zgrzaną na brzegu o specyficznej, wcale niezbyt śliskiej, ale także nie chropowatej "konsystencji". W dotyku przypomina nieco skórę. Jest dość twarda i sprężysta.



Swoją grubością nie przekracza 1 cm. Jej kształt ma swoje plusy i minusy. 


Jeśli lekko zegniemy gąbeczkę, zaczyna się marszczyć, ale po chwili od razu wraca do pierwotnego kształtu. Żadne załamania nie są trwałe.


Przezroczystość jest niebywałą zaletą, możemy fajnie kontrolować rozprowadzanie kosmetyku na skórze.


Jeśli chodzi o samo nakładanie i efekty jej stosowania to moje odczucia nie są jednoznaczne. Bardzo chciałam nagrać Wam filmik z tym jak nakładam nią podkład, ale niestety mam taką zwariowaną mimikę twarzy, że ostatecznie wymiękłam - zdecydowanie powinnam ograniczyć się do formy pisanej.


Niewątpliwym plusem jest jej ekonomiczność. Do pokrycia całej twarzy podkładem zużywam o połowę mniej produktu niż w przypadku BB lub pędzli. W zasadzie po pierwszej aplikacji byłam w szoku, że tyle kosmetyku zostało mi na dłoni, a twarz była już idealnie pokryta.


Gąbka pięknie wpracowuje podkład w powierzchnię twarzy. Na tapetę poszedł od razu trudny zawodnik czyli Revlon Colorstay, jak zobaczycie na zdjęciach poniżej, bez problemu można uzyskać nią efekt flawless. Mam wrażenie, że nakładanie nią produktów mokrych idzie zdecydowanie szybciej niż Beauty Blenderem. Niestety dla mnie Silisponge ma również minusy. Jej kształt nie jest moim zdaniem wyjątkowo udany. Owszem - do nakładania podkładu na czoło, brodę, policzki jest OK, ale jeśli przychodzi nałożyć produkt precyzyjnie np. koło nosa to jej specyficzny brzeg nie radzi sobie z tym najlepiej. To samo z nasadą nosa i innymi zakamarkami. Ja posiłkuję się wtedy pędzlem, a jajeczko BB ma pod tym względem zdecydowaną przewagę.



Niewątpliwą zaletą jest także czyszczenie Silisponge - wystarczy kropla mydła w płynie, trochę ciepłej wody, chwilę potarcia w dłoniach i jest idealnie oczyszczona. Bije pod tym względem na głowę wszystkie inne produkty.

Podsumowując:

PLUSY:
- o ponad połowę mniejsze zużycie produktów mokrych ( docenią szczególnie wizażystki )
- idealny efekt flawless nawet w przypadku ciężkich podkładów
- higieniczna, ekspresowa w myciu
- tańsza niż Beauty Blender i w moim odczuciu zdecydowanie bardziej długowieczna

MINUSY:
- mała precyzyjność w trudnych miejscach ze względu na mało ergonimiczny kształt
- trudno przyzwyczaić się do jej faktury

Czy jest to produkt dla każdego? Jeśli malujecie tylko siebie, nie odczuwacie potrzeby mieć 200 pędzli i gadżetów kosmetycznych, kochacie gąbeczki typu Beauty Blender i nie chcecie wydawać kasy na gadżet co do którego nie macie przekonania to powiem szczerze - darujcie sobie. Nie jest to produkt, który aż tak rzuca na kolana i zmienia światopogląd na makijaż.

Jeśli jednak zdarza się Wam malować innych, przykładacie wagę do szybkości zużywanych przez Was podkładów i innych kremowych kosmetyków, potrzebujecie czegoś co szybko możecie umyć i zdezynfekować między klientkami i co oszczędzi Wasz czas to myślę, że warto się skusić.

Ja swój egzemplarz zamawiałam z Visage Shop, jego obecna cena to 50 zł, ja płaciłam mniej bo trwała wtedy promocja przedsprzedażowa. Na stronie Molly Cosmetics kosztuje bodajże 12 $. Wybór i ocenę zostawiam Wam :)

39 komentarzy:

  1. Kupiłam na ebay za 0,99 $ Ma nieco lepszy kształt niż Twoja, bo czubek jest zakończony w szpic, podejrzewam więc, że łatwiej będzie się nią nakładać koło noska :) nie mogę się doczekać, kiedy to przyjdzie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie widziałam, że wyszły już odpowiedniki. Jeśli ma końcówkę w szpic to faktycznie sprawdzi się lepiej bo tutaj z nosem nie idzie :/

      Usuń
  2. moje paluszki są najlepsze ;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja generalnie najbardziej jestem przyzwyczajona do pędzli :)

      Usuń
  3. Moja już do mnie leci! Ja uprzedzona komentarzami innych użytkowniczek zamówiłam nieco inny kształt, taki jakby przekrojona gruszka z czubkiem. Mam nadzieję, że się sprawdzi bo się strasznie na nią napaliłam :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że dużo lepiej niż ten klasyczny kształt bo z nim nie da rady dotrzeć w trudno dostępne miejsca.

