13.7.17

Przegląd kawowych peelingów do ciała - Nacomi, Body Boom, Mr. Scrubber i Eco Laboratorie

Ostatnio było o peelingu enzymatycznym, dziś dla odmiany coś dla fanek złuszczającego działania kawy - co prawda taki kawowy peeling można bez trudu ukręcić sobie samemu w domu co praktykowałam przez wiele lat. Czasami jednak czas nas nagli więc szukamy gotowców. Postanowiłam więc porównać cztery peelingi kawowe, które używałam w ostatnim czasie. Generalnie przeznaczone są zarówno do ciała jak i do twarzy. Ja jednak zdecydowanie preferuję stosować je na ciało. Przed Wami kokosowy Cofee Scrub Nacomi, czekoladowy Coffee Bean Scrub Mr. Scrubber, kawa&czekolada od Eco Laboratorie i Original Body Boom.


Każdy z peelingów mieści się w papierowo-foliowej torebce z zamknięciem strunowym, która w sumie z jednej strony chroni go przed wietrzeniem, ale z drugiej wcale nie należy do mega wygodnych w aplikacji. Zazwyczaj sięgam po nią wilgotną dłonią więc szybko robi się brzydka, ale idzie to przeżyć ;)


Efekty w stosowaniu każdego z wymienionych peelingów są praktycznie identyczne - ekstremalna gładkość i miękkość skóry plus delikatne nawilżenie, ale bez tłustej warstwy. Przy regularnym stosowaniu skóra odzyskuje zdrowy koloryt, znikają zasinienia i można zapomnieć o wrastających włoskach. Dodatkowy atut to kwestia drenażu limfatycznego podczas masażu, który poprawia cyrkulację krwi i limfy i ułatwia walkę z cellulitem. Przekonane? No to zapraszam na porównanie.

Nacomi peeling kawowy Coconut


Na kosmetykach Nacomi jeszcze nigdy się nie zawiodłam, więc chyba nie zdziwię Was jeśli powiem, że scrub jest mega udany. Pełnowymiarowe opakowanie mieści 200 g. W świetnej cenie 38,90 zł znajdziecie go np. na cocolita.pl.


Już po otwarciu opakowania uderza nas obłędny zapach kawy i kokosa z lekką nutą czekolady ( halo Yankee Candle - poproszę o taki wosk!!!). Podstawą składu, tak jak w innych peelingach jest kawa robusta. Dalej cukier, morska sól, olej migdałowy, olej kokosowy, ekstrakt z kokosa, masło kakaowe i jako konserwant witamina E. Na samym końcu kompozycja zapachowa.


Peeling jest drobny, sypki i miałki. Formuła jest raczej sucha, ale nie pylista. Zdecydowanie widać, że kawa jest zdzierakiem dominującym. Nie zbija się w grudki i jest bardzo komfortowy w aplikacji. Szybko przykleja się do mokrej skóry dzięki czemu nie generuje dużych strat. Bardzo przyjemny peeling, świetny zapach i atrakcyjna cena w stosunku do gramatury.


Mr. Scrubber Coffee Bean Scrub Sexy Chocolate


Ten peeling trafił do mnie za sprawą Liferii. Pochodzi z Ukrainy, a jego regularna cena to 28 zł za 200g. Ja miałam okazję zapoznać się ze 100 gramową wersją. 


W peelingu poza robustą znajdziemy również arabikę, a także olej z pestek winogron, olej macadamia, olej avocado, olej z pestek brzoskwini, olej arganowy, brązowy cukier, sól himalajską, witaminę E i zapach. W sumie zamiast zapachu mogliby zastosować masło kakaowe ;) Mimo wszystko nie jest go zbyt wiele bo w peelingu wyczuwamy jedynie lekkie nuty gorzkiej czekolady. Dominuje zdecydowanie kawa.


Choć cukier i sól wydają się być dalej w składzie to wyglądają tak jakby były zastosowane z kawą pół na pół. Dodatek olei również jest większy niż w przypadku Nacomi bo choć peeling jest sypki i miałki, to po roztarciu suchej porcji w dłoniach czujemy lekką wilgotność. W niczym to jednak nie przeszkadza bo aplikacja jest szybka i łatwa, a po zmyciu wcale nie wyczuwamy jakiegoś intensywnego, tłustego filmu. Niestety nie namierzyłam tego peelingu w Polsce, a szkoda bo cena i skład są mega na plus.


Eco Laboratorie scrub do twarzy i ciała kawa i czekolada


Znaleźć możemy go w sklepie Kalina - cena za 40 gramową saszetkę to niespełna 10 zł. Czyli za standardowe 200 g wychodzi 50 zł. Taniej niż Body Boom, drożej niż Nacomi i Mr. Scrubber. Mała saszetka jest jednak wygodna w przechowywaniu. Dla mnie to taka porcja na raz, wygodna do zabrania chociażby na wyjazd.


Skład oparty jest na robuście, brązowym cukrze, kakao, oleju avocado, oleju z orzecha laskowego oraz witaminie E. Nie mamy tu dodatkowej kompozycji zapachowej, a i tak peeling ma wyraziście czekoladowo-kawowy zapach.


Ten kosmetyk ma zdecydowanie najbardziej suchą konsystencję spośród wszystkich. Dodatek kakao sprawia, że jest nieco pylisty i lubi zbijać się w grudki. Cukru na to konto nie jest zbyt wiele. Przed użyciem dobrze jest rozkruszyć grudki np. w miseczce. Nie są twarde czy zbite, po prostu każda z nas chyba widziała ciemne kakao i jego tendencję do tworzenia na powierzchni takich kuleczek jak na zdjęciu poniżej. Peeling należy nakładać na bardzo dobrze zwilżone ciało, aby uniknąć nadmiernego osypywania się.


