20.4.17

Kremowa paleta do konturowania Sleek Cream Contour Kit Light - możecie mi pogratulować...

Na kilka miesięcy przed ślubem postanowiłam skompletować sobie moją makijażową "wyprawkę". Malowałam się sama więc chciałam mieć wszystko wypróbowane i bezpieczne. Gdy stanęłam przed dylematem "co do konturowania?", moją pierwszą myślą była oczywiście Anastasia Beverly Hills. Nie wiedziałam jednak jaki wariant wybrać. Przy okazji zakupów na cocolicie, wpadła mi jednak w oko paleta Cream Contour Kit Sleek. Ich brązery i rozświetlacze na sucho wspominałam bardzo dobrze, więc postanowiłam "przyżydzić" i sięgnąć po niskobudżetową, kremową paletę od Sleeka. Łatwo się domyśleć, że mogłyście mi pogratulować... głupoty rzecz jasna. Ale przejdźmy do rzeczy.


Wiele dziewczyn było bardzo zadowolonych z tego produktu i ja wcale im się nie dziwię. To świetny kosmetyk dla początkujących. Dla osób, które dopiero stawiają pierwsze kroki w konturowaniu na mokro. Nie oczekują wyrazistych efektów, a jednocześnie mają jasną cerę w ciepłej tonacji. Na każdy z tych podpunktów mogę śmiało odpowiedzieć - nie, to od początku nie był produkt dla mnie.


Generalnie paleta prezentuje się bardzo dobrze. Porządna kasetka mieści 6 kremowych podkładów dzięki którym można wymodelować i rozświetlić twarz. Dołączone, praktyczne lusterko będzie ułatwieniem chociażby w podróży. Całość spakowana w kartonik z dołączoną instrukcją użycia i składem. Można powiedzieć, że produkt dostajemy we wzorowym wydaniu.


Schody zaczynają się przy kolorystyce. Wybrałam odcień Light ponieważ pozostałe są już zdecydowanie za ciepłe jak na konturowanie. Light niestety również nie sprostał moim wymaganiom. Większość kolorów była do mnie zupełnie niedopasowana. O ile dwa pierwsze wykorzystałabym odpowiednio do tuszowania cieni pod oczami ( bardzo słabe krycie ) i rozświetlania, o tyle reszta była dla mnie zdecydowanie zbyt ciepła. Nawet najciemniejszy odcień był i za jasny i za słabo napigmentowany.



A właśnie - pigmentacja. Produkt jest mocno kremowy, o ile na swatchu wydawać by się mogło, że krycie jest niezłe, to niestety na twarzy było dla mnie zbyt delikatne. Musiałam nakładać kilka warstw. Nie było to bardzo kłopotliwe bo Sleek ładnie wtapiał się w skórę i dobrze blendował, ale niestety efekty były na mojej karnacji mizerne aż do bólu - wystarczy zerknąć na zdjęcie poniżej.


Zrobiłam dwa podejścia. Pracowałam w zasadzie na 3 odcieniach, bo pozostała połowa zupełnie nie odpowiadała mi tonacją. Jestem typową zimą, więc do konturowania potrzebuję chłodnych, nieco brudnych, zimnych brązów. Tutaj tego nie znalazłam. Ostatecznie patrząc na skończony makijaż miałam wrażenie, że ślad po konturowaniu zaginął.


Dla zainteresowanych skład poniżej.


Jaki był mój ślubny finał? Wykonturowałam się wysłużoną paletką z KOBO w komplecie z ich suchym brązerem Nubian Desert. Całość trzymała się idealnie do białego rana. A Sleek? Powędrował do mojej koleżanki i mam wielką nadzieję, że u niej sprawdza się lepiej.


Jeśli tak jak ja macie sentyment do Sleeka, ale oprócz tego macie jasną karnację w ciepłej tonacji i dopiero uczycie się stosować kremowe konturowanie to myślę, że te niespełna 60 zł mogą  być nieźle zainwestowanym groszem. Ja jednak uznaję je za całkowitą stratę kasy, żałuję, że z dwojga złego nie wzięłam wersji Dark. Ale nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem, teraz w koszyku mam paletę Makeup Revolution Pro HD w odcieniu Medium Dark i czekam na jakiś okolicznościowy rabat :)

Jak jest u Was z konturowaniem na mokro? Stosujecie, czy wybieracie jedynie suchą opcję? Jakie są Wasze ulubione produkty do konturowania?