      Usuń
  4. Jeszcze nie słyszałam o tej gabeczce, muszę się jej przyjrzeć 😃

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie jest to coś co rzuca na kolana, ale generalnie nazwałabym ją ciekawym wynalazkiem :)

      Usuń
  5. Kto by pomyślał, że gąbka o takim dziwacznym kształcie może tak fajnie się sprawdzić... W takim razie odrzucam uprzedzenia na bok i z chęcią ją chcę wypróbować. Cena do przeżycia :) Pozdrowionka!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jedynie lojalnie uprzedzam, że okolic nosa nie ogarnia :/

      Usuń
  6. Ciekawa sprawa. Ciekawe jak szybko wprowadzą poprawioną wersję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tego co wiem powstało już sporo "odpowiedników"o lepszych kształtach :)

      Usuń
  7. Widziałam ostatnio takie cuda na Aliexpress i zastanawiałam się czy są takie same, lub chociaż podobne do oryginałów. Może kiedyś z ciekawości zamówię taką za kilka zł, bo pięć dyszek za kawałek silikonu wydaje mi się szaleństwem :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tego co wiem dziewczyny zamawiały, pewnie niedługo dadzą znać, ja bym zaryzykowała tym bardziej, że mają bardziej przemyślane kształty :)

      Usuń
  8. A ja się przyznam, że nawet gąbek nie uzywam:) Jestem zawsze do tylu i wciąż bawię się pedzlami:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Przyznam, że zainteresował mnie ( chyba widziałam go u Ciebie na IG). Nie jest to co prawda zakup pierwszej potrzeby ale kto wie, może kiedyś ...:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Na alliexpes zdaje sie ja widziałam ale póki co mnie nie kusi :)

    OdpowiedzUsuń
  11. kocham gąbki jajeczka, mam kilka od zwykłych, takich po Beauty Blender i Diora. ta mimo wszystko bardzo mnie ciekawi bo jest tak inny, a nowości oczywiście lubię i chętnie testuję.

    OdpowiedzUsuń
  12. Miałam ten silikon i niestety ok bierze mniej produktu ale podkład rozmazuje osobiście dla starszych kobiet to nie jest produkt ktory bym polecała gąbka pędzel tak ale nie to dziwactwo jakby wyciągnięte z bh na wymagającej skórze nic nie robi żadnych achów a raczej wku... ze potrzebujesz wiecej czasu na nałożenie podkładu ktory normalnie nakładasz w ciagu 10 minut gadżet nic wiecej wole gąbkę pędzel czy szczotkę a to wyrzuciłam po trzech miesiacach prób nawet moja córka a ma skore młodsza o jakies 20 lat stwierdziła ze na to dziad... szkoda pieniędzy i czasu pozdrawiam g

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To zależy od metody aplikacji, ja próbowałam i na sobie i na mamie. Trzeba brać naprawdę bardzo małą porcję produktu, a nie tyle ile przyzwyczaiły nas pędzle czy gąbki. Trzeba również nakładać ruchem wcierającym, a nie wklepującym - wklepywanie nic nie daje. Ja jestem z niej naprawdę zadowolona tylko drażni mnie to, że kształt jest mało precyzyjny. Okolice nosa muszę poprawiać pędzlem. Mimo wszystko jeśli maluje się innych to jest to duża wygoda, szkoda że u Was się nie sprawdziła.

