15.2.17

Pielęgnować i nie zwariować - Skin Coach Twoja Droga do Pięknej Skóry - Bożena Społowicz

Dziś premiera książki, na którą czekało wiele dziewczyn. SKIN COACH - Twoja droga do pięknej skóry autorstwa Bożeny Społowicz. Jakiś czas temu pisałam Wam o tym kim jest i czym się zajmuje pani Bożena KLIK, słowem wstępu mogę odesłać do tamtego wpisu. Dziś całą swoją uwagę chciałabym jednak poświęcić książce. Otrzymałam ją kilka tygodni temu i jakoś nie rzuciłam się natychmiast do czytania. Dawkowałam sobie wiedzę, wracałam do poszczególnych rozdziałów i starałam się przemyśleć poszczególne aspekty. Czytając ją na gorąco i pędem można być albo totalnie rozczarowanym albo totalnie zachwyconym. Ja chciałam uwzględnić zarówno jej plusy jak i minusy. Zapraszam więc na małą podróż przez lekturę.


Widać, że autorka włożyła w tworzenie tej publikacji mnóstwo energii - to prawie 280 stron w pokaźnym rozmiarze zapełnionych przede wszystkim wiedzą, a nie kolorowymi obrazkami, diagramami i innymi "zapychaczami". Nie to, że ich nie lubię, ale już wielokrotnie byłam zawiedziona podejściem niektórych autorów - szli na ilość, a nie na jakość.



Poradnik został podzielony na rozsądne rozdziały, które prowadzą nas o samych podstaw. Nie ma skakania po tematyce, ale skrupulatne wyjaśnianie każdej kwestii jedna po drugiej, aby układały się nam w spójną całość.



Koło skóry i dwa testy pomagają nam ustalić z jakim typem cery mamy do czynienia. Nie obyło się bez zaskoczeń - zamiast tysiąca wariantów, autorka daje wybór między cerą tłustą, a suchą, płytko unaczynioną bądź bez widocznych naczyń krwionośnych. Moja cera to zdecydowanie wariant tłusty bez widocznych naczyń. To test genetyczny - ten rodzaj cery dziedziczymy po przodkach. Ale to nie koniec - na podstawie testu środowiskowego określamy również czy skóra jest problematyczna, interaktywna, hiperpigmentacyjna czy przedwcześnie starzejąca się. U mnie oczywiście podciągnąć ją można pod wariant pierwszy.


Następnie poznajemy piramidę młodości czyli podstawy pielęgnacji naszej cery. Jej podstawą jest odbudowa, następnie antyoksydacja, filtry UV i odmładzanie. Każdy etap został szczegółowo opisany w zależności od wariantu naszej cery. 



W poradniku omówione zostały nie tylko rytuały piękna czyli czego tak naprawdę potrzebujemy w codziennej pielęgnacji, a jakie zabiegi możemy sobie darować ( krem pod oczy na noc, krem do twarzy na noc czy codzienne balsamowanie ciała to podobno rzeczy zbędne ). Dodatkowo Bożena Społowicz w prosty sposób porusza kwestie składów kosmetyków. Zwraca uwagę na składniki, których powinniśmy unikać, podaje linki do stron gdzie znajdziemy informacje na temat poszczególnych składowych naszego kosmetycznego INCI, a także sugeruje konkretne kosmetyki i firmy kosmetyczne, które będą odpowiadać danemu typowi cery. Z radością czytałam np. o marce ILUA i jej twórczyni pani Magdzie Aleksandrowicz. Po ich kremie Lady in Red mam ochotę na więcej i muszę wreszcie Wam o nim napisać. 


Na koniec dostajemy gotową podpowiedź czego pozbyć się z naszych kosmetyczek, jakie produkty do makijażu wybierać, a także mini kosmetyczną "książkę kucharską" z przepisami na kosmetyki domowej roboty. 


Czytając ten poradnik ma się poczucie spójności w podejściu do tematu. 

Moje prywatne minusy?