28 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. No to się bardzo cieszę, ale fakt że wiedziałam, że masz cieplejszy typ urody :)

      Usuń
  2. Ta mina na koniec jest bezcenna! ;p Oj Sleek zalazł Ci za skórę tym produktem. :)
    Co do konturowania to tylko na sucho. Mam jakieś produkty do stosowania na makro ale kompletnie się w tym nie odnajduję. :(
    Może jakiś wpis dla osób, które nie potrafią konturować? Chętnie bym poczytała. Jeszcze dodam, że raz zrobilam bronzer na mokro i nie wyszło to dobrze, a szkoda, bo produkt bardzo bardzo dobry(benefit, próbka).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahaha no tak, mieszanka złości z niedowierzaniem :D
      Co do wpisu, kurczę właśnie w opisowej wersji czasami ciężko, ale jak przyjdzie mi ta nowa paleta to postaram się jakiś step by step zrobić. Jakby co polecam filmiki RLM lub Maxineczki ;)

      Usuń
  3. ja jestem tak zielona z makijażu, że nawet się nie zabieram za tak skomplikowane rzeczy :D Kreska na oku, tusz, trochę rozświetlacza, bronzer i róż i to cała moja makijażowa przygoda :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie każdy musi się interesować wszystkim :) Ja akurat często maluję innych więc jeśli robię coś na wesele czy Sylwestra to makeup musi być wyraźny i trwały, a z konturowaniem na mokro można uzyskać lepszy efekt :)

      Usuń
  4. Konturowanie na mokro używam tylko na sesje zdjęciowe i czasem przy makijażach ślubnych. Stawiam raczej na konturowanie na sucho ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na co dzień też wybieram na sucho, ale jeśli robię makijaż weselny czy imprezowy to jednak tym na mokro można dać więcej trwałości. Stąd moja hipoteza o sleeku na własny ślub :)

      Usuń
  5. Myślę, że efekt mimo wszystko całkiem fajny, ale dość delikatny ;) Fakt faktem, że odcienie bardzo ciepłe :P

    OdpowiedzUsuń
  6. Jakoś nie mogę się przekonać do kremowych produktów do konturowania, może kiedyś :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Te na sucho wcale nie są gorsze, ja na co dzień sięgam tylko po takie :)

      Usuń
  7. Marta ale Ty kurde ładna jesteś :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Fajna, ja już od około trzech lat używam palety róż rozśwytelacz i bronzer właśnie ze sleeka , uwielbiam ją.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No te na sucho są ekstra, mam brązer i rozświetlacz medium i bardzo je lubię :)

      Usuń
  9. Oj nie byłabym z niej również zadowolona.

    OdpowiedzUsuń
  10. Ojej, strasznie pomarańczowe wydają się te odcienie! Nawet na ciepłych cerach konturowanie wygląda lepiej nieco chłodniejszą tonacją....

    OdpowiedzUsuń
  11. Lubię dodać do niej trochę olejku:) efekt jest o niebo lepszy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko, że olejek nie nada jej chłodnej tonacji :(

      Usuń
  12. paleta zbyt ciepła dla mnie, zresztą jak większość produktów do konturowania. Jeszcze nie spotkałam kremowych produktów które odpowiadałyby mi kolorem ;/

    OdpowiedzUsuń
  13. paleta zbyt ciepła dla mnie, zresztą jak większość produktów do konturowania. Jeszcze nie spotkałam kremowych produktów które odpowiadałyby mi kolorem ;/

    OdpowiedzUsuń
  14. Mi się efekt podoba, tak się zastanawiam czy nie dałaby radę zrobić od czasu do czasu cos typu mój makijaż krok po kroku bo ten masz zawsze idealy. Jeśli już byłam taka seria na Twoim blogu to jeszcze poszukam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sumie nigdy nic takiego nie publikowałam, zawsze wydawało mi się, że na zdjęciach ciężko to pokazać, ale może wreszcie się zmobilizuję i spróbuję :)

      Usuń
  15. Nie znam, ale markę cenię za super napigmentowane paletki cieni. Używałam jednej chyba z cztery lata ;) Piękna z Ciebie kobieta o magnezyzującym spojrzeniu :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Uwielbiam Sleeka, jednak nigdy nie myślałam nad zakupem tej paletki. Szkoda, że się u Ciebie nie sprawdziła, jednak może to być bardzo pomocny wpis przy wyborze kolorystyki dla innych babeczek :)

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2017 Kaczka z piekła rodem