      Usuń
    2. Wiem ze trzeba nakładać produkt bardzo mało wcierać itd ale to co ten nazwijmy produkt powoduje nie mozna nazwać nawet nakładaniem podkładu to po prostu mordęgajedyny plus to mycie i tyle piszedl do kosza a sztuk miałam 4 o rożnych kształtach ogólne gadżet i tylko gadżet plus mycie ale nakładać a właściwie wcierać produktu nim nie bede bo to jakas masakra zabiera wiecej czasu buziaki g

      Usuń
  13. Też o niej pisałam i ja jestem na nie. Okropnie się nią nakłada podkład, bo maże i ciężko wklepć wybrany produkt. Mój aplikator pewnie pójdzie do kosza :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No ja pod tym względem jestem innego zdania, jeśli użyje się faktycznie odrobiny i nie wklepuje a wciera bo na tym polega jej mechanizm to u mnie daje naprawdę cudny efekt zresztą jak widać na zdjęciach. Pędzel czy BB nie da rady wcierać bo zostają smugi, trzeba wklepywać, tu jest na odwrót. Jedyny minus to ten kształt - z okolicami nosa nie daje rady. Szkoda, że u Ciebie zupełnie się nie sprawdziła.

      Usuń
  14. Nigdy o tym nie słyszałam :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Mam w planach kupić ten "implancik" :D

    OdpowiedzUsuń
  16. Słyszałam o tym implancie niedawno :D Oglądałam test takiego implanciku (ale nie pamiętam czy tej samej marki) pewnej vlogerki i jej wrażenia były bardzo podobne do Twoich :) Ja sama chyba się na nią skuszę jako że nienawidzę czyścić pędzli.. Także ten produkt sądzę że jest dla mnie :) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie kwestia mycia jest tutaj dosłownie błogosławieństwem, zajmuje tyle co umycie rąk. Owszem, minusem jest jej precyzyjność, ale te okolice nosa powiedzmy szczerze można "doklepać" sobie nawet palcami. No i trzeba naprawdę oszczędnie dozować produkt bo jeśli nabierzemy zbyt dużo to faktycznie będzie się mazać.

      Usuń
  17. Nie powiem, bo czuję się skuszona, ale głównie dlatego, że nie mam cierpliwości do czyszczenia gabeczek i pędzli ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. No właśnie z implantem mi się kojarzy :D Powiem, że efekt na twojej twarzy jest świetny, może się skuszę... :D

    OdpowiedzUsuń
  19. nie wiem czy dałabym radę nakładać nim podkład, dopiero niedawno ogarnęłam jajko Beauty Blender :D

    OdpowiedzUsuń
  20. kurcze fajny " bajer " musze się zastanowić bo widać że są efekty ;) i ładnie się rozprowadza :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Jestem bardzo ciekawa jak to działa :) Używam palców, pędzli, ubóstwiam gąbeczki BB i nie umiem sobie zupełnie wyobrazić jakie to uczucie z taką... silikonową pacynką :D

    OdpowiedzUsuń
  22. Ja chyba jednak pozostanę przy pędzlach i mojej gąbeczce beauty blender :) Ale... po komentarzach widzę, że już pojawiły się tańsze wersje, więc ewentualnie na taką za dolara się skuszę z czystej ciekawości :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Nigdy o czymś takim nie słyszałam :D Ale ja się nie maluję, więc to gadżet nie dla mnie :D

    OdpowiedzUsuń
  24. No fakt raczej do niczego poza makijażem nie da się jej wykorzystać :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Jestem szczęśliwą posiadaczką jak piszecie implantu ☺(moja młodsza Córka porownala ja do wkładek do butow��) i jest bardzo ok. Trochę wprawy jednak trzeba, bo po 1 razie chciałam wyrzucić, u mnie sprawdza się kropkowanie twarzy podkładem i dopiero silisponge i o dziwo Kaczuszko, z moim kinolem daje radę �� a bb w ogóle nie znoszę, raz za mazanie a dwa za marnotrawstwo podkładu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje pierwsze wrażenie też było kiepskie - nałożyłam za dużo podkładu i zrobiłam sobie tapetę. Na szczęście przy kolejnych razach i większym wyczuciu było już idealnie :)
      Prawdziwy Beauty Blender sprawdza się u mnie fajnie, mój ślubny makijaż trzymał się i wyglądał nieskazitelnie dzięki niemu, ale ja dostaję szału z praniem. Podkładów z MAC i Revlona mi nie dopiera nic :/ No i bardzo łatwo o uszkodzenia np. paznokciem :(

      Usuń
  26. Gąbka jest super! Od kiedy ją mam pędzle do podkładu poszły w odstawkę. daje fajny, naturalny efekt, nie wypija podkładu, a co najważniejsze - myje się ją w kilka sekund. Ja nie zamawiałam na aliexpress, bo znalazłam aukcję na allegro, z wysyłką z Polski, a cena podobna. Kupiłam u użytkownika chyba grudge czy jakoś tak, i miałam ją już na następny dzień :)

    OdpowiedzUsuń