Body Boom peeling kawowy Original


Chyba u nas prekursor tego typu kosmetyków, przynajmniej w moim odczuciu. Za jego 200 gramowe opakowanie zapłacimy 59 zł. Oczywiście poza wersją Original są również inne zapachy, ale to tak jak w każdym wyżej wymienionym scrubie.


Skład jest nieco inny niż w przypadku reszty peelingów. Kawa robusta, sól, kompozycja zapachowa ( tak wysoko? ). olej migdałowy, olej macadamia, olej arganowy, kakao, cukier, olej roślinny ( nie wiemy konkretnie jaki może słonecznikowy, a może palmowy ), witamina E w dwóch formach.


Zapach peelingu jest obłędny, mega kawowy z nutą czekolady. Cóż, dodatek aromatu robi swoje. Jest to też najbardziej wilgotny peeling i mam wrażenie, że procentowo zawiera najwięcej kawy. Oczywiście nie zmienia to faktu jego sypkości i łatwości w aplikacji. Jeśli lubicie potężnego kawowego kopa to jest zdecydowanie dla Was.


Generalnie nie mogę powiedzieć, że z któregoś ze scrubów nie jestem zadowolona. Używałam je wymiennie i tak jak wspominałam wcześniej, nie odbiegają od siebie znacząco w kwestii efektów. Pozostaje jedynie zdecydować się na zapach bądź określony skład lub cenę. Osobiście najchętniej wracam do Nacomi.


Znacie gotowe peelingi kawowe? Używacie? A może wolicie kręcić same?

27 komentarzy:

  1. Ostatnio stałam w Hebe i peeling kawowy Nacomi bardzo mocno uśmiechał się do mnie z półki. :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Znam tylko ten z Nacomi, który uwielbiam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Znam BodyBoom kup kokosa tam jest dopiero zapach!

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie znam żadnego z tych peelingów, w szafce leży sobie ten od Mr. Scrubber, ale jeszcze nie wpadł w moje ręce do przetestowania :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Body Boom jest mega hiper super wypasionym peelingiem. Miałam wersję z miętą i bananem i były boskie.

    OdpowiedzUsuń
  6. Dziś trafił do mnie peeling Nacomi :) już się nie mogę doczekać aż go użyję!:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja mam właśnie ten peeling z Nacomi i bardzo go lubię :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Miałam kawowy z Nacomi, robiłam także samodzielne peelingi, ale nie lubię szorować wanny po takim złuszczaniu

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie miałam ani jednego na ten typ robię sama często dodaje np aromatów do ciast ;) natomiast Nacomi i boom boom jest od dawna na mojej liście :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Fajne, połowę mam i planuję zużyć w najbliższym czasie :P

    OdpowiedzUsuń
  11. Miałam z BIOLOVE taki, pięknie pachniała i był naprawdę fajny!

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja ich używam ze względu na zapach tak samo jak pije kawę z tego samego powodu :D Uwielbiam zapach kawy ... A jeśli jakiś produkt pachnie kawą to przepadam :) Peelingi Body Boom sprawdzają się znakomicie <3

    OdpowiedzUsuń
  13. Fajne zestawienie! Bardzo lubię kawowe peelingi ...ale we własnym wykonaniu. Mam kilka rodzajów BB i nie jestem pewna czy chciałabym zapłacić 50 dych, podczas gdy sama ukręcę z tym co chcę i bez żadnych konserwantów. Ale grafikę ma ładniusią, fakt.

    OdpowiedzUsuń
  14. Chciałabym kiedyś wypróbować peeling kawowy jednak nie znoszę zapachu kawy :(

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja może dziwna jestem ale nie lubię peelingów kawowych ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Ja znam tylko Nacomi, choć niedługo będę miała możliwość poznać Body Boom :) Z Nacomi zużyłam już wersję truskawkową, teraz mam kokosową, która z zapachu chyba mniej mi się podoba niż truskawka, ale mam wrażenie, że kawa w nim jest bardziej zmielona niż w truskawkowej wersji. Mimo to oba mi się dobrze używa, świetnie zdzierają martwy naskórek ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. Mam dwa kawowe peelingi (Nacomi i BodyBoom), oba lubię tak samo, tyle, że Nacomi ma nieco lepszy zapach.

    OdpowiedzUsuń
  18. Bardzo ciekawy wpis! W sumie zawsze ciekawiło mnie porównanie tych wszystkich podobnych do siebie peelingów kawowych i jednak dobrze się domyślałam, że w sumie są bardzo podobne :)

    OdpowiedzUsuń
  19. przetestowałabym wszystkie ;D

    OdpowiedzUsuń
  20. Produkty wydają się fajne... Ja zazwyczaj robię domowy peeling z kawy i oliwki lub olejku do masażu - skóra po nim jest mięciutka i gładka. Polecam :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Kusi mnie ten z body boom!

    OdpowiedzUsuń
  22. Świetnie sie prezentuja, ogolnie nie jestem smakoszem kawy, ale zapach mają cudny <3

    OdpowiedzUsuń
  23. Szczerze mówiąc każdy z nich jest kuszący.. Ja niestety jeszcze nie miałam okazji używać peelingów w takiej formie ;)

    OdpowiedzUsuń
  24. Do tej pory korzystałam z domowych peelingów, ale po lekturze posta kusi mnie Nacomi :D

    OdpowiedzUsuń
  25. Fajne porównania :) Biorąc pod uwagę zapach, wybrałabym chyba ten z Nacomi :)

    OdpowiedzUsuń
  26. Z tych peelingów znam tylko Body Boom i... kurczę no zakochałam się w nim!

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2017 Kaczka z piekła rodem