Skończyłam rolnictwo i naprawdę jestem czepliwa w tym temacie. Drażni mnie ciągłe nagabywanie do kupowania " ekologicznych produktów na targu" - dajcie mi człowieka na targu, który ma na to certyfikat i jego gospodarstwo faktycznie stosuje obieg zamknięty. W moim mieście coś takiego nie występuje, a ekologiczną marchewkę mogę kupić w folii w supermarkecie. Szczerze? Wolę tą z targu i mam głęboko w nosie jaka ona jest bo nie mam zamiaru przepłacać za pseudo ekologiczne produkty. To, że coś zostało wyhodowane w przydomowym, wiejskim ogórku nie oznacza, że jest ekologiczne i nadużywanie tego pojęcia razi mnie piekielnie.
Wiecie jak u nas śmieją się z Warszawiaków? Szczególnie gdy handlarze kupują jajka w supermarkecie, ścierają stempelki, a na warszawskich targach sprzedają jako ekologiczne, "wsiowe" jajko. Biznes kwitnie i nawet nie wiecie ile osób się na to nabiera. Najlepsze jest to, że większość Warszawiaków to przyjezdne słoiki. Nie chcę żeby zabrzmiało to złośliwie ( pewnie tak zabrzmi ), ale jeżeli słoik z Jankowic Małych nie odróżnia smaku jajka wiejskiego od fermowego czy swojskiej szynki od tej wysoko przetworzonej to z całym szacunkiem, ja nie ogarniam. Z jajkami to w życiu nikt by mnie w trąbę nie zrobił bo to już po zapachu czuć.
Stąd moja niechęć to żywieniowych, bezglutenowych i bezlaktozowych dziwactw zresztą z modnej diety bezglutenowej wycofał się nawet jej "wynalazca" - nie wmawiajmy sobie alergii na siłę.
Piję mleko, jem twarogi i jogurty naturalne. Czytam składy, nie kupuję tych z zagęstnikami i mlekiem w proszku, a wyniki badań mam zawsze świetne. Lepiej dobrze sprawdźcie czy w Waszym pożywieniu nie ma syropu glukozowo-fruktozowego, a nie roztkliwiacie się nad ekologiczną marchewką...

O tym, że nadużywanie pojęcia "coachingu" drażni mnie niemiłosiernie pisałam Wam już poprzednim poście. Mam wrażenie, że coachów mamy teraz od wszystkiego i w każdej dziedzinie życia powiedzą nam jak mamy robić coś najlepiej. Stąd moja początkowa niechęć do nazwy "Skin Coach" i choć całą publikację oceniam bardzo pozytywnie to naprawdę wolałabym, żeby wymyślił ktoś jakiś polski, mniej irytujący odpowiednik.

Czy poradnik wywołał rewolucję w moim podejściu do pielęgnacji? Raczej nie, ale po prostu pewną wiedzę i doświadczenie w kosmetyce już mam. Mogę się zgodzić z autorką, że krem na noc, szczególnie na co dzień wcale nie jest konieczny podobnie jak balsam do ciała. Moja skóra żyje bez nich całkiem nieźle. Jest jednak wiele kwestii poruszonych w książce, którym nie poświęcałam nigdy większej uwagi. Myślę, że lektura świetnie mi to uzmysłowiła i mam dobry czas na wprowadzenie kilku kosmetycznych zmian. Pani Bożenie zaś życzę więcej uśmiechu w oczach, nie bójmy się kurzych łapek, nie tylko usta się śmieją ;)


Poradnik wydany został przez wydawnictwo Otwarte i to właśnie dzięki jego uprzejmości miałam okazję poznać tę pozycję.

Lubicie tego typu poradniki czy może zupełnie do Was nie przemawiają?

31 komentarzy:

  1. Chętnie bym tą książkę przeczytała :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo fajna książka. Coś czuję, że mogłaby się mi spodobać. Tym bardziej, że ostatnimi czasy jestem zakręcona na punkcie pielęgnacji. Pozdrawiam :)
    PS: Pojęcie "coachingu" i mnie drażni niebywale.

    OdpowiedzUsuń
  3. Generalnie lubię poradniki i w tym roku chciałabym zakupić kilka książek tej treści. Myślę, że ta książka jest na tyle wartościowa i uzupełniająca wiedzę, że warto do niej jednak zajrzeć. Coś mi się kojarzy, że była w jakimś pudełku... hmm - naturalniezpudełka?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmmm... nie mam pojęcia, dziś była premiera tej książki więc nie wiem czy przedpremierowo ją dołożyli, ale myślę, że to lektura warta poznania szczególnie jeśli mamy przesyt sprzecznych informacji w kwestii pielęgnacji twarzy.

      Usuń
    2. Faktycznie podobno była, nawet nie wiedziałam :)

      Usuń
  4. Muszę przeczytać! swoją drogą, ciekawi mnie, jakiej argumentacji użyła Pani Społowicz odnośnie możliwości pominięcia kremu na noc czy pod oczy... :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Książka książką ale to Twoje "profilowe" zdjęcie z psem naprawdę mnie urzekło. Zajefajne a nawet lepiej ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Ma już ponad rok, a bardzo miło je wspominam :)

      Usuń
  6. Ja jak widzę słowo coach to już mi źle :P

    OdpowiedzUsuń
  7. szkoda że dopiero dziś pojawił się ten wpis, zastanawiałam się nad tą książką czy nie zamówić jej z pudełkiem Naturalnie z pudełka, ale to nic kupię ją na pewno ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. chętnie poznałabym bliżej te treści

    OdpowiedzUsuń
  9. lubię poradniki kosmetyczno - zdrowotne więc ten kupię z czystej ciekawości :-)

    OdpowiedzUsuń
  10. Wizualnie wygląda bardzo fajnie, ale jakoś mnie drażni ten tytuł ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wolałabym, żeby znaleźli polski, trafny odpowiednik na "coacha", ale jeśli chodzi o zawartość to naprawdę z przyjemnością czytałam podejście pani Społowicz.

      Usuń
  11. Mnie również denerwuje wszechobecny "coaching" :P

    OdpowiedzUsuń
  12. Ta książka bardzo mnie ciekawiła i nawet zastanawiałam się nad jej zakupem. Jeszcze się nad tym zastanowię, bo ostatnio coraz więcej książek tego typu na rynku. A "coaching" jest wszędzie :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie mnie to samo sformułowanie "coachingu" drażni niemiłosiernie :)

      Usuń
  13. U mnie czeka na półce na przeczytanie ;) Ciekawa jestem jej bardzo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja właśnie zaczęłam nadrabiać moje czytelnicze zaległości :)

      Usuń
  14. Faktycznie ciekawa.. poczytałbym :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Muszę przyznać, że ma fajną formę, która nie jest w takim trybie narzucająco-rozkazującym jak niektóre poradniki.

      Usuń
  15. Chętnie bym przeczytała, jestem ciekawa tych szczegółów.
    Heh, często w supermarkecie są lepsze warzywa, a na targach sprzedają te gorszej jakości, które się "nie dostały" na targi. Podobnie z mlekiem itp. Jak się naprawdę nie zna sprzedawcy i tego jak to działa, to lepiej być ostrożnym z nie-tak-eko targami. Całe szczęscie ja mam mniej wiecej obczajone gdzie w swoim mieście co kupować, ale i tak chętnie kupuję w supermarkecie, po prostu wszystko dokładnie oglądam i czytam skład.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie można dać się zwariować, a to wmawianie ludziom alergii na gluten i laktozę doprowadza mnie do szału ( na szczęście w tej książce nie ma takich herezji ). Sam autor badań nad glutenem wycofał się z tych sensacji dlatego tak drażni mnie, że wiele fit celebrytek nie czyta tylko dalej głosi bzdury. Jak mi ktoś mówi, że ma nietolerancję glutenu, a na pytanie czy robił sobie testy odpowiada " nieee ja to wyczytałem" to aż mnie trzęsie.

      Usuń
  16. Tez musze sięgnąć po ta książkę tak z czystej ciekawości choc ostatnio znowu problemy z twarzą i nerwica no ale tak to juz jest co nas nie zabije to nas wzmocni ps zdjęcie z psiurkiem świetne !!! No i widzę ze szata graficzna bloga sie zmieniła na plus . A tak po cichu mam nadzieje ze napiszesz czy chłopczyk czy dziewczynka bedzie zreszta nie wazne byleby zdrowe było i ono i Ty

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przez ostatni miesiąc moja pielęgnacja była baaardzo ograniczona i niestety już zauważam tego skutki. Co do wyglądu bloga - po moich przeróbkach był fatalny teraz jest dokładnie tak jak chciałam :) A co do płci - też już nie mogę się doczekać, na pewno powiem jak już będę wiedzieć :)

      Usuń
  17. Ja lubię czytać tego typu poradniki, chociaż często nie wprowadzają do mojej pielęgnacji jakichś rewolucyjnych zmian ;-) Raczej sama staram się być dla siebie "skin coach'em". Notabene też uważam, że to słowo jest już wyświechtane i stanowczo nadużywane ;-) Ja wychodzę z założenia, że dzięki obserwacji stanu mojej skóry najlepiej wiem cze jej w danej chwili potrzeba. Pielęgnację opracowywałam przez wiele lat i ciągle ją modyfikuję, bo wiadomo, lata lecą i nasza skóra też się zmienia. Przyświeca mi tylko jedna reguła "mniej znaczy więcej". ;-) Ta książka jest właśnie przeze mnie czytana i można w niej znaleźć na prawdę ciekawe rzeczy, ale też nie wywołała u mnie euforii i chęci wykrzyknięcia "eureka, cóż za nowatorskie podejście". Moją sztukę dostałam właśnie z lutowym pudełkiem. ;-) Książki idealnej o tej tematyce nadal poszukuję ;-)

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2017 Kaczka z piekła